Protesty przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego nie przyniosły doraźnego efektu politycznego, ale dogłębnie zmieniły polską politykę – stworzyły potencjał do samoorganizacji i protestu, zmieniły też świadomość polityczną wielu młodych Polek i Polaków. W polskim społeczeństwie utrzymuje się niskie zaufanie uogólnione, ale nieufność wobec innych nie oznacza apatii i braku gotowości do działania. Wobec deficytów państwa i braku systematycznej budowy solidarności społecznej przez rządzących Polki i Polacy nauczyli się brać sprawy w swoje ręce, tak jak podczas kryzysu wymuszonej migracji z Ukrainy po 24 lutego 2022 roku.

Program skierowany jest do gmin popegeerowskich. To znaczy do których? Przyglądając się  alokacji przyznanych dotacji, widzimy, że trafiał on także to gmin, gdzie obecność PGR-ów była śladowa (stanowiły np. mniej niż 1% powierzchni użytków rolnych) i nie rodziła typowych dla tej  formy problemów społecznych i ekonomicznych. Tylko 40% dotacji trafiło do gmin, w których  udział PGR-ów w rolnictwie wynosił powyżej 1/3. Choć prawdą też jest, że statystycznie rzecz ujmując, gminy z dużym udziałem PGR-ów na przełomie lat 80. i 90. XX wieku miały większe szanse  na otrzymanie dotacji, a te były na ogół wyższe (w przeliczeniu na jednego mieszkańca), niż gminy, w których PGR-y miały marginalne znaczenie.

Trudno nie skonstatować, że faworyzowanie gmin rządzonych przez wójtów i burmistrzów związanych z PiS pojawia się w każdym z realizowanych do tej pory programów dotacyjnych, począwszy od konkursu na środki z Funduszu Dróg Samorządowych w roku 2019. Skala tego uprzywilejowania (a tym samym dyskryminacji gmin, których władze są powiązane z partiami opozycyjnymi) jest zróżnicowana, ale utrzymuje się za każdym razem. Dotyczy to także ogłoszonych niedawno wyników V edycji konkursu w ramach Programów Inwestycji Strategicznych, skierowanego na „rozwój stref przemysłowych”, który nie był przedmiotem odrębnych analiz w ramach raportów Fundacji Batorego. (W programie tym przyznano dotacje zaledwie Fundacja im. Stefana Batorego 35 gminom, ale ich łączna wysokość przekraczała 3,5 mld zł. Jednak gminom, których włodarze powiązani są z PiS, przypadło 15% rozdzielonej kwoty, podczas gdy ich udział w liczbie mieszkańców kraju wynosi zaledwie 9%).

W wygłaszanych przez polityków rządowych (w tym premiera) komentarzach dotyczących omawianego tu programu podkreślano, że wsparcie udzielane jest przede wszystkim gminom małym i niezamożnym. Dyskusja, czy to właściwy wybór priorytetów (zamiast np. wzmocnienia regularnego mechanizmu wyrównawczego), byłaby zapewne dość złożona i wykracza poza ramy tego raportu. Ale zgromadzone dane bez wątpliwości potwierdzają, że wyższe dotacje w przeliczeniu na jednego mieszkańca trafiły faktycznie przede wszystkim do gmin małych i biedniejszych od przeciętnych. Ta preferencja dla gmin małych dokonała się w dużym stopniu za pomocą swego rodzaju mechanizmu „urawniłowki”. Dwumilionowa dotacja (a taka wielkość dominowała) jest rzecz jasna dużo bardziej znaczącym wsparciem dla gminy liczącej np. 3 tys. mieszkańców niż dla gminy z chociażby 15 tys. mieszkańców. Pojawia się także pytanie, czy opisane w poprzednim punkcie podsumowania polityczne skrzywienie, w wyniku którego gminy rządzone przez wójtów z PiS uzyskują wyższe dotacje, nie jest po prostu pochodną faktu, że to właśnie w małych i niezamożnych gminach częściej spotykamy polityków opcji rządzącej zajmujących kierownicze stanowiska w samorządach. Zagadnienie to jest o tyle istotne, że politycy z rządu indagowani w sprawie rozkładu dotacji z wcześniejszych programów rządowych używali tego właśnie argumentu jako wyjaśnienia pozornej (ich zdaniem) preferencji dla samorządów z wójtami powiązanymi z PiS. Przeprowadzona analiza dotacji z programu dla gmin popegeerowskich wskazuje, że faktycznie wójtowie z PiS nieco częściej pojawiają się w gminach małych. Fakt ten trochę łagodzi rozmiar skrzywienia politycznego. Ale jest to tylko częściowe wytłumaczenie. Jeśli weźmiemy pod uwagę wyłącznie gminy małe, to preferencja dla gmin z wójtem z PiS w porównaniu z tymi zarządzanymi przez włodarzy związanych z partiami opozycyjnymi jest nadal widoczna, choć okazuje się mniejsza, niż kiedy patrzymy na wszystkie gminy popegeerowskie łącznie.

Czytaj więcej…

Wybory stanowią nieodzowny element systemu demokratycznego. Powinny być przeprowadzane zgodnie z zasadami prawa wyborczego, które de facto decydują o ich charakterze. Pośród tych zasad szczególne znaczenie mają dwie: zasada wolnych i zasada uczciwych wyborów. Cechą, która w pewnym sensie je obie łączy, gwarantując ich praktyczną realizację, jest dyrektywa poddania wyborów właściwym procedurom weryfikacyjnym na poszczególnych etapach procesu wyborczego. Weryfikacja ta zapobiega potencjalnym nadużyciom w toku wyborów oraz przyczynia się do budowania tak ważnego w demokratycznym państwie prawnym poczucia zaufania wyborców do procedur wyborczych, a w szerszym kontekście – także do państwa i jego organów. W znacznej mierze wspomniana wcześniej weryfikacja poszczególnych czynności wyborczych w polskiej praktyce wyborczej realizowana jest z udziałem sądów. Innymi słowy: ustawodawca za zasadne uznał zapewnienie prawa do sądu także w procesie wyborczym, co gwarantować ma ochronę konstytucyjnych, podmiotowych praw wyborczych, a także przyczyniać się do praworządnego przebiegu procesu wyborczego. Nie wydaje się przesadnym stwierdzenie, że udział niezależnych sądów i niezwisłych sędziów w procesie wyborczym jest czynnikiem wzmacniającym legitymizację wybranych przedstawicieli.

W tym kontekście pojawiają się jednak wątpliwości, czy aktualny stan polskiego wymiaru sprawiedliwości, będący następstwem reformy zapoczątkowanej w 2015 roku, gwarantuje pełną realizację prawa do sądu na poszczególnych etapach procesu wyborczego. Dyskusyjne zmiany, jakie zaszły w polskim prawodawstwie odnoszącym się do TK, SN, sądów powszechnych, a także KRS, stawiają pod znakiem zapytania realizację takich standardów prawa do sądu jak dostęp do bezstronnego i niezależnego sądu, a przede wszystkim – jak wskazuje art. 6 EKPC – sądu „ustanowionego ustawą”, a zatem w trybie niebudzącym wątpliwości z punktu widzenia obowiązujących w danym systemie procedur nominacji sędziowskich.

Celem niniejszej analizy jest wskazanie zasadniczych problemów, jakie zaistniały w procesie reorganizacji polskiego sądownictwa, oraz zidentyfikowanie tych obszarów procesu wyborczego, w przypadku których zmiany wynikające z reformy wymiaru sprawiedliwości mogą stanowić zagrożenie dla realizacji zasady wolnych i uczciwych wyborów. W analizie wyszczególniono te etapy i czynności, w których zaangażowanie władzy sądowniczej jest nieodzowne, a naruszenie konstytucyjnego standardu prawa do sądu może powodować daleko idące konsekwencje dla ważności procesu wyborczego.

Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę, kiedy przez granicę z Polską zaczęły przybywać tysiące osób szukających schronienia przed wojną, w polskich mediach społecznościowych szybko pojawiły się treści powielające kremlowską dezinformację. Ich celem było osłabienie gotowości do niesienia pomocy uchodźcom i podsycanie konfliktów między społeczeństwem przyjmującym a osobami zmuszonymi do migracji. Próbom zniszczenia solidarności za pomocą fake newsów może przeciwstawić się tylko dobrze przygotowane i doinformowane społeczeństwo.

Nieprzypadkowo wiele z tych jątrzących treści dotyczyło dostępności usług publicznych. Na różnych platformach publikowana była na przykład grafika zestawiająca rzekome „przywileje” ukraińskich matek z ułatwieniami i świadczeniami przysługującymi polskim obywatelkom. Poza świadczeniem w ramach programu Rodzina 500+ ukraińskie matki miały otrzymywać mieszkania socjalne „w ciągu kilku tygodni”, dodatkowo Polski Fundusz Rozwoju miał przekazać ukraińskim rodzinom za darmo i poza kolejnością 650 nowych mieszkań, a wszystkie osoby z Ukrainy miały być dodatkowo uprawnione do świadczenia w wysokości 40 złotych dziennie na osobę.

O ile licznych doniesień o poszczególnych przypadkach, kiedy to osoba z Ukrainy miała zostać w przychodni obsłużona poza kolejnością czy ukraińskie dziecko miało zostać przyjęte do dobrej szkoły kosztem dziecka polskiego, nie sposób sprawdzić (i to jest ich podstawową siłą perswazyjną), o tyle wspomniane zestawienie dość łatwo sfalsyfikować. 40 złotych dziennie przysługiwało polskim obywatelom goszczącym u siebie osoby z Ukrainy i nie było wypłacane bezpośrednio przymusowym migrantom. Według różnych szacunków zdecydowana większość osób z Ukrainy, które schroniły się w Polsce, mieszka bezpłatnie u znajomych (głównie ukraińskich obywateli, którzy już wcześniej przebywali na stałe w Polsce), wynajmuje mieszkania na rynku nieruchomości lub jest goszczona przez Polaków. Mieszkanie komunalne uzyskiwane przez ukraińskie rodziny w ciągu maksymalnie kilku tygodni to zatem użyteczny propagandowy mit. Należy również pamiętać, że wsparcie w ramach celowanych instrumentów miało charakter czasowy. Przykładowo: bezpłatna komunikacja zakończyła się w czerwcu i lipcu, a możliwość refundacji kosztów pobytu uchodźców wojennych z Ukrainy w prywatnych domach lub mieszkaniach została ograniczona do 120 dni. Kończą się również dopłaty rządu i samorządów do punktów masowego tymczasowego zakwaterowania.

Istotne jest jednak pytanie, dlaczego kwestie usług mieszkaniowych, ochrony zdrowia czy edukacji zostały uznane przez autorów fake newsów i powielających je w mediach społecznościowych influencerów za ważną część antyukraińskiej kampanii dezinformacyjnej. Częstotliwość powielania tych treści wskazuje, że zostały uznane za skuteczne narzędzie podkopywania solidarności polskiego społeczeństwa z przymusowymi migrantami.

Wybór tego tematu jako jednego z głównych motywów kampanii nie dziwi, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że Polska od lat przeznacza na usługi społeczne o wiele mniejsze środki niż na transfery finansowe. W zestawieniu krajów OECD za rok 2019 była pod tym względem piąta od końca z 5,4% PKB.

Czytaj całość

Jak wyniki wyborów wpłyną na polską politykę w najbliższych miesiącach? Czy będziemy mieli do czynienia z pogłębiającą polaryzacją czy też z łagodzeniem podziałów? Co na podstawie wyników wyborów europejskich można powiedzieć o wyborach jesiennych do Sejmu i Senatu?

W dyskusji udział wzięli:

– dr hab. Jarosław Flis (Instytut Dziennikarstwa, Mediów i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego),
– dr Agnieszka Kwiatkowska (Centrum Studiów nad Demokracją, Uniwersytet SWPS),
– prof dr hab. Andrzej Rychard (dyrektor Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk),
– Aleksander Smolar (prezes Zarządu Fundacji im. Stefana Batorego).

Spotkanie poprowadziła dr Anna Materska-Sosnowska (Wydział Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego, członkini Zarządu Fundacji im. Stefana Batorego).

 

11.00-13.30
Polskie problemy z europejską tożsamością

Do jakiej Europy chcieliśmy wrócić po 1989 roku? Do Europy rozumianej jako wyzwolenie czy jako forma zakorzenienia? Gdzie znaleźliśmy się w trzy dekady po tym powrocie? Na Zachodzie? Na Wschodzie? Na Południu rozumianym jako wierność tradycji rzymskiej? A może na Północy wiernej zasadom wolnego rynku i ograniczonego państwa?

W dyskusji wzięli udział:

Małgorzata Kowalska

Aleksander Smolar

Jan Tokarski

Maciej Zięba OP

Prowadzenie: Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz

14.15-16.15

Polska polityka europejska

Cele Polski w polityce europejskiej często idą wbrew głównemu nurtowi Unii. Polska strategia w niektórych sferach wydaje się „przestarzała”, nie uwzględnia bowiem nowych realiów globalnych oraz wewnątrzunijnych. Czy i co Polska powinna zmienić w swojej strategii w ramach UE?  W których obszarach być może powinniśmy się dostosować się do większości w UE? W których kwestiach zachować odrębność? W jakiej Europie chcemy być? W jakiej Europie mamy szanse być?

Wprowadzenie: Piotr Buras, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz

W dyskusji wzięli udział:

Olaf Osica
Sebastian Płóciennik

Prowadzenie: Aleksander Smolar

Noty:

Piotr Buras – dyrektor Warszawskiego Biura Europejskiej Rady Spraw Zagranicznej (ECFR) i non-resident fellow w Insytucie Nauk o Człowieku (IWM) w Wiedniu. Jest dziennikarzem, autorem i ekspertem do spraw polityki Europejskiej i Niemiec. W latach 2008-2012 korespondent Gazety Wyborczej w Berlinie. Wcześniej pracował w Centrum Stosunków Międzynarodowych w Warszawie, Instytucie Germanistyki na University of Birmingham i na Uniwersytecie Wrocławskim. Był visiting fellow w Stiftung Wissenschaft und Politik w Berlinie.

 

Małgorzata Kowalska – filozofka i romanistka, prof. Kierownik Katedry Filozofii i Etyki na Uniwersytecie w Białymstoku. Tłumaczka filozoficznej literatury francuskiej. Członkini Zespołu „Krytyki Politycznej”. Za książkę Dialektyka poza dialektyką. Od Battaille’a do Derridy była nominowana do Nagrody Literackiej Nike 2001 oraz otrzymała Nagrodę Ministra Szkolnictwa Wyższego I stopnia.

 

Olaf Osica – politolog, ekspert spraw międzynarodowych, dr. Przewodniczący rady Ośrodka Studiów Wschodnich oraz dyrektor projektu „Rynki zagraniczne” Polskiego Towarzystwa Wspierania Przedsiębiorczości. W latach 2005-2011 ekspert Centrum Europejskiego Natolin oraz wykładowca w Instytucie Europejskim Collegium Civitas. Od 2011 do 2016 dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich.

 

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz – socjolog i politolog, dr. Dyrektorka forumIdei Fundacji Batorego. Zajmuje się polityką europejską i wschodnią Polski. W latach 1999-2012 zastępczyni dyrektora Ośrodka Studiów Wschodnich w Warszawie. Od 2012 do 2014 wiceminister spraw zagranicznych, a 2014-2016 ambasador RP w Federacji Rosyjskiej.

 

Sebastian Płóciennik – ekonomista i prawnik, kierownik programu ds. Trójkąta Weimarskiego w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych, profesor ekonomii w ABiF Vistula w Warszawie. W latach 2004-2009 pracował w Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich im. Willy Brandta we Wrocławiu, następnie w Centrum Stosunków Międzynarodowych na Uniwersytecie Wrocławskim. W latach 2006-2008 członek rady Fundacji Krzyżowa dla Porozumienia Europejskiego, 2008–2012 Rady Stałej Forum Polsko-Niemieckiego, a w latach 2015-2017 współprzewodniczący zarządu Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej.

 

Aleksander Smolar – politolog, publicysta. Prezes Zarządu Fundacji im. Stefana Batorego. Zastępca przewodniczącego Rady Naukowej Instytutu Nauk o Człowieku w Wiedniu. W latach 1971–1989 na emigracji politycznej. W 1974 roku współzałożyciel i redaktor naczelny kwartalnika politycznego „Aneks”. W latach 1989–1990 doradca ds. politycznych premiera Tadeusza Mazowieckiego. Od 1992 do 1993 roku doradca ds. polityki zagranicznej premier Hanny Suchockiej. Wydał m.in. Tabu i niewinność.

 

Jan Tokarski – filozof, historyk idei. Doktorat obronił w Instytucie Historii PAN. Autor książek Historie przyszłości. Wizje bolszewizmu w Rosji, 1917–1921, Neokonserwatyści a polityka zagraniczna USA w nowym wieku, Czas zwyrodniały oraz Obecność zła. O filozofii Leszka Kołakowskiego. Stały współpracownik „Przeglądu Politycznego” i kwartalnika „Kronos”, felietonista „Kultury Liberalnej”. Zajmuje się historią myśli politycznej oraz filozofią XX wieku.

 

Maciej Zięba OP – dominikanin, teolog, filozof i publicysta, dr. W latach 70. działacz Klubu Inteligencji Katolickiej we Wrocławiu. Od 1980 roku działacz „Solidarności”, współtwórca i pierwszy redaktor naczelny biuletynu „Solidarność Dolnośląska”. Dziennikarz „Tygodnika Solidarność”. W 1981 roku wstąpił do zakonu dominikanów. W latach 1990-1995 dyrektor dominikańskiego wydawnictwa „W drodze”. Założyciel i dyrektor Instytutu Tertio Millennio w Krakowie. W latach 1998-2006 prowincjał polskiej prowincji dominikanów. W latach 2007-2010 dyrektor Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku.