Kwestia podziału mandatów poselskich między okręgi wyborcze do Sejmu nie przyciąga takiej uwagi, jak podział mandatów między partie – nie znaczy to jednak, że nie ma ona większego znaczenia bądź że rozwiązano ją w sposób niebudzący wątpliwości. Jest dokładnie przeciwnie– przyjęte w Kodeksie Wyborczym rozwiązanie tej kwestii jest nie tylko niedoskonałe, ale – co gorsza – nie jest ono nawet stosowane poprawnie. Na skutek ignorowania przez Sejm kolejnych wniosków Państwowej Komisji Wyborczej liczba mandatów obsadzanych już w 12 okręgach jest niezgodna zzapisemKodeksuWyborczego.Jednocześnie nierozwiązany zostaje problem głosów z zagranicy, od ponad trzydziestu lat przypisywanych do okręgu warszawskiego (obecnie okręg 19): o ile wlatach dziewięćdziesiątych ich liczba byłaniewielka, to obecnie ich waga powinna się przekładać na kilka mandatów poselskich których– wpewnymsensie–„pozbawiany”jestokręg nr19.
Konstytucja RP w artykule 96 ust. 2 stanowi, że „wybory do Sejmu są powszechne, równe, bezpośrednie i proporcjonalne oraz odbywają się w głosowaniu tajnym”, zaś w art. 97 ust. 2, że „wybory do Senatu są powszechne, bezpośrednie i odbywają się w głosowaniu tajnym”. Wymogi Konstytucji odnośnie do wyborów do Sejmu, w porównaniu do wymogów odnośnie do wyborów do Senatu, nakazują dodatkowo ich „równość” oraz „proporcjonalność”.
Wymóg „równości” oznacza, że na tyle, na ile to możliwe bez naruszania innych wymogów, procedura głosowania w wyborach do Sejmu winna respektować zasadę „jeden człowiek – jeden głos”, oznaczającą, żea priorisiła głosu każdego wyborcy powinna być taka sama. Jeśli podział mandatów przeprowadzany jest w poszczególnych okręgach wyborczych, wymaga to, aby liczba wyborców przypadających na jeden mandat była we wszystkich okręgach jak najbardziej do siebie zbliżona.
To, że analogicznego wymogu nie sformułowano w Konstytucji odnośnie do wyborów do Senatu, stanowi konsekwencję historycznych okoliczności przywrócenia drugiej izby parlamentu w 1989 roku, kiedy– ze względu na polityczne uwarunkowania – zdecydowano o równej liczebnie senackiej reprezentacji 47 spośród 49 ówczesnych województw, mimo dużych różnic w liczbach ich mieszkańców.
Wzmienionych warunkach historycznych zasadę równości wyborów do Senatu faktycznie wprowadza akt niższej rangi – art. 261 Kodeksu Wyborczego. W opracowaniu niniejszym ograniczamy się do problemu podziału mandatów w wyborach sejmowych, stąd nie będziemy tutaj poruszali ani kwestii tego, czy sformułowania art. 261 są optymalne ani czy są właściwie stosowane – poprzestajemy na zasygnalizowaniu, że również one powinny w przyszłości stać się przedmiotem uwagi.
W odniesieniu do wyborów do Sejmu, zasady mające zagwarantować równość głosów wyborców zróżnych okręgów wyborczych zawarte są w artykułach 202 (określającym sposób ustalania właściwej liczby mandatów dzielonych w danym okręgu) oraz 203 Kodeksu Wyborczego (określającym procedurę korygowania podziału mandatów w przypadku zajścia zmian demograficznych, powodujących niezgodność obowiązującego podziału z zasadami art. 202 KW).
W niniejszym opracowaniu poruszone zostaną trzy kwestie, w naszej opinii wymagające pilnej reakcji ustawodawcy. Kwestie te są do pewnego stopnia niezależne – pierwsza z nich jest najprostsza, ale wymaga najszybszego załatwienia, natomiast podjęcie dwóch kolejnych wiąże się przede wszystkim z potrzebą rozważnego przeanalizowania dostępnych opcji i znalezieniem optymalnych rozwiązań prawnych.
Zespół badawczy analizował m.in. z czym kojarzą się obywatelom władze samorządowe i jakie cechy odróżniają politykę samorządową od polityki krajowej, czy obywatele widzą historyczną ciągłość władz lokalnych, czy postrzegają samorząd terytorialny w Polsce jako jeden z owoców transformacji systemowej, czy poczucie przywiązania do miejsca zamieszkania, patriotyzm lokalny oraz zakorzenienie w sieciach rodzinnych i sąsiedzkich znajdują odbicie w stosunku do władz samorządowych, a także w jaki sposób obywatele odnoszą się do pomysłów na (re)centralizację – zmniejszenie uprawnień władz lokalnych lub zwiększenie kontroli rządu centralnego nad samorządami.
W 2023 do nagrody nominowani zostali:
Sylwia Czubkowska za Chińczycy trzymają nas mocno. Pierwsze śledztwo o tym, jak Chiny kolonizują Europę, w tym Polskę (Znak Literanova, Kraków 2022),
Anna Goc za Głusza (Wydawnictwo Dowody, Warszawa 2022),
Agnieszka Kościańska i Michał Petryk za Odejdź. Rzecz o polskim rasizmie (Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2022),
Małgorzata Nocuń za Miłość to cała moja wina. O kobietach byłego Związku Radzieckiego (Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2023) oraz
Ewa Sapieżyńska za Nie jestem twoim Polakiem. Reportaż z Norwegii (Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2023).
Laureata/tkę tegorocznej Nagrody poznamy 16 listopada o godz. 18.00 podczas uroczystości, którą transmitować będziemy na żywo na naszym profilu na Facebooku. Po ogłoszeniu Nagrody zapraszamy na debatę z udziałem autorów nominowanych książek, którą poprowadzi Agnieszka Lichnerowicz (radio TOK FM).
Zapraszamy do siedziby Fundacji Batorego przy ul. Sapieżyńskiej 10A w Warszawie. Obowiązuje rejestracja przez formularz zgłoszeniowy. Zapraszamy także do śledzenia transmisji online tłumaczonej na polski język migowy, która będzie dostępna na naszym profilu na Facebooku oraz na kanale YouTube.
Laureatów wybiera Kapituła w składzie: Piotr Kosiewski (Fundacja im. Stefana Batorego), Maria Kruczkowska („Gazeta Wyborcza”), Antoni Rogala (przedstawiciel rodziny), Olga Stanisławska (reporterka), Adam Szostkiewicz („Polityka”) – przewodniczący, Joanna Załuska (Fundacja im. Stefana Batorego), Wojciech Załuska (Katolicka Agencja Informacyjna).
Nagroda ustanowiona została ostatnią wolą Beaty Pawlak, dziennikarki i pisarki, która 12 października 2002 zginęła w zamachu terrorystycznym na indonezyjskiej wyspie Bali. Przyznawana jest za materiał opublikowany w języku polskim w okresie od 1 lipca poprzedniego roku do 30 czerwca bieżącego roku.
Beata Pawlak była niespokojnym duchem. W latach 70. działała w krakowskim Studenckim Komitecie Solidarności, w stanie wojennym wydawała podziemną gazetkę. W 1984 roku wyjechała do Paryża. We Francji zaprzyjaźniła się z irańskimi emigrantami i odnalazła pasję na całe życie – islam. Po 1989 roku wróciła do Polski. Przeszkadzał jej kontrast między antyislamskimi stereotypami a ludźmi, których poznała podczas pobytu w Paryżu. Szukała odpowiedzi na pytanie, skąd biorą się islamskie zamachy. Jeździła do krajów muzułmańskich. Poznając ich mieszkańców poznawała islamską cywilizację. Po islamie przyszła ciekawość innych kultur i kolejne podróże. Odwiedziła 25 krajów. Była dziennikarką, reporterką, autorką książek – pisze Wojciech Załuska we wspomnieniu o Beacie Pawlak.