W jaki sposób budować poparcie społeczne dla realizacji kolejnych zapisów Zielonego Ładu? Komunikacja społeczna powinna być tworzona wokół Zielonego Ładu zgodnie z jego angielskim znaczeniem (Green Deal). Mówimy mówić o nim jako o umowie społecznej, na którą wszyscy powinni wyrazić zgodę, uwzględniwszy spodziewane korzyści oraz cenę, jaką gotowi są zapłacić. Polityka kolejnych nakazów i zakazów nie sprawdzi się, bo obywatele oczekują jednak raczej zachęt do samodzielnych właściwych wyborów.
Kampania wyborcza do Parlamentu Europejskiego nabiera tempa. W pierwszym komunikacie pokazaliśmy, że politycy nie przywiązywali dużej wagi do wyborów europejskich i obraz kampanii w mediach społecznościowych wskazywał, że priorytetem cieszy się agitacja związana z wyścigiem o funkcje w organach samorządu. Jest to jednak – zważywszy, że do głosowania 9 czerwca 2024 roku został miesiąc – tempo wciąż dość powolne. Można spodziewać się, że znacznie więcej wydatków komitety wyborcze będą ponosić na ostatniej prostej kampanii, raczej po to, by podtrzymywać zainteresowanie swoich elektoratów pójściem na wybory, niż żeby przekonywać nowych wyborców do oddania głosu na swoich kandydatów.
Drugi raport pokazuje, że wyraźną aktywność odnotowały partie europejskie, które na mocy Rozporządzenia nr 1141/2014 w sprawie statusu i finansowania europejskich partii politycznych i europejskich fundacji politycznych mogą również finansować kampanię wyborczą w poszczególnych krajach.
Zaczęły się również pojawiać reklamy polskich kampanii profrekwencyjnych, ale i tu skala zasięgów oraz wydatków jest na razie symboliczna.
Czy będzie ich więcej i czy zbliżą się do rozmiarów kampanii prowadzonych w czasie wyborów do polskiego parlamentu w 2023 roku? O tym możemy przekonać się już w kolejnym komunikacie.
W 2024 roku mijają dwie dekady obecności Polski w Unii Europejskiej, a w czerwcu po raz piąty będziemy wybierać przedstawicieli do Parlamentu Europejskiego. Polacy wciąż deklarują bardzo pozytywny stosunek do członkostwa w Unii Europejskiej. Przed Unią, a tym samym przed Polską, stoją jednak istotne wyzwania dotyczące wewnętrznych reform związanych z polityką strukturalną, rolną, a przede wszystkim z polityką klimatyczną oraz z wewnętrzną organizacją procesu decyzyjnego. Istotne jest zatem ustalenie, jak relewantni aktorzy polityczni w Polsce problematyzują tematykę europejską (czy unijną) w komunikatach adresowanych do obywateli. Jakimi posługują się narracjami służącymi do charakterystyki i oceny działań Unii Europejskiej oraz w jaki sposób przy ich pomocy starają się mobilizować swoje elektoraty i wpływać na stosunek Polaków do Unii?
Narracje europejskie używane przez środowiska polityczne w Polsce pozostają względnie stabilne na przestrzeni ostatnich trzech, czterech lat. Narracje te są wykorzystywane przede wszystkim do bieżącej rywalizacji politycznej. Chodzi tutaj o akcentowanie różnic i podziałów zarówno na scenie politycznej, jak i w przestrzeni medialnej. Narracje europejskie rzadziej służą formułowaniu problemów wspólnotowych czy przygotowywaniu długofalowych strategii komunikacyjnych i politycznych dotyczących wspólnotowej polityki.
Analiza obejmuje narracje o UE następujących środowisk politycznych: nacjonaliści, Konfederacja, Alt-Right, Konserwatyści, Centrum, Lewica, Alt-Left.
We wszystkich tych narracjach – prócz tego, że służą głównie wewnątrzkrajowej rywalizacji – zauważalna jest stopniowa ekonomizacja. Pojawiają się pytania o to, jakie są koszty naszej przynależności do Unii Europejskiej i co będzie, kiedy Polska stanie się w Unii płatnikiem netto. Na to obecne narracje nie odpowiadają. Nie tworzą opowieści mogącej uruchomić społeczne emocje dotyczące przyszłości Unii, jej konicznych zmian i miejsca Polski w niej.
Stawkę pytania bodaj najmocniej podkreślił prezydent Francji Emmanuel Macron w przemówieniu europejskim, wygłoszonym w Sorbonie 25 kwietnia 2024 roku. Przywołał wtedy słowa Paula Valéry wypowiedziane pod koniec I wojny światowej. Poeta stwierdził wówczas, że nasze cywilizacje są śmiertelne. Śmiertelna jest też nasza Europa, czego musimy mieć świadomość dziś, podkreślił Emmanuel Macron. I dodał, że Europa może umrzeć, zależy to tylko od decyzji podjętych przez samych Europejczyków.
Czyżby prezydent Francji potwierdzał opinię eurosceptyków, przekonujących, że nie sprawdził się projekt wspólnoty europejskiej w formule Unii Europejskiej? Z jednej strony, nie jest w stanie stawić czoła najważniejszym zagrożeniom – pełnoskalowa agresja Rosji na Ukrainę pokazała militarną bezbronność Europy. Z drugiej strony – odbiera państwom suwerenność, ingerując w ich kulturę oraz ograniczając rozwojowy dynamizm wydumanymi regulacjami. W takim opisie Unia Europejska jawi się więc jako przestrzeń podwójnej niemożności i podwójnego braku suwerenności.
Polityka zagraniczna i europejska Polski pod rządami Zjednoczonej Prawicy stanowi przeciwieństwo stosunku społeczeństwa do Unii Europejskiej. Od lat dziewięćdziesiątych w kolejnych badaniach Polki i Polacy nieustannie demonstrują powszechne poparcie dla idei członkostwa w UE. Od 2015 roku rządząca formacja pogrąża jednak państwo w narastającym, wielowymiarowym konflikcie z unijnymi instytucjami, w efekcie tracąc korzyści płynące z członkostwa oraz wpływ na wspólnotową politykę Europy. Ta rozbieżność między polskim społeczeństwem a państwem PiS jest doskonale znana i opisana. Dwie okoliczności wskazują jednak na zaostrzenie tej sprzeczności do poziomu, który być może zapowiada przełom.
Po pierwsze, agresja Rosji na Ukrainę niemal zgasiła tlące się nastroje antyunijne. Prawie wszyscy dostrzegają, że obecność w strukturach zachodnich – w NATO i Unii Europejskiej – to czynnik znacząco poprawiający bezpieczeństwo naszego kraju. Po drugie – jak wynika z publikowanej przez nas analizy dr hab. Joanny Koniecznej-Sałamatin – polskie społeczeństwo okazuje się odporne na próby polaryzacji wywołanej unijną polityką klimatyczno-energetyczną. Obwinianie Unii Europejskiej o wysokie ceny energii okazuje się mało skuteczne, w każdym razie w perspektywie mobilizacji nastrojów antyunijnych. Zdaje się być raczej elementem rządowej komunikacji przeznaczonej na użytek wewnętrzny i próbą opanowania negatywnych emocji społecznych wywołanych rosnącymi kosztami życia.
Kryzys wywołany agresją Rosji na Ukrainę oraz strategiczne położenie i zaangażowanie Polski w pomoc Ukrainie przywróciły znaczenie naszemu państwu w polityce międzynarodowej i europejskiej. Jednocześnie jednak konflikt z instytucjami Unii Europejskiej, którego głównym powodem są kwestie praworządności ogranicza możliwość efektywnego kształtowania decyzji podejmowanych przez Unię Europejską. Ponadto, konflikt ten już od roku nie pozwala pogrążającemu się w kryzysie gospodarczym państwu polskiemu sięgnąć po środki z KPO, obciążając nas natomiast rosnącymi z każdym dniem karami finansowymi.
Jak interpretować tę sytuację? Czy polska polityka zagraniczna i europejska są zakładnikami polityki krajowej i walki frakcyjnej wewnątrz Zjednoczonej Prawicy? Czy może jest wyrazem konsekwentnego stanowiska obozu władzy? Niezależnie od odpowiedzi powstaje pytanie, czy istnieje szansa na wyrwanie się z impasu w relacjach z instytucjami UE?
Udział w dyskusji potwierdzili do tej pory: Zuzanna Dąbrowska („Rzeczpospolita”), Leszek Koczanowicz (Uniwersytet SWPS), Paweł Musiałek (Klub Jagielloński), Stefan Sękowski (Nowa Konfederacja), Michał Sutowski („Krytyka polityczna”), Michał Szułdrzyński („Rzeczpospolita”) Adam Traczyk (More in Common), Łukasz Warzecha („Do Rzeczy”), Dominika Wielowieyska („Gazeta Wyborcza”)
Prowadzenie: Edwin Bendyk (prezes Fundacji im. Stefana Batorego)
Transmisja na żywo będzie tłumaczona na polski język migowy i dostępna na profilach Fundacji Batorego na Facebooku oraz YouTube.
Zapraszamy do dyskusji!
Do dnia głosowania, czyli 9 czerwca 2024 roku, będziemy publikować raporty cząstkowe zawierające najciekawsze informacje i analizy, a po wyborach zostanie wydana publikacja podsumowująca pełen przebieg agitacji wyborczej w mediach społecznościowych. Tak jak poprzednio skupiliśmy się na serwisach Alphabet i Meta, a zbieranie danych rozpoczęliśmy 1 kwietnia.
Kampania wyborcza rozpoczęła się 11 marca 2024 roku wraz z wydaniem przez Prezydenta RP postanowienia w sprawie zarządzenia wyborów. Komitety wyborcze mogą jednak prowadzić agitację wyborczą dopiero od dnia przyjęcia przez Państwową Komisję Wyborczą zawiadomienia o utworzeniu komitetu wyborczego. Niektóre z komitetów (np. Konfederacja) uczyniły to już w marcu, inne, jak Trzecia Droga, dopiero w drugiej połowie kwietnia. Wyzwaniem dla przejrzystości kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego był fakt, że w pewnym momencie równolegle była prowadzona kampania wyborcza do jednostek samorządu terytorialnego. Podobnie jak w przypadku równoległych kampanii do Sejmu i Senatu oraz referendum w 2023 roku taki rozkład wyborów znacznie utrudnia śledzenie przebiegu i wydatków na konkretną kampanię.