We wspomnianym powyżej podsumowaniu zaprezentowanym przez Ministerstwo Finansów zawarte są przede wszystkim dwa uproszczenia. Po pierwsze, dane prezentowane są zbiorczo dla wszystkich samorządów terytorialnych. Tymczasem sytuacja poszczególnych kategorii samorządów (gmin, miast na prawach powiatu, powiatów i województw) jest zróżnicowana, więc takie zbiorcze podsumowanie może zamazywać istotne problemy2. Po drugie, Ministerstwo przytacza łączne dane o wielkości dochodów, nie zauważając zmian struktury tych dochodów, tak jakby nie miała ona znaczenia dla funkcjonowania samorządów. Jest to zresztą zgodne z wieloma wcześniejszymi wypowiedziami wysokiej rangi urzędników rządowych, z których to wypowiedzi wynikał brak zrozumienia, że dla samorządności istotne jest nie tylko, ile pieniędzy ma do dyspozycji władza lokalna, ale także – skąd się te środki biorą i jak duża jest swoboda decydowania o ich przeznaczeniu.

W naszym raporcie uchylamy te upraszczające założenia, starając się przedstawić pogłębioną interpretację dostępnych danych. Próbujemy przy tym pokazać najnowsze informacje o budżetach samorządowych na tle nieco dłużej trwającego trendu zmian z ostatnich lat. Szczególną uwagę zwracamy na sytuację gmin oraz miast na prawach powiatu. Powodem jest fakt, że są to najważniejsze kategorie samorządów, wykonujące największą część zadań publicznych istotnych dla codziennego życia mieszkańców i dysponujące największymi budżetami. Dochody budżetowe gmin i miast na prawach powiatu to ponad 80% wszystkich dochodów jednostek samorządu terytorialnego (z tego niemal 50% przypada tylko na same gminy), a ich wydatki inwestycyjne to prawie 80% całości inwestycji samorządowych.

Pogorszenie większości wskaźników po trzech kwartałach 2022 roku w porównaniu z analogicznym okresem roku 2021 przeczy określeniu „stabilność”. Utrzymujące się od dłuższego czasu trudności w niektórych kategoriach samorządów (przede wszystkim, choć nie wyłącznie, w miastach na prawach powiatu) nie pozwalają na użycie sformułowania „dobra sytuacja”. Z drugiej strony, analizowane wskaźniki nie sygnalizują nagłego, drastycznego pogorszenia się stanu finansów samorządowych. Obserwowany obraz kojarzy się raczej z utrzymującą się stagnacją, a w przypadku niektórych wskaźników, ze stopniowym ich pogarszaniem się. Dodajmy, że bardziej precyzyjna analiza wysokości narzucanych przez przepisy rosnących kosztów bieżących, a także oszacowanie „inflacji samorządowej” (szybkości zmian cen najbardziej znaczących dla budżetów gmin i powiatów) mogłyby dodatkowo skomplikować ten obraz, dodając mu dramatyzmu. A zatem – nawiązując do pytania postawionego w tytule naszego opracowania – ani katastrofa (jak sugerują wypowiedzi niektórych polityków samorządowych), ani dobra, stabilna sytuacja (jak przekonuje rząd). Przy czym warto dodać, że niektóre czynniki sugerują możliwość dalszego pogarszania się stanu finansów w kolejnych latach.

W naszym opracowaniu koncentrujemy się jednak na diagnozie stanu obecnego, a nie na prognozach. Natomiast to, co obserwujemy, już teraz można określić jako powolne („pełzające”) psucie systemu finansowania i przechodzenie od faktycznej samorządności do systemu klientelistycznego, w którym o kierunkach polityki lokalnej w coraz mniejszym stopniu decydują władze wybrane w demokratycznych wyborach lokalnych, a w większym stopniu podporządkowanie polityce rządu. Wskazuje na to stopniowe zastępowanie dochodów nieznaczonych, opartych na własnych funduszach (przede wszystkim pochodzących z podatków) przez znaczone dotacje o charakterze celowym, niejednokrotnie rozdzielane według mało precyzyjnych, nieprzejrzystych kryteriów.

 

Cykl rozmów on-line „Próba. Polska w czasie epidemii” organizowany przez nas we współpracy z Biurem Rzecznika Praw Obywatelskich, pod patronatem tygodnika „Polityka”.

Rozmowy prowadził Edwin Bendyk, członek Zarządu Fundacji Batorego, publicysta „Polityki”.
Nagrania wszystkich rozmów w cyklu są dostępne na naszym kanale na YouTube.

Cykl “Próba. Polska w czasie epidemii” jest odpowiedzą na potrzeby sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy. Pandemia zaskoczyła cały świat, mimo że nie brakowało ostrzeżeń przed nadchodzącym zagrożeniem. Kryzys przez nią wywołany stał się także wielkim testem naszej demokracji i jakości władz państwowych, samorządu terytorialnego, społeczeństwa i solidarności obywatelskiej. Z ekspertkami i ekspertami rozmawialiśmy o tym, jak bliskie im sfery życia zareagowały na kryzys, jakie widzą zagrożenia i gdzie upatrują nadziei.

Spotkania:

16 kwietnia, godz. 19.00-20.00
Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich: Czego kryzys może nauczyć obywateli?

23 kwietnia, godz. 19.00-20.00
prof. Bogdan de Barbaro: Jak zachować dobrą kondycję psychiczną podczas epidemii?

30 kwietnia, godz. 19.00-20.00
Joanna Mytkowska, dyrektorka Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie: Perspektywy kultury

7 maja, godz. 19.00-20.00
prof. Krystyna Skarżyńska, O wartościach i postawach społecznych

14 maja, godz. 19.00-20.00
prof. Andrzej Rychard: O stanie demokracji i wyborach

21 maja, godz. 19.00-20.oo
prof. Ewa Łętowska, O granicach naszych praw

28 maja, godz. 19.00-20.oo
Szymon Osowski, Czy gmina to mieszkańcy?

Protesty przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego nie przyniosły doraźnego efektu politycznego, ale dogłębnie zmieniły polską politykę – stworzyły potencjał do samoorganizacji i protestu, zmieniły też świadomość polityczną wielu młodych Polek i Polaków. W polskim społeczeństwie utrzymuje się niskie zaufanie uogólnione, ale nieufność wobec innych nie oznacza apatii i braku gotowości do działania. Wobec deficytów państwa i braku systematycznej budowy solidarności społecznej przez rządzących Polki i Polacy nauczyli się brać sprawy w swoje ręce, tak jak podczas kryzysu wymuszonej migracji z Ukrainy po 24 lutego 2022 roku.

Odwołujemy debatę „Jaki samorząd na trudne czasy?”. Mamy nadzieję, że będziemy mogli urządzić debatę w innym terminie, kiedy zagrożenie zdrowotne minie. Prezydent Tadeusz Truskolaski podjął także decyzję o zamknięciu Centrum Aktywności Społecznej w Białymstoku.


Zapraszamy na debatę z udziałem Prezydenta Miasta Białegostoku – Tadeusza Truskolaskiego, mieszkańców i mieszkanek oraz ekspertów i ekspertek.
Godz. 17.00 – 19.00, Białystok, Centrum Aktywności Społecznej, ul. Św. Rocha 3

To pierwsza z cyklu debat „Polska samorządów”, które organizujemy w jubileuszowym roku 30-lecia samorządu. Punktem wyjścia do dyskusji jest raport „Polska samorządów. Silna demokracja, skuteczne państwo”. Zawiera on 21 pomysłów na zwiększenie samodzielności wspólnot lokalnych w tak ważnych sprawach jak ochrona zdrowia, edukacja, polityka mieszkaniowa, bezpieczeństwo, wpływ mieszkańców na władze samorządowe.

W Białymstoku będziemy rozmawiać o nowym modelu rządzenia lokalnego, który pozwoliłby samorządowi lepiej przygotować się do nowych wyzwań. Jak wyznaczać priorytety? Które wydatki ograniczyć w obliczu problemów finansowych, a których pilnować bez względu na coraz trudniejsze warunki? Jak wykorzystać lukę finansową do wprowadzania nowatorskich rozwiązań w naszych miastach? Jak zachęcać mieszkańców do współdecydowania, również w kontekście finansowania zadań samorządu?

W dyskusji wezmą udział:

Dyskusję poprowadzi Edwin Bendyk, członek Zarządu Fundacji im. Stefana Batorego.
Organizatorami są Fundacja im. Stefana Batorego i Fundacja Laboratorium Badań i Działań Społecznych „SocLab”.

Na wydarzenie wymagana jest rejestracja.
Wstęp wolny!

Na debatę zaprasza Edwin Bendyk:

Tytułowa katastrofa to pierwsza wojna światowa, kryzys ekonomiczny, narodziny faszyzmu i nazizmu, wojna domowa w Hiszpanii, wreszcie druga wojna światowa. W tej katastrofie – która ma trzy podstawowe oblicza: wojny, ideologii i totalitaryzmu – źródła ma nasza pluralistyczna kultura polityczna, z jej przekonaniem o nienaruszalności pewnych przysługujących każdemu człowiekowi praw. Książka Jana Tokarskiego uświadamia, że w tym sensie ani wojna w Ukrainie i dokonywane przez Rosjan zbrodnie wojenne, ani groźba konfliktu nuklearnego, ani budowane w Moskwie czy Pekinie nowoczesne dyktatury nie są niczym nowym. W obliczu tych zagrożeń jest to przypomnienie ważne, bo w miarę jak przygasa pamięć o mrocznych źródłach, z których zrodził się nasz względnie wolny świat, słabnie również nasza zdolność do jego obrony.

Dariusz Gawin (Instytut Filozofii i Socjologii PAN, członek kapituły Nagrody im. Marcina Króla) w laudacji powiedział: „Jan Tokarski znakomicie pokazuje historię tego wybitnego grona intelektualistów i ich zasługi. Daje imponującą panoramę intelektualnych sporów dotyczących najważniejszych problemów dyskutowanych w trakcie dwóch kluczowych dziesięcioleci zimnej wojny. Jednak zimna wojna to zamknięty rozdział historii. Dlaczego zatem autor postanowił wydać ją dzisiaj? (…) Kluczem do zrozumienia tej decyzji jest gwałtowny powrót historii, którego doświadczamy w ostatnim dziesięcioleciu. Kolejne fale kryzysu w narastającym tempie uderzają w zachodnie demokracje niszcząc poczucie bezpieczeństwa zrodzone w 1989 roku. Jak pisze sam autor „owe turbulentne wydarzenia sprawiły, że ta zimnowojenna historia wydała mi się uderzająco aktualna”. Przełomowym momentem stała się oczywiście brutalna napaść putinowskiej Rosji na Ukrainę. Bucza, Irpień, Izium to rodzaj makabrycznej kalki. Skądś znamy tę erupcję nihilistycznej przemocy. Ten diabeł jest stary”.

„Jestem bardzo zaszczycony i poruszony tą Nagrodą – powiedział Jan Tokarski. – Chciałbym podziękować Fundacji Batorego za stworzenie tej nagrody, ale przede wszystkim, bo to jest moim zdaniem najważniejsze, całego procesu debat i rozmowy wokół książek. Uważam, że to jest bardzo potrzebna instytucja polskiego życia publicznego. Chciałbym podziękować autorom i autorkom pozostałych książek-finalistek. Pani Magdzie Szcześniak za pokazanie, że inna opowieść o Polsce Ludowej jest możliwa. Pani Renacie Lis za jej osobistą i odważną opowieść o doświadczeniu osób nienormatywnych w wolnej Polsce. Pani Annie Wojciuk i Panu Maciejowi Kisilowskiemu, którzy z wyjątkową wytrwałością badali przestrzeń możliwej umowy społecznej w naszym coraz bardziej rozwarstwionym społeczeństwie. Panu Jackowi Sokołowskiemu za pytanie o formę polskiej wspólnoty. (…) Mam wrażenie, chociaż są to bardzo różne książki, że uczestniczymy w pewnym wspólnym przedsięwzięciu. Tkamy tę najważniejszą – ale i najbardziej kruchą ze wszystkich – nić Logosu, która sprawia, że ludzie stają się społeczeństwem.” 

Wręczeniu Nagrody towarzyszyła debata „Czy Europa może umrzeć?” z udziałem Krzysztofa Pomiana – filozofa, historyka z Polskiej Akademii Umiejętności, Patrycji Sasnal – politolożki, filozofki, kierowniczki Biura Badań i Analiz Polskiego Instytut Studiów Międzynarodowych oraz Jana Tokarskiego. Prowadzenie: Edwin Bendyk (prezes Fundacji im. Stefana Batorego).

Nagroda im. Marcina Króla ma wspierać rozwój debaty publicznej poprzez zachętę do pogłębionej refleksji nad zjawiskami i trendami współczesności oraz wyzwaniami przyszłości, tworzenia nowych idei i prób opisu rzeczywistości, poszukiwania odpowiedzi na kryzys demokracji i wartości demokratycznych oraz poszerzania przestrzeni intelektualnego dyskursu ponad podziałami.

W tegorocznym finale Nagrody im. Marcina Króla znalazły się także książki:

Książki-finalistki wybrała Kapituła Nagrody im. Marcina Króla w składzie: dr hab. Agata Bielik-Robson (University of Nottingham), prof. dr hab. Przemysław Czapliński (Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu), prof. dr hab. Dariusz Gawin (Instytut Filozofii i Socjologii PAN w Warszawie), prof. dr hab. Iwona Jakubowska-Branicka (Instytut Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego), Zofia Król („Dwutygodnik”), prof. Elżbieta Matynia (New School for Social Research w Nowym Jorku), Zbigniew Nosowski („Więź”), prof. dr hab. Andrzej Rychard (przewodniczący Kapituły, Instytut Filozofii i Socjologii PAN w Warszawie, przewodniczący Rady Fundacji im. Stefana Batorego), Henryk Woźniakowski (Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak, Kraków).

 

fot. Krzysztof Pacholak

Program skierowany jest do gmin popegeerowskich. To znaczy do których? Przyglądając się  alokacji przyznanych dotacji, widzimy, że trafiał on także to gmin, gdzie obecność PGR-ów była śladowa (stanowiły np. mniej niż 1% powierzchni użytków rolnych) i nie rodziła typowych dla tej  formy problemów społecznych i ekonomicznych. Tylko 40% dotacji trafiło do gmin, w których  udział PGR-ów w rolnictwie wynosił powyżej 1/3. Choć prawdą też jest, że statystycznie rzecz ujmując, gminy z dużym udziałem PGR-ów na przełomie lat 80. i 90. XX wieku miały większe szanse  na otrzymanie dotacji, a te były na ogół wyższe (w przeliczeniu na jednego mieszkańca), niż gminy, w których PGR-y miały marginalne znaczenie.

Trudno nie skonstatować, że faworyzowanie gmin rządzonych przez wójtów i burmistrzów związanych z PiS pojawia się w każdym z realizowanych do tej pory programów dotacyjnych, począwszy od konkursu na środki z Funduszu Dróg Samorządowych w roku 2019. Skala tego uprzywilejowania (a tym samym dyskryminacji gmin, których władze są powiązane z partiami opozycyjnymi) jest zróżnicowana, ale utrzymuje się za każdym razem. Dotyczy to także ogłoszonych niedawno wyników V edycji konkursu w ramach Programów Inwestycji Strategicznych, skierowanego na „rozwój stref przemysłowych”, który nie był przedmiotem odrębnych analiz w ramach raportów Fundacji Batorego. (W programie tym przyznano dotacje zaledwie Fundacja im. Stefana Batorego 35 gminom, ale ich łączna wysokość przekraczała 3,5 mld zł. Jednak gminom, których włodarze powiązani są z PiS, przypadło 15% rozdzielonej kwoty, podczas gdy ich udział w liczbie mieszkańców kraju wynosi zaledwie 9%).

W wygłaszanych przez polityków rządowych (w tym premiera) komentarzach dotyczących omawianego tu programu podkreślano, że wsparcie udzielane jest przede wszystkim gminom małym i niezamożnym. Dyskusja, czy to właściwy wybór priorytetów (zamiast np. wzmocnienia regularnego mechanizmu wyrównawczego), byłaby zapewne dość złożona i wykracza poza ramy tego raportu. Ale zgromadzone dane bez wątpliwości potwierdzają, że wyższe dotacje w przeliczeniu na jednego mieszkańca trafiły faktycznie przede wszystkim do gmin małych i biedniejszych od przeciętnych. Ta preferencja dla gmin małych dokonała się w dużym stopniu za pomocą swego rodzaju mechanizmu „urawniłowki”. Dwumilionowa dotacja (a taka wielkość dominowała) jest rzecz jasna dużo bardziej znaczącym wsparciem dla gminy liczącej np. 3 tys. mieszkańców niż dla gminy z chociażby 15 tys. mieszkańców. Pojawia się także pytanie, czy opisane w poprzednim punkcie podsumowania polityczne skrzywienie, w wyniku którego gminy rządzone przez wójtów z PiS uzyskują wyższe dotacje, nie jest po prostu pochodną faktu, że to właśnie w małych i niezamożnych gminach częściej spotykamy polityków opcji rządzącej zajmujących kierownicze stanowiska w samorządach. Zagadnienie to jest o tyle istotne, że politycy z rządu indagowani w sprawie rozkładu dotacji z wcześniejszych programów rządowych używali tego właśnie argumentu jako wyjaśnienia pozornej (ich zdaniem) preferencji dla samorządów z wójtami powiązanymi z PiS. Przeprowadzona analiza dotacji z programu dla gmin popegeerowskich wskazuje, że faktycznie wójtowie z PiS nieco częściej pojawiają się w gminach małych. Fakt ten trochę łagodzi rozmiar skrzywienia politycznego. Ale jest to tylko częściowe wytłumaczenie. Jeśli weźmiemy pod uwagę wyłącznie gminy małe, to preferencja dla gmin z wójtem z PiS w porównaniu z tymi zarządzanymi przez włodarzy związanych z partiami opozycyjnymi jest nadal widoczna, choć okazuje się mniejsza, niż kiedy patrzymy na wszystkie gminy popegeerowskie łącznie.

Czytaj więcej…

Wybory stanowią nieodzowny element systemu demokratycznego. Powinny być przeprowadzane zgodnie z zasadami prawa wyborczego, które de facto decydują o ich charakterze. Pośród tych zasad szczególne znaczenie mają dwie: zasada wolnych i zasada uczciwych wyborów. Cechą, która w pewnym sensie je obie łączy, gwarantując ich praktyczną realizację, jest dyrektywa poddania wyborów właściwym procedurom weryfikacyjnym na poszczególnych etapach procesu wyborczego. Weryfikacja ta zapobiega potencjalnym nadużyciom w toku wyborów oraz przyczynia się do budowania tak ważnego w demokratycznym państwie prawnym poczucia zaufania wyborców do procedur wyborczych, a w szerszym kontekście – także do państwa i jego organów. W znacznej mierze wspomniana wcześniej weryfikacja poszczególnych czynności wyborczych w polskiej praktyce wyborczej realizowana jest z udziałem sądów. Innymi słowy: ustawodawca za zasadne uznał zapewnienie prawa do sądu także w procesie wyborczym, co gwarantować ma ochronę konstytucyjnych, podmiotowych praw wyborczych, a także przyczyniać się do praworządnego przebiegu procesu wyborczego. Nie wydaje się przesadnym stwierdzenie, że udział niezależnych sądów i niezwisłych sędziów w procesie wyborczym jest czynnikiem wzmacniającym legitymizację wybranych przedstawicieli.

W tym kontekście pojawiają się jednak wątpliwości, czy aktualny stan polskiego wymiaru sprawiedliwości, będący następstwem reformy zapoczątkowanej w 2015 roku, gwarantuje pełną realizację prawa do sądu na poszczególnych etapach procesu wyborczego. Dyskusyjne zmiany, jakie zaszły w polskim prawodawstwie odnoszącym się do TK, SN, sądów powszechnych, a także KRS, stawiają pod znakiem zapytania realizację takich standardów prawa do sądu jak dostęp do bezstronnego i niezależnego sądu, a przede wszystkim – jak wskazuje art. 6 EKPC – sądu „ustanowionego ustawą”, a zatem w trybie niebudzącym wątpliwości z punktu widzenia obowiązujących w danym systemie procedur nominacji sędziowskich.

Celem niniejszej analizy jest wskazanie zasadniczych problemów, jakie zaistniały w procesie reorganizacji polskiego sądownictwa, oraz zidentyfikowanie tych obszarów procesu wyborczego, w przypadku których zmiany wynikające z reformy wymiaru sprawiedliwości mogą stanowić zagrożenie dla realizacji zasady wolnych i uczciwych wyborów. W analizie wyszczególniono te etapy i czynności, w których zaangażowanie władzy sądowniczej jest nieodzowne, a naruszenie konstytucyjnego standardu prawa do sądu może powodować daleko idące konsekwencje dla ważności procesu wyborczego.

Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę, kiedy przez granicę z Polską zaczęły przybywać tysiące osób szukających schronienia przed wojną, w polskich mediach społecznościowych szybko pojawiły się treści powielające kremlowską dezinformację. Ich celem było osłabienie gotowości do niesienia pomocy uchodźcom i podsycanie konfliktów między społeczeństwem przyjmującym a osobami zmuszonymi do migracji. Próbom zniszczenia solidarności za pomocą fake newsów może przeciwstawić się tylko dobrze przygotowane i doinformowane społeczeństwo.

Nieprzypadkowo wiele z tych jątrzących treści dotyczyło dostępności usług publicznych. Na różnych platformach publikowana była na przykład grafika zestawiająca rzekome „przywileje” ukraińskich matek z ułatwieniami i świadczeniami przysługującymi polskim obywatelkom. Poza świadczeniem w ramach programu Rodzina 500+ ukraińskie matki miały otrzymywać mieszkania socjalne „w ciągu kilku tygodni”, dodatkowo Polski Fundusz Rozwoju miał przekazać ukraińskim rodzinom za darmo i poza kolejnością 650 nowych mieszkań, a wszystkie osoby z Ukrainy miały być dodatkowo uprawnione do świadczenia w wysokości 40 złotych dziennie na osobę.

O ile licznych doniesień o poszczególnych przypadkach, kiedy to osoba z Ukrainy miała zostać w przychodni obsłużona poza kolejnością czy ukraińskie dziecko miało zostać przyjęte do dobrej szkoły kosztem dziecka polskiego, nie sposób sprawdzić (i to jest ich podstawową siłą perswazyjną), o tyle wspomniane zestawienie dość łatwo sfalsyfikować. 40 złotych dziennie przysługiwało polskim obywatelom goszczącym u siebie osoby z Ukrainy i nie było wypłacane bezpośrednio przymusowym migrantom. Według różnych szacunków zdecydowana większość osób z Ukrainy, które schroniły się w Polsce, mieszka bezpłatnie u znajomych (głównie ukraińskich obywateli, którzy już wcześniej przebywali na stałe w Polsce), wynajmuje mieszkania na rynku nieruchomości lub jest goszczona przez Polaków. Mieszkanie komunalne uzyskiwane przez ukraińskie rodziny w ciągu maksymalnie kilku tygodni to zatem użyteczny propagandowy mit. Należy również pamiętać, że wsparcie w ramach celowanych instrumentów miało charakter czasowy. Przykładowo: bezpłatna komunikacja zakończyła się w czerwcu i lipcu, a możliwość refundacji kosztów pobytu uchodźców wojennych z Ukrainy w prywatnych domach lub mieszkaniach została ograniczona do 120 dni. Kończą się również dopłaty rządu i samorządów do punktów masowego tymczasowego zakwaterowania.

Istotne jest jednak pytanie, dlaczego kwestie usług mieszkaniowych, ochrony zdrowia czy edukacji zostały uznane przez autorów fake newsów i powielających je w mediach społecznościowych influencerów za ważną część antyukraińskiej kampanii dezinformacyjnej. Częstotliwość powielania tych treści wskazuje, że zostały uznane za skuteczne narzędzie podkopywania solidarności polskiego społeczeństwa z przymusowymi migrantami.

Wybór tego tematu jako jednego z głównych motywów kampanii nie dziwi, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że Polska od lat przeznacza na usługi społeczne o wiele mniejsze środki niż na transfery finansowe. W zestawieniu krajów OECD za rok 2019 była pod tym względem piąta od końca z 5,4% PKB.

Czytaj całość