Setki reklam, setki tysięcy złotych, miliony wyświetleń. Tak można podsumować kolejny tydzień zbliżających się coraz bardziej wyborów do Parlamentu Europejskiego. Niewiele zmieniło się, jeśli chodzi o strategie realizowane przez komitety wyborcze. W dalszym ciągu najbardziej intensywna agitacja jest kierowana do okręgów nr 4 i 11, czyli odpowiednio: Warszawa i okolice oraz województwo śląskie. Wśród najbardziej popularnych narracji prym wiedzie kwestia bezpieczeństwa, ale komitety nie ustają również w uderzaniu w swoich przeciwników. Komitet Wyborczy Konfederacja Wolność i Niepodległość kontynuuje wyświetlanie reklamy uderzającej w tak obecny, jak i poprzedni rząd. W ubiegłym tygodniu był to zresztą najdroższy publikowany przekaz.

Nie odnotowaliśmy specjalnego zainteresowania nową odsłoną afery związanej z wydatkami z Funduszu Sprawiedliwości. Może to oznaczać dwie rzeczy. Po pierwsze, strategie wyborcze wdrażane w mediach społecznościowych są skrupulatnie planowane i nie ma w nich miejsca na szybkie przełączanie się na tematy najbardziej angażujące w danym czasie opinię publiczną. Po drugie, może to równie dobrze
oznaczać, że specjaliści od marketingu politycznego stawiają na dywersyfikację. Afera jest bardzo szeroko komentowana w mediach tradycyjnych, więc media społecznościowe mają wzmacniać te przekazy, które zeszły przez to na dalszy plan.

Polecamy także:

Autorka analizy podkreśla, że prawo pierwotne reguluje kwestie ogólne dotyczące Parlamentu Europejskiego, nie określa jednak expressis verbis, co może, a czego nie może europoseł.

Pewne jest to, że europoseł nie może formalnie reprezentować swojego kraju, może natomiast, a nawet powinien – dbać o interesy obywateli UE. Europoseł może jednak starać się zrealizować interesy obywateli, które wyraźniej niż w innych państwach widzi we własnym kraju. Nie zmienia to faktu, iż eurodeputowany może angażować się w działania, w które chce, ze względu na kwestie polityczne istotne dla niego lub jego ugrupowania, nie zaś ze względu na kraj pochodzenia.

Natomiast akty prawa wtórnego (głównie statuty i regulaminy) dokładnie określają ramy, w jakich europosłowie działają. Wynika z nich, że europoseł jest wolny i niezależny, może złożyć propozycję aktu prawnego (natomiast bez Komisji Europejskiej nie ma mowy o rozpoczęciu formalnej procedury), może łączyć się z innymi posłami w grupy polityczne i dobierać osobistych współpracowników, których koszt ponosi Parlament Europejski, a także korzystać z biur, urządzeń telekomunikacyjnych i samochodów służbowych Parlamentu.

W ramach kompetencji traktatowych PE oraz zgodnie ze szczegółowymi przepisami Regulaminu PE eurodeputowani przesłuchują kandydatów na członków Kolegium Komisarzy, zadają im pytania, zatwierdzają ich kandydatury lub je odrzucają (co miało wielokrotnie miejsce), a następnie całą Komisję Europejską, mogą także wykonywać funkcję kontrolną wobec Komisji Europejskiej. A zatem europoseł może kontrolować i rozliczać działania eurokomisarzy.

W dalszej części analizy autorka opisuje co może europoseł w świetle praktyki funkcjonowania PE i preferencji osobistych. A może całkiem wiele, choć, jak podkreśla dr hab. Renata Mieńkowska-Norkiene, dużo zależy od tego, na ile sam zechce być aktywny i na ile intensywnie chce uczestniczyć w pracach Europarlamentu. Niewątpliwie najbardziej wpływowi europosłowie mogą naprawdę dużo w europejskiej i światowej polityce – podsumowuje autorka.

Kolejny tydzień kampanii (14–20 maja) przyniósł wiele ciekawych zjawisk. Mniejsze zaangażowanie odnotowujemy w przypadku działań podejmowanych przez KKW Koalicja Obywatelska. Opublikowano ponad 300 reklam mniej na platformach Meta, niż zrobił to KW Prawo i Sprawiedliwość, a na platformach Alphabet komitet partii Donalda Tuska ustąpił pierwszego miejsca KKW Konfederacja Wolność i Niepodległość w liczbie wyświetlanych reklam. Liderem wydatków na reklamy na obydwu platformach jest KW Prawo i Sprawiedliwość. W ostatnim tygodniu pojawił się nowy lider w kategorii indywidualnej reklamy. Został nim Michał Gramatyka z KKW Trzecia Droga, choć w dalszym ciągu od początku kampanii najwięcej środków przeznaczył na promocję swojej kandydatury Patryk Jaki.

Obserwujemy też wzmożone działania polegające na targetowaniu reklam w określonych okręgach. Najwięcej środków komitety wydawały na reklamy w okręgu nr 11 (województwo śląskie), choć tu niekwestionowanym liderem jest KW Prawo i Sprawiedliwość, które przekazało najwięcej środków na promocję swoich kandydatów w tym regionie. Można odnieść wrażenie, jakby PiS po krytyce ustawy o języku śląskim uznał, iż musi co najmniej utrzymać zainteresowanie swojego elektoratu. Z kolei KKW Trzecia Droga, który wyraźnie zwiększył wydatki na reklamy, szczególnie inwestował w okręg obejmujący Warszawę.

Polecamy także:

Rozwój Internetu, a w szczególności mediów społecznościowych, sprawił, że w obecnych czasach podmioty zewnętrze łatwiej niż w przeszłości mogą wpływać na wyniki wyborów. Działania dezinformacyjne i propagandowe opierają się często na grze na emocjach, podsycaniu strachu, szerzeniu chaosu informacyjnego oraz podgrzewaniu bieżących sporów politycznych, których celem jest polaryzacja społeczeństwa. W powiązaniu z łatwością finansowania kampanii wyborczej przez podmioty trzecie, warto zastanowić się, na ile Polska jest przygotowana na zewnętrzną ingerencję w wybory.

Od aneksji Krymu przez Rosję oraz inwazji na wschodnią Ukrainę w 2014 roku możemy zauważyć zwiększoną aktywność Kremla w wykorzystywaniu wielowymiarowych działań hybrydowych (informacyjnych, militarnych, politycznych oraz ekonomicznych) w celu wpłynięcia na wyniki wyborów w różnych państwach Zachodu. Wspieranie konkretnych kandydatów i próbę zdyskredytowania innych można było zaobserwować podczas wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych w 2016 r. , we Francji oraz w innych krajach Zachodu.

Czy taka sytuacja miała również miejsce w Polsce? Czy w najbliższych wyborach parlamentarnych będziemy mieli do czynienia z próbą zewnętrznej ingerencji w proces wyborczy? Czy polskie państwo jest odporne i przygotowane na takie sytuacje? Jakie rozwiązania prawne i instytucjonalne należałoby wprowadzić, aby zabezpieczyć uczciwość procesu wyborczego w Polsce? Jaką rolę w tej sytuacji powinny odgrywać organizacje społeczne i obywatele?

Wprowadzenie do dyskusji: Tomasz Chłoń (b. dyrektor Biura Informacyjnego NATO w Moskwie), Krzysztof Izdebski (Fundacja Batorego i Open Spending EU Coalition), Marta Kowalska (Centrum Analiz Propagandy i Dezinformacji).

Udział w debacie wzięli:

Prowadzenie: Anna Materska-Sosnowska (członkini zarządu Fundacji im. Stefana Batorego).

Wraz z końcem „majówki” komitety wyborcze rozpoczęły prowadzenie kampanii na szeroką skalę. W dalszym ciągu wydatki są mniejsze niż w analogicznym okresie poprzedzającym wybory parlamentarne w 2023 roku, kiedy to tylko KW Prawo i Sprawiedliwość wydał na reklamy w serwisie internetowym YouTube prawie 3 mln zł. Niemniej po 6 maja 2024 roku pojawiło się aż trzy razy więcej reklam niż do tej pory, a stosunkowo najwięcej pieniędzy na reklamy polityczne wydaje KKW Lewica. Mimo że pojawiły się już setki reklam, są one głównie bardzo proste – zawierają np. planszę z informacją o spotkaniu z konkretnym kandydatem. Tu po raz kolejny liderem indywidualnych wydatków pozostaje Patryk Jaki, który zresztą od lat konsekwentnie wykorzystuje media społecznościowe do autopromocji. Do wyścigu dołączył też KKW Trzecia Droga, który wcześniej był w zasadzie nieaktywny, a w ostatnich dniach opublikował prawie 200 nowych reklam.

Nie odnotowano większych zmian narracji. KW Koalicja Obywatelska oraz KW Prawo i Sprawiedliwość wplatają przekazy atakujące największych konkurentów. Podobnie KW Konfederacja, który krytykuje w tym samym stopniu obydwa największe komitety. Na tym tle wyróżnia się KKW Lewica, prezentując konkretne pomysły, które mają być zrealizowane w przypadku jej dobrego rezultatu wyborczego.

Polecamy także:

Sądy są gwarantem, że kampania wyborcza i sam akt wyborczy przebiegają zgodnie z prawem. Na bieżąco dbają o właściwy przebieg kampanii, starając się wpływać na ograniczenie nieprawdziwych narracji budowanych przez kandydatów na temat swoich konkurentów, czy wreszcie, rozpatrując protesty wyborcze, oceniają uczciwość całego procesu. W konsekwencji wyzwania dla praworządności są wyzwaniami dla efektywnej kontroli nad procesem wyborczym. W trakcie debaty zastanawialiśmy się jakie konkretnie zagrożenia występują w tym obszarze, czy istniejące mechanizmy dobrze zabezpieczają możliwość niezależnej kontroli oraz jaką rolę mogę mieć organizacje społeczne i obywatele by budować zaufanie do roli sądów w procesie wyborczym.

Wprowadzenie do dyskusji: Ewa Łętowska (sędzia NSA i Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku) oraz Agata Pyrzyńska (Uniwersytet Szczeciński).

Podstawą do dyskusji była analiza autorstwa Agaty Pyrzyńskiej „Zmiany w sądownictwie a uczciwość procesu wyborczego”.

Uczestnicy:

Prowadzenie: Krzysztof Izdebski (Fundacja Batorego).

Równe i powszechne wybory są naczelną zasadą ustrojową demokratycznego państwa prawa. Świadomość tego mają sami obywatele i obywatelki, którzy w ostatnich wyborach parlamentarnych, w październiku 2023 roku, tłumnie ruszyli do lokali wyborczych, często mimo niesprzyjających warunków związanych zarówno z przygotowaniem samego dnia głosowania, jak i z przebiegiem całego procesu wyborczego. W interesie państwa jest to, aby wybory cieszyły się zaufaniem społecznym i faktycznie opierały się na zasadach powszechności i równości. Wychodząc naprzeciw potrzebie zagwarantowania tych wartości oraz utrzymania zainteresowania i zaangażowania obywatelskiego, organizacje społeczne widzą konieczność wprowadzenia systemowych zmian w zakresie regulacji procesu wyborczego.

Wiele problemów da się naprawić szybko, lecz przy zachowaniu określonego w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego sześciomiesięcznego terminu poprzedzającego zarządzenie wyborów. Potrzebujemy jednak rozwiązań kompleksowych, które mają wspierać wyborców, a nie interesy poszczególnych partii i innych ugrupowań politycznych. Celem proponowanych przez organizacje społeczne najpilniejszych i jednocześnie najważniejszych zmian jest kształtowanie przekonania o uczciwości wyborów, wzmocnienie instytucji odpowiedzialnych za ich przeprowadzanie oraz usprawnienie procedur. Kompleksowa reforma systemu wyborczego wymaga czasu, jednak debatę o jej zasadach należy podjąć jak najszybciej.

Proponowane przez nas kierunki zmian są pogrupowane w obszary tematyczne i poprzedza je krótki opis problemu, na który mają stanowić odpowiedź.

Niniejsze propozycje są wynikiem prac ekspertów i doświadczeń organizacji społecznych, obserwujących zmiany oraz funkcjonowanie prawa wyborczego od momentu uchwalenia Kodeksu wyborczego (k. wyb.) w roku 2011. Rekomendacje zmian zostały spisane po wyborach parlamentarnych w 2023 i uzupełnione o obserwacje z wyborów samorządowych w 2024 roku.

Akcja Demokracja
Forum Obywatelskiego Rozwoju
Fundacja Centrum im. prof. Bronisława Geremka
Fundacja Feminoteka
Fundacja im. Stefana Batorego
Fundacja Odpowiedzialna Polityka
Fundacja Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego
Fundacja Wolności
Helsińska Fundacja Praw Człowieka
Inicjatywa Nasz Rzecznik i organizacje w niej zrzeszone
Instytut Spraw Publicznych
Komitet Obrony Demokracji
Sieć Obywatelska Watchdog Polska
Stowarzyszenie 61 // MamPrawoWiedziec.pl

Warszawa, maj 2024

Wolne i uczciwe wybory są warunkiem demokratycznej legitymizacji władzy. Polki i Polacy potrzebują zaufania do procesu wyborczego, bo powszechne wybory to kluczowa instytucja pokojowego rozstrzygania rywalizacji o władzę. Powinna ona działać niezawodnie, nawet pomimo intensywnego sporu politycznego.

Kampania w mediach społecznościowych wystartowała już na dobre. O ile wcześniej odnotowywaliśmy małą aktywność komitetów wyborczych, o tyle końcówka kwietnia i „majówka” były okresem, kiedy pojawiło się dużo reklam, choć przeznaczono na nie jeszcze stosunkowo niewiele pieniędzy. KKW Lewica i KKW Trzecia Droga rozpoczęły działania agitacyjne dopiero w ostatnich dniach kwietnia.

KW Prawo i Sprawiedliwość wyraźnie prowadzi, jeśli chodzi o sumę wyświetleń jego reklam na platformie Meta. Warto dodać, że zdecydowana większość reklam opłaconych przez ten komitet została przeznaczona na promocję spotkań Patryka Jakiego. Z kolei KKW Koalicja Obywatelska prowadzi w serwisach Alphabet. Oznacza to, że była partia rządząca jest po prostu lepiej widoczna dla użytkowników Facebooka, a największa partia tworząca obecny rząd częściej pojawia się użytkownikom serwisu YouTube.

Liderem wydatków jest KKW Lewica, który powoli goni w tym kontekście większe komitety, na Facebooku okazał się już lepszy od KKW Koalicja Obywatelska. KKW Trzecia Droga pozostaje daleko w tyle – suma wyświetleń jego reklam jest około 10 razy mniejsza niż pozostałych partii. Być może przyjęto inną strategię trafienia do wyborców, choć to zostanie zapewne jeszcze zweryfikowane w kolejnym okresie analizy i wynika z małego zaangażowania w kampanię na tym etapie.

Polecamy także: