5126, 5126, Fundacja-Batory_fot.Anna Liminowicz-8311 - Kopia, Fundacja-Batory_fot.Anna-Liminowicz-8311-Kopia-e1563452992882.jpg, 104828, https://www.batory.org.pl/wp-content/uploads/2019/07/Fundacja-Batory_fot.Anna-Liminowicz-8311-Kopia-e1563452992882.jpg, https://www.batory.org.pl/blog_wpis/boj-o-sygnalistow/fundacja-batory_fot-anna-liminowicz-8311-kopia/, , 5, , , fundacja-batory_fot-anna-liminowicz-8311-kopia, inherit, 5125, 2019-07-18 11:54:40, 2019-07-18 11:54:40, 0, image/jpeg, image, jpeg, https://www.batory.org.pl/wp-includes/images/media/default.png, 669, 801, Array
  • Marcin Waszak
10.04.2020

Bohaterowie nie mają głosu

Cała Polska bije brawo personelowi medycznemu za heroizm i pracę ponad siły. Pracownicy służby zdrowia to bohaterowie naszych czasów. Jednak dla władz są nimi dopóki nie kwestionują komunikatów i postępowania swoich zwierzchników, dopóki nie dopominają się o bezpieczeństwo swoje i pacjentów. Jeśli to robią, stają się nielojalnymi pracownikami, dla których nie ma miejsca w szeregach służby zdrowia.

Docierające do opinii publicznej sygnały o braku podstawowych środków ochrony przed koronawirusem czy łamaniu procedur w szpitalach są głosem rozpaczy tych, od których najbardziej zależy teraz dobro społeczeństwa. Nie są to konfabulacje ani czcze gadanie, ostrzeżenia sygnalistów zapowiadają wydarzające się później nieszczęścia. Takie jak przypadki masowego zarażania się personelu medycznego w kolejnych placówkach służby zdrowia czy domach opieki społecznej.

Zastraszyć i uciszyć

Na przekór prawu i logice od początku kryzysu pandemicznego uciszane są osoby, które ujawniają prawdziwą skalę zaniedbań i błędów w służbie zdrowia. Mnożą się interwencje Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczące dyscyplinowania personelu medycznego za publiczne wypowiedzi o sytuacji w placówkach medycznych i brakach w zaopatrzeniu w materiały ochronne i sprzęt do ratowania życia. Zakazy i ograniczanie wypowiedzi pracowników medycznych i specjalistów stanowi oczywiste pogwałcenie swobód obywatelskich, włącznie z konstytucyjnymi gwarancjami wolności słowa oraz prawa do pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Pandemia nie usprawiedliwia ograniczania i naruszania tych praw. Przeciwnie, w czasach kryzysu o tak wielkiej skali obywatele potrzebują dostępu do większej liczby rzetelnych, szybko udostępnianych informacji. Rząd nie powinien uzurpować sobie prawa do bycia jedynym ich źródłem, zresztą, jak pokazuje przykład niedawnej zmiany zaleceń w sprawie noszenia maseczek, nie jest w swoich ocenach nieomylny.

Tymczasem partia rządzącą nie oszczędziła nawet byłej posłanki PiS Bernadety Krynickiej, zawieszając ją w prawach członka za to, że publicznie skrytykowała rządowe plany przekształcenia w szpital zakaźny placówki, w której jest zatrudniona. Jeszcze gorzej potraktowano położną z Nowego Targu: za post w mediach społecznościowych o narażaniu personelu medycznego na kontakt z wirusem została dyscyplinarnie zwolniona. Pozbywanie się pracowników medycznych w czasie, kiedy państwo najbardziej ich potrzebuje tylko za to, że otwarcie mówią jak wygląda sytuacja, brzmi jak ponury żart. Tym bardziej absurdalny, że ich informacje stanowią tylko potwierdzenie problemów, o których alarmuje np. Naczelna Rada Lekarska.

Narażają się podwójnie

W tym tygodniu ukazał się apel 56 organizacji społecznych z różnych krajów, zwracający uwagę na ważną rolę sygnalistów w czasach kryzysu, gdy prawa jednostek są zawieszane, a władza przyznaje sobie nadzwyczajne kompetencje. Sygnatariusze apelu wskazują, że ograniczanie wolności wypowiedzi uderza przede wszystkim w osoby najbardziej narażone na skutki pandemii. Wśród osób, które płacą najwyższą cenę za odbieranie im prawa do wyrażania opinii znajduje się niewątpliwie personel medyczny, pracujący na pierwszej linii frontu walki z pandemią, często bez wystarczających środków ochrony. Ich sytuacja jest podwójnie trudna: ze względu na zwiększone ryzyko zakażenia i nikłe zabezpieczenie materialne. Ratownicy medyczni i pielęgniarki to często osoby samozatrudnione, pracujące na umowach na czas określony, bez premii, a nawet bez prawa do pełnego wynagrodzenia za czas kwarantanny. Mają wiele do powiedzenia na temat warunków pracy w szpitalach, warunków, których powinni być świadomi decydenci planując walkę z wirusem. Pozbawieni możliwości bezpiecznego sygnalizowania problemów w swoim miejscu pracy, bez narażenia się na utratę pracy i zarobków, informują anonimowo media i opinię publiczną.

Krytyka wymusza odnowę

Mimo wyjątkowo niesprzyjających sygnalistom warunków w systemie służbie zdrowia, udaje się im sprowokować rządzących do konkretnych deklaracji i działań. To, że alarmowanie opinii publicznej odnosi skutek, pokazuje historia pracującego w sanepidzie Andrzeja Hawranka. Swoimi wpisami na twitterze o zbyt małej liczbie testów na koronawirusa wykonywanych w Krakowie zmobilizował tamtejszą stację sanitarno-epidemiologiczna do publikacji codziennych komunikatów na ten temat. W odpowiedzi na liczne skargi medyków cytowane w mediach Narodowy Fundusz Zdrowia otworzył specjalną infolinię dla powiadamiania o naruszeniach związanych ze świadczeniem usług medycznych dla pacjentów zarażonych COVID-19. NFZ zapowiada, że każda zgłoszona sprawa będzie wyjaśniania, dziś trudno powiedzieć coś więcej na temat efektów tej inicjatywy. Należy jednak zadać pytanie dlaczego kanały zgłaszania nadużyć dla personelu medycznego nie funkcjonowały wcześniej. Może udałoby się wówczas zapobiec niektórym z niedowładów organizacyjnych służby zdrowia, które teraz z całą mocą dają o sobie znać. Korzystne zmiany powinna przynieść Dyrektywa w sprawie ochrony osób zgłaszających naruszenia prawa Unii, która zobowiązuje instytucje publiczne m.in. do posiadania procedur sygnalizowania j podejmowania działań naprawczych. Rząd zwleka z jej wdrożeniem zamiast sięgnąć po dorobek organizacji społecznych. W 2017 r. w sprawie ustanowienia kompleksowej ochrony sygnalistów Fundacja Batorego we współpracy z kilkoma innymi organizacjami przedstawiła własny projekt ustawy.

Ministerstwo Zdrowia przyznało, że zwolnienie położnej z Nowego Targu nie powinno mieć miejsca. To deklaracja o symbolicznym znaczeniu – sytuacja prawna sygnalistki się nie zmieniła, wciąż pozostaje na wypowiedzeniu. Jednocześnie Ministerstwo nie wycofało się z zakazu wygłaszania publicznych opinii o sytuacji epidemiologicznej, nałożonego na konsultantów wojewódzkich. Nikt nie rozlicza i nie dyscyplinuje osób, które straszą medyków karami i podejmują wobec nich działania odwetowe. Taka sytuacja nie zachęca do otwartego komunikowania zagrożeń, których na co dzień doświadcza personel medyczny. Czy bohaterowie mają milczeć? Czy maseczka ochronna ma stać się symbolem uciszenia?