14 maja 2013 roku w Brukseli odbyło się coroczne spotkanie 1 Grupy Roboczej „Democracy, Human Rights, Good Governance and Stability” w ramach Forum Społeczeństwa Partnerstwa Wschodniego. Do stolicy UE przybyło ponad 50 aktywistów z krajów Unii Europejskiej oraz Ukrainy, Armenii, Azerbejdżanu, Mołdawii, Białorusi i Gruzji. Posiedzeniu przewodniczył koordynator grupy Krzysztof Bobiński.
Pierwszą część otworzył Richard Tibbels, szef Dywizji Partnerstwa Wschodniego w Europejskiej Służbie Działań Zewnętrznych. Tibbels mówił przede wszystkim o perspektywach Partnerstwa Wschodniego przed szczytem w Wilnie. Poruszył między innymi kwestię szans Ukrainy na umowę stowarzyszeniową.
W drugiej części odbyły się wybory koordynatorów podgrup roboczych. W ramach Visa subgroup, w której uczestniczy Fundacja im. Stefana Batorego, koordynatorką wybrano Irynę Suszko z Europy bez Barier, ukraińskiego partnera Fundacji. Ponadto podgrupa wizowa przygotowała zręby rekomendacji, które po dopracowaniu znalazły się na stronie koalicji Visa-free Europe.
Spotkanie zakończył panel dyskusyjny z udziałem m.in. wiceministra spraw zagranicznych RP Jerzego Pomianowskiego.
Podczas śniadania prasowego i debaty eksperckiej zaprezentowaliśmy raport „Granica polsko-ukraińska podczas Euro 2012: Odprawa w jednym miejscu szansą na zwiększenie przepustowości przejść granicznych”. Z udziałem przedstawicieli służb granicznych, naszego ukraińskiego partnera „Europy bez Barier” oraz mediów omówiliśmy najważniejsze wnioski – zastosowanie odprawy po jednej (polskiej) stronie granicy oraz wprowadzenie tzw. „zielonych korytarzy Euro” dla osób nie przewożących towarów do oclenia znacząco usprawniły funkcjonowanie granicy. Raport spotkał się z zainteresowaniem mediów. W czasie debaty, w której uczestniczyli przedstawiciele administracji rządowej i służb granicznych oraz zaproszeni eksperci, zastanawialiśmy się nad rekomendacjami dla dalszego zwiększania przepustowości przejść granicznych i uczynienia ich bardziej przyjaznymi dla podróżnych.
sesja I
Lata 2010-2013: próba bilansu Wasyl Jurczyszyn (Centrum im. Razumkowa), Oksana Prodan (deputowana Partii UDAR), Ołeksandr Szarow (Narodowy Instytut Badań Strategicznych przy Prezydencie Ukrainy), Switłana Taran (Biuro Ekonomii i Technologii Społecznych), Igor Umanski(b. wiceminister finansów Ukrainy)
sesja II
godz. 13.30-15.30
Szczególny przypadek: energetyka
Mychajło Honczar (Centrum Nomos), Jurij Korolczuk (Instytut Strategii Energetycznych), Weronika Mowczan (Instytutu Badań Ekonomicznych i Konsultacji Politycznych), Wołodymyr Omelczenko (Centrum im. Razumkowa), Oleh Zarubinskyj (deputowany Partii Regionów)
Prowadzenie: Mirosław Czech (członek zarządu Fundacji im. Stefana Batorego), Aleksander Smolar (prezes Fundacji im. Stefana Batorego)
Noty o panelistach:
Mirosław Czech (ur. 1962) – publicysta, komentator polityczny „Gazety Wyborczej”. Członek zarządu Fundacji im. Stefana Batorego oraz władz Związku Ukraińców w Polsce. W latach 1993-2001 poseł na Sejm RP.
Mychajło Honczar – dyrektor programów energetycznych ośrodka analitycznego Centrum Nomos. Ekspert w dziedzinie bezpieczeństwa energetycznego, doradca Prezydenckiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony.
Wasyl Jurczyszyn (ur. 1955) – od 2005 roku dyrektor programu ekonomicznego w Centrum im. Razumkowa, z wykształcenia fizyk-matematyk, dr hab., profesor Ukraińskiej Akademii Administracji Publicznej przy Prezydencie Ukrainy. Autor blisko 100 prac i artykułów naukowych.
Jurij Korolczuk (ur. 1980) –niezależny ekspert w dziedzinie energetyki, fundator Instytutu Strategii Energetycznych. Wcześniej m.in.członek Rady Instytutu Badań Energetycznych w Kijowie. Wykładowca na Uniwersytecie Iwana Franki we Lwowie. Był rzecznikiem prasowym Gaz Ukrainy, następnie Ukrtransnafta i Naftohaz Ukrainy.
Weronika Mowczan (ur. 1976) – dyrektorka kijowskiego Instytutu Badań Ekonomicznych i Konsultacji Politycznych (IER). Wcześniej współpracowała m.in. z Uniwersytetem Stanforda, Instytutem Harwardzkim oraz Bankiem Światowym. Ekspertka w dziedzinie makroekonomii, zajmowała się analizą skutków wstąpienia Ukrainy do Światowej Organizacji Handlu, relacjami gospodarczymi Ukrainy z UE oraz Rosją, a także integracją regionalną.
Wołodymyr Omelczenko (ur. 1967) – dyrektor programu energetycznego w Centrum im. Razumkowa, gdzie pracuje od 2007 roku. Z wykształcenia chemik. Autor blisko 50 prac i artykułów naukowych. Wcześniej pracował m.in. w Ministerstwie Gospodarki Ukrainy, Naftohazie Ukrainy oraz w Narodowym Instytucie ds. Bezpieczeństwa Międzynarodowego.
Oksana Prodan (ur. 1974) – deputowana do Rady Najwyższej Ukrainy, członkini Partii UDAR, wiceprzewodnicząca komisji ds. polityki celnej i podatkowej. Prawniczka, przedsiębiorca, działaczka społeczna, dyrektor Centrum Ochrony Przedsiębiorców w Czerniowcach, prezes Ukraińskiego Stowarzyszenia Małego i Średniego Biznesu „Forteca”.
Ołeksandr Szarow (ur. 1954)– ekonomista, dr hab., ekspert Narodowego Instytutu Badań Strategicznych przy Prezydencie Ukrainy, urzędnik państwowy, dyplomata. Wcześniej pracował m.in. w Ministerstwie Gospodarki, Ambasadzie Ukrainy w Portugalii i RPA, kierował wydziałem współpracy międzynarodowej w Narodowym Banku Ukrainy.
Switłana Taran (ur. 1974)– ekonomistka z kijowskiego Biura Ekonomii i Technologii Społecznych. Współpracowała m.in. z Centrum Analiz Społeczno Ekonomicznych – CASE. Zajmowała się analizą skutków wejścia Ukrainy do Światowej Organizacji Handlu. Autorka raportów i publikacji nt. stowarzyszenia i strefy wolnego handlu Ukrainy z UE.
Igor Umanski (ur. 1975) – ekonomista, dr, polityk, urzędnik państwowy, w latach 2008-2010 pierwszy wiceminister finansów Ukrainy w rządzie Julii Tymoszenko, przez pół roku pełnił funkcję ministra finansów.
Oleh Zarubinskyj (ur. 1963) – deputowany do Rady Najwyższej Ukrainy nieprzerwanie od 1998 roku, członek Partii Regionów, pierwszy wiceprzewodniczący parlamentarnej komisji ds. energetyki, polityki i bezpieczeństwa jądrowego. Członek Rady Koordynacyjnej przy Prezydencie Ukrainy ds. Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego. Z wykształcenia historyk i ekonomista, wcześniej wykładowca akademicki.
Wprowadzenie: Władisław Inoziemcew (dyrektor Centrum Badania Społeczeństwa Postindustrialnego)
Prowadzenie dyskusji: Mirosław Czech (członek zarządu Fundacji im. Stefana Batorego)
Pełny zapis dźwiękowy debaty [MP3 47MB], czas trwania: 2 godz. 14 min.
Relacja z seminarium
W Rosji nie ma obecnie perspektyw na modernizację, bo jest ona sprzeczna z putinowskim modelem gospodarki i ideologicznie obca reżimowi, któremu trwanie zapewniają dochody z ropy – uważa Władisław Inoziemcew. Zwolennicy zmian są rozproszeni, a przy obecnych nastrojach nie ma podstaw, by oczekiwać rewolucji.
Słowo „modernizacja” zdobyło popularność za prezydentury Dmitrija Miedwiediewa, ale był to jedynie zbiór pustych haseł obliczonych na PR. Brakowało spójnej koncepcji, a cele wyznaczono w sposób wadliwy, nie tworząc warunków popytu na innowacje – tłumaczył Inoziemcew. Gospodarka rosyjska od 2000 roku stała się jeszcze mniej konkurencyjna: brakuje taniej siły roboczej i tanich surowców, więc nie ma też zainteresowania inwestorów. Rosyjskie firmy zaczynają kupować towary za granicą, bo import jest tańszy niż rodzima produkcja. Dochody z ropy umożliwiły podnoszenie wynagrodzeń w ramach putinowskiego układu ze społeczeństwem, to zaś prowadziło do inflacji; rosły ceny wszystkich towarów, w tym opłaty za gaz i transport, co przede wszystkim jest związane z korupcją. Reżim uzyskuje pieniądze z surowców, konsoliduje budżet, a następnie opłaca przemysłowców. Wzrastają wydatki i koszty funkcjonowania, a ten proces się nie kończy. Nie ma mowy o wzroście wydajności i obniżeniu kosztów, co zakłada modernizacja, bo oznaczałoby to spadek korupcji i fiasko całego modelu stworzonego przez Władimira Putina. „Modernizacja w Rosji nie nastąpi, bo jest sprzeczna z modelem gospodarki Putina. Putin próbuje powstrzymać ten proces” – ocenił Inoziemcew. Poza tym ideologicznie modernizacja oznacza krytyczne podejście do poprzedniego okresu rozwoju. Tymczasem legitymizacja Putina i jego reżimu zbudowana jest na pomysłach mających sowieckie korzenie: silne państwo, związek euroazjatycki – to w pewnym sensie dążenie do odtworzenia potęgi radzieckiej. „Z ideologicznej perspektywy modernizacja jest obcym wtrętem w matrycy putinowskiego myślenia” – podkreślił profesor. „Obecnie nie ma żadnych podstaw, by myśleć, że będą podejmowane próby modernizacji. Wspomina się o możliwości nowej industrializacji, rozwijania przemysłu, infrastruktury, ale nie są to bynajmniej obiecujące dyskusje” – ocenił. Jego zdaniem wbrew dawnym deklaracjom Miedwiediewa, że bez modernizacji Rosja nie może przetrwać, przy obecnych cenach ropy ta sytuacja może utrzymywać się stosunkowo długo, co najmniej do następnych wyborów prezydenckich.
Polscy uczestnicy dyskusji zwrócili uwagę, że Inoziemcew mówi o modernizacji głównie w wymiarze ekonomiczno-technologicznym. Adam Daniel Rotfeld zauważył, że pojęcie modernizacji obejmuje także metody sprawowania władzy. Ocenił, że Rosja się zmienia, ale nie w tym kierunku, w którym oczekujemy, ponieważ jest to kraj zbudowany na dwóch filarach: korupcji jako niezbywalnym elemencie systemu i służbach specjalnych pozostających poza kontrolą państwa. Modernizacja powinna więc ogarnąć także te elementy, by cały system podlegał rządom prawa.
Andrzej Rychard podkreślił, że konieczne są też inne typy modernizacji, np. o charakterze polityczno-instytucjonalnym, żeby ta ekonomiczno-technologiczna mogła zaistnieć. Wskazał na znaczenie czynnika społecznego, pytając o warstwy lub grupy, w których interesie leżałaby modernizacja. Jeśli w strukturze społecznej Rosji one nie istnieją, to – jak zaznaczył – także dla realizacji interesów grup i klas społecznych funkcjonalne jest działanie Rosji w wymiarze niezmodernizowanym. To prowadziłoby do pesymistycznego wniosku, że modernizacji nie tylko przeciwdziałają czynniki polityczno-instytucjonalne, lecz również ze strony struktury społecznej nie płynie impuls modernizacyjny. „Byłby to bardzo szczególny i niekorzystny rodzaj negatywnego konsensusu między władzą a społeczeństwem” – ocenił Rychard.
Według Sławomira Popowskiego ma podstawy leninowskie hasło, że albo Rosja będzie się modernizowała, albo będzie marginalizowana. Publicysta przypomniał jednak „starą radziecką zasadę”, że Rosja reformuje się, gdy ceny ropy spadają, a kiedy zaczynają rosnąć, natychmiast o tym zapomina, czego przykładem mogą być reformy Kosygina i pieriestrojka. Z kolei syndrom „rosyjskiego wahadła” prowadzi do powtarzającego się cyklu: od buntu, przez rewolucję, po dyktaturę. Obecną opozycję Popowski porównał do tej z końca lat 80. „Ta opozycja jest równie niezorganizowana i równie podzielona, też nie ma żadnego konstruktywnego programu” – ocenił.
„Można przeprowadzić modernizację technologiczną bez politycznej – odpowiedział polskim dyskutantom Inoziemcew. – Oczywiście do tego są niezbędne reformy w organach prawa i porządku oraz reforma systemu biurokratycznego”. „Nigdzie na świecie nie dochodziło do modernizacji, kiedy kraj był w pełni demokratyczny” – dodał, przypominając, że na początku modernizacji w różnych krajach panowały dyktatura albo reżim autorytarny. Jak przyznał, z tego względu sam był przekonany, że za Miedwiediewa modernizacja naprawdę się rozpocznie.
Władisław Inoziemcew potwierdził, że wielki wpływ na działanie rosyjskich elit ma fakt, że wywodzą się ze służb specjalnych. W odróżnieniu od wojskowych, którzy często realizowali modernizację w swoich krajach, nie zdarzyło się, by modernizację przeprowadził były szpieg na czele państwa, ponieważ lekceważy on instytucje państwa i jego reguły. Mentalność i metody agentów specsłużb, które przyszły z Putinem, sprowadzające się do braku poszanowania reguł i ręcznego sterowania, widać na wszystkich szczeblach władzy.
Inoziemcew uznał za słuszne wnioski o konsensusie między władzą a społeczeństwem i zastrzegł, że nie można na tym etapie oczekiwać żadnego przełomu. Potwierdził, że rozwój sytuacji w Rosji zmierza w kierunku zamkniętego kręgu. Ale według niego w najbliższym czasie nie dojdzie do rewolucji. „Niemożliwy jest też w zasadzie cywilizowany, ewolucyjny sposób wyjścia z tej sytuacji, (…) bo władze robią wszystko, żeby doprowadzić do rewolucji” – ocenił. Byłaby to jednak wersja z 1991 roku, gdy brak efektywności doprowadził do załamania się systemu.
Opozycja „jest niewielka z punktu widzenia siły politycznej, nie ma tego znaczenia, co opozycja w ZSRR, i nie można jej nawet porównać z Solidarnością w Polsce” – przyznał. Na dodatek nie ma przywódców tego kalibru co niegdyś i tak silnej motywacji, bo zawsze można wyjechać z kraju, podczas gdy w latach 80. mieszkańcy ZSRR nie mieli takiej możliwości, więc próbowali kraj zmienić.
Według Inoziemcewa niewątpliwie istnieje potrzeba zmian w Rosji, jednak nie w określonej warstwie społecznej, lecz w grupie o stosunkowo wysokich dochodach, wśród osób podróżujących na Zachód. Inteligencja z lat 80., która reprezentowała opozycję, jest uwikłana we współpracę z władzami. Nauczyciele i naukowcy są konserwatywni, wyższe uczelnie to wręcz bastiony głębokiego sowieckiego rewanżyzmu. Zwolennicy modernizacji pozostają rozproszeni – w mediach, aparacie państwowym, w sektorze naftowo-gazowym, trudno byłoby im się zjednoczyć. Należą do nich m.in. urzędnicy, którzy mają zablokowaną karierę z powodu panującego nepotyzmu. Jeśli chodzi o elity popierające ewentualną modernizację, to Inoziemcew uważa, że „elity biznesowe są za modernizacją, gdyby ten proces się rozpoczął”. „Wielki biznes jest w duszy reformatorski, ale potrzebny jest katalizator”, tymczasem nikt nie chce być pierwszy, by nie podzielić losu Chodorkowskiego. Z kolei praktycznie cała elita polityczna jest przeciwna modernizacji, bo utraci źródło dochodów – ocenia Inoziemcew. Na razie uważa się, że elity nie będą generowały zmian w zakresie życia politycznego czy gospodarczego. Modernizacja jest więc niemożliwa, bo trzeba mieć decyzję odgórną; społeczeństwo powinno być gotowe do wysłuchania ekipy zarządzającej, a póki co obywatele i rząd nie rozmawiają o modernizacji. W społeczeństwie panuje obniżenie nastroju. Jak podkreślił profesor, jeśli nie stanie się nic szczególnego, protesty zanikną. „Oprócz kryzysu gospodarczego nie ma nic, co mogłoby radykalnie zmienić sytuację” – uznał Inoziemcew.
Czy taki kryzys mógłby zostać sprowokowany przez spadek cen ropy i gazu lub przez bodziec z zewnątrz (np. sankcje albo izolację)? – pytał Marcin Wojciechowski, który zgodził się z opinią, iż praktycznie wszystkie kraje zaczynały proces reform, gdy to się stawało konieczne. Na Rosję nie można wpłynąć z zewnątrz – ocenił Inoziemcew. Gdyby została ona przyjęta do struktur europejskich na początku lat 90., to byłby impuls modernizacyjny, bo musiałaby przestrzegać brukselskich zasad. Obecnie stawia się jej warunki na drodze do zachodnich struktur. „Przy tego typu podejściu nie możemy oczekiwać demokratyzacyjnych zmian w Rosji” – uznał profesor. Ocenił, że podstawowym problemem polityki europejskiej jest brak zdecydowania. Moskwa dyskutuje z UE od lat o systemie bezwizowym, a niedawno Berlin zgodził się, by do Niemiec bez wiz mogli podróżować Rosjanie, którzy mają paszporty służbowe, czyli de facto osoby z listy Magnitskiego. Zdaniem Inoziemcewa należałoby zaprosić Rosję do strefy Schengen, Putin musiałby odrzucić zaproszenie i odpowiedzialność za utrzymanie wiz spadłaby na elity polityczne w Rosji. Z Moskwą według niego należy rozmawiać, reagować na inicjatywy. Impulsem z zewnątrz jest np. lista Magnitskiego, ale to jednostkowe podejście. A na Zachodzie istnieją pewne możliwości wpływania na Rosję: całkowicie zgodnie z prawem można ogłosić listę rosyjskich urzędników mających nieruchomości np. w Wielkiej Brytanii czy konta bankowe za granicą, można też współpracować z rosyjską prokuraturą w ramach walki z korupcją. Ale nie robi się nic, bo centra finansowe napełniają się rosyjskim kapitałem.
Brak modernizacji nie wpływa na stosunek Zachodu do Moskwy – podkreślił Wojciechowski. Jak zauważył, mimo negatywnych ocen sytuacji politycznej wszyscy są zainteresowani ułożeniem stosunków z Rosją i nie ukrywają tego nawet w kontekście rozmów o Partnerstwie Wschodnim.
Andrzej Nowak ocenił, że sukcesem Putina jest też to, że Rosja narzuciła swój język w rozmowie ze światem zewnętrznym, zwłaszcza z Zachodem. Publicysta wyraził przypuszczenie, że modernizacja przestała być istotna dla projektów Putina również dlatego, że wyczerpała się jako projekt globalny. „Nie ma już Zachodu. W każdym razie Zachodu jako ważnego symbolicznie kapitału, którego brak w Rosji był rozpatrywany jako powód do modernizacji” – powiedział. Europa pogrążyła się w kryzysie i nie przedstawia projektu modernizacyjnego, który byłby atrakcyjny dla Rosji. Jest doskonałym miejscem do zamieszkania, ale nie modelem rozwoju, bo nie przewiduje już dla siebie żadnej perspektywy rozwojowej, a jedynie utrwalenie status quo. Z kolei USA są zajęte swoimi gigantycznymi problemami i też nie stanowią przedmiotu podziwu – uznał Nowak.
Zauważył, że wprawdzie Rosji nie da się zmienić od zewnątrz, ale kolejne modernizacje dokonywały się pod wpływem wyzwania zewnętrznego, by lepiej radzić sobie militarnie z zachodnimi sąsiadami. W ostatnich kilkunastu latach Rosja wygrała wszystko – uznał Nowak. Przykładem jest według niego niemiecka decyzja w sprawie wiz, „wyraz ogromnego triumfu Rosji Putina, zniweczenia solidarności UE” i przyjęcia języka porozumienia dwóch mocarstw. A sukces Putin zawdzięcza zdaniem Nowaka kryzysowi Zachodu – „zarówno europejskiego projektu modernizacji, jak i w ogóle Zachodu jako projektu modernizacyjnego”.
„Nie uważam, że w Europie i Ameryce panuje kryzys, choć są oczywiście problemy” – odparł Inoziemcew. Jego zdaniem brak rozwiązania jest skutkiem mentalności polityków amerykańskich i europejskich. „Zachowujecie się zbyt uczciwie. (…) Należy wyjść z dogmatów polityki Reagana” – ocenił profesor, wskazując, że jego zdaniem należałoby dopuścić wyższą inflację, a w ten sposób obniżyć wartość długu publicznego, bo gdy panuje inflacja, jest też popyt i gospodarka się kręci. Problemy Europy jego zdaniem nie dyskredytują modernizacji w Rosji, nie należy bowiem przenosić atrakcyjności na modernizację.
Władisław Inoziemcew potwierdził opinię Andrzeja Nowaka, że w Rosji może być mowa o modernizacji doganiającej. Gdy modernizacja była naukowym terminem w ekonomii, oznaczała przekształcenie zapóźnionego państwa w nowoczesne, a nie pionierski rozwój – przypomniał. Nie zgodził się jednak, że alternatywą dla modernizacji Rosji jest rola zaplecza modernizacji Chin. „Chiny nie będą nigdy sojusznikiem Rosji na polu gospodarczym, bo dowolne próby modernizacji Rosji są grą na polu Chin” – ocenił.
Sprzeciwił się też tezie Joanny Kurczewskiej, że po zaniku ram odniesień ideologicznych – z jednej strony konserwatywnej modernizacji ZSRR, a z drugiej klarownej wizji modernizacji zachodniej – w Rosji mamy do czynienia z modernizacją rozproszoną, z różnymi modernizacjami cząstkowymi, realizowanymi w różnych regionach. „Nie wiem, jak Rosja może modernizować się częściowo. Sceptycznie odnoszę się do idei, że w jednej części kraju będzie dobrze, a w drugiej nic się nie zmieni” – powiedział.
Z kolei Jadwiga Rogoża oceniła, że w Rosji nie ma już dawnego zadowolenia – ani społeczeństwa, ani elit – istnieje więc szansa na rozszerzenie się części niepolitycznej aktywności społecznej, a katalizatorami będą kolejne wybory: do Dumy, na mera Moskwy, walka po zakończeniu kadencji Putina, nie tylko o sukcesję, ale też o kształt systemu. W opinii Inoziemcewa: „choć nadchodzące lata będą trudne dla reżimu, to nie tak trudne, jak można by sądzić”. W wyborach w Moskwie może odegrać rolę Michaił Prochorow, ale to nie będzie lider opozycji, bo – jak uważa Inoziemcew – jest on marionetką władz. Wyzwaniem będą lata 2015–2018, ale na razie nie ma poważnej opozycji. Takie osoby jak Aleksiej Nawalny nie uzyskają więcej niż 5 proc. poparcia w żadnych wyborach; uliczna opozycja uciekająca się do demagogii jest „niewybieralna”, bo nie dysponuje żadnym potencjałem, doświadczeniem w tym systemie. Brakuje osób formatu Havla czy Wałęsy – podsumował Inoziemcew, dodając jednak, że reżim też nie ma nowych ludzi.
Bożena Kuzawińska
Polecamy także rozmowę z naszym gościem:
Putin tworzy syndrom oblężonej twierdzy. Sąsiedzi Rosji to wrogowie – z Władisławem Inoziemcewem rozmawia Agaton Koziński, Polska The Times
Nota o paneliście:
Władisław Inoziemcew (ur. 1968) – ekonomista i socjolog, profesor. Założyciel i dyrektor Centrum Badania Społeczeństwa Postindustrialnego. Redaktor naczelny miesięcznika „Swobodnaja Mysl”. Członek prezydium Rady Polityki Zagranicznej i Obronnej Rosji oraz Rosyjskiej Rady ds. Zagranicznych. Od lipca 2011 członek partii politycznej Prawoje Dieło.
W spotkaniu udział wzięli:
Bogumiła Berdychowska, Piotr Buras, Bartosz Cichocki, Marek Dąbrowski, Krzysztof Iszkowski, Antoni Kamiński, Piotr Kościński, Joanna Kurczewska, Paweł Marczewski, Andrzej Nowak, Wojciech Paczyński, Sławomir Popowski, Adam Daniel Rotfeld, Jadwiga Rogoża, Katarzyna Rybka-Iwańska, Andrzej Rychard, Jakub Wiśniewski, Marcin Wojciechowski.
Prezentacja wyników
Międzynarodowej Społecznej Misji Obserwacyjnej wyborów parlamentarnych na Ukrainie
Wystąpienia: Markus Meckel (były minister spraw zagranicznych NRD, patron Międzynarodowej Społecznej Misji Obserwacyjnej), Jarosław Domański (szef Międzynarodowej Społecznej Misji Obserwacyjnej)
Zapis prezentacji: [MP3 16MB], czas trwania 44 min. Dyskusja w języku angielski, polskim i ukraińskim.
sesja I Ukraina: jaki pomysł na państwo?
Wystąpienia: Hanna Herman (Partia Regionów), Ihor Hryniw (Partia Reformy i Porządek), Mykoła Kniażycki (Zjednoczona Opozycja – „Batkiwszczyna”), Oksana Prodan (Partia UDAR).
Zapis sesji I: [MP3 40MB], czas trwania 1 godz. 54 min. Dyskusja w języku polskim i ukraińskim.
sesja II Ukraina: jaki wybór?
Wystąpienia: Oleksij Harań (Uniwersytet Akademia Kijowska-Mohylańska), Kateryna Horczynśka („Kyiv Post”), Oleh Miedwiediew („polittechnolog”, dziennikarz), Mykoła Riabczuk (ukraiński PEN Club)
Zapis sesji II: [MP3 42MB], czas trwania 2 godz. 1 min. Dyskusja w języku polskim i ukraińskim.
Prowadzenie: Mirosław Czech (członek zarządu Fundacji im. Stefana Batorego)
Jakiego wyboru dokona Ukraina po ostatnich wyborach? Jaki model polityczny i społeczny ostatecznie przyjmie? – zastanawiano się na konferencji zorganizowanej po październikowych wyborach parlamentarnych na Ukrainie. Choć przebieg wyborów i ich wyniki mogą budzić niepokój, to sytuacja w tym kraju nadal jest lepsza niż w innych państwach krajach regionu. Dotychczasowe partie polityczne potwierdziły swoją pozycję, pojawiła się też nowa siła na scenie politycznej: UDAR Witalija Kliczki. Znaczący wynik osiągnęły także partie skrajne: komuniści i nacjonaliści.
Prezentacja Raportu Międzynarodowej Społecznej Misji Obserwacyjnej na Ukrainie [PDF 680 KB]
Wprowadzeniem do konferencji było podsumowanie monitoringu wyborów prowadzonego przez Międzynarodową Społeczną Misję Obserwacyjną (MSMO) zorganizowaną przez Fundację Batorego i European Exchange z Niemiec. Niemiecki patron misji – Markus Meckel (b. poseł Bundestagu, dysydent i ostatni minister spraw zagranicznych NRD) podkreślił wagę obywatelskiego charakteru misji i jej silniejszy (w porównaniu np. z misją parlamentarną) związek ze społeczeństwem. Doświadczenie obecnej misji, która współpracowała z lokalnymi organizacjami prowadzącymi monitoring wyborów na Ukrainie, może pomóc w stworzeniu i rozwijaniu sieci organizacji pozarządowych w krajach Partnerstwa Wschodniego i UE zajmujących się obserwacją wyborów.
Po wyborach na Ukrainie pojawia się pytanie, jaką legitymizację będzie miał utworzony w ich wyniku parlament – kontynuował Meckel. Przyznał, że w opinii obserwatorów ukraińskie wybory były krokiem wstecz, ale wciąż różnią się od wyborów w Rosji, Białorusi i Azerbejdżanie. „Powinniśmy zaakceptować ten parlament” – ocenił, dodając, że nowa Rada Najwyższa winna być platformą dialogu. „Powinniśmy zachęcać (parlament) do uczciwej debaty” – mówił. Byłoby dobrze, gdyby partie opozycyjne mogły przemówić „jasno i wspólnym głosem”, i przypominać o proeuropejskich aspiracjach Ukrainy.
Zdaniem Meckela, Unia Europejska popełniła błąd uzależniając podpisanie umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą od tego, czy wybory będą wolne i uczciwe. Powinniśmy wiedzieć, że jest to niemożliwe, jeśli przywódczyni opozycji (była premier Julia Tymoszenko) jest w więzieniu – przyznał mówca. Jego zdaniem, potrzebna jest teraz dwutorowa polityka wobec Ukrainy: z jednej strony, wspieranie społeczeństwa obywatelskiego i sił demokratycznych, z drugiej – współpraca z władzami i prezydentem Wiktorem Janukowyczem. Władzom w Kijowie należy jednak „mówić prawdę” i wyraźnie wskazywać na problemy w procesie demokratyzacji. „Należy jak najszybciej podpisać umowę o stowarzyszeniu” – powiedział Meckel, zastrzegając, że jest to jego osobista opinia, a nie władz Niemiec. Do tej oceny powrócił pod koniec panelu, odpowiadając na pytania z sali. Umowa stowarzyszeniowa nie powinna zostać podpisana bezpośrednio po wyborach, bo to podważyłoby wiarygodność UE – przyznał. Należy jednak pamiętać, że Ukraina ma alternatywę dla Unii Europejskiej – jest nią Unia Celna z Rosją. Podpisanie umowy z UE może pomóc Ukrainie w kształtowaniu instytucji demokratycznych oraz wzmocnieniu rządów prawa.
Wyniki Międzynarodowej Społecznej Misji Obserwacyjnej na Ukrainie podsumował jej szef Jarosław Domański. W ocenie prawidłowości i rzetelności wyborów Misja skupiła się na sześciu aspektach: ramy prawne, administracja procesu wyborczego, kampania wyborcza, media, dzień głosowania (28 października) oraz rozstrzyganie sporów wyborczych. Nie ulega wątpliwości, że fakt uwięzienia liderów opozycji: Julii Tymoszenko oraz szefa MSW w jej rządzie Jurija Łucenki wpłynął na proces wyborczy. „To określiło atmosferę polityczną wokół wyborów” – podkreślił Domański.
Ordynacja, według której przebiegły wybory, została przyjęta w 2011 roku w ramach konsensusu między partiami politycznymi. Stworzyła podstawę do przejrzystych i demokratycznych wyborów, ale jej implementacja wciąż jest niepełna. W ocenie Domańskiego powrót do mieszanej ordynacji wyborczej i przywrócenie okręgów jednomandatowych zwiększyło polaryzację i zaciętość kampanii wyborczej. Wzmogło też stosowanie negatywnych praktyk: nacisków ze strony administracji państwowej, „czarnego PR-u”, kupowania głosów, zastraszania kandydatów. Głównym problemem okazał się proces tworzenia komisji wyborczych. Na skutek luk prawnych i decyzji Centralnej Komisji Wyborczej tryb formowania komisji nie zapewnił zrównoważonej reprezentacji wszystkich sił politycznych.
Jeśli chodzi o organizację wyborów, to do dnia wyborów i w sam ich dzień CKW i komisje niższego szczebla radziły sobie z tym procesem, ale ich bezstronność oraz wiarygodność po zakończeniu głosowania podważył proces liczenia głosów na poziomie komisji okręgowych. Pracę samej CKW cechował ponadto brak przejrzystości, w oczach obserwatorów większość decyzji zapadała nie na jej obradach, a wcześniej – za zamkniętymi drzwiami.
Kampania wyborcza była zróżnicowana i zacięta. Wszyscy kandydaci mieli możliwość przedstawienia swoich programów, ale zasady były nierówne – relacjonował Domański. Do tego przyczyniły się: kontrola mediów przez władzę, naciski ze strony administracji i niejasne reguły finansowania kampanii. Media (z wyjątkiem internetu) jednoznacznie faworyzowały kandydatów związanych z obozem rządzącym. Z kolei w samym dniu głosowania na poziomie komisji okręgowych doszło do „ewidentnych fałszerstw”, członkowie komisji wykazali się brakiem profesjonalizmu i bezstronności. Jako przykład Domański wskazał tysiące niszczonych kart do głosowania w okręgach, w których wynik kandydata opozycji zagroził kandydatowi władzy. Obrazu dopełnia sposób rozstrzygania sporów wyborczych. Sądy, do których można było się odwoływać okazały się nieefektywne, nie szukały prawdy obiektywnej, a skupiały się na kwestiach formalnych. Kończąc, Domański podkreślił ważną rolę, jaką w procesie monitoringu i obserwacji wyborów odegrały ukraińskie organizacje pozarządowe.
Część I: Ukraina: jaki pomysł na państwo?
W kolejnej części konferencji, którą moderował Mirosław Czech wystąpili ukraińscy politycy. We wprowadzeniu do dyskusji M. Czech zauważył, że według komentatorów władza w wyborach uzyskała to, co chciała, czyli utrzymała władzę. Jednak i jej przeciwnicy mogą mówić o ogromnym sukcesie, bo jak pokazały wyniki wyborów poparcie dla opozycji przekracza 50 procent (w części mandatów wybieranych według ordynacji proporcjonalnej; w okręgach jednomandatowych zwyciężyła Partia Regionów). Pytanie więc brzmi, jak rządzący będą sprawowali władzę do 2015 roku, czyli wyborów prezydenckich i jak poradzą sobie z wyzwaniami stojącymi przed Ukrainą. Na te same pytania musi sobie odpowiedzieć opozycja, która do wyborów 2015 roku ma czas, by przedstawić społeczeństwu swoją wizję państwa.
Ihor Hryniw przekonywał, że istota problemów stojących przed Ukrainą polega przede wszystkim na poszukiwaniu tożsamości narodowej. Ocenił, że do 2015 roku sprawujący władzę będą „dryfować” w kierunku umiarkowanej polityki narodowej. Zarzucił rządzącym, że zmieniają reguły gry, kiedy rozwój sytuacji w kraju staje się dla nich niekorzystny. Jako przykład wskazał zmianę ordynacji wyborczej z proporcjonalnej na mieszaną przed wyborami do parlamentu.
Wynik wyborów oznacza, że władza nie będzie już miała pełnej kontroli nad parlamentem, a opozycja w przededniu wyborów prezydenckich będzie miała większe poparcie – kontynuował. Wyraził przypuszczenie, że w ekipie samego Janukowycza może dojść do rozdźwięków. Jeśli opozycja nie popełni większych błędów, to w 2015 roku jej kandydat będzie miał strategiczną przewagę. Wskazał zarazem, że obecnie sygnalizuje się możliwość zmian w konstytucji, przede wszystkim – zmiany wyboru prezydenta – nie bezpośrednio przez obywateli, a w parlamencie, co może być na rękę rządzącym. Stan zawieszenia Ukrainy pomiędzy Zachodem a Rosją jest wygodny dla wszystkich zewnętrznych graczy. Dzieje się tak choćby dlatego, że ani Rosja, ani Unia Europejska a tym bardziej USA nie mają dziś czasu, by aktywnie angażować się w dialog z Ukrainą. Zdaniem Hryniwa, wybór kierunku integracji – na Wschód lub na Zachód – nie zostanie rozstrzygnięty przed wyborami w 2015 roku.
Mykoła Kniażycki, który w wyborach uzyskał mandat deputowanego, ocenił, że Ukraina przeszła od totalitaryzmu do południowoamerykańskiej oligarchii. Teraz znajdujemy się w państwie oligarchicznym. To państwo, w którym wszelkie decyzje zapadają w administracji prezydenta, a parlament funkcjonuje tak, jak na Białorusi, zaś sądy – w trybie „na telefon”. Zdaniem Kniażyckiego rządząca Ukrainą Partia Regionów nie jest partią Janukowycza a oligarchów; sam Janukowycz chce być oligarchą, a nie politykiem. Jednak społeczeństwo, które zagłosowało na opozycję (a łączna liczba głosów oddanych na Batkiwszczynę, UDAR i Swobodę wskazuje na porażkę władzy) jest społeczeństwem antyoligarchicznym. Kto jest silniejszy – społeczeństwo, ludzie, którzy chcą rozwoju Ukrainy czy oligarchowie? – pytał Kniażycki. Trudno sobie wyobrazić, by zmiana na Ukrainie dokonała się bez zgody oligarchów, ich też trzeba włączyć w te zmiany.
„Dla mnie odpowiedź na pytanie „jakie państwo?” brzmi – „europejskie!” – mówiła inna, świeżo wybrana deputowana partii UDAR, Oksana Prodan. Zapewniła, że rządzący otrzymali na wyborach mniejsze poparcie, niż głosiły oficjalne wyniki. Społeczeństwo ukraińskie jest gotowe do zmian i nie popiera obecnej władzy. Jej zdaniem, obecnie panuje na Ukrainie system „monopolistyczno-biurokratyczny”, w którym oligarchowie monopolizują władzę, a urzędnicy wykonują polecenia narzucane przez rządzących, nie zawsze zgodnie z prawem. Jeśli jednak nastąpi zmiana systemu, to urzędnicy (biurokraci) przejdą na stronę społeczeństwa. UDAR – przekonywała Prodan – ma szereg projektów, które zmienią obecny system: projekt reformy sądownictwa, demonopolizacji politycznej i gospodarczej, walki z „machiną biurokratyczną”. Ukraina ma „szansę na zmiany i prawo do nich”. Jednym z zadań opozycji na najbliższe dwa lata powinno być „przywracanie wiary ludziom, że mogą coś zmienić”.
„Nie będę mówiła z punktu widzenia partii władzy, spróbuję mówić z punktu widzenia Ukrainy, ponad podziałami partyjnymi” – rozpoczęła swoje wystąpienie Hanna Herman. „Nasza władza w ciągu dwóch lat zrobiła bardzo wiele dla integracji europejskiej Ukrainy (…), nie ma innej drogi dla Ukrainy” – oświadczyła. Podkreśliła, że przylatując do Warszawy długo stała wraz z innymi Ukraińcami w kolejce do kontroli granicznej dla obywateli z państw spoza strefy Schengen. „To było bardzo poniżające” – wyznała i apelowała: „mam wielką nadzieję, że obecna opozycja pomoże nam (…), że nie będziecie jeździć po stolicach europejskich i mówić, by [kraje UE] nie podpisywały z Ukrainą umowy [stowarzyszeniowej]”. Herman oświadczyła także, że „nie jest to tak ważne, kto wygrał [wybory]”, bo „Ukraina wyszła z nich lepsza”. Przyznała, że „nie będzie tak łatwo” znaleźć w nowym parlamencie kompromis polityczny, ale „damy sobie z tym radę”. Zwracając się do Polaków, wyraziła nadzieję, że w Warszawie mógłby działać „permanentny okrągły stół”, przy którym mogliby zasiąść przedstawiciele ukraińskiej władzy i opozycji.
Wystąpienie przedstawicielki ukraińskiego prezydenta wzbudziło liczne repliki z sali. „Każdy dzień pracy administracji (Janukowycza) oddala Ukrainę od Europy” – oświadczył deputowany Batkiwszczyny Andriej Szewczenko. Powodem, dla którego na Ukrainie rozmowa między władzą a opozycją jest niemożliwa są działania Janukowycza przeprowadzane z naruszeniem wszelkich procedur prawnych i parlamentarnych – mówił Ołeksij Harań. Antin Borkowśkyj pytał, czy za osiem miesięcy wybór dla Ukrainy nie będzie sprowadzał się już tylko do wyboru między Unią Celną, a Unią Celną. „My [Polacy] sami zbudowaliśmy Okrągły Stół, recepta, by okrągły stół dla Ukrainy był w Warszawie nie jest najlepsza – on powinien być na Ukrainie” – oświadczył Marcin Wojciechowski. Pytał on także panelistów: „Jak mamy patrzeć na Ukrainę, co mamy o niej mówić?”, przyznając, że czuje się – jak wielu ekspertów – zagubiony wobec obecnego stanu tego kraju.
Na Ukrainę należy patrzeć „jak na niepodległe państwo, które chce się uczyć demokracji” – odparła Hanna Herman. Odpowiadając na pytania z sali wskazywała, że administracja Janukowycza znalazła alternatywne źródła dostaw gazu, a właśnie brak niezależności energetycznej osłabiał do tej pory niepodległość Ukrainy. Zarzuciła też opozycji, że „nie bije na alarm” w odpowiedzi na pomysły federalizacji kraju. Wyraziła przekonanie, że nie będzie naruszeń podczas powtórki wyborów w kilku okręgach, gdzie wyniki zostały unieważnione. Podkreśliła też, że nie przypomina sobie, by Janukowycz składał publiczne deklaracje w sprawie Unii Celnej.
„Mówicie prawdę – że Ukraina jest państwem autorytarnym, gdzie władza gra z opozycją i z narodem według reguł świata kryminalnego” – odpowiadał na pytanie Wojciechowskiego Ihor Hryniw. Z kolei Mykoła Kniażycki zapewnił, że opozycja opowiada się za stowarzyszeniem z UE, ale obecnie podpisanie umowy stowarzyszeniowej byłoby ignorowaniem problemów na Ukrainie. „Chcielibyśmy, by polscy koledzy pomogli nam przekonać władze ukraińskie, aby spełniły warunki pozwalające na podpisanie umowy” – mówił Kniażycki. Przyznał, że opocyzja ponosi odpowiedzialność za brak przeprowadzenia reform. Podkreślił również, że: „ najgorsze, co możemy teraz zrobić, to przymknąć oczy na to, co dzieje się na Ukrainie”.
Część II: Ukraina: jaki wybór?
Swój punkt widzenia na procesy na Ukrainie przedstawili w drugiej części debaty analitycy, dziennikarze i eksperci polityczni. Politolog Ołeksij Harań wskazywał na tendencje autorytarne rządów Janukowycza. Podkreślił, że ustawa o referendum została przyjęta z naruszeniem prawa i że stanowi zagrożenie dla demokracji, jak ocenił – próbę obejścia parlamentu. Zastanawiając się, „co zrobić z Ukrainą”, Harań zauważył, że władze w Kijowie postawiły w trudnej sytuacji przyjaciół Ukrainy w Europie. Podpisanie umowy stowarzyszeniowej z UE oznaczałoby sygnał ze strony Unii, że władze ukraińskie mogą robić, co im się podoba. Niepodpisanie zaś stanowiłoby szansę dla tych, którzy mówią o Unii Celnej z Rosją (Harań zauważył, że sprawa Unii Celnej jest co prawda „blefem” ze strony Kijowa, ale jednak skutecznym). Politolog zgodził się z propozycją dwutorowego podejścia do Ukrainy wysuniętą przez brytyjskiego politologa Andrew Wilsona. Postuluje on podpisanie umowy stowarzyszeniowej przy jednoczesnym objęciu sankcjami wizowymi pewnych przedstawicieli Ukrainy i wszczęciu śledztw w sprawach korupcyjnych przeciwko wybranym osobom (np. w tym przeciw synowi Janukowycza – Ołeksandrowi). Władze ukraińskie w ten sposób pozbawione byłyby możliwości „propagandowego rozegrania” podpisania porozumienia z UE.
Kateryna Horczynśka postawiła tezę, że problemem Ukrainy jest niekompetencja – zarówno władz, jak i opozycji. To właśnie opozycja przegapiła przyjęcie przez parlament ustawy o referendum – podkreśliła. Lecz tym, co daje nadzieję, jest rosnąca kompetencja w społeczeństwie – dodała. Przekonywała, że procesy polityczne na Ukrainie nie są czarno-białe, jak również, że poszczególne grupy (władza, opozycja, oligarchowie) skupiają ludzi o bardzo różnym stopniu kompetencji lub jej braku. Coraz częściej źródłem kadr dla władzy i opozycji staje się sektor pozarządowy, opozycja zaczyna się jednoczyć, a wśród oligarchów są „dysydenci”; poza tym, oligarchowie „nie stawiają na jednego człowieka”. Te wszystkie czynniki, choć są długotrwałe, dają nadzieję na wzrost kompetencji i dojrzałości, a gdy wytworzy się „masa krytyczna” takich ludzi, Ukraina będzie zdolna do poczynienia swojego wyboru.
Zdaniem Olega Miedwiediewa, działań władz w Kijowie nie można opisać w kategoriach polityki, a w kategoriach „świata przestępczego albo biznesu”. Władza „ma swój biznes-plan”, polegający na rozbudowie imperium biznesowego; rośnie majątek prezydenta Janukowycza i jego otoczenia, nazywanego „rodziną”, odbywa się „kolosalny podział władzy i majątku”. Ocenił że rok 2015 będzie kluczowy dla władzy, opozycji i dla społeczeństwa. Będzie szansą na zmianę władzy, o ile taka możliwość jeszcze w ogóle istnieje. „Najbliższe lata pokażą, czy nie przeszliśmy linii, za którą nie ma odwrotu”. Punktem zbieżnym interesów Janukowycza z interesami społeczeństwa jest to, by nie znaleźć się pod kontrolą Rosji.
Rysując możliwe scenariusze dalszych działań władz, Miedwiediew wskazał, że Janukowycz może dążyć do wejścia do drugiej tury wyborów prezydenckich z rywalem, z którym na pewno by wygrał (kandydatem komunistów lub nacjonalistów). Inne scenariusze sprowadzają się do zmian w konstytucji i zmiany trybu wyboru prezydenta, a cel ten władze mogą osiągnąć, jeśli uzyskają większość konstytucyjną w parlamencie lub wykorzystując ustawę o referendum. Dla opozycji kluczowe w roku 2015 będzie to, czy zdoła wyłonić jednego kandydata. Zdaniem Miedwiediewa, największe prawo moralne, by reprezentować opozycję na wyborach miałaby Julia Tymoszenko. Odpowiadając na uwagę z sali, że Julia Tymoszenko ma największy wśród polityków elektorat negatywny, Miedwiediew zauważył, że u wszystkich pozostałych (poza debiutantem w polityce Witalijem Kliczką) elektorat negatywny przeważa nad pozytywnym, a badania opinii publicznej przyznają Tymoszenko największe szanse w starciu z Janukowyczem.
Mykoła Riabczuk zarzucił elitom ukraińskim „absolutny infantylizm”; nie rozumieją one wagi i głębokości wyboru, przed jakim stoi kraj. Przyznał zarazem, że choć władza jest „słaba i beznadziejna”, jeśli chodzi o legitymizację i wizję, to działa w sposób zdecydowany. Opozycja z kolei do tej pory nie wyraziła skruchy za swoją winę wobec społeczeństwa i z punktu widzenia obywateli jest „prawie tak samo zła, jak władza”. Jest co prawda „mniejszym złem”, ale „ludzie nie będą ginąć za mniejsze zło – opozycja powinna to zrozumieć” – apelował Riabczuk. Zauważył jednocześnie, że od 2004 roku rośnie w społeczeństwie ukraińskim aktywność obywatelska i skłonność do aktywnego bronienia swych praw.
Wśród odpowiedzi panelistów na bardzo różnorodne pytania z sali Kateryna Horczynśka wskazała m.in., że w Partii Regionów nie ma jednomyślności, jeśli chodzi o kwestię, czy Europa jest priorytetem dla Ukrainy. Paradoksalnie, rację ma Herman, gdy wskazuje na proeuropejskie działania Janukowycza, inna sprawa to jakimi metodami i za jaką cenę są one prowadzone – wskazała. Z kolei Ołeksij Harań przypomniał, że negocjacje w sprawie umowy o stowarzyszeniu oraz mapie drogowej dotyczącej liberalizacji reżimu wizowego zostały rozpoczęte jeszcze przed dojściem Janukowycza do władzy. Zauważył też, że przedstawiciele obecnej władzy wzbogacili się np. na wprowadzaniu paszportów biometrycznych, których wymóg zawiera mapa drogowa dotycząca liberalizacji wizowej.
„Nie wierzę w bunt oligarchów przeciw Janukowyczowi”– mówił Oleg Miedwiediew. Również Harań podkreślił, że „nie przeceniałby” pokładania nadziei w oligarchach, myślą oni bowiem wyłącznie w kategoriach własnych korzyści. Nie wykluczył jednak, że przed 2015 rokiem będą starali się „dywersyfikować” swoje związki z politykami, co może okazać się przeszkodą w dążeniach „rodziny” do budowy autorytaryzmu.
Osobnym wątkiem w dyskusji była nacjonalistyczna partia Swoboda, która po wyborach weszła do parlamentu. Wielu mówców zauważało, że wynik wyborczy tej partii nie odzwierciedla rzeczywistego poparcia, bo wielu ludzi głosowało na nią w geście protestu przeciw pozostałym partiom lub by zwiększyć wynik opozycji. Horczynśka wskazała, że Ukraińcy nie uznali Swobody za niebezpieczną, bo partia ta zmieniła wcześniejszy program i została „zneutralizowana” przymierzem z Batkiwszczyną. Możliwe, że Swoboda okaże się gwiazdą jednego sezonu.
W podsumowaniu debaty Mirosław Czech zastanawiał się, co wybory parlamentarne powiedziały o społeczeństwie ukraińskim. Jego zdaniem, od 2004 roku wyborcy na Ukrainie nie zmieniają właściwie swoich preferencji wyborczych. Zauważył też, że problemem ukraińskiej polityki są ogromne pieniądze, dość powiedzieć, że wydatki na kampanie wyborczą na Ukrainie były nie mniejsze niż w tegorocznej kampanii prezydenckiej w USA. Jednym z najważniejszych zadań, jakie stoją przed Ukrainą jest ograniczenie tych pieniędzy. Bez rozwiązania tego problemu, kwestie polityczne i geopolityczne nie zostaną rozwiązane, mimo pozytywnych zmian, które zachodzą w ukraińskim społeczeństwie i które ujawniają się podczas każdych wyborów.
Opracowała Anna Wróbel
Polecamy także rozmowę z naszym gościem:
Obalenie reżimu to za mało. Z Oksaną Prodan, deputowaną UDAR-u, rozmawia Tadeusz Iwański, „Nowa Europa Wschodnia” 2013, nr 1
Tezy
Pytania: jakiego wyboru dokona Ukraina? Jaki model polityczny i społeczny ostatecznie przyjmie? – są wciąż aktualne po październikowych wyborach. Same wybory, ich przebieg i wyniki mogą budzić niepokój i nie ma zgody co od ich oceny, zarówno na Ukrainie, jak i poza jej granicami. Dotychczasowe partie polityczne potwierdziły swoją pozycję, ale pojawiła sie też nowa siła na scenie politycznej: UDAR Witalija Kliczki. Znaczący wynik osiągnęły także siły skrajne: komuniści i nacjonaliści.
Co zatem ostatnie wybory mówią o Ukrainie, o jej polityce i o nastojach społecznych? Jaka będzie Ukraina w najbliższych latach? I co partie polityczne mają do zaproponowania obywatelom, jakie są ich pomysły na Ukrainę i na jej miejsce w Europie?
Noty o panelistach
Mirosław Czech (ur. 1962) – publicysta, komentator polityczny „Gazety Wyborczej”. Członek zarządu Fundacji im. Stefana Batorego oraz władz Związku Ukraińców w Polsce. W latach 1993–2001 poseł na Sejm RP.
Jarosław Domański (ur. 1979) – politolog, szef Międzynarodowej Społecznej Misji Obserwacyjnej. Uczestnik wyborczych misji obserwacyjnych Unii Europejskiej i OSCE/ODIHR w Ameryce Łacińskiej, Afryce, Azji i w krajach po-radzieckich.
Ołeksij Harań (ur. 1959) – politolog, profesor Uniwersytetu Akademia Kijowska-Mohylańska, dyrektor Centrum Studiów nad Bezpieczeństwem Narodowym, wcześniej wiceprezes Fundacji Eurazja, członek rady doradczej przy ministrze spraw zagranicznych Ukrainy.
Hanna Herman (ur. 1959) – polityczka, dziennikarka. W latach 2010-2011 zastępczyni szefa Administracji Prezydenta. Następnie doradczyni Prezydenta Ukrainy. Deputowana do Ukraińskiej Rady Najwyższej z ramienia Partii Regionów (2006-2010 i od 2012) i była wiceprzewodnicząca tej partii. Wcześniej szefowa ukraińskiego biura Radia Wolna Europa (2003-2004) i korespondentka tego radia w Warszawie.
Kateryna Horczynśka – dziennikarka, zastępczyni redaktora naczelnego anglojęzycznej gazety „Kyiv Post”. Wcześniej pracowała m.in. w tygodniku „Eastern Economist”, była korespondentką DPA na Ukrainie, Białorusi i w Mołdawii. Współpracuje z BBC, NTV, „Economist”.
Ihor Hryniw (ur. 1961) – polityk, deputowany do Rady Najwyższej Ukrainy, związany z Blokiem Julii Tymoszenko „Batkiwszczyna”, wiceprzewodniczący Partii Reformy i Porządek.
Mykoła Kniażycki (ur. 1968) – dziennikarz, kierownik telewizji TV-i, absolwent dziennikarstwa i stosunków międzynarodowych, wcześniej m.in. dyrektor generalny Agencji Informacyjnej UNIAN, członek Krajowej Rady Ukrainy ds. Radia i Telewizji. W ostatnich wyborach kandydował do Rady Najwyższej Ukrainy z list Zjednoczonej Opozycji „Batkiwszczyna”.
Markus Meckel (ur. 1952) – niemiecki polityk, teolog i pastor. Działacz opozycyjny w czasach NDR. W 1990 roku minister spraw zagranicznych NRD. Działacz SPD, poseł do Bundestagu. W latach 1992-1994 rzecznik Frakcji SPD. Od 1994 do 2009 roku przewodniczący Niemiecko-Polskiej Grupy Parlamentarnej. Patron Międzynarodowej Społecznej Misji Obserwacyjnej.
Oleg Miedwiediew (ur. 1969) – „polittechnolog”, dziennikarz, członek rady miejskiej w Kijowie, współpracował m.in. z dziennikiem „Kommersant”, współtwórca kampanii wyborczej Zjednoczonej Opozycji, b. doradca premier Ukrainy Julii Tymoszenko.
Oksana Prodan (ur. 1974) – prawniczka, przedsiębiorczyni, działaczka społeczna, dyrektor Centrum Ochrony Przedsiębiorców w Czerniowcach, prezeska Ukraińskiego Stowarzyszenia Małego i Średniego Biznesu „Forteca”. W ostatnich wyborach kandydowała do Rady Najwyższej Ukrainy z list Partii UDAR.
Mykoła Riabczuk (ur. 1953) – krytyk literacki, eseista i publicysta, poeta, wiceprezes ukraińskiego PEN Clubu, współpracownik Centrum Studiów Europejskich Uniwersytetu Akademia Kijowsko-Mohylańska.
Organizatorzy: Fundacja im. Stefana Batorego, Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Fundacja Edukacja dla Demokracji. Forum objęte patronatem Ministra Spraw Zagranicznych RP Radosława Sikorskiego.
Celem Forum jest stworzenie trwałej platformy dialogu i współpracy między przedstawicielami społeczeństwa obywatelskiego Unii Europejskiej i Rosji. Forum zostało zawiązane w marcu 2011 roku w Pradze. W spotkaniu wzięło udział ponad 100 uczestników, w tym przedstawiciele kilkudziesięciu organizacji pozarządowych z Rosji i krajów unijnych, obserwatorzy z krajów Partnerstwa Wschodniego i przedstawiciele instytucji donatorów. W otwarciu Forum udział wzięli m.in. Podsekretarz Stanu w MSZ Jerzy Pomianowski, doradca Prezydenta Rosji Michaił Fiedotow oraz szef wydziału rosyjskiego w Europejskiej Służbie Działań Zewnętrznych Michael Pulch. Specjalny list do uczestników forum przesłał Prezydent RP Bronisław Komorowski.
Punktem wyjścia do prac Forum była dyskusja panelowa poświęcona wyzwaniom i perspektywom stosunków UE-Rosja, w tym kwestiom nowej umowy regulującej wzajemne stosunki, wstąpienia Rosji do WTO oraz liberalizacji reżimu wizowego. Następnie uczestnicy Forum pracowali w czterech grupach roboczych: ds. praw człowieka i rządów prawa, ds. ochrony środowiska, ds. spraw społecznych i partycypacji obywatelskiej, ds. struktur i procedur demokratycznych. Przedstawiciele Fundacji Batorego brali aktywny udział w pracach tej ostatniej grupy, inicjując przygotowanie policy paper i rekomendacji Forum odnośnie do liberalizacji reżimu wizowego między UE a Rosją. Dokumenty te, podobnie jak inne wypracowane przez Forum stanowiska i rekomendacje w kwestiach kluczowych dla stosunków UE-Rosja, przekazane zostaną przywódcom UE i Rosji przed grudniowym Szczytem UE-Rosja.
W seminarium wzięli udział jako paneliści m.in. Jerzy Pomianowski (Podsekretarz Stanu w MSZ RP), Jose Manuel Pinto Teixeira (dyrektor przedstawicielstwa Unii Europejskiej na Ukrainie), Ołeksandr Suszko (prezes Zarządu Międzynarodowej Fundacji Odrodzenie), Taras Kaczka (Ministerstwo Rolnictwa Ukrainy), prof. A. Mayhew (Uniwerytet w Sussex), Philippe Cuisson (Komisja Europejska) oraz Jacek Piechota (prezes Zarządu Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej).
Podstawą do dyskusji była publikacja Grzegorza Gromadzkiego Umowa stowarzyszeniowa – klucz do relacji Ukraina–UE, wydana w programie Otwarta Europa.
Tezy:
Ukraina najwcześniej (2008) z krajów Partnerstwa Wschodniego rozpoczęła negocjacje nad umową o stowarzyszeniu z UE. Ambicją polskiej prezydencji jest ogłoszenie zakończenia tych negocjacji przed końcem 2011 roku. Nadzieje na szybkie sfinalizowanie negocjacji zapisano również we Wspólnej Deklaracji Warszawskiego Szczytu Partnerstwa Wschodniego. Jednak pogorszenie atmosfery politycznej między UE i Ukrainą w ostatnim czasie związane ze skazaniem Julii Tymoszenko, byłej premier Ukrainy, na karę pozbawienia wolności, zmieniło kontekst, w którym toczone są negocjacje i poddało w wątpliwość ich szybkie zakończenie. W związku z tą sytuacją uczestnicy seminarium postarają się znaleźć odpowiedź na pytanie: Czy w obecnej sytuacji wciąż realne jest zamknięcie negocjacji do końca 2011 roku?
Prelegenci seminarium – eksperci z Polski i Ukrainy, wśród których znajdowali się przedstawiciele Komisji Europejskiej, administracji państwowej oraz środowiska akademickiego – omawiali zarówno polityczne, jak i gospodarcze kwestie stowarzyszenia Ukrainy z UE oraz możliwości i zagrożenia wynikające z pogłębienia strefy wolnego handlu między Ukrainą a UE.
Slowo wprowadzające wygłosili: Ewa Synowiec (Przedstawicielstwo Komisji Europejskiej w Polsce), Paweł Bagiński (Fundacja im. Stefana Batorego), oraz Jewhen Bystrycki (Międzynarodowa FundacjiaOdrodzenie).
– Inicjatywa Partnerstwa Wschodniego jest szczególnie bliska Przedstawicielstwu Komisji Europejskiej w Polsce – staramy się budować mosty między UE a Ukrainą zarówno w wymiarze gospodarczym, jak politycznym i społecznym – powiedziała Ewa Synowiec. – Ukraina zajmuje szczególne miejsce wśród krajów Partnerstwa Wschodniego. Ma szansę odegrania roli lidera w całej koncepcji Partnerstwa Wschodniego – dodała.
– Dla naszej Fundacji Ukraina zawsze była ważnym partnerem. Musimy przypominać, że na wschodzie są kraje, które chcą być częścią UE. Nie chcemy, aby między Polską i Ukrainą powstawały kolejne bariery – jesteśmy na początku procesu, który nie będzie łatwy – powiedział Paweł Bagiński. Dodał, że promowanie otwartości Unii na nowe kraje jest priorytetem polskiej prezydencji w Radzie UE.
Jewhen Bystrycki podkreślał natomiast, że Ukraina jest europejskim krajem z europejską tożsamością. Wyraził też nadzieję, że mimo skomplikowanej sytuacji na Ukrainie, umowa stowarzyszeniowa zostanie podpisana w tym roku.
Seminarium było podzielone na dwa odrębne panele. W pierwszym, dotyczącym kwestii politycznych, były omawiane główne przeszkody polityczne w zawarciu umowy stowarzyszeniowej między UE a Ukrainą do końca roku.
Paneliści podkreślili, że obecnie ważne stały się kwestie polityczne i w to jaki sposób zagrażają one zawarciu porozumienia. Jak zauważył Jose Manuel Pinto Teixeira, przedtem to kompleksowa i pogłębiona strefa wolnego handlu (DCFTA) wydawała się najtrudniejszą częścią umowy. – Dziś sytuacja wygląda inaczej – dylematem jest określenie roli Ukrainy w UE. Musimy kontynuować ten proces dla dobra obywateli Ukrainy – zaapelował.
Wsewołod Czencow wyraził optymizm wobec zawarcia umowy, podkreślając, że społeczeństwo Ukrainy jest silnie zmotywowane, a podpisanie umowy do końca roku zależy teraz od woli politycznej i kompetencji negocjatorów. – Czekamy na udany szczyt w grudniu i na dobry kompromis w Kijowie – powiedział dyrektor Czencow.
Podkreślił również, że to właśnie Polska nadała impetu wschodniemu wymiarowi europejskiej polityki zagranicznej.
Jerzy Pomianowski zaznaczył, że istnieją trzy konteksty: polski, europejski i ukraiński. – Będziemy zawsze współpracować z Ukrainą, ponieważ jest to nasz sąsiad, ale liczymy, że będzie ona sąsiadem nowoczesnym i demokratycznym – powiedział. W ramach kontekstu europejskiego minister odniósł się do tego, że kraje kandydujące powinny być przewidywalne, wnosić wartość dodaną, aby Unia się wzmacniała. Natomiast w kontekście ukraińskim zauważył, że społeczeństwo Ukrainy dokonało już europejskiego wyboru.
Pierwszy panel został podsumowany przez Ołeksandra Suszkę, który podkreślił, że w zeszłym roku największym problemem była treść umowy stowarzyszeniowej, a dziś są to kwestie polityczne. Zaznaczył, że jeżeli nie uda się dojść do porozumienia w
tym roku, podpisanie umowy może się opóźnić o kilka miesięcy lub o kilka lat. Jednak jeśli opóźni się o kilka lat, to cały proces może być zagrożony.
Drugi panel poświęcony był kwestiom gospodarczym i ustanowieniu kompleksowej i pogłębionej strefy wolnego handlu (DCFTA) pomiędzy UE a Ukrainą.
TarasKaczka podkreślił, że wszystkie trudne elementy zostały już uzgodnione i obecnie największym wyzwaniem jest ratyfikacja i wprowadzenie umowy w życie. Zaznaczył, że będzie to wyzwanie również dla instytucji europejskich, które będą musiały prowadzić dialog i monitorować zmiany na Ukrainie.
– Umowa o wolnym handlu jest instrumentem przeprowadzania zmian na Ukrainie. Podpisanie uzgodnienia jest najlepszym sposobem pomocy tym, którzy opowiadają się za reformami na Ukrainie – mówił Jacek Piechota. Zaznaczył również, że Polska jest dla ukraińskich przedsiębiorstw pozytywnym wzorcem.
Zagadnieniem panelu gospodarczego była również kwestia wyboru pomiędzy ustanowieniem kompleksowej i pogłębionej strefy wolnego handlu z UE, a przyłączeniem się do Unii Celnej pomiędzy Rosją, Białorusią i Kazachstanem. – Ukraina jest w trudnej sytuacji, ponieważ zarówno UE, jak i Rosja, są dla niej ważnymi partnerami gospodarczymi. Jednak Ukraina powinna zmierzać ku Unii i strefie wolnego handlu – mówiła Weronika Mowczan.
Panel został podsumowany przez Alana Mayhewa, który porównywał sytuację Ukrainy do sytuacji Polski przed wejściem do Unii. Podkreślał, że kluczem do sukcesu jest determinacja rządu oraz przyzwolenie społeczeństwa na to, aby wprowadzić reformy w systemie. Wymienił elementy niezbędne do przeprowadzenia reform, zaliczając do nich silne przywództwo, gruntowną reformę instytucjonalną, modernizację systemu edukacji, zasoby finansowe oraz pomoc silnego zewnętrznego partnera. Przestrzegł, że wprowadzanie w życie reform jest bardzo czasochłonne i wymaga wyznaczenia priorytetów. Podkreślił, że średnioterminowo i długoterminowo to, co dzieje się na Ukrainie, jest bardzo istotne dla Unii, dlatego też, państwa członkowskie powinny wspomóc Ukrainę.
opracowanie: Przedstawicielstwo Komisji Europejskiej w Polsce
Organizatorzy: Fundacja im. Stefana Batorego, Międzynarodowa Fundacja Odrodzenie z Kijowa oraz Przedstawicielstwo Komisji Europejskiej w Polsce
W seminarium wzięli udział jako paneliści m.in. Jerzy Pomianowski (Podsekretarz Stanu w MSZ RP), Jose Manuel Pinto Teixeira (dyrektor przedstawicielstwa Unii Europejskiej na Ukrainie), Ołeksandr Suszko (prezes Zarządu Międzynarodowej Fundacji Odrodzenie), Taras Kaczka (Ministerstwo Rolnictwa Ukrainy), prof. A. Mayhew (Uniwerytet w Sussex), Philippe Cuisson (Komisja Europejska) oraz Jacek Piechota (prezes Zarządu Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej).
Podstawą do dyskusji była publikacja Grzegorza Gromadzkiego Umowa stowarzyszeniowa – klucz do relacji Ukraina–UE, wydana w programie Otwarta Europa.