Komentarz Wadyma Denysenki stanowi próbę przedstawienia optyki, w jakiej Kijów postrzega dziś Polskę oraz perspektywy współpracy. Autor przygląda się źródłom obecnych napięć – od skomplikowanych kwestii pamięci historycznej po emocjonalny dyskurs polityczny – wzywając do zastąpienia emocji wzajemnym pragmatyzmem.
Wadym Denysenko odpowiada na pytanie, dlaczego Polska potrzebuje Ukrainy, wskazując, że Warszawa nie zdoła zbudować pozycji silnego lidera regionalnego bez stabilnego, silnego i podmiotowego sąsiada. Ukraina po wojnie nie będzie ciężarem, lecz państwem o ogromnym potencjale – dysponującym unikalnym doświadczeniem wojskowym, przemysłem obronnym, sektorem IT oraz kluczowymi korytarzami transportowymi łączącymi Bałtyk z Morzem Czarnym. W ocenie autora jedyną racjonalną drogą dla obu stron jest porzucenie prób dominacji na rzecz trwałego partnerstwa strategicznego.
Коментар Вадима Денисенка є спробою представити оптику, в якій Київ сьогодні сприймає Польщу та перспективи співпраці. Автор аналізує джерела нинішньої напруги — від складних питань історичної пам’яті до емоційного політичного дискурсу — закликаючи замінити емоції взаємним прагматизмом.
Вадим Денисенко відповідає на запитання, чому Польща потребує України, вказуючи, що Варшава не зможе побудувати позицію сильного регіонального лідера без стабільного, сильного та суб’єктного сусіда. Після війни Україна не буде тягарем, а стане державою з величезним потенціалом — з унікальним військовим досвідом, оборонною промисловістю, ІТ-сектором та ключовими транспортними коридорами, що з’єднують Балтійське та Чорне моря. На думку автора, єдиним раціональним шляхом для обох сторін є відмова від спроб домінування на користь міцного стратегічного партнерства.
Autor docenia Indeks za próbę systematycznego opisu jakości demokracji między wyborami, ale zwraca uwagę także na jego ograniczenia – m.in. oparcie na danych pochodzących od samych samorządów. Odnosi się również do ankiety, która towarzyszyła wydaniu Indeksu, w której respondenci wskazywali na fasadowość konsultacji społecznych, trudny dostęp do informacji i brak wpływu mieszkańców na decyzje władz lokalnych.
Zdaniem autora komentarza, Indeks pokazuje, że polska demokracja lokalna jest „taka sobie”, ale może stać się ważnym narzędziem monitorowania jakości samorządności i impulsem do zmian.
Negocjacje w sprawie przystąpienia Ukrainy do Unii Europejskiej trwają już blisko półtora roku. W końcu września 2025 roku sfinalizowano ich pierwszy etap: prowadzony przez Komisję Europejską i rząd Ukrainy porównawczy przegląd prawa unijnego i legislacji ukraińskiej. Mimo zakończenia tego tzw. screeningu, formalne otwarcie negocjacji zostało zablokowane. Węgry, poprzez weto, uniemożliwiły formalne zaproszenie Ukrainy do przedstawienia stanowiska negocjacyjnego, ponieważ dalszy postęp wymaga jednomyślnej decyzji państw UE.
Według Jana Truszczyńskiego – dyplomaty, a w latach 2001–2005 głównego negocjatora członkostwa Polski w UE – ogólnie postęp adaptacyjny ukraińskiego prawa do wymogów UE należy uznać za umiarkowany. Pod względem stopnia zaawansowania w gronie wszystkich dziewięciu kandydatów Ukraina plasuje się za Czarnogórą i Albanią, na trzecim–czwartym miejscu ex aequo z Mołdową, wyprzedzając Serbię i Północną Macedonię. Największym wyzwaniem dla Ukrainy w procesie akcesyjnym pozostaje walka z korupcją.
1 grudnia 2025 roku – w rocznicę referendum, które w 1991 roku zadecydowało o niepodległości Ukrainy – ukraińscy intelektualiści i intelektualiści, politycy i polityczki, działacze i działaczki społeczne oraz ludzie kultury ogłosili manifest „Przetrwać, wytrwać, zwyciężyć!”. Publikujemy manifest wraz z odpowiedzią autorstwa Edwina Bendyka, prezesa Fundacji im. Stefana Batorego.
Ukraina ogłosiła niepodległość 24 sierpnia 1991 roku. Polska jako pierwsza uznała tę deklarację, a dziś należy do państw konsekwentnie wspierających wschodniego sąsiada w walce z rosyjską agresją. Rosja bowiem w istocie nigdy suwerenności ukraińskiego państwa nie zaakceptowała. Gdy Rewolucja Godności zniweczyła kremlowskie kalkulacje na utrzymanie politycznego wpływu w Kijowie i powstrzymanie euroatlantyckich aspiracji ukraińskiego społeczeństwa, w marcu 2014 roku aneksja Krymu przez Rosję okazała się pierwszym aktem wojny, trwającej już jedenasty rok.
Ukraińskie społeczeństwo świętuje 34. rocznicę niepodległości, tocząc wojnę obronną przeciwko rosyjskiej agresji. I choć ofensywa dyplomatyczna Stanów Zjednoczonych, Unii Europejskiej oraz państw wspierających Ukrainę przyniosła szansę na zatrzymanie walk zbrojnych, to jednak trwały pokój jest bardzo odległy.
Rosja nie zamierza zrezygnować z realizacji swoich celów strategicznych, przy czym najważniejszym z nich nie jest wcale podbój Ukrainy, tylko rewizja porządku światowego, a likwidacja ukraińskiej suwerenności stanowi kluczowy środek prowadzącym do tego celu. Ukraińcy nie chcą rezygnować z suwerenności, przekonani, że są w stanie niepodległość swego państwa obronić i realizować własną strategię – integrację ze strukturami euroatlantyckiej przestrzeni geostrategicznej.
Niemcy są dziś w innym miejscu niż przed 2022 rokiem. Pozostaje jednak otwarte pytanie, jak się w tym miejscu odnajdą. Dotychczasowe doświadczenia pokazują, że Niemcy stawiające na własne relacje z państwami niedemokratycznymi, jak Rosja i Chiny, w dłuższej perspektywie tracą, gdyż nadmiernie uzależnia się gospodarczo od nieprzewidywalnych rządów, które nad wspólny dobrobyt przedkładają własne interesy geopolityczne i ekonomiczne. Nowy niemiecki rząd musi dziś zdecydować, czy – znajdując się w jeszcze trudniejszych warunkach niż gabinet Scholza – postawić na lawirowanie w niepewnym, wielobiegunowym świecie tworzonym przez Chiny, Rosję i USA Donalda Trumpa, czy też zaangażować się w budowę europejskiego bezpieczeństwa oraz dobrobytu.
W maju 2024 roku opublikowaliśmy analizę Czarna przyszłość zielonej transformacji?, w której dr Alicja Dańkowska omawia badania dotyczące stosunku Polaków do zmian klimatu, Unii Europejskiej oraz unijnej polityki klimatycznej, przeprowadzone przez More in Common na kilka tygodni przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. O komentarz do wyników tych badań poprosiliśmy Magdalenę Budziszewską (psycholożkę i badaczkę związaną z Wydziałem Psychologii UW), Pawła Musiałka (prezesa Klubu Jagiellońskiego), Mateusza Piotrowskiego (filozofa i działacz społecznego związanego ze Światowym Ruchem Katolików na rzecz Środowiska), Bożenę Ryszawską (profesorkę na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu) oraz Przemysława Sadurę (profesora socjologii na Uniwersytecie Warszawskim i kuratora Instytutu Krytyki Politycznej).
Doświadczenie poprzedniej pięciolatki UE pokazuje, że warunkiem powodzenia nowych strategii zielonej wdrażania zielonej transformacji jest pozyskanie i utrzymanie dla ich realizacji społecznego poparcia. Ta właśnie kwestia najbardziej zajmuje Autorów i Autorki przedstawianego opracowania – pisze we wprowadzeniu Edwin Bendyk, prezes Fundacji im. Stefana Batorego.
Przeważająca część osób nie zdaje sobie w pełni sprawy z powagi, skali i konsekwencji kryzysu klimatycznego. Z kolei tym, którzy wiedzą bardzo dobrze i w szczegółach, np. naukowcom, trudno z tą wiedzą sobie poradzić i nie zwariować. Wbrew popularnym opiniom ryzyka związane z kryzysem klimatycznym nie są zatem społecznie przesadzone i wyolbrzymione. Są one nadal społecznie niedoszacowane – ostrzega Magdalena Budziszewska.
Podstawową lekcją uzyskaną za sprawą dotychczasowej realizacji Europejskiego Zielonego Ładu powinna być pokora. Podstawowym problemem, jaki wiąże się z zieloną transformacją, jest zbyt optymistyczne podejście, zakładające realizację pozytywnego scenariusza, w którym stymulowane zmiany technologiczne będą rodzić pozytywne efekty rekompensujące koszty. Zwolennicy EZŁ przyjęli optymistyczną narrację pokazującą korzyści, które w zderzeniu z rzeczywistością nie zdały egzaminu – podsumowuje Paweł Musiałek.
Myliliby się ci ekolodzy, którzy uważaliby, że wystarczy kontynuacja Zielonego Ładu 1.0, zbudowanego na takich regresywnych narzędziach jak ETS, nieproporcjonalnie obciążających mniej zamożne grupy społeczne – z drobnymi korektami w rodzaju Społecznego Funduszu Klimatycznego (w jego obecnej wielkości). Tak zaprojektowanej polityki klimatycznej nie da się w dłuższej perspektywie kontynuować, bo na przeszkodzie stanie opór społeczeństw zirytowanych kosztami transformacji, na które nakładają się koszty (słusznej!) decyzji o ograniczeniu uzależnienia Europy od rosyjskich węglowodorów – przestrzega Mateusz Piotrowski.
W zielonej transformacji nie używa się języka obywatelskiego. Zmiana społeczna/energetyczna jest wyraźnie określona jako skumulowana suma indywidualnych działań. Ludzie są zachęcani do zarządzania zużyciem energii w swoich gospodarstwach domowych poprzez przyjęcie modelu biznesowego i indywidualnej odpowiedzialności za transformację. Wypełnianie przez obywateli ich obowiązków konceptualizuje się jako działanie w interesie własnym. Zamiast traktować obywateli tylko jako konsumentów, należy ich postrzegać szerzej jako ważnych aktorów lokalnych – zaleca Bożena Ryszawska.
Lekcja, z jaką musimy się zmierzyć, polega na tym, że nawet elektorat proklimatyczny jest podatny na kampanie antyklimatyczne, takie jak ruch przeciwko Europejskiemu Zielonemu Ładowi, a dzięki dezinformacji i manipulacji łatwo skutecznie grać przeciwko inicjatywom klimatycznym w krótkim okresie.
Politycy rządzącej koalicji powinni to sobie uświadomić i zamiast rywalizować z prawicą w krytyce unijnej polityki klimatycznej, muszą zacząć pracować nad jej lepszym dostosowaniem do wyobrażeń Polek i Polaków, a swoje elektoraty oraz całe społeczeństwo uodparniać na propagandę prawicy – twierdzi Przemysław Sadura.
Іван Нагорняк, у своїй промові на першій сесії 16-го Форуму Польща-Україна (організованого Фондацією імені Стефана Баторія та Міжнародним фондом «Відродження» у Львові 14-15 червня 2024 р), торкнувся питань вступу України до ЄС та ролі яку відіграватиме Польща у цьому процесі.
Нам би не хотілось, щоб кожного разу при обговорені питання про вступ України до ЄС, дискусія торкалась тільки проблем, які може створювати Україна. Ми б хотіли, щоб ця дискусія торкалась також взаємного посилення, яке стане наслідком вступу України в ЄС. Мова про зміцнення європейської стратегічної автономії. Я розумію прагнення Польщі посилити стратегічну співпрацю з ЄС і Сполученими Штатами, але Європейський Союз не може бути постійно залежним від того, що відбувається у внутрішній політиці США. Так, це найбільший світовий гравець, але і українці, і поляки повинні думати про те, як нам жити в цьому регіоні і як його розвивати. Україна може, наприклад, суттєво змінити Європейський Союх у сфері так званого «nearshoring» – розміщення виробництва ближче до цільового ринку, вважає заступник гендиректора Урядового офісу координації європейських і євроатлантичних відносин України у 2022-2024 роках.
Swoje wystąpienie otwierające pierwszą sesję XVI Forum Polska-Ukraina (zorganizowanego we Lwowie w dniach 14-15 czerwca 2024 przez Fundację Batorego i Międzynarodową Fundację „Odrodzenie”) Iwan Nahorniak poświęcił negocjacjom akcesyjnym Ukrainy do UE i roli Polski w tym procesie.
Nie chcielibyśmy, aby za każdym razem w trakcie rozmów o przystąpieniu Ukrainy do UE mówiono tylko o problemach, które Ukraina może sprawić Unii. Chcielibyśmy, aby rozmawiano również o wzajemnym wzmocnieniu, jakie przyniesie to przystąpienie. Chodzi o wzmocnienie europejskiej autonomii strategicznej. Rozumiem pragnienie Polski, aby wzmocnić strategiczną współpracę między UE i Stanami Zjednoczonymi, ale Unia Europejska nie może być cały czas zależna od tego, co dzieje się w wewnętrznej polityce USA. Tak, to największy globalny gracz, jednak zarówno Ukraińcy, jak i Polacy powinni myśleć o tym, jak będziemy żyć w tym regionie i jak będziemy go rozwijać. Ukraina może na przykład znacząco zmienić Unię Europejską w sferze tak zwanego „nearshoring”, czyli przenoszenia produkcji bliżej docelowego rynku zbytu – mówił zastępca dyrektora generalnego Rządowego Biura Koordynacji Integracji Europejskiej i Euroatlantyckiej Ukrainy w latach 2022-2024.