• Krzysztof Izdebski
25.11.2021

Oświadczenia majątkowe – polityczna gra pozorów

Trybunał Konstytucyjny zajął się dzisiaj oceną, czy ujawnianie informacji o majątku osób powiązanych rodzinnie z wybranymi urzędnikami jest zgodne z Konstytucją (Kp 2/19). Spór jest na pewno ciekawy, a kwestionowane rozwiązania dyskusyjne, ale ważne by nie umknęły nam prawdziwe problemy z polskim systemem oświadczeń majątkowych. Nie odpowiada na nie ani kwestionowana przez Prezydenta ustawa, ani jego wniosek skierowany do Trybunału Julii Przyłębskiej.

Warto przywołać kontekst ich uchwalenia kwestionowanych przez Prezydenta przepisów. Gdy „Gazeta Wyborcza” opisała w 2019 r. niejasności wokół powstania majątku Mateusza Morawieckiego i jego małżonki, z czasów gdy ten nie pełnił jeszcze funkcji publicznych, rozpoczęła się – już po raz kolejny – debata na temat objęcia obowiązkiem ujawniania swojego majątku członków rodzin funkcjonariuszy publicznych. Wkrótce po tym, rząd w ekspresowym trybie i przy pominięciu konsultacji publicznych, opracował projekt ustawy i przekazał go do Sejmu, któremu wystarczyło jedynie 12 dni, by uchwalić ustawę.

Autorzy projektu uznali, że „istnieje pilna potrzeba wprowadzenia regulacji, które przyczynią się do eliminacji ewentualnych podejrzeń kierowanych w  stosunku  do  osób  pełniących  funkcje  publiczne  co  do  źródeł  pochodzenia  uzyskanego  majątku i w konsekwencji do zwiększenia poziomu zaufania społeczeństwa do osób piastujących funkcje publiczne”. Celem nie była większa jawność majątków funkcjonariuszy publicznych, tylko eliminacja ewentualnych podejrzeń kierowanych w ich kierunku. Być może było to po prostu niefortunne sformułowanie, ale dobrze chyba obrazujące poglądy polityków na kwestię oświadczeń majątkowych.

Prezydent zdecydował, że w jego opinii rozciągniecie obowiązku ujawniania majątków przez bliskich osób pełniących funkcje publiczne narusza konstytucyjne prawo do prywatności i przekazał ustawę przed podpisaniem do Trybunału.  Nie pierwszy raz zresztą Trybunał zajmował się tą kwestią. Wydał już 13 lipca 2004 r. (K 20/03) rozstrzygnięcie, że faktycznie taki obowiązek narusza Konstytucję.  Wyrok Trybunału dotyczył jednak rodzin samorządowców, a nie urzędników wyższych szczebli administracji. Zdaniem Sejmu, który zajął stanowisko w dzisiaj rozpatrywanej sprawie, istotny jest jednak fakt, że przepisy dotyczą członków rodzin wyższych urzędników państwowych, „wobec których należy stawiać wyższe kryteria”.

Należałoby się nawet zgodzić ze stanowiskiem Sejmu, w którego ocenie ujawnienie informacji o majątku osób bliskich urzędnikom i politykom jest zgodne z Konstytucją. Umyka w tym sporze jednak inna okoliczność, która została zaledwie wspomniana we wniosku Prezydenta. Otóż przyjęte przez Sejm przepisy są trudne, czy wręcz nierealne do wykonania. Jeszcze bardziej skomplikują system składania oświadczeń majątkowych. System, który przyzwyczaił opinię publiczną do tego, że jest pozorny i nieefektywny. Bo w jaki sposób poseł, minister czy marszałek Sejmu ma zmusić swoje, często dorosłe, dzieci do podania stanu swojego majątku? Może tylko powoływać się na to, że w przypadku braku takiej informacji, lub gdy jest ona niezgodna ze stanem faktycznym, czeka go odpowiedzialność karna. Ustawa z 11 września 2019 r. nie przewiduje możliwości „zmuszenia” bliskich funkcjonariuszy do ujawnienia przed nimi takich informacji. Z tego powodu tylko nieliczne kraje zdecydowały się na objęcie rodzin polityków i urzędników obowiązkiem ujawniania swojego majątku. Jeśli więc nawet Trybunał uznał, że kwestionowane przepisy są zgodne z Konstytucją, pozostaną one najprawdopodobniej mało efektywne lub wręcz martwe.  Gdyby rząd zdecydował się na przeprowadzenie konsultacji publicznych, być może udałoby się znaleźć dobre rozwiązanie dla tego problemu.

Kluczowy jest fakt, że system oświadczeń majątkowych w Polsce jest pozorny i nieefektywny.  Nie wiadomo nawet, ile osób składa oświadczenie majątkowe. Podawane przy różnych okazjach liczby wahają się od 500 do 700 tys. Nie ma również jednolitego wzoru oświadczeń majątkowych, o czym zresztą w innym kontekście wspomina Prezydent w swoim wniosku do Trybunału.  Istnieje co najmniej 16 różnych wzorów. Różne pozostają też terminy ich składania. Nie ma centralnego rejestru oświadczeń. Są one publikowane na tysiącach różnych stron internetowych. Polska jest również jednym z niewielu krajów, gdzie oświadczenia majątkowe są wypisywane przez polityków ręcznie lub w najlepszym razie uzupełniane na komputerze. Niewiele to zmienia, bo potem i tak są skanowane w sposób uniemożliwiający maszynowy odczyt, a więc de facto ich sprawną kontrolę.

Samo Centralne Biuro Antykorupcyjne przyznawało niedawno, że kontroluje ledwie ułamek procentu oświadczeń rocznie. Mało kto wie, że oświadczenia premiera czy ministrów są z mocy przepisów niejawne. Utarła się dobra praktyka, że premierzy i ministrowie je publikują, ale minister może się uprzeć i nie zezwolić na publikację. Ujawnieniu swoich oświadczeń sprzeciwiali się  na początku rządów Zjednoczonej Prawicy ówcześni ministrowie Mateusz Morawiecki i Anna Streżyńska. Na skutek presji, również ze strony Beaty Szydło, wyrazili w końcu zgodę na publikację.  Natomiast radny, który ma dużo mniejszy wpływ na życie publiczne, musi swoje oświadczenie ujawnić.

Tymczasem, oświadczenia powinny być wypełniane elektronicznie za pośrednictwem formularzy generowanych przez odpowiednio przygotowany system, który następnie będzie umożliwiał łatwe wyszukiwanie tych dokumentów i ich analizę. Pomoże to zresztą samym politykom i urzędnikom. Duże wątpliwości budzi wycena niektórych przedmiotów, które posiadają, a ma to znaczenie, bo trzeba wpisać do oświadczenia te, które są warte więcej niż 10 tysięcy złotych. Będą mogli łatwo zobaczyć, jakiej wyceny dokonały inne osoby pełniące funkcje publiczne. Kilka lat temu Ministerstwo Cyfryzacji opracowało elektroniczny formularz, który w założeniu miał pomóc w wypełnieniu oświadczeń majątkowych. Nie wiązało się to jednak z ich większą jawnością. Formularz należało wydrukować, podpisać i zeskanować. Po kilku miesiącach projekt pogrzebano.

Decyzja podjęta dzisiaj przez Trybunał tak naprawdę niewiele zmienia. Efektywność systemu oświadczeń majątkowych, a tym samym cała polityka antykorupcyjna państwa pozostaje nieefektywna. I nie ma tu większego znaczenia, że kolejne grupy osób nie zostały objęte obowiązkiem ujawniania swojego majątku.

 

Krzysztof Izdebski – prawnik, aktywista działający na rzecz przejrzystości życia publicznego. Ekspert forumIdei Fundacji im. Stefana Batorego oraz Open Spending EU Coalition.

Pomóż nam nagłaśniać tematy ważne społecznie.
Twoja darowizna wesprze powstawanie naszych tekstów.

Wspieraj
[class^="wpforms-"]
[class^="wpforms-"]