Tegoroczna konferencja miała być okazją m.in. do wzmocnienia relacji polsko-ukraińskich i przedstawienia się Polski w roli ważnego uczestnika procesu przyszłej odbudowy Ukrainy, jej modernizacji i – szerzej – kształtowania wspólnej europejskiej przyszłości. Stało się inaczej. Spotkaniu towarzyszyć będzie świadomość, że relacje polsko-ukraińskie osiągnęły niezwykle niski poziom. Konflikt wywołany decyzją prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednemu z oddziałów wojskowych imienia „Bohaterów UPA” i odpowiedź na tę inicjatywę prezydenta Karola Nawrockiego, czyli odebranie Orderu Orła Białego przyznanego w 2023 roku, wywołały nie tylko napięcie polityczne między Kijowem a Warszawą. Doprowadziły także do mobilizacji społecznej w obu krajach.
Elita polityczna i społeczeństwo Ukrainy skonsolidowały się wokół swojego prezydenta. Symbolem tego ruchu stała się rezygnacja z polskich odznaczeń przez byłych prezydentów Leonida Kuczmę, Wiktora Juszczenkę i Petra Poroszenkę. Polskie ordery oddało także wiele innych osób publicznych, co zyskało już w ukraińskiej publicystyce miano „ordenopadu”. Warto przypomnieć, że hasło to wpisuje się we wcześniejszy ciąg wydarzeń, które przeszły do historii jako „leninopad” zainicjowany podczas Rewolucji Godności i „puszkinopad” zapoczątkowany po pełnoskalowej agresji Rosji.
Pierwsza akcja polegała na masowym usuwaniu pomników Lenina z ukraińskiej przestrzeni publicznej i stała się symbolem zrywania z dziedzictwem komunizmu. Druga polegała na usuwaniu znaków rosyjskiej dominacji symbolicznej w Ukrainie: zmianie nazw ulic i instytucji kultury, usuwaniu pomników przedstawiających postaci symbolizujące imperialny projekt. „Puszkinopad” jest synonimem dekolonizacji – procesu ostatecznego wyzwalania spod wpływu rosyjskiej imperialnej dominacji. Jak zostanie zapamiętany „ordenopad”? Czy zgodnie z duchem oświadczenia Wiktora Juszczenki?
Były prezydent Ukrainy napisał na platformie społecznościowej, przypominając, że jego kraj prowadzi krwawą wojnę o przetrwanie: „Jesteśmy narodem, który ma własną historię, własną dumę i własną prawdę. Dajemy przykład tego, jak zachowuje się silny naród, i nie wymagamy od innych tego, czego sami nie robimy. Wymagamy jednak szacunku dla naszego wyboru, dla naszej pamięci i dla naszych bohaterów”. Wiktorowi Juszczence wtórują wypowiedzi innych polityków, intelektualistów i publicystów, sprowadzające się do przesłania: „Polacy, dziękujemy za wszystko, co dla nas zrobiliście i robicie. Ale nie żądajcie od nas za to uległości w jakiejkolwiek formie. Jesteśmy podmiotem historii i podmiotowość tę pokazaliśmy z bronią w ręku, płacąc za nią wysoką cenę”.
Polska opinia publiczna podzieliła się. To prawda, że decyzja Karola Nawrockiego zyskała poparcie nieco ponad połowy Polek i Polaków, a wśród nich zdecydowanej większości elektoratu prawicowego. Nie zabrakło jednak głosów otwarcie krytykujących polskiego prezydenta. Gestem najbardziej spektakularnym jest inicjatywa przyznania Wołodymyrowi Zełenskiemu i ukraińskiemu narodowi Obywatelskiego Orderu Przyszłości. Pomysł rzucili organizatorzy zimowej akcji „Ciepło z Polski dla Kijowa”. Podchwyciły go tysiące osób, składających swoje podpisy pod Aktem Nadania.
Z obu stron pojawiły się apele o deeskalację. Organizacje społeczne i działacze społeczni opublikowali oświadczenie potwierdzające trwałość przyjaźni i relacji między środowiskami obywatelskimi Polski i Ukrainy. Nie zabrakło głosu środowisk gospodarczych. Podobnie w Ukrainie: mimo konsolidacji, powszechna jest też świadomość szkodliwości konfliktu, stąd apele o działania, które zmniejszałyby napięcie.
Deeskalacja w wymiarze politycznym zależy od polityków. Ich kolejne decyzje, wypowiedzi i działania będą miały wpływ także na emocje społeczne. Politycy nie działają jednak w próżni, a ich realny wpływ na rzeczywistość jest określany przez złożony kontekst, tworzony przez innych uczestników życia społecznego: media, organizacje społeczne i osoby zaufania publicznego, przedstawicieli instytucji publicznych, przedsiębiorców.
Formułowane po obu stronach apele o zatrzymanie eskalacji i odbudowę relacji pokazują, że ciągle jeszcze nie został przekroczony krytyczny próg napięcia. Emocje polityczne ciągle jeszcze nie przełożyły się na podobne emocje w innych sferach. Przedsiębiorcy pracują, nie zważając na polityków. Podobnie czynią organizacje obywatelskie, realizując swoją misję: codzienną żmudną pracą na polu humanitarnym, broniąc praw człowieka, zajmując się osobami poszkodowanymi przez wojnę, weteranami, osobami zmuszonymi do opuszczenia swoich domów, troszcząc się o dziedzictwo kultury i dokumentując rosyjskie zbrodnie przeciwko ludzkości i środowisku, przypominają, że trwa wojna.
Wojna, której koniec jest jeszcze niepewny, wymaga nieustannej systematycznej pracy i mobilizacji wszelkich niezbędnych zasobów w Ukrainie, w Polsce, w Europie. Oczywiście, zadaniem najważniejszym jest doprowadzenie do zakończenie rozlewu krwi. Jednak społeczeństwo ukraińskie nie godzi się na pokój za wszelką cenę, ma być on trwały i sprawiedliwy. Uzyskanie szans takiego pokoju to głównie zadanie Sił Zbrojnych Ukrainy, które czynem zbrojnym przygotowują warunki do przyszłych negocjacji.
Pozyskiwanie zasobów potrzebnych do skutecznego stawiania oporu i walki jest teraz priorytetem ukraińskiego państwa oraz społeczeństwa, wspieranych przez zagranicznych partnerów. Wsparcie to nie ustaje. Wojna jednak w końcu się zakończy – często słyszę w Ukrainie stwierdzenie, że „koniec ten z każdym dniem jest bliższy”. A dalej lepsza przyszłość – przekonanie takie żywi większość mieszkańców Ukrainy. Pytani o swój kraj za dziesięć lat, w blisko 70 procentach odpowiadają, że będzie kwitnącym państwem Unii Europejskiej.
To więcej niż fantazja. Rozpoczęły się negocjacje akcesyjne, co jest wyrazem nie tylko pozytywnej politycznej woli państw członkowskich Unii Europejskiej. To także przejaw uznania, że Ukraina oraz ukraińskie społeczeństwo obywatelskie – mimo wojny – modernizują swoje państwo, chcąc dostosować ład normatywny i instytucjonalny do unijnych standardów. W Polsce, która przechodziła ten proces ćwierć wieku temu, pamiętamy, jak duży to był wysiłek i jak ważny się okazał dla naszej przyszłości. Wystarczy spojrzeć na podstawowy wskaźnik gospodarczy – na początku stulecia, w trakcie naszych negocjacji akcesyjnych, polski PKB osiągał około 200 mld dolarów, tyle co ukraiński dziś. Po ćwierć wieku Polska osiągnęła PKB przekraczający bilion dolarów.
Obecne rozszerzenie Unii Europejskiej, którego europejska integracja Ukrainy jest kluczowym elementem, wiąże się ze znacznie większymi wyzwaniami niż na początku stulecia. Nie tylko ze względu na wojnę i jej konsekwencje. W ciągu ćwierćwiecza w sposób istotny zmieniła się Wspólnota Europejska i radykalnie zmienił się kontekst geostrategiczny. Najważniejszym aspektem tej zmiany jest osłabienie relacji transatlantyckich i wynikające stąd pytania o nową architekturę bezpieczeństwa dla Europy, skoro Stany Zjednoczone zapowiadają ograniczenie zaangażowania na Starym Kontynencie.
Odpowiednio zinterpretowane wyzwania mogą być szansą. Tą szansą niewątpliwie jest takie wyobrażenie i zaplanowanie procesu rozszerzenia Unii Europejskiej, aby polegał na powiększaniu europejskiej przestrzeni bezpieczeństwa, dobrobytu i rozwoju. W takim ujęciu Ukraina staje się istotnym aktorem mogącym wnieść swój potencjał obronny, stając się filarem wspomnianej architektury bezpieczeństwa w najbardziej newralgicznym obszarze – na styku z Rosją. I jednocześnie oferuje olbrzymi potencjał rozwojowy, wynikający zarówno z zasobów materialnych kraju, jak i z kapitału ludzkiego.
Przykładem tego potencjału są polsko-ukraińskie relacje gospodarcze. Polska jest po Chinach największym partnerem Ukrainy. Polski eksport do Ukrainy osiągnął w 2025 roku 57 mld zł – to trzykrotnie więcej niż import z Ukrainy i dwukrotnie więcej niż eksport w 2021 roku. Wbrew obiegowym opiniom, o tym wzroście nie zdecydowała zbrojeniówka. Rzeczywiście, w 2025 roku udział produkcji wojskowej w eksporcie z Polski osiągnął 5,3 mld zł. Największa pozycja to paliwa, poza tym pełen asortyment towarów. Co ciekawe, nawet w produkcji rolnej eksport z Polski przeważa nad importem.
Z kolei Polska stała się przestrzenią rozkwitu ukraińskiej przedsiębiorczości. W naszym kraju działa 120 tys. firm jednoosobowych i 26 tys. spółek założonych przez Ukraińców. Przyczyniają się do 3% PKB i dają zatrudnienie 5% pracujących, jak wylicza Polsko-Ukraińska Izba Gospodarcza. Te kilka liczb najlepiej ilustruje potencjał współpracy wynikający z sąsiedztwa, którą może pogłębić integracja i zniesienie granic.
Podobnie jak przedsiębiorcy, konkretem żywią się wspomniane już wcześniej organizacje obywatelskie Ukrainy, Polski i innych państw. Ukraińskie społeczeństwo obywatelskie i ruch wolontariacki, polegający na systematycznym wspieraniu Sił Zbrojnych, stały się znakiem markowym ukraińskiego oporu. W Ukrainie nikt nie ma wątpliwości, że nie byłby tak skuteczny bez społecznego wsparcia wojska i państwa w realizacji wielu zadań, których nie są w stanie wykonać instytucje publiczne zajęte organizowaniem wysiłku wojennego.
Przedstawiliśmy to doświadczenie w zbiorze Solidarność i odporność, gdzie ukraińscy aktywiści, ludzie kultury i analitycy opisywali doświadczenie ukraińskiej odporności i rolę zaangażowania społecznego. Ukraińskie organizacje mogły liczyć na wsparcie swoich odpowiedników z zagranicy, pomagających pozyskiwać środki w swoich krajach czy podejmujących działalność rzeczniczą na rzecz Ukrainy. Nie można zapomnieć o organizacjach, które w krajach takich jak Polska, Czechy czy Niemcy nieustannie zajmują się pomocą osobom z doświadczeniem uchodźczym.
Organizacje te dysponują nie tylko doświadczeniem bezpośredniego zaangażowania, ale także pogłębioną wiedzą ekspercką dotyczącą tematyki społecznej, ekologicznej, transformacji energetycznej, edukacyjnej, kulturalnej, psychologicznej i prawnej. Przedstawiciele tych organizacji spotkali się 26 stycznia 2026 roku w siedzibie Fundacji im. Stefana Batorego podczas konferencji On the Road to the Ukraine Recovery Conference 2026. Uzgodnili wówczas, że w Gdańsku głos społeczeństwa obywatelskiego musi wybrzmieć wyraźnie i samodzielnie.
W przeddzień URC 2026, 24 czerwca w Europejski Centrum Solidarności przewidziano Forum Społeczeństwa Obywatelskiego, organizowane przez międzynarodową koalicję organizacji i sieci obywatelskich. Wśród nich platforma Build Ukraine Back Better, platforma Foundations for Ukraine, koalicja RISE Ukraine, Chatham House, Robert Bosch Foundation Stiftung, International Renaissance Foundation, Fundacja im. Stefana Batorego, The European Endowment for Democracy, Open Society Foundations. Udział w wydarzeniu wezmą przedstawiciele aż 420 organizacji. Efektem spotkania będzie Gdańsk Common Message.
We wstępnie czytamy, że przesłanie to „stanowi wspólny wkład w globalną dyskusję na temat odbudowy Ukrainy i jej drogi do Europy, łącząc perspektywy i wiedzę specjalistyczną ukraińskich oraz międzynarodowych organizacji społeczeństwa obywatelskiego”.
Dokument ten, opracowany przed konferencją Ukraine Recovery Conference 2026, jest skierowany do ukraińskich władz krajowych, partnerów międzynarodowych oraz wszystkich osób kształtujących działania na rzecz odbudowy. Służy on jako punkt odniesienia dla Platformy Donatorów na rzecz Ukrainy oraz jej członków, umożliwiając monitorowanie, czy podjęte zobowiązania przekładają się na konkretne działania.
Pełen tekst będzie ogłoszony podczas Forum. To wydarzenie, dziesiątki debat organizowanych przez inne organizacje i instytucje, dyskusje i spotkania w ramach głównego nurtu Konferencji URC otwierają szansę na dobrą rozmowę, mimo złej politycznej atmosfery. Nie zmarnujmy tej okazji. Od jakości dzisiejszej, nie tylko prowadzonej w Gdańsku, debaty zależy nie tylko przyszłość relacji polsko-ukraińskich, ale także zdolność naszych społeczeństw do wspólnego odpowiadania na wyzwania bezpieczeństwa, odbudowy i integracji europejskiej.
Edwin Bendyk – prezes Fundacji im. Stefana Batorego. Dziennikarz, pisarz, publicysta tygodnika „Polityka”. Zajmuje się tematyką cywilizacyjną oraz relacjami między nauką i techniką a polityką, gospodarką, kulturą, życiem społecznym. Współtworzył Ośrodek Badań nad Przyszłością w Collegium Civitas. Członek European Council on Foreign Relations.