• Dominik Héjj
27.04.2026

Węgry 2026. Obywatelskie pospolite ruszenie w cieniu autorytarnych ustaw

Kurz i emocje po wyborach parlamentarnych na Węgrzech już nieco opadły. Partia TISZA Pétera Magyara dokonała rzeczy wręcz niemożliwej: w skrajnie niesprzyjających warunkach ordynacji wyborczej wygrała z ogromną przewagą. Ugrupowanie uzyskało 141 spośród 199 mandatów (71%), a na Pétera Magyara głos oddało blisko 3,4 mln wyborców.

Dotychczas rządząca koalicja zdobyła 52 mandaty, tracąc tym samym 83 miejsca w Zgromadzeniu Krajowym. Fidesz-KDNP zachowuje jednak poparcie ponad 2,4 mln obywateli. Na trzecim miejscu – premiowanym wejściem do parlamentu – uplasowała się skrajnie prawicowa partia Mi Hazánk, która utrzymała swój dotychczasowy stan posiadania: 6 posłów. W porównaniu z wynikiem z 2022 roku ugrupowanie to zwiększyło liczbę uzyskanych głosów o około 27 tysięcy.

Wybory przyniosły ogromną mobilizację wyborców: frekwencja wyniosła 79,69%, co jest najwyższym wynikiem w historii węgierskich wyborów parlamentarnych. Obowiązujący system wyborczy zdecydowanie faworyzował partie tworzące koalicję rządową. Jednak gdy różnica głosów między TISZĄ a Fideszem przekroczyła pół miliona, mechanizmy przeliczeniowe zaczęły działać na korzyść zwycięzcy. Ostateczna przewaga TISZY wyniosła dokładnie 927 553 głosów. Mimo to system i tak przyniósł Fideszowi-KDNP pewne korzyści: różnica w mandatach z listy krajowej wyniosła zaledwie trzy.

Podstawowe pytanie brzmi: dlaczego TISZA wygrała? Skoncentrujemy się na jednym kluczowym czynniku – partycypacji obywatelskiej. Jej znaczenie jest na tyle duże, że jedną z pierwszych decyzji Pétera Magyara jako premiera-elekta było zadeklarowanie powołania instytucji zajmującej się właśnie tym obszarem. Na jej czele stanie Márk Radnai – reżyser, który w TISZA odpowiadał najpierw za sprawy operacyjne, a następnie za całą, szeroko rozumianą oprawę wizualną kampanii. Nowa instytucja – której ostateczna forma nie jest jeszcze znana – ma stanowić platformę koordynacji działań między rządem a społeczeństwem: z jednej strony w postaci konsultacji społecznych, z drugiej – wsparcia dla inicjatyw aktywizacyjnych. W mediach społecznościowych Radnai podkreślił, że celem nowej większości jest sprawienie, aby Węgrzy stali się nie tylko wyborcami, lecz aktywnymi uczestnikami życia publicznego.

W ramach aktywizacji obywatelskiej w czasie kampanii wyborczej (trwającej nieprzerwanie od 2024 roku), wyróżnić możemy dwa typy podmiotów: z jednej strony spontaniczny, ale i systemowo wspierany przez TISZA aktywizm wyborczy samych zwolenników partii, z drugiej zaś – działania klasycznych organizacji pozarządowych (NGO).

Skąd tak duże poruszenie wokół kwestii partycypacji? Warto wskazać, że Magyar dokonał czegoś, co nie udało się przed nim żadnemu innemu politykowi opozycji. Ujmując rzecz nieco cynicznie – być może dlatego, że jeszcze do stycznia 2024 był on prominentnym działaczem Fideszu i miał doświadczenie w organizowaniu kampanii wyborczych od środka. Faktem jest, że w ciągu dwóch lat odbył ponad 700 spotkań z wyborcami, odwiedzając 375 miejscowości – w tym bastiony Fideszu. Według wyliczeń szefa sztabu TISZY, Pétera Tótha, na rzecz partii zaangażowało się łącznie 50 tysięcy wolontariuszy. Na potrzeby kontroli wyborów TISZA oddelegowała 19 tysięcy obserwatorów do komisji wyborczych w całym kraju – tylko w samych Węgrzech działało ich ponad 10 tysięcy. Kolejnych 3–4 tysięcy wolontariuszy obsadziło kluczowe okręgi wyborcze, przeciwdziałając m.in. procederowi kupowania głosów. W samym call center pracowało 4,2 tysiąca osób, które wykonały łącznie milion telefonów. Ich zaangażowanie – zdaniem szefa kampanii – było nieocenione: mobilizowali zwolenników TISZY do pójścia na wybory i niezwlekania z decyzją do ostatniej chwili.

Sytuacja klasycznych organizacji pozarządowych na Węgrzech jest trudna od blisko dekady. Rząd Fidesz-KDNP uznał, że znaczna ich część powinna zostać zakwalifikowana jako agenci obcych wpływów, i w ślad za tym uchwalił tzw. lex NGO – ustawę nakazującą ujawnianie finansowania zagranicznego. Wprawdzie w czerwcu 2020 roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) uznał tę ustawę za niezgodną z prawem unijnym, to jednak węgierski rząd zdecydował się ją uchylić dopiero rok później. Co więcej, wiosną 2025 roku zaproponował jeszcze bardziej restrykcyjną ustawę o „przejrzystości życia publicznych”, wymierzoną w organizacje uznawane za zagrożenie dla suwerenności Węgier. Projekt – złożony w parlamencie 13 maja 2025 – wywołał falę sprzeciwu zarówno w środowiskach krajowych, jak i ze strony Komisji Europejskiej i ostatecznie nie został poddany pod głosowanie.

Rola klasycznych NGO w węgierskim procesie wyborczym była zasadniczo odmienna niż w Polsce. W wyborach 2026 nie prowadzono na Węgrzech klasycznych kampanii profrekwencyjnych, analogicznych do tych, jakie obserwowaliśmy w Polsce w 2023 roku. Mobilizacja wyborców odbywała się przede wszystkim za pośrednictwem mediów opozycyjnych, wolontariuszy i struktur partyjnych. Specyficzna pozycja NGO wynika też z uwarunkowań prawnych: od 1990 roku węgierskie prawo wyborcze w ogóle nie przewiduje instytucji niezależnej, obywatelskiej obserwacji wyborów przez organizacje pozarządowe. Węgierski system zakłada, że obywatelska kontrola nad procesem wyborczym może być sprawowana wyłącznie w ramach komisji – z nadania administracji państwowej lub jako delegaci startujących partii politycznych. Inaczej traktowani są obserwatorzy międzynarodowi (np. z ramienia OBWE), którzy naturalnie nie muszą być członkami komisji. Zdaniem węgierskich NGO brak możliwości niezależnej, krajowej obserwacji obywatelskiej jest nieuzasadniony, narusza standardy demokratyczne i dyskryminuje węgierskich obywateli względem zagranicznych obserwatorów.

Czym zatem zajmowały się te „klasyczne” organizacje pozarządowe? Skoncentrowały się na stworzeniu kompleksowego systemu monitorowania kampanii, edukacji wyborczej oraz ochrony prawnej. Na pierwszej linii walki o uczciwość samego głosowania stanęła niezależna inicjatywa 20k – Szabad Szavazat (Wolny Głos). Jej wolontariusze podjęli się ogromnego wyzwania logistycznego: zrekrutowania, przeszkolenia i delegowania po dwóch niezależnych członków komisji do każdego z ponad 10 tysięcy lokali wyborczych. Umożliwiło to prowadzenie równoległego liczenia głosów, bieżącą weryfikację oficjalnych wyników i reagowanie na incydenty wyborcze za pośrednictwem specjalnej platformy zgłoszeniowej.

Kwestię przejrzystości finansowej i edukacji politycznej wziął na siebie K-Monitor – organizacja strażnicza, na co dzień zajmująca się walką z korupcją. Monitorowała ona wydatki publiczne przeznaczone na kampanię wyborczą, a jednocześnie udostępniła wyborcom praktyczne narzędzie: Voksmonitor. Ten kompas polityczny – działający na zasadzie latarnika wyborczego – stał się pomocą dla niezdecydowanych wyborców, umożliwiając im skonfrontowanie własnych poglądów z programami poszczególnych partii.

W węgierskich realiach niezwykle istotna była również kontrola zdominowanej przez władzę przestrzeni informacyjnej. Instytut badawczy Mérték Médiafigyelő Műhely prowadził systematyczny monitoring siedmiu największych mediów głównego nurtu, analizując mechanizmy propagandowe i stronniczość redakcji w relacjonowaniu kampanii. Uzupełnieniem tych działań były analizy think-tanku Political Capital, który śledził m.in. trasy kampanijne obu liderów – Viktora Orbána i Pétera Magyara – oraz trendy sondażowe, ze szczególnym uwzględnieniem rywalizacji między TISZĄ a Fideszem. Political Capital monitorował również zagraniczne wpływy na przebieg kampanii, w tym wsparcie płynące do obozu rządowego ze strony Rosji i środowisk związanych z Donaldem Trumpem, a także sygnalizował potencjalne nieprawidłowości w głosowaniu korespondencyjnym. W samym dniu wyborów TASZ (Węgierska Unia Wolności Obywatelskich) i Węgierski Komitet Helsiński (Magyar Helsinki Bizottság) prowadziły wspólnie gorącą linię interwencyjną dla obywateli zgłaszających nieprawidłowości.

Działając w tak szerokim spektrum, organizacje te stworzyły w 2026 roku szczelną sieć obywatelskiej kontroli. O swoich obserwacjach poinformowały w opublikowanym niedawno raporcie. Nie wnosi on co prawda przełomowych ustaleń, których wcześniej nie sygnalizowano publicznie, lecz systematycznie opisuje systemowe nierówności charakteryzujące tegoroczne wybory parlamentarne. Istotne jest to, że raport podkreśla jednocześnie, iż sam dzień głosowania przebiegł bez poważniejszych incydentów, a organy wyborcze wywiązały się ze swoich zadań w sposób zasadniczo prawidłowy. Obecność wolontariuszy, praca delegatów partyjnych w komisjach wyborczych oraz funkcjonowanie systemów pomocy prawnej i zgłaszania incydentów odegrały ważną rolę w ochronie uczciwości głosowania.

Postulat autorów raportu jest jasny: ma on się przyczynić do tego, aby system wyborczy był bardziej przejrzysty, uczciwy i weryfikowalny, a zarazem stanowić podstawę dla przyszłych reform legislacyjnych. TISZA dysponuje mandatem pozwalającym te postulaty urzeczywistnić – pytanie, na ile po stronie nowej większości znajdzie się do tego faktyczna wola polityczna, zarówno w odniesieniu do wyborów parlamentarnych, jak i samorządowych.


Dominik Héjj – dr, politolog specjalizujący się w tematyce węgierskiej. Analityk polityki węgierskiej. Autor książki „Węgry na nowo. Jak Viktor Orbán zaproponował narodową tożsamość”. https://x.com/kropka_hu

 

Zobacz także

Pomóż nam nagłaśniać tematy ważne społecznie.
Twoja darowizna wesprze powstawanie naszych tekstów.

Wspieraj