• Paweł Marczewski
19.06.2020

Nie ma demokracji bez mniejszości

Rozpętana przez sztab wyborczy Andrzeja Dudy nagonka na osoby nieheteronormatywne ma na celu zmobilizowanie konserwatywnej obyczajowo części elektoratu urzędującego prezydenta. W imię doraźnych korzyści politycznych stwarza zagrożenie dla osób LGBTQ+ poprzez normalizowanie wymierzonego w nie nienawistnego języka, który niejednokrotnie jest pierwszym krokiem do przemocy fizycznej. Odmawiając mniejszości seksualnej nie tylko określonych praw, ale wręcz możliwości ubiegania się o ich uznanie poprzez nazwanie tych dążeń ideologią, urzędujący prezydent podważył w istocie same fundamenty demokracji.


Część obywateli nie dostrzega w słowach prezydenta niczego szczególnie oburzającego. Nie dlatego, że żywi głębokie uprzedzenia wobec osób nieheteronormatywnych, ale przekonana jest, iż w demokracji to większość akceptuje i przyznaje określone prawa indywidualne i obywatelskie oraz ustala, co jest akceptowanym publicznie zachowaniem. Tę postawę można by podsumować krótko i kolokwialnie formułą „niech sobie żyją po swojemu, ale niech się z tym nie afiszują”.

Wbrew błędnemu, ale rozpowszechnionemu szczególnie w czasach wyborczych tryumfów populistów przekonaniu, demokracja nie opiera się jednak ani na rządach, ani tym bardziej na moralnym czy estetycznym smaku większości. Jej fundamentalną zasadą jest równość praw i wobec prawa. Ten cel nie jest oczywiście w pełni realizowany przez wszystkie ustroje mieniące się demokratycznymi, ale dążenie do niego stanowi o tym, czy państwo jest czy nie jest demokratyczne. Zakres praw stanowiących demokratyczne minimum przysługujące wszystkim obywatelom niejednokrotnie stanowi przedmiot walki politycznej. Jednak odmawianie jakiejś grupie możliwości ubiegania się o uznanie swoich postulatów za prawa oznacza podważanie samych fundamentów demokracji.


Uważasz, że tematy, o których piszemy są ważne? Przekaż darowiznę na nasze działania >>> WPŁACAM


Kiedy zatem Adam Bielan, rzecznik sztabu wyborczego Andrzeja Dudy, stwierdził, że prezydent nie jest homofobem, być może nie minął się z prawdą. To jednak marne pocieszenie, bo nawet jeśli prezydent nie żywi osobiście uprzedzeń do osób nieheteronormatywnych, to swoimi słowami dowiódł, że nie jest szczególnie przywiązany do fundamentalnych zasad demokracji.

Nie są do nich przywiązani również ci, którzy dostrzegają, że słowa Andrzeja Dudy były chybioną wyborczą zagrywką, ale przyczyn jej niecelności upatrują przede wszystkim w zaostrzeniu polaryzacji. Stanowisko spod znaku „niepotrzebnego frontu” zajmują zarówno niektórzy liberałowie, którzy uważają, że wpycha kandydata Koalicji Obywatelskiej na zbyt postępowe pozycje, co może kosztować go głosy części bardziej centroprawicowych wyborców, jak i konserwatyści, dla których prawdziwym zagrożeniem dla polskich rodzin nie są Parady Równości, ale postępująca indywidualizacja aspiracji i stylów życia oraz rosnąca liczba rozwodów. Przykładem takiego pragmatyzmu strony liberalnej było potępianie akcji „Tęczowe disco pod Pałacem” jako wody na młyn PiS. Po stronie konserwatywnej podobnie pragmatyczne stanowisko zajął na przykład prezes Klubu Jagiellońskiego Piotr Trudnowski, który w tekście Coming out „homofoba” obawiał się przede wszystkim połączenia postulatów osób LGBTQ+ w pakiet z krytyką PiS i w konsekwencji „odbicia światopoglądowego wahadła” w stronę postępową.

Problem z tego rodzaju pragmatyzmem polega jednak na tym, że w obu wydaniach poświęca demokratyczny fundament, jakim jest możliwość działania na rzecz równości praw, na ołtarzu politycznych kalkulacji. Relegowanie postulatów grup mniejszościowych do sfery prywatnej w imię stabilności systemu politycznego, wygranej konkretnego kandydata czy zachowania społecznego status quo, jest w gruncie rzeczy niedemokratyczne. Oznacza dzielenie równościowych aspiracji na mniej lub bardziej uprawnione, czyli de facto uznania demokracji za rządy większości – i to aktualnej, centroprawicowej większości. W tym sensie pragmatyzm okazuje się w gruncie rzeczy rewersem populizmu. Oba nie uznają bowiem pluralizmu opinii i dążeń za fundament demokracji.


Podobał ci się ten tekst? Pomóż nam działać >>> WSPIERAJ