• Marcin Waszak
07.12.2020

Żegnaj Unio, witaj korupcjo

Odrzucenie pomocy z Unii Europejskiej na walkę ze skutkami pandemii może przynieść korzyść wyłącznie władzy i jej poplecznikom. Rządową alternatywą dla przedsiębiorców na skraju zapaści ma być kolejny centralny fundusz dysponujący promilem środków, które możemy otrzymać od Unii. Zarządzany w stylu obecnej władzy, czyli niepoddający się demokratycznej kontroli, istniejący po to, aby karmić zblatowanych z rządzącą partią działaczy i ich rodziny.


Kiedy Ursula von der Leyen ogłaszała nowy Plan Marshalla dla Europy, który ma rozruszać zmrożoną pandemicznym kryzysem gospodarkę, wydawałoby się, że spełnia marzenia Mateusza Morawieckiego. Oto bowiem jeszcze w kwietniu tego roku premier polskiego rządu mówił o nowym budżecie europejskim, który pomoże ocalić miejsca pracy i rozwinąć europejską gospodarkę, jako najważniejszym zadaniu stojącym przed Unią Europejską. Analogię do Planu Marshalla z lat 40. XX wieku w przypadku Polski można z powodzeniem snuć dalej. Wszak ówczesny premier rodzącej się Polski ludowej Józef Cyrankiewicz też w swoim pierwszym odruchu zareagował pozytywnie na ofertę amerykańskiej pomocy. Historia pokazała, że nie był on jednak wówczas głównym ośrodkiem decyzyjnym.

Unia naszą nadzieją i zmorą

Urzędnicy odpowiadający za fundusze europejskie znaleźli się w bardzo niezręcznej sytuacji. Z jednej strony w pocie czoła pracują nad przygotowaniem Krajowego Planu Odbudowy (KPO), który na stronach rządowych nazywany jest „pokoleniową szansą”. Oficjalne komunikaty przypominają, że Polska będzie czwartym co do wielkości pomocy beneficjentem środków unijnych, że na wynegocjowane wsparcie składają się ponad 23 miliardy euro bezzwrotnych dotacji oraz przeszło 34 miliardy ewentualnych pożyczek. Ruszył proces przygotowywania listy projektów w poszczególnych sektorach przy udziale partnerów z regionów i z Rady Dialogu Społecznego. Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii zebrało już nawet pomysły na projekty od strony społecznej i biznesu, które będą podstawą dalszych prac nad KPO. Ich nazwy (np. finansowanie odnawialnych źródeł energii, zrównoważony transport, cyfryzacja procesu inwestycyjno-budowlanego, fundusz efektywności inwestycji publicznych) przypominają o dzisiejszych cywilizacyjnych wyzwaniach, z którymi nowe europejskie fundusze mają nam pomóc się zmierzyć.


Pomóż nam nagłaśniać tematy ważne społecznie. Twoja darowizna wesprze powstawanie naszych tekstów >>> WPŁACAM


Niestety istnieje jeszcze inna, równoległa polityczna rzeczywistość, w której polski rząd obecnie stara się przekonać Polaków, że środki te nie są nam niezbędne od odbudowy gospodarki i że należy z nich zrezygnować w imię obrony polskiej suwerenności. Zagrażać ma jej mechanizm praworządności powiązany z funduszami i argumentem tym rząd posługuje się całkowicie cynicznie. Środowisko polityczne Zjednoczonej Prawicy wyjątkowo nie lubi, gdy patrzy mu się na ręce, niezależnie od tego, czy robi to opozycja, dziennikarze, czy obywatele. W przypadku unijnych procedur kontrolnych PiS zdaje sobie sprawę, że ofiarą mechanizmu praworządności nie będzie polska suwerenność, lecz działania rządu upolityczniające wymiar sprawiedliwości. Decyduje się zatem grać na antyniemieckich resentymentach i schlebiać eurosceptykom, których poglądy są silnie eksponowane m.in. w telewizji publicznej. Nawet jeżeli Unii Europejskiej nadal ufa wyraźnie więcej Polaków niż kościołowi katolickiemu, polskiemu rządowi i parlamentowi (sondaż IBRIS z listopada 2020), to wykorzystywanie aparatu państwa do prowadzenia antyunijnej kampanii w długofalowej perspektywie może mieć fatalny wpływ na członkostwo Polski we Wspólnocie. Przede wszystkim jest jednak wyrazem poświęcenia „pokoleniowej szansy”, z której mogą skorzystać wszyscy obywatele, na rzecz partykularnych interesów grupy rządzącej. I jest to widoczny efekt tego, co nazwać możemy wielką korupcją.

Zawłaszczanie państwa w czasach zarazy

Zjednoczona Prawica od momentu wygrana wyborów w 2015 r. mocno ćwiczyła się w rozdawnictwie publicznych synekur i takich zmianach legislacyjnych, które pozwalały jej przejmować kontrolę nad instytucjami niezależnymi dotąd od władzy wykonawczej. W konsekwencji partyjni nominaci, mający pilnować interesów władzy, znaleźli się w tak kluczowych dla ustroju demokratycznego instytucjach jak Trybunał Konstytucyjny, Państwowa Komisja Wyborcza czy Najwyższa Izba Kontroli. Stan epidemiczny i towarzyszące mu ustawodawstwo, przyjmowane w pośpiechu, bez społecznych konsultacji i mieszające przepisy tymczasowe z trwałymi zmianami, okazały się wehikułem dla prowadzenia polityki rządu także w obszarach nie mających nic wspólnego ze zwalczaniem wirusa Covid-19. W ten wyjątkowo nietransparentny sposób, bez tłumaczenia się zainteresowanym środowiskom, partia rządząca wdrażała w życie później oprotestowywane decyzje. Tarcz antykryzysowych użyto m.in. do zmiany procedury wyboru prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej w takim zakresie, że nie bierze w niej już udziału kontrolowany przez opozycję Senat. Otworzyło to drogę do powołania prezesa zależnego od partii rządzącej i do możliwości wpływania na decyzje warte miliardy złotych, czego przykładem jest rozstrzygnięcie aukcji na częstotliwość 5G. Ponieważ działania te naruszają postanowienia Europejskiego Kodeksu Łączności Elektronicznej, zainterweniowała Komisja Europejska, żądając wyjaśnień od ministra cyfryzacji.

System politycznego patronażu był konsekwentnie budowany w oparciu o anty-covidowe przepisy także w odniesieniu do służby cywilnej. W ostatnich miesiącach pracowników administracji publicznej dotknęła redukcja etatów oraz zablokowanie premii i nagród. Drastycznie zmniejszono plan limitu mianowań urzędników w służbie cywilnej do 2023 r. Następuje zatem kolejny etap wygaszania profesjonalnego i z zasady neutralnego politycznie korpusu urzędniczego na rzecz obsadzania wysokich stanowisk urzędniczych politykami z obozu władzy. Do służby cywilnej mają przejść podsekretarze stanu umocowani dotąd w ministerstwach na stanowiskach politycznych. Zmiana ta sprawi, że jako jedyni będą mogli liczyć na podwyżki. Groźnym efektem ubocznym walki z pandemią staje się dalsza formalna i nieformalna koncentracja władzy Zjednoczonej Prawicy, o czym szerzej piszemy w publikacji „Tarcza antykryzysowe – dokończenie budowy państwa PiS-u? Ustawodawstwo okresu pandemii a korupcja”.

Zamiast pomocy z Unii fundusze dla wybranych

Partia rządząca nauczyła się używać zasobów publicznych jako waluty, którą płaci się za polityczną lojalność, głosy w wyborach lub co najmniej za siedzenie cicho i niekrytykowanie jej działań. Dlatego jej bohaterami nigdy nie byli ani sygnaliści, ani niezależni eksperci pokroju doktora Pawła Grzesiowskiego, który za słowa prawdy o walce rządu z koronawirusem musiał pożegnać się z pracą w państwowej placówce. Zjednoczona Prawica nie waha się wykorzystywać państwowych funduszy dla tworzenia sieci politycznych wpływów, czego podręcznikowym przykładem jest Fundusz Sprawiedliwości zarządzany przez ministerstwo Zbigniewa Ziobry. Kryteria przyznawania środków z Funduszu zostały poluzowane do tego stopnia, że pieniądze z niego zaczęły iść szerokim strumieniem do nieznanych bliżej ze swoich dokonań stowarzyszeń i fundacji, na modernizację obiektów sportowych, dofinansowanie konferencji, publikacji czy, jak ostatnio ujawniło oko.press, na lokalne serwisy informacyjne. Podstawowy cel Funduszu, jakim była pomoc dla ofiar przestępstw, zszedł na dalszy plan, a zastąpiły go działania propagandowe, służące wzmacnianiu politycznej pozycji koalicjanta PiS-u. To właśnie z Funduszu Sprawiedliwości dotacje otrzymały gminy, którym Komisja Europejska odmówiła środków z programu „Partnerstwo Miast” za uchwały dyskryminujące społeczność LGBT. Ten przykład pokazuje też, jaką irytację u rządzących budzi fakt, że fundusze unijne, poprzez precyzyjnie zdefiniowane obszary przeznaczenia, jasne kryteria ich przyznawania, a także bieżącą ocenę kwalifikowalności wydatków i obiektywne procedury kontrolne, nie dają się łatwo zaprząc w działania polegające na kupowaniu politycznego poparcia czy rozdawnictwo „krewnym i znajomym królika”. Mechanizm praworządności ma sprawić, że będzie o to jeszcze trudniej i że system uwłaszczania się partyjnej nomenklatury na unijnych funduszach, który Fidesz stworzył na Węgrzech, odejdzie w niebyt.

Bez zachowania podstawowych standardów państwa prawa nie można liczyć, że jakakolwiek pomoc rządowa będzie w przyszłości dostępna w równym stopniu dla wszystkich jej potencjalnych beneficjentów. Przekonali się już o tym właściciele ok. 200 firm, którym Polski Fundusz Rozwoju nie przyznał subwencji z tarczy finansowej bez określonego powodu. PFR zastrzegł, że nie musi uzasadniać swoich odmów, poza ogólną sugestią, że może mieć to związek z bliżej nieznanymi nadużyciami popełnianymi przez firmy. Pokrzywdzeni przedsiębiorcy nie mogą skorzystać z żadnego mechanizmu odwoławczego, pozostaje im jedynie długa i kosztowna ścieżka sądowa. Sami decydenci, jeżeli kierowaliby się interesem ekonomicznym państwa, musieliby brać pod uwagę choćby ryzyko wypłaty odszkodowań ze Skarbu Państwa. Zachowują się jednak jak każda skorumpowana władza, która nie spodziewa się, że kiedykolwiek zostanie ze swoich działań rozliczona.

Nie wiem, czy wszyscy przedsiębiorcy zdają sobie sprawę, jaki gospodarczy kataklizm szykują nam rządzący wraz z zawetowaniem budżetu UE. Większa część biznesu zdaje się  przyjmować postawę wyczekującą, choć znalazły się też organizacje pracodawców takie jak BCC, przedstawiające czytelne stanowisko, że weto jest sprzeczne z polską racją stanu. Przy czym zbliżający się kataklizm nie polega wyłącznie na utracie środków, bez których nie przeprowadzimy koniecznych inwestycji, a  wielu ludzi utraci pracę. Będzie to też milowy krok na drodze do transformacji państwa praworządnego w państwo bezprawia, w którym politycy mają coraz mniej hamulców przed nadużywaniem władzy i gdzie rządzi korupcja.

 

W dniach 9-10 grudnia o problemie będziemy rozmawiać o tych zagrożeniach na międzynarodowej konferencji „Czas wielkiej korupcji? Jak kryzys praworządności i pandemia niszczą życie publiczne?”


Podobał Ci się ten tekst? Przekaż darowiznę i pomóż nam działać >>> WPŁACAM

Pomóż nam nagłaśniać tematy ważne społecznie.
Twoja darowizna wesprze powstawanie naszych tekstów.

Wspieraj