Protesty te nazwano „kartonowym Majdanem”.
Odbywa się on już po raz drugi w ciągu dwóch lat, a znaczenie tych protestów dla kraju trudno przecenić. Mimo stosunkowo niewielkiej liczby uczestników (w Kijowie jest to zazwyczaj 2–4 tysiące osób), protest doprowadził już do tego, że prezydent odwołał z funkcji głównodowodzącego Sił Zbrojnych Ukrainy Ołeksandra Syrskiego. Przed protestami Wołodymyr Zełenski wykluczał dymisję Syrskiego. Widać, że prezydent pozostawia otwartą drogę do spełnienia żądania dotyczącego również Fedorowa. Jednak szanse na to są niewielkie, między innymi dlatego, że całkowite podporządkowanie się żądaniom demonstrantów jest politycznie niebezpieczne dla prezydenta.
Dlaczego niewielka grupa ludzi była w stanie wpłynąć na najważniejsze decyzje kadrowe Ukrainy, która prowadzi wojnę? Dlaczego w ogóle możliwe są demonstracje polityczne w czasie stanu wojennego? Odpowiedzi na te pytania są ze sobą powiązane. Są one niezbędne, aby zrozumieć, jak funkcjonuje ukraińska demokracja.
Ukraina rewolucji
Masowe protesty z postulatami politycznymi nie są dla Ukrainy niczym nowym. Miały one miejsce nawet za czasów komunistów – w latach pieriestrojki i głasnosti. W 1990 roku w Kijowie miała miejsce tak zwana Rewolucja na Granicie. Wówczas studenci rozbili miasteczko namiotowe na centralnym placu Kijowa (obecnie jest to Majdan Niepodległości) i rozpoczęli strajk głodowy, przedstawiając listę postulatów politycznych – od dymisji przewodniczącego Rady Ministrów USRR (z powodu jego promoskiewskiej orientacji), przez przedterminowe wybory do Rady Najwyższej, po zmiany w przepisach dotyczących służby wojskowej dla młodzieży[1] itp. Protest poparli zwykli mieszkańcy Kijowa, którzy nie pozwolili na rozpędzenie studentów. Bezprecedensowo masowe wiece (liczbę uczestników szacuje się na 50 tysięcy) oraz rozprzestrzenienie się protestów w zakładach pracy w Kijowie w ciągu dwóch tygodni zmusiły Radę Najwyższą do podjęcia decyzji, która spełniała wszystkie polityczne postulaty protestujących.
Następnie, w latach dziewięćdziesiątych, w Kijowie kilkakrotnie demonstrowali górnicy z Donbasu. Nie wysuwali oni jednak żądań politycznych, a domagali się spłaty zaległych wynagrodzeń; ich żądania również w większości zostały spełnione.
W 2004 roku miała miejsce Pomarańczowa Rewolucja. Protest społeczeństwa przeciwko sfałszowaniu wyborów okazał się prawdziwie ogólnonarodowy. Władze zostały zmuszone do wyrażenia zgody na ponowne głosowanie. Prezydentem został Wiktor Juszczenko, a rewolucja ponownie odniosła zwycięstwo.
I wreszcie Rewolucja Godności z lat 2013–2014. Masowe protesty, wywołane odmową Wiktora Janukowycza dotyczącą integracji europejskiej i forsowaniem przez ukraińskiego prezydenta zbliżenia z Rosją, zakończyły się użyciem siły i śmiercią ponad stu uczestników demonstracji. Rządzący reżim upadł, Janukowycz uciekł do Rosji. I choć Putin wykorzystał to jako pretekst do ataku na Ukrainę na Krymie, a następnie na Donbasie, wśród Ukraińców panuje głębokie przekonanie, że Rewolucja Godności odniosła zwycięstwo.
Nie wszystkie masowe protesty polityczne zakończyły się sukcesem. Akcja „Ukraina bez Kuczmy”, zorganizowana przez opozycję w 2001 roku, zakończyła się rozpędzeniem demonstracji i aresztowaniem jej kluczowych uczestników. Powodem było to, że postulaty polityków nie pokrywały się wówczas z oczekiwaniami społeczeństwa, a dymisja ówczesnego prezydenta Łeonida Kuczmy w 2001 roku nie była powszechnym pragnieniem narodu. Poza tym nie ma żadnego innego kraju w Europie, który miałby na swoim koncie tyle rewolucji zrealizowanych w tak krótkim czasie.
Dlaczego Ukraina jest tak wyjątkowa? Istnieją dwa równie istotne czynniki.
Pierwszą część odpowiedzi dostarcza historia, która dowodzi, że Ukraińcy od zawsze są skłonni do obrony swoich praw. Chodzi o czasy Kozaków i Zaporoskiej Siczy. Powstania przeciwko klasie panującej na Ukrainie miały miejsce za każdego panowania – za czasów caratu rosyjskiego, Rzeczypospolitej Obojga Narodów i tak dalej. W czasach komunizmu Moskwa poważnie traktowała zagrożenie związane z protestami Ukraińców i surowo je tłumiła. Jednak, gdy tylko Michaił Gorbaczow złagodził presję, doprowadziło to do Rewolucji na Granicie.
Druga część odpowiedzi dotyczy współczesności. W niepodległej Ukrainie społeczeństwo decydowało się na rewolucję tylko wtedy, gdy takie skrajne działanie było jedyną możliwą opcją. Nie było innych dróg niż Pomarańczowa Rewolucja, aby unieważnić sfałszowane wybory w 2004 roku. Nie było innej możliwości przywrócenia Ukrainy na ścieżkę wiodącą ku Europie poza Rewolucją Godności w 2013 roku. W takich warunkach wiece przekształcają się w masowy protest społeczny.
„Rewolucja” w czasie wojny
To, co się dzieje obecnie w Kijowie, ma wyjątkowy charakter.
Stan wojenny daje państwu prawo do ograniczania tych praw i wolności, które nie są niezbędne do życia. Warto zauważyć, że ukraińska ustawa o stanie wojennym nie zawiera zakazu organizowania wieców i demonstracji. Jednak mimo tej swobody, ten demokratyczny instrument nie stał się powszechny w ogarniętej wojną Ukrainie. W ciągu 4,5 roku wojny dwukrotnie miały miejsce ogólnokrajowe protesty z postulatami politycznymi. Za każdym razem były to protesty oddolne, w powstaniu których nie brali udziału politycy.
Pierwszym przykładem były wydarzenia z lipca 2025 roku, kiedy to Ukraińcy wyszli na place dużych miast, protestując przeciwko atakowi władz na niezależność instytucji antykorupcyjnych. Właśnie wtedy miejscem protestów w Kijowie stał się plac przed Teatrem im. Iwana Franki. Chodzi o to, że dzielnice, gdzie znajdują się instytucje rządowe, w czasie wojny stały się strefą zamkniętą, do której dostęp można uzyskać wyłącznie na podstawie specjalnych przepustek. Plac Franki to ogólnodostępne miejsce, położone najbliżej administracji prezydenta. Teoretycznie prezydent ze swojego gabinetu może nawet słyszeć skandujące tam tłumy.
Również w 2025 roku spontanicznie ukształtował się „kartonowy” format protestów. Wtedy pierwszy wiec zebrał się spontanicznie. Ktoś opublikował post, że przygotowuje transparent z kartonowego pudełka po przesyłkach pocztowych. Pomysł natychmiast stał się viralem i przekształcił się w znak rozpoznawczy protestów.
Po tym jak „kartonowy Majdan” z 2025 roku odniósł zwycięstwo, a władze odwołały atak na organy antykorupcyjne, popularne stało się stwierdzenie: „Źródłem władzy w Ukrainie są ludzie z kartonami” (jest to parafrazowana norma konstytucyjna, która brzmi: „Jedynym źródłem władzy w Ukrainie jest naród”). Wśród ludzi zrodziła się wiara, że są w stanie wpływać na decyzje prezydenta nawet w kwestiach o kluczowym znaczeniu. Teraz, gdy „kartonowy Majdan 2026” odniósł przynajmniej częściowy sukces, istnieją podstawy, aby oczekiwać, że ludzie z kartonami będą gromadzić się w Kijowie raz po raz.
Ponadto w czasie wojny bardzo łatwo spełnić wspomniane powyżej kryterium – że społeczeństwo jest gotowe do szerokiego „rewolucyjnego” protestu tylko wtedy, gdy nie pozostają już inne sposoby wywierania wpływu na władzę.
W czasach pokoju głównym narzędziem kształtowania polityki państwa są wybory. Jednak obecnie w Ukrainie przeprowadzenie uczciwych i wolnych wyborów jest niemożliwe; w tej kwestii panuje konsensus wśród polityków i społeczeństwa obywatelskiego. Ujmując rzecz w skrócie, wynika to zarówno z niemożności zagwarantowania bezpieczeństwa w lokalach wyborczych, jak i z powodu ograniczeń w kampanii wyborczej, a także z tego, że wojskowi nie mogą kandydować – a najbardziej aktywni i zaangażowani obywatele wstąpili do armii jako ochotnicy już w 2022 roku. A bez wyborów protest staje się jedynym mechanizmem wywierania wpływu na władzę.
Czego domaga się Majdan?
12 lipca Wołodymyr Zełenski niespodziewanie ogłosił zamiar zmiany rządu. Z prawnego punktu widzenia nie mógł tego zrobić, dlatego na jego prośbę premier Julia Swyrydenko złożyła rezygnację. Było to całkowicie nieoczekiwane i do tej pory nie ma publicznego uzasadnienia tego kroku. A kilka dni później dominującą wersją stała się ta, że wielką roszadę zaplanowano przede wszystkim po to, aby zamaskować odwołanie ministra obrony Mychajło Fedorowa.
15 lipca prezydent poinformował posłów, że nie zgłosi kandydatury Fedorowa na stanowisko ministra obrony w nowym składzie rządu. To właśnie wywołało społeczną burzę, oburzenie wyrażone przez wielu liderów opinii publicznej, a jednocześnie zapoczątkowało protesty. 35-letni Fedorow stał na czele Ministerstwa Obrony dokładnie przez pół roku i w tym czasie zyskał wizerunek osoby dążącej do zreformowania resortu wojskowego, w tym do zwalczania korupcji związanej z zakupami broni. W krótkim okresie sprawowania urzędu odniósł zarówno sukcesy, jak i porażki (na przykład ogłoszona przez niego reforma służby kontraktowej okazała się fiaskiem). Jednak okres jego pracy zbiegł się również ze zmianami na froncie. W ostatnich miesiącach nasiliły się skuteczne ataki Sił Zbrojnych Ukrainy na rosyjskie rafinerie, centra logistyczne itp. I choć działania na polu bitwy nie są zasługą ministra, tym bardziej nowo mianowanego, to w społeczeństwie wielu łączy ten pozytywny wynik właśnie z Fedorowem.
Krótko mówiąc, Ukraińcy przyjęli decyzję prezydenta wyjątkowo negatywnie. Pojawia się również pytanie: czy prawdziwą przyczyną tej dymisji nie jest zbyt aktywna walka z korupcją w zakresie zamówień obronnych?
Wołodymyr Zelenski nie przedstawił dotąd społeczeństwu przekonujących wyjaśnień. Powiedział posłom, że ciągle dochodziło do sporów Fedorowem a głównodowodzącym Ołeksandrem Syrskim. To prawda, obaj urzędnicy rzeczywiście mają rozbieżne podejścia. Jednak o ile Fedorow jest dla społeczeństwa pozytywnym bohaterem, o tyle Syrski postrzegany jest raczej jako uosobienie negatywnych cech. Naczelnego dowódcę od dawna oskarżano o radzieckie pozostałości w sposobie działania armii; o niechęć do zmiany biurokratycznych wymogów; o to, że ceni lojalność dowódców bardziej niż inne cechy. A w ostatnich miesiącach pojawiły się nowe zarzuty, w szczególności dotyczące systematycznych naruszeń praw żołnierzy ze strony dowódców bliskich Syrskiemu. Mowa o głośnych skandalach, które wstrząsnęły społeczeństwem – dotyczących licznych zgonów rekrutów w ośrodkach szkoleniowych oraz porwania i zabójstwa osób cywilnych (w obu sprawach toczy się dochodzenie karne). W tych okolicznościach społeczeństwo nie rozumie, dlaczego w związku z konfliktem między Fedorowem a Syrskim prezydent zwalnia tego pierwszego, a pozostawia drugiego
Tak narodził się „kartonowy Majdan-2026” z dwoma żądaniami skierowanymi do prezydenta: przywrócenia ministra obrony i zmiany głównodowodzącego. 22 lipca, tydzień po rozpoczęciu protestów, Zełenski ustąpił. Publicznie ogłosił, że „słyszy postulaty ludzi”, zwolnił Syrskiego i mianował głównodowodzącym Sił Zbrojnych Ukrainy Mychajła Drapatego, który cieszy się autorytetem w społeczeństwie. Nie powstrzymało to jednak protestów. „Ludzie z kartonami” zadają pytanie: skoro Syrskiego już nie ma, co stoi na przeszkodzie, aby przywrócić Fedorowa na stanowisko ministra obrony?
Ta sprawa już podważa zaufanie do prezydenta. Sondaż przeprowadzony przez grupę „Rating”, współpracującą z władzami, potwierdził problemy Zełenskiego. Stosunek zaufania do braku zaufania spadł z 27% do 20% w ciągu zaledwie dwóch tygodni. Spadek jest zauważalny, choć nie katastrofalny. Natomiast ten sam wskaźnik w przypadku Fedorowa wzrósł astronomicznie, z 15% na początku lipca do niewiarygodnych 54% obecnie: w obliczu bezpodstawnej dymisji stał się ulubieńcem narodu.
Właśnie to pokazuje prawdziwą siłę „kartonowych protestów”. Nawet jeśli fizycznie w demonstracji bierze udział kilka tysięcy osób, to sam protest, relacje z niego, oświadczenia lub podcasty liderów opinii itp. kształtują poglądy milionów wyborców. Dlatego ze względów związanych z poparciem w sondażach Zełenskiemu opłacałoby się ulec żądaniom protestujących. Tym bardziej, że nie jest to trudne, ponieważ do tej pory nie zgłosił on kandydatury ministra do Rady Najwyższej. Istnieją jednak przeszkody, które to utrudniają.
Nawet pomijając wersję, że prawdziwym motywem dymisji ministra i przeszkodą w jego mianowaniu jest to, iż Fiodorow narusza „nienaruszalne” schematy zamówień w sektorze obronnym (choć nie należy kategorycznie odrzucać tej wersji), pozostaje bardzo poważna przeszkoda polityczna. Jeśli Zełenski ostatecznie ustąpi przed „kartonowym Majdanem” i spełni jego drugie główne żądanie, sprawi to, że instrument, jakim są wiece, stanie się jeszcze bardziej popularny. Społeczeństwo poczuje, że może domagać się decyzji od władz przy każdej okazji. Wobec braku wyborów nie ma innego mechanizmu wywierania wpływu na władzę, a ten jest prostszy i działa. Gwałtowny wzrost wpływów „ulicy” stanowi zagrożenie dla prezydenta zarówno z politycznego, jak i administracyjnego punktu widzenia, dlatego Zełenski jest zdecydowany stawiać opór. Wiele jednak zależy od dynamiki notowań w sondażach oraz od tego, czy ludzie będą nadal wychodzić na Majdan.
Jednak niezależnie od rozwoju wydarzeń „kartonowe Majdany” jako specyficzny instrument demokracji bezpośredniej już zmieniły rzeczywistość polityczną w Ukrainie.
Serhij Sydorenko – redaktor naczelny serwisu „Europejska Prawda”, który w 2014 współtworzył wraz z Jurijem Panczenką. Pisze przede wszystkim o sprawach europejskich, integracji Ukrainy z Unią Europejską i strukturami euroatlantyckimi, a także o relacjach dwustronnych z wybranymi państwami europejskimi, przede wszystkim z Mołdawią i Węgrami.
[1] Postulat dotyczył powrotu żołnierzy ukraińskich do USRR oraz ograniczenia miejsca odbywania służby wojskowej przez ukraińską młodzież wyłącznie do terytorium republiki (zamiast obszaru całego ZSRR) (red.).