• Krzysztof Izdebski
10.08.2022

Zaufanie jako fundament odbudowy Ukrainy

Ukraińcy równolegle do działań zmierzających do pozyskania pieniędzy na odbudowę Ukrainy opracowali zasady ich wydawania. Warto śledzić, jak wdrażane są przedstawione propozycje, bo wydają się być modelowym rozwiązaniem przy okazji realizowania inwestycji w innych krajach.


Każdy kto remontował mieszkanie wie, że znalezienie pieniędzy to tylko część problemu. By sprawnie przejść przez cały proces należy go dobrze zaplanować – znaleźć dobrą i uczciwą ekipę, której można zaufać, wiedzieć jakie farby odznaczają się najwyższą jakością, jak nie przepłacić za wymianę instalacji sanitarnych oraz realistycznie określić datę zakończenia prac i odpowiedzialnego za ich wykonanie. Nieporównanie większym wyzwaniem jest odbudowa całego kraju, ale sam proces odbudowy, czy realizowania każdej dużej inwestycji nie powinien się bardzo różnić od tego, który stosujemy w mikroskali remontu mieszkania w bloku.

Znalezienie pieniędzy na powojenną odbudowę Ukrainy jest tylko jednym z wyzwań, przed którymi stoją obecne i będą stać kolejne władze tego kraju. A mówimy o ponad 750 miliardach dolarów. Taką kwotę przedstawił w lipcu tego roku premier Ukrainy, ale liczne są głosy, że to bardzo optymistyczne założenie i koszty okażą się z pewnością dużo większe. Wiele zależy też od tego jak długo potrwa wojna i jaką taktykę obiorą siły okupanta. Na razie na jego celowniku nie są tylko żołnierze i instalacje wojskowe, ale również cywile, obiekty mieszkalne, infrastruktura transportowa, szkoły, muzea, obiekty sportowe, uprawy czy urządzenia wytwarzające i dostarczające energię.

Różnorodność wyzwań i odpowiedzi na nie

Potrzeby Ukrainy są i będą zatem bardzo zróżnicowane. Oprócz twardych inwestycji polegających np. na odbudowaniu budynków i dróg, będzie również potrzeba wsparcia programów socjalnych dla weteranów, edukacji dla dzieci uczących się przejściowo poza granicami kraju, czy dalszych reform polityk publicznych.

Wielkim przedsięwzięciem będzie dopilnowanie, że pozyskane środki są wydawane w sposób efektywny i przejrzysty. Zdaje się, że sami Ukraińcy znaleźli na to receptę i równolegle do działań zmierzających do pozyskania pieniędzy opracowali zasady ich wydawania. Warto śledzić, jak wdrażane są przedstawione propozycje, bo wydają się być modelowym rozwiązaniem przy okazji realizowania inwestycji w innych krajach i nie tylko z uwagi na tak drastyczne okoliczności.

Konsorcjum RISE, skupiające rządowe i pozarządowe instytucje z Ukrainy i innych krajów, zostało przedstawione w trakcie kolejnej międzynarodowej konferencji poświęconej odbudowie naszego wschodniego sąsiada, którą po Londynie gościło na początku lipca szwajcarskie Lugano. Celem tej grupy jest, oprócz pomocy w uzyskaniu jak największych środków na odbudowę, zapewnienie, by były one wydatkowane przejrzyście i odpowiadały na potrzeby władz i mieszkańców.

Jest to zatem nieco szersze podejście niż opisywane niedawno na blogu ForumIdei przez Grzegorza Makowskiego rekomendacje zawarte w „deklaracji z Tibilisi”, która skupia się mocno na akcentach antykorupcyjnych, ale w mniejszym stopniu poświęcona jest np. kwestiom efektywności wydawania środków i spełniania potrzeb obywateli.

Zaufanie to fundament

Zanim przejdę do omawiania przykładowych punktów, które zdaniem koalicji RISE powinny być spełnione, by proces odbudowy był przejrzysty, efektywny i inkluzyjny, muszę podkreślić ponownie fakt, że tworzenie ram tego modelu przebiega równolegle do procesu pozyskiwania środków. Innymi słowy, same instytucje ukraińskie (i to zarówno te publiczne, jak i pozarządowe) pokazują, że tak samo, jak ile i na co, niezbędne jest określenie, jak pozyskane fundusze wydawać. To wszystko powinno złożyć się na system, który budzi zaufanie – i to na co najmniej dwóch poziomach: zaufania instytucji przekazujących pieniądze na odbudowę, że te środki będą wydane zgodnie z celem oraz zaufania obywateli Ukrainy do procesu odbudowy, polegającego na tym, że w efekcie będą się chcieli do niego włączyć. Trafnie ujął to  Wasyl Zadvornyj, szef państwowej spółki prowadzącej portal zamówień publicznych Prozorro: „Odbudowa Ukrainy, która w wyniku rosyjskiej agresji poniosła ogromne straty ludzkie i materialne, będzie wymagała ogromnych środków. Ale decydującym czynnikiem sukcesu będą nie tylko pieniądze, ale i zaufanie. Zaufanie naszych partnerów międzynarodowych, zaufanie sektora prywatnego i inwestorów, a przede wszystkim zaufanie narodu ukraińskiego do tego, jak te pieniądze zostaną wydane. Zastosowanie zaawansowanych systemów elektronicznych zbudowanych na otwartych danych zapewni przejrzystość i odpowiedzialność państwa na wszystkich etapach odbudowy kraju.”

Andrij Borovyk, szef ukraińskiego oddziału Transparency International, dodaje, że „każdy Ukrainiec będzie musiał być zaangażowany w proces odbudowy, czy to poprzez zapewnienie włączającego i sprawiedliwego planowania projektów i ustalania priorytetów, monitorowanie realizacji projektów, czy zgłaszanie potencjalnej korupcji”.[1]

Nie tylko przejrzystość

Konsorcjum przedstawiło listę zasad, którym poddane mają być projekty inwestycyjne. Oprócz kwestii wprost odwołujących się do przejrzystości procesu, opierającego się na w pełni cyfrowym obiegu dokumentów, publikowaniu informacji o wydatkach w formatach otwartych danych, czy używaniu tych danych do analizowania ryzyk korupcji, warto zatrzymać się na elementach mniej oczywistych.

Jedną z pierwszych takich zasad jest podkreślenie, że to Ukraina jest „właścicielem” inwestycji (ang. Ukrainian-owned), co miałoby polegać na tym, że „Ukraina powinna być właścicielem i koordynatorem odbudowy”. Ta z pozoru oczywista konstatacja ma ogromne znaczenie dla poczucia sprawczości Ukraińców oraz potwierdzenia faktu, że jest to państwo suwerenne, które jest w stanie realizować swoje zadania. Można również przyjąć, że jest to odpowiedź na ryzyko “rekolonizacji”, czyli przejęcia procesu odbudowy przez rządy i firmy z innych krajów. Mimo, że zakładam dobre intencje stojące po stronie polskich władz, to jednak razi w tym kontekście narracja rządu o tym, jak Polska wraz z polskimi firmami będzie wspierała ten proces. Odpowiedzialny za to wsparcie min. Jacek Sasin powiedział redakcji „Rzeczpospolitej”, że „udział w dziele odbudowy Ukrainy po wojnie może być ogromną szansą i dla polskich firm, i dla całej polskiej gospodarki”. Ukraińcy – oczywiście korzystając z pomocy partnerów zagranicznych – chcieliby widzieć proces odbudowy jako suwerenne działanie nastawione przede wszystkim na wsparcie ich państwa, a niekoniecznie na wypracowanie zysków dla polskiego podatnika.

Być może ja sam zresztą niefortunnie używam w tym kontekście słowa „odbudowa”. Wśród zasad procesu, istnieje bowiem sformułowanie „odnowa” (ang. Renewal), bo nie tylko o odbudowę w tym projekcie chodzi. Ukraińcy chcą bowiem by „nie tylko naprawiać i budować z powrotem to, co zostało zniszczone, ale tworzyć lepszą i bardziej rozwiniętą technologicznie Ukrainę. Odnowiony przemysł, projekty społeczne i infrastrukturalne powinny uwzględniać najwyższe standardy ekologiczne, społeczne, energetyczne, technologiczne i urbanistyczne.” W ogóle kwestie ekologii i zrównoważonego rozwoju są dla nich niezwykle istotne. Zakładają również, że każda inwestycja powinna uwzględniać np. cele zrównoważonego rozwoju określone przez Organizację Narodów Zjednoczonych. Oczywistym – również z punktu widzenia problemów, z którymi boryka się Polska i inne kraje UE – jest również zapewnienie, by projekty odwoływały się do zasady niezależności i oszczędności energii.

I wreszcie rola samych obywateli w procesie odbudowy. Ukraińcy zobowiązują się, że planowanie i inwestycji będzie otwarte i włączające obywateli, aby mieli oni wpływ na to, jak lepiej budować i znajdować wspólne rozwiązania, upewniając się przy tym, że fundusze są sprawiedliwie rozdzielane w całym kraju, w tym na obszarach miejskich i wiejskich.

Teoria w praktyce

Czy te pomysły mają szansę realizacji? Moim zdaniem tak. Gwarantuje to zaangażowanie wielu interesariuszy począwszy od instytucji publicznych i ośrodków naukowych,  po organizacje pozarządowe. Sprzyja również temu okoliczność, że przedstawione zasady są jednocześnie formą obietnicy złożonej tym, którzy będą na odbudowę przeznaczać środki finansowe, a z takiej obietnicy trudno się wycofać. Chciałbym również wierzyć, że może to być również aspiracja dla innych państw i marzyłoby mi się, aby zasady opracowane przez Ukraińców miały zastosowanie np. przy okazji inwestycji realizowanych w Polsce ze środków UE, ale też i bezpośrednio z naszego rodzimego budżetu.

[1] Obydwa cytaty pochodzą z tekstu na stronie open-contracting.org.

 

 

Krzysztof Izdebski – prawnik, aktywista działający na rzecz przejrzystości życia publicznego. Ekspert forumIdei Fundacji im. Stefana Batorego oraz Open Spending EU Coalition.

Pomóż nam nagłaśniać tematy ważne społecznie.
Twoja darowizna wesprze powstawanie naszych tekstów.

Wspieraj