Świat, jaki znamy, rozpada się na naszych oczach, a wraz z nim wyczerpała się dotychczasowa polska opowieść o „powrocie do Europy”. W epoce globalnego chaosu nie możemy już postrzegać Unii Europejskiej w kategoriach bankomatu. Edwin Bendyk i Piotr Buras przekonują, że musimy zobaczyć we Wspólnocie kluczowy zasób, niezbędny do obrony naszych żywotnych interesów państwowych. Nowa rzeczywistość, naznaczona powrotem polityki siły, populizmem oraz naciskami gospodarczymi mocarstw, wymaga od Polski porzucenia roli biernego beneficjenta integracji na rzecz stania się aktywnym twórcą nowej Europy.
Kluczowym wyzwaniem zdiagnozowanym w publikacji jest konieczność odrzucenia wiary w bezalternatywność amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa. Narastająca rozbieżność interesów po obu stronach Atlantyku oraz niepewność co do zaangażowania USA oznaczają, że Polska i Europa muszą być przygotowane do obrony przy mniejszym udziale Stanów Zjednoczonych, a w razie konieczności nawet bez nich.
Obok kwestii transatlantyckiej autorzy podkreślają dwa inne pilne wyzwania: niepewną przyszłość Ukrainy oraz drastyczną podatność naszej gospodarki na globalne wstrząsy, takie jak chińska nadprodukcja czy zakłócenia łańcuchów dostaw. Ponieważ dotychczasowe silniki polskiego wzrostu słabną ze względu na niekorzystną demografię i niską innowacyjność, państwo potrzebuje zupełnie nowego modelu odporności. Wymaga to zintegrowania polityki obronnej z technologiczną i przemysłową oraz skutecznego przełamania paraliżującego „europesymizmu”.
Odpowiedzią na te wyzwania jest proponowana w publikacji „strategia realistycznego przywództwa”. Przynosi ona konkretne rekomendacje dla Polski i dla UE. Autorzy postulują, by Ukraina stała się podmiotowym uczestnikiem europejskiego systemu bezpieczeństwa, a nie pozostawioną w strategicznej próżni strefą buforową. W wymiarze gospodarczym Polska potrzebuje asertywnej obrony europejskiej bazy przemysłowej i pogłębiania wspólnego rynku, a także skutecznej polityki wobec cyfrowych gigantów zagrażających demokracji. Aby osiągnąć te cele, unijna sprawczość powinna opierać się na zinstytucjonalizowanych „koalicjach chętnych” – mniejszych, elastycznych formatach państw zdolnych do szybkiego działania.
To nie są czasy dla wielkich architektów unijnych traktatów, lecz dla pragmatycznych rzemieślników budujących europejską siłę.
Analiza przygotowana w ramach cyklu „Polskie podziały” – publikacji opisujących to, co łączy i co różnicuje polskie społeczeństwo. Na podstawie najnowszych badań społecznych analizujemy wymiary i uwarunkowania polaryzacji, stratyfikacji oraz konfliktów społecznych, ale też czynniki sprzyjające solidarności, współpracy, wyrównywaniu szans i przełamywaniu wzajemnej nieufności.
Łukasz Ostrowski poddaje krytycznej analizie dominujący w debacie publicznej postulat depolaryzacji i dążenia do centrowego konsensusu. Wygaszanie konfliktów za wszelką cenę bywa iluzoryczne i moralnie wątpliwe – może prowadzić do demobilizacji społecznej, akceptacji podległości grup podporządkowanych oraz normalizacji postaw autorytarnych i rasistowskich.
W odwołaniu do danych empirycznych oraz procesów historycznych, analiza pokazuje, że silny spór polityczny często wynika z postępu społecznego i obrony praw mniejszości, a nie jest patologią systemu demokratycznego. Łukasz Ostrowski odrzuca symetrię win między lewicą a prawicą w Europie i przekonuje, że skuteczną odpowiedzią na wyzwania nieliberalne nie jest ustępowanie skrajnej prawicy w sprawach światopoglądowych w poszukiwaniu mitycznego konsensusu, lecz przeniesienie osi sporu politycznego z kwestii kulturowych na wymiar ekonomiczny.
Analiza przygotowana w ramach cyklu „Polskie podziały” – publikacji opisujących to, co łączy i co różnicuje polskie społeczeństwo. Na podstawie najnowszych badań społecznych analizujemy wymiary i uwarunkowania polaryzacji, stratyfikacji oraz konfliktów społecznych, ale też czynniki sprzyjające solidarności, współpracy, wyrównywaniu szans i przełamywaniu wzajemnej nieufności.
Publikacja Michała Grzębowskiego „Polskie podziały: polaryzacja” bierze na warsztat jedno z najczęściej przywoływanych, a zarazem najbardziej nadużywanych pojęć w polskiej debacie publicznej. Opierając się na ustaleniach raportu „Stan polaryzacji 2026” przygotowanego przez Fundację Nowej Wspólnoty i Uniwersytet SWPS, autor rozróżnia trzy wymiary tego zjawiska: ideologiczny, afektywny oraz odczuwany. Pokazuje przy tym kluczowy paradoks współczesnej Polski – w konkretnych sprawach programowych i światopoglądowych Polacy różnią się w sposób umiarkowany, jednak poziom wzajemnej emocjonalnej niechęci (polaryzacja afektywna) oraz poczucie życiowego funkcjonowania w głęboko podzielonym kraju (polaryzacja odczuwana) pozostają niepokojąco wysokie.
Michał Grzębowski wskazuje na psychologiczne, technologiczne i polityczne mechanizmy napędzające te emocje – od polityki opartej na wizerunku wroga i działania algorytmów platform cyfrowych premiujących gniew, po nakładanie się sympatii partyjnych na podziały klasowe i terytorialne. W efekcie głośne spory tożsamościowe i partyjne często zastępują w przestrzeni publicznej debatę o realnych, nierozwiązanych konfliktach interesów wynikających z takich problemów, jak progresywność podatków, model rozwoju miast średniej wielkości czy nierówny wiek emerytalny.
Analiza przynosi także przegląd praktycznych narzędzi depolaryzacyjnych – od bezpośrednich dialogów sąsiedzkich i narad obywatelskich, po stałe instytucje deliberatywne i regulacje infrastruktury cyfrowej. Narzędzia te mają ograniczoną skuteczność lub są trudne do zastosowania w większej skali. Jednak ograniczenie polaryzacji afektywnej i przejście od sporów tożsamościowych do kooperatywnych wydaje się być warunkiem koniecznym tego, by państwo odzyskało zdolność odpowiadania na wyzwania strategiczne wykraczające daleko poza jeden cykl wyborczy.
Analiza przygotowana w ramach cyklu „Polskie podziały” – publikacji opisujących to, co łączy i co różnicuje polskie społeczeństwo. Na podstawie najnowszych badań społecznych analizujemy wymiary i uwarunkowania polaryzacji, stratyfikacji oraz konfliktów społecznych, ale też czynniki sprzyjające solidarności, współpracy, wyrównywaniu szans i przełamywaniu wzajemnej nieufności.
Tekst Aleksandry Derry stanowi odpowiedź na rosnącą falę dyskusji o kryzysie męskości oraz sytuacji chłopców i mężczyzn w Polsce. Pokazuje najpierw, że teorie feministyczne, które pierwotnie skupiały się na doświadczeniu kobiet i mechanizmach ich dyskryminacji, z czasem ewoluowały w stronę szerszych polityk nastawionych na wyrównywanie szans, różnorodność i inkluzywność. W ramach tych polityk coraz częściej dostrzega się potrzebę włączenia problemów mężczyzn do analizy nierówności płciowych. Dlatego nabierająca w Polsce intensywności debata o męskości nie musi wcale przybierać formy polaryzującej „wojny płci” ani licytowania się na krzywdy.
Korzystając z dorobku współczesnej teorii społecznej i filozofii Aleksandra Derra, proponuje perspektywę, w której diagnoza problemów chłopców i mężczyzn staje się integralną częścią szerszego projektu równościowego. Przekonanie, że feminizm jest wrogiem mężczyzn, wynika ze strategii retorycznych przedstawiających równość jako sytuację, w której zysk kobiet oznacza stratę mężczyzn. Feminizm tymczasem nie dąży do zastąpienia jednej dominacji inną, lecz do usunięcia płci jako bariery ograniczającej wolność obywateli.
Analiza Aleksandry Derry wychodzi od faktu, że kategoria męskości nie jest jednorodna, a przywileje i obciążenia układają się odmiennie w zależności od klasy społecznej, miejsca zamieszkania czy wieku. Dlatego utrwalany czasem w przekazie medialnym antagonizm między kobietami a mężczyznami odwraca uwagę od systemowych przyczyn wykluczenia – takich jak kryzys usług publicznych czy nierówności ekonomiczne. Odrzucając poszukiwanie winnych, Aleksandra Derra wzywa do budowania szerokich sojuszy społecznych na rzecz sprawiedliwej organizacji życia społecznego.
Wieloletni spór o Trybunał Konstytucyjny niszczy zaufanie do państwa i paraliżuje polski system prawny. Choć w debacie publicznej pojawiają się różne, teoretycznie mniej skomplikowane, scenariusze interwencji, dr Tomasz Zalasiński ostrzega: drogi na skróty prowadzą wyłącznie do pogłębienia chaosu. Proponuje on skuteczny model wyjścia z klinczu – obywatelski projekt resetu konstytucyjnego, który trwale odpolityczni Trybunał Konstytucyjny.
Analiza aktualnych scenariuszy przywracania praworządności dowodzi, że dotychczasowe strategie zawiodły. Ewolucyjna naprawa rozbiła się o działania Prezydenta blokującego ślubowania nowych sędziów, z kolei forsowane przez niektórych rozwiązania „alternatywne” – jak przejmowanie siedziby w eskorcie służb czy tworzenie alternatywnych trybunałów obradujących w innych budynkach – stanowią drastyczne naruszenie zasad państwa prawa. Takie kroki doprowadziłyby do prawnej schizmy, podważenia legalności nowych wyroków przez sądy międzynarodowe i zacementowania kryzysu na kolejną dekadę. Zamiast odwracać wektor politycznej kontroli nad TK, należy go definitywnie zlikwidować.
Uwzględniając również zmieniający się krajobraz polityczny w Polsce, rekomendowanym sposobem na odbudowę zaufania społecznego jest reset konstytucyjny. Aby zapobiec postrzeganiu Trybunału jako „narzędzia” jednej partii, nowy skład orzekający byłby wybierany w sposób pluralistyczny: siedmiu sędziów powoływałby Sejm, pięciu Senat, a trzech Prezydent RP. W połączeniu z bezwzględną czteroletnią karencją dla czynnych polityków oraz trzyletnią kadencją Prezesa TK, zaproponowane założenia tworzą pakt ustrojowy, który trwale zabezpiecza niezależność arbitra konstytucyjnego. Wdrożenie tej koncepcji wymaga jednak przyjęcia ustawy o zmianie Konstytucji. Przeprowadzenie zmiany ustawy zasadniczej jest procesem niezwykle trudnym, wymagającym wypracowania szerokiego, ponadpolitycznego porozumienia. Właśnie dlatego, aby reset miała szansę powodzenia, musi zostać przeprowadzony w sposób transparentny oraz przy aktywnym udziale wszystkich środowisk, którym zależy na istnieniu niezależnego Trybunału Konstytucyjnego.
Dokąd naprawdę zmierza polityka międzynarodowa Stanów Zjednoczonych i co nowe podejście Waszyngtonu oznacza dla bezpieczeństwa Polski? W swojej książce Eugeniusz Smolar pokazuje, że kluczem do zrozumienia zmian w polityce USA jest odrzucenie emocjonalnych ocen osoby prezydenta Donalda Trumpa i skupienie się chłodnej analizie priorytetów i interesów USA, tak jak one same je definiują.
Choć polityka Waszyngtonu może sprawiać wrażenie chaotycznej, jest ona w istocie podporządkowana jednemu wyzwaniu – rywalizacji z Chinami o globalną supremację ekonomiczną, technologiczną, polityczną i wojskową. Wynikające z tego przejście Stanów Zjednoczonych do selektywnego i transakcyjnego traktowania dotychczasowych sojuszy stawia Europę przed poważnymi wyzwaniami. Jak Polska i Unia Europejska mogą odnaleźć się na rumowisku dawnego ładu transatlantyckiego?
Książka Eugeniusza Smolara to wielowątkowe i wnikliwe studium globalnej gry mocarstw, które pozwala spojrzeć szerzej na przebudowę stosunków transatlantyckich, siłę integracji europejskiej i strategie bezpieczeństwa Polski w zmieniającym się świecie.
Analiza przygotowana w ramach cyklu „Polskie podziały” – publikacji opisujących to, co łączy i co różnicuje polskie społeczeństwo. Na podstawie najnowszych badań społecznych analizujemy wymiary i uwarunkowania polaryzacji, stratyfikacji oraz konfliktów społecznych, ale też czynniki sprzyjające solidarności, współpracy, wyrównywaniu szans i przełamywaniu wzajemnej nieufności.
Michał Grzębowski próbuje uporządkować narastającą debatę wokół sytuacji chłopców i mężczyzn w Polsce. Autor analizuje niepokojące statystyki dotyczące m.in. samobójstw, bezdomności, wyników edukacyjnych czy wieku emerytalnego, porządkując główne osie sporu wokół interpretacji tych danych. Wskazuje przy tym, w jaki sposób wyzwania, które stają przed mężczyznami przecinają się z nierównościami klasowymi czy terytorialnymi.
Analiza mapuje środowiska kształtujące obecny dyskurs na ten temat – od badaczy i organizacji społecznych po partie polityczne – oraz bada gotowość państwa do udzielenia systemowych odpowiedzi. To próba przeniesienia dyskusji z poziomu emocjonalnej „wojny płci” na grunt myślenia o konkretnych rozwiązaniach z zakresu polityk publicznych, które pozwolą precyzyjnie odpowiedzieć na problemy konkretnych grup społecznych i przyczynić się do zmniejszenia nierówności bez pogłębienia podziałów.
Przy okazji Dnia Niepodległości Ukrainy oraz 35-lecia jej państwowości publikujemy analizę Edwina Bendyka poświęconą kondycji walczącego społeczeństwa oraz dojrzałości relacji polsko-ukraińskich w piątym roku pełnoskalowej agresji rosyjskiej. Autor weryfikuje aktualność historycznych koncepcji geopolitycznych – przede wszystkim doktryny Giedroycia i Mieroszewskiego – oraz rozważa dylematy stojące przed Polską i Unią Europejską jako partnerami Ukrainy.
Edwin Bendyk przekonuje, że niepodległa, suwerenna i zintegrowana z Europą Ukraina stanowi niezbędny filar polskiej i europejskiej architektury bezpieczeństwa. W myśl koncepcji „bezpieczeństwa przez integrację”, stabilna i silna militarnie Ukraina nie tylko skutecznie mityguje zagrożenie ze strony rosyjskiego imperializmu, ale stanowi osłonę strategiczną Polski, tworząc warunki niezbędne do jej dalszego rozwoju gospodarczego i cywilizacyjnego.
Komentarz Wadyma Denysenki stanowi próbę przedstawienia optyki, w jakiej Kijów postrzega dziś Polskę oraz perspektywy współpracy. Autor przygląda się źródłom obecnych napięć – od skomplikowanych kwestii pamięci historycznej po emocjonalny dyskurs polityczny – wzywając do zastąpienia emocji wzajemnym pragmatyzmem.
Wadym Denysenko odpowiada na pytanie, dlaczego Polska potrzebuje Ukrainy, wskazując, że Warszawa nie zdoła zbudować pozycji silnego lidera regionalnego bez stabilnego, silnego i podmiotowego sąsiada. Ukraina po wojnie nie będzie ciężarem, lecz państwem o ogromnym potencjale – dysponującym unikalnym doświadczeniem wojskowym, przemysłem obronnym, sektorem IT oraz kluczowymi korytarzami transportowymi łączącymi Bałtyk z Morzem Czarnym. W ocenie autora jedyną racjonalną drogą dla obu stron jest porzucenie prób dominacji na rzecz trwałego partnerstwa strategicznego.
Indeks opiera się na 63 wskaźnikach podzielonych na pięć wymiarów:
• stabilne i przyjazne ramy prawne, • zasoby ludzkie i rzeczowe oraz stabilne i zróżnicowane źródła finansowania, • stałe relacje/więzi z różnymi podmiotami z otoczenia, • społeczne i instytucjonalne uznanie roli organizacji, • sprzyjający działalności kontekst społeczny.
Pierwsza edycja Indeksu dotyczy 2024 roku. Jego wartość, mierzona na skali 0–100 punktów, w aż czterech wymiarach wypada w przedziale umiarkowanym. Taki wynik nie nastraja optymistycznie.
Zaskoczeniem jest najniższy wynik tam, gdzie powinna leżeć największa siła organizacji – dotyczący ich więzi społecznych. Wynosi on 35,5 pkt, czyli umiarkowanie źle. Na ten rezultat składają się problemy organizacji z pozyskaniem ludzi do współpracy, mały odsetek posiadający stałe relacje z biznesem i lokalnymi instytucjami publicznymi oraz niskie usieciowienie. W efekcie organizacjom trudniej uzyskać wsparcie innych podmiotów z ich otoczenia, gdy coś się wydarzy i dojdzie do sytuacji nadzwyczajnych.
Drugim najsłabszym wynikiem jest ten dotyczący wizerunku i uznania społecznego – najważniejszego kapitału symbolicznego w codziennych działaniach organizacji. Osiąga wartość 44,8 pkt, tuż nad dolną granicą pola umiarkowanego. Uwagę zwracają negatywne postrzeganie i narracje towarzyszące organizacjom w sieci. Brak dochowania zasad transparentności przez znaczną grupę organizacji bardziej naraża je na ataki. Zmniejsza też potencjał społecznej aktywizacji, zniechęcając wiele osób do wspierania organizacji.
Prawo nie zawsze sprzyja organizacjom. Najgorzej wygląda przewlekłość rejestracji, zwłaszcza stowarzyszeń. Niepewność aktywności obywatelskiej zwiększa stosowanie przez instytucje publiczne oraz biznes narzędzi prawnych i administracyjnych wymierzonych przeciw organizacjom.
Dostosowanie się organizacji do zmian mogą utrudniać deficyty posiadanych zasobów. Chodzi nie tylko o brak licznej grupy stałych współpracowników, którzy są pod ręką w potrzebie, ale też o mało przyjazne środowisko pracy. Na te ostatnie wpływają niska konkurencyjność zatrudnienia oraz wypalenie kadry i osób zarządzających. A ponieważ liderzy często nie mają zastępstwa, organizacjom w kryzysie może brakować narzędzi, aby się z niego wydobyć.
jedna czwarta polskich organizacji dysponuje rezerwą finansową na trudne czasy. Mała część prowadzi działalność gospodarczą pozwalającą łatwiej zgromadzić kapitał zapasowy. A przestrzeni do tego nie daje dominujący w Polsce, mało elastyczny model finansowania aktywności obywatelskiej, oparty na środkach publicznych.
Indeks pokazuje jednak, że organizacje mają na czym wzmacniać odporność. Posiadają relatywnie duży kapitał w postaci uznania ich roli i zaufania społecznego. Dysponują też przestrzenią do rozwoju: znaczna część społeczeństwa jest gotowa do większego zaangażowania i uznaje je za ważne. Trzeba przekuć te deklaracje w codzienne postawy, które staną się normą społeczną.