Czy w obecnym ochłodzeniu relacji polsko-ukraińskich chodzi jedynie o spory historyczne, czy jest to też zapowiedź głębszej rywalizacji o przyszłą pozycję w regionie i Europie?
Edwin Bendyk opisuje, jak zmiany zachodzące w Ukrainie w piątym roku wojny kształtują nową asymetrię i układ sił w stosunkach z Warszawą, Europą i USA. Ukraińcy gotowi są walczyć do końca. Polacy (i nie tylko) chcą wojny za wszelką cenę uniknąć, więc się do niej przygotowują – podsumowuje te różnicę.
Determinacja i aspiracje Kijowa opierają się przy tym na realnym przełomie modernizacyjnym, reformie struktur wojskowych oraz skokowym rozwoju innowacji technologicznych na froncie. Mimo dotkliwych strat, ukraińska gospodarka zachowuje stabilność, a kluczowym motorem oporu staje się własna baza przemysłowa, która pokrywa już ponad połowę zapotrzebowania armii. Edwin Bendyk obrazuje ten przełom twardymi danymi: „W czasie wojny ukraiński przemysł obronny zwiększył swoje zdolności produkcyjne 50-krotnie, z miliarda dolarów w 2022 roku do 50 miliardów dziś”. A obecną sytuację geopolityczną Ukrainy podsumowuje pisząc, że po półtora roku od pamiętnego spotkania Wołodymyra Zełenskiego z Donaldem Trumpem w Białym Domu okazuje się, że jednak Ukraina wojny nie przegrywa, a sam Zełenski ma w ręku całkiem sporo kart.
Wzmocniona militarnie i technologicznie Ukraina zyskuje silną, podmiotową świadomość własnego sprawstwa i redefiniuje swoje cele geopolityczne. Dysponując armią liczącą ponad 100 brygad, Kijów postrzega siebie jako kluczowego dostawcę bezpieczeństwa dla całego Starego Kontynentu i oczekuje symetrycznego, partnerskiego traktowania przez zachodnich sąsiadów.
Jednocześnie, jak zaznacza Edwin Bendyk, władze w Kijowie nie powinny oczekiwać, że Polska czy Rumunia opierać będą własne bezpieczeństwo na ukraińskim optymizmie i przekonaniu o możliwości wygranej. Polskie elity z kolei muszą porzucić anachroniczne przekonanie o własnej wyższości strategicznej. Warszawa potrzebuje dziś nowego, oczyszczonego z cyklicznych emocji pomysłu na relacje z Kijowem.
