Ukraińskie perspektywy (Warszawa, 4 maja 2010)

Program

godz. 10.00-12.30
Pomarańczowa rewolucja: osiągnięcia i stracone szanse

Wystąpienia: Mirosław Czech, Ołeksyj Harań, Jarosław Hrycak, Mykoła Riabczuk

godz. 13.30-15.30
Rola i odpowiedzialność: Rosja, Unia Europejska, USA, Polska i inni

Wprowadzenia: Ola Hnatiuk, Wachtang Kipiani, Andrew Wilson

godz. 16.00-18.00
Janukowycz: szanse czy powrót do przeszłości

Wprowadzenia: Bogumiła Berdychowska, Wołodymyr Kułyk, Ihor Hryniw, Andrij Portnow

Prowadzenie obrad: Aleksander Smolar

W komentarzach zachodnich jak i polskich poświęconych ostatnim wyborom na Ukrainie dominuje ton klęski i rozczarowania. Czasami tylko, ze względu na realizm polityczny podkreśla się wagę ułożenia dobrych stosunków z władzą prezydenta Wiktora Janukowycza. Trzeba zatem w analizie wyjść poza stereotypy. Postawić pytania już historyczne: czy Unia Europejska, w tym również Polska, nie mogły pomoc w trudnym procesie budowy narodu i państwa naszego sąsiada. Powinniśmy także bardziej wszechstronnie spojrzeć na bilans dokonań Ukrainy, zwłaszcza na kwestię stabilizowania państwowości oraz budowania nowoczesnego narodu. I z tej perspektywy, niezależnie od sympatii, przyjrzeć się najbliższemu rozdziałowi, który otwiera się przed naszym wschodnim sąsiadem. Z tego punktu widzenia popatrzeć również na to, co możemy i powinniśmy zrobić jako Polska, jako Unia, jako Zachód. Zastanowić się również nad pytaniem, jaki jest i może być wspólny obszar interesów z Rosją.

Zapis dźwiękowy dyskusji:

  • sesja 1: czas trwania: 2 godz. 26 min. [MP3 43MB]
  • sesja 2: czas trwania: 2 godz. 16 min. [MP3 40MB]
  • sesja 3: czas trwania: 1 godz. 48 min. [MP3 33MB]

Relacja z konferencji

Po zwycięstwie Wiktora Janukowycza w wyborach prezydenckich na Ukrainie następuje zwrot ku przeszłości — zgodzili się uczestnicy debaty „Ukraińskie perspektywy”. Pomarańczowa rewolucja według nich pozostawiła jako trwałe osiągnięcie demokrację wyborczą i społeczeństwo obywatelskie, nie potrafiła jednak doprowadzić do konsensu w sprawie modelu budowanego państwa, nie spełniła też oczekiwań Majdanu w sferze rządów prawa. Zmiany na arenie międzynarodowej sprawiły, że osłabło zainteresowanie partnerów Ukrainy.

Jak zauważył Aleksander Smolar, dla wielu obserwatorów jest niespodzianką, że po 18 latach niepodległości i po tak formotwórczym wydarzeniu, jakim była pomarańczowa rewolucja, dochodzi do tak głębokiej restauracji. „To zwrot do przeszłości, robienie kontrrewolucji, to realna, niebezpieczna droga do piekła” — ocenił Ołeksyj Harań.


Mirosław Czech

Mirosław Czech zastrzegł, że zwycięstwo „obozu restauracji” nie oznacza, że wygasną procesy, które uruchomiła pomarańczowa rewolucja. Według niego była ona próbą nadrobienia czasu przez Ukrainę, zaszczepienia modelu środkowoeuropejskiego, odpowiedzi na pytanie, czy możliwe jest „budowanie w warunkach ukraińskich państwa narodowego, o europejskiej orientacji i zwesternizowanego”. Zwycięstwo obozu Wiktora Janukowycza zdaniem Czecha pokazało, że nie doszło do konsensu, jeśli chodzi o zasadniczy wybór, przed którym stanęło społeczeństwo. Pomarańczowa rewolucja postawiła też problem, czy jest możliwe zbudowanie państwa w warunkach kraju zróżnicowanego, postsowieckiego, z elementami państwa postkolonialnego, ale również postimperialnego, gdzie część elit i społeczeństwa czuje się częścią dawnej metropolii. W opinii Czecha na razie odpowiedź jest negatywna. Największym osiągnięciem pomarańczowej rewolucji według niego jest to, że demokracja funkcjonuje i rozwinęły się „na tyle mocne instytucje społeczeństwa obywatelskiego, że jego złamanie wydaje się niezwykle trudne”.

Mirosław Czech podkreślił, że w ciągu pięciu lat, jakie upłynęły od pomarańczowej rewolucji, Ukraina straciła ogromny kapitał sympatii świata i Europy. Rewolucja wykazała, że naród jest bardziej dojrzały od swoich polityków, tzn. że tym razem elity zawiodły całkowicie. Polityczną katastrofą było nadanie przez Juszczenkę tytułu Bohatera Ukrainy Stepanowi Banderze — podkreślił, a w ślad za tym punkt 20. rezolucji Parlamentu Europejskiego. Kijów stracił też szansę na wydostanie się z szarej strefy bezpieczeństwa, co uzyskałby dzięki wejściu na drogę do członkostwa w NATO. Na płaszczyźnie wewnętrznej zaś Ukraina nie podjęła reform, które musiałaby wdrożyć, gdyby zbliżała się UE.


Jarosław Hrycak

Jarosław Hrycak też ocenił, że po pomarańczowej rewolucji pozostała demokracja i swoboda wyborów, o czym świadczy choćby zwycięstwo Janukowycza, fakt, że w kraju dochodzi do regularnej zmiany prezydentów bez przemocy. Za klęskę Wiktora Juszczenki uznał reformy systemowe i politykę pamięci — z wyjątkiem sprawy Wielkiego Głodu. W opinii Hrycaka skutkiem pomarańczowej rewolucji jest też fakt, że Ukraina i Rosja podążają rożnymi trajektoriami politycznymi, mają różną pamięć historyczną i polityczną tradycję. Przecięły punkt, z którego nie ma już powrotu. „Aleksander Cypko, doradca Michaiła Gorbaczowa, przyznał, że kiedy Borys Jelcyn w 1991 roku zgodził się na niepodległość Ukrainy, był przekonany, że Ukraina wróci, i to na kolanach. Pomarańczowa rewolucja ten wariant rozwoju już wyklucza” — ocenił historyk. „Udało się stworzyć obraz, że Ukraina to państwo niezależne, wprawdzie niestabilne, częściowo zanarchizowane, jednak zdemokratyzowane oraz, że jest jedyny kraj na obszarze poradzieckim, gdzie istnieją demokratyczne zasady” — podsumował, wyrażając przekonanie, że Janukowycz będzie chciał to wszystko odwrócić.

Stosując historyczny kontekst, uznał, że powrót Wiktora Janukowycza do władzy to klasyczna kontrrewolucja, jak za Burbonów. „Oni też wrócili do władzy niczego nie zapominając, ale i niczego się nie nauczywszy” — wskazał.

Nawiązując do prób budowania państwowości, Hrycak powiedział, że wśród elit ukraińskich dominuje model środkowoeuropejski, tzw. wizja lwowska, „bardzo polska wizja narodowości etnicznej”. Stąd dążenie do silnej tożsamości narodowej, konsolidowania narodu wokół nowych symboli: Wielkiego Głodu, Bandery. Zdaniem Hrycaka, tę formułę należy zrewidować, bo nie działa, prowadzi „do alienacji innych części Ukrainy, które z definicji nie mogą w tym projekcie uczestniczyć”. Należy więc stosować szersze definicje państwowości, narodowości. „Juszczenko przyszedł z obietnicą, że będzie prezydentem całej Ukrainy, a kończył jako prezydent samej Galicji” — przypomniał Hrycak. Odrzucił też alternatywę donbaską, bo to — jak wyjaśnił — Ukraina bez ideologii. Aby zrealizować tę formułę, trzeba się bardzo zbliżyć do Rosji, ale pozostać Ukrainą, co jest niemożliwe, bo oba kraje ostro dzielą odmienne tradycje polityczne. „Ukraina jest bliższa Polsce tradycjami politycznymi, społecznymi i nawet tą anarchią w obu krajach, a kulturowo jej bliżej do Rosji. Jeśli chcemy Ukrainy jako oddzielnego państwa z modelem narodowości politycznej, a nie etnicznej, to musimy wzmacniać rysy polityczne, które są bardzo demokratyczne. A to właśnie odrzuca Janukowycz” — ocenił Hrycak.


Ołeksyj Harań

Ołeksyj Harań nazwał wydarzenia ostatnich pięciu lat „nieukończoną rewolucją”. Podkreślił, że pomarańczowa rewolucja dała Ukraińcom wolność i demokrację wyborczą, ale nie spełniła oczekiwań ludzi protestujących na Majdanie przeciw fałszerstwu, skorumpowanej władzy, z wiarą w sprawiedliwość i dominację prawa. Zdaniem Harania o porażce „zdecydowały nawet nie problemy społeczno-gospodarcze, lecz postępowanie pomarańczowej władzy, która zaczęła robić to, co stara”. Do porażki przyczyniły się też ciągłe kampanie wyborcze, przez które populizm zaczął dominować nad potrzebą reform. Podkreślił także, że do przyczyn klęski trzeba zaliczyć sprzeczki w obozie pomarańczowych.

Przypomniał, że Wiktor Janukowycz po wyborach odrzucił ogólnie przyjęte zasady gry w parlamencie. „Okazało się, że wszystkie zdobycze można łatwo stracić, ignorować stanowisko połowy ludności Ukrainy, prawo i konstytucję” — przestrzegł. „Dlatego uważam, że bez poparcia międzynarodowego będzie nam bardzo ciężko” — dodał, przyznając, że obecna polityka USA i UE, „konformistyczna polityka Zachodu”, nie sprzyja zachowaniu demokracji na Ukrainie. „Zachód — wskazał Harań — na tyle był rozczarowany niestabilnością pomarańczowej władzy, że teraz jest oczarowany polityczną stabilnością”.


Mykoła Riabczuk

Podobną ocenę wygłosił Mykoła Riabczuk, stwierdzając, że na Ukrainie trwa „teraz pucz, który zaczął się od łamania prawa w parlamencie z błogosławieństwem Zachodu”. Jego zdaniem nie jest to restauracja, bo ona zakłada powrót do przeszłości, do specyficznego, oportunistycznego pragmatyzmu w duchu postsowieckim, prezentowanego przez Leonida Kuczmę, gdy klasa rządząca załatwiała własne interesy, które były po części zbieżne z interesami narodowymi. „Taki reżim nie ma wyraźnego przesłania ideologicznego. Teraz mamy reżim ideologiczny, który nie postępuje pragmatycznie”. Obecnie jest znacznie gorzej — uważa Riabczuk. Podkreśla, że choć Kuczma nie był nacjonalistą, ale rozbudowywał państwo ukraińskie, podczas gdy Janukowycz zgadza się na rolę rosyjskiej marionetki. Wszyscy uczestnicy dyskusji odrzucili jednak tezę, że wizją Janukowycza jest przyłączenie Ukrainy do Rosji. Jarosław Hrycak nie zgodził się też z twierdzeniem o ideowości obecnego reżimu, uznając, że jedyną ideologią Janukowycza jest władza.


Jan Piekło

O pragmatyzmie Kuczmy mówił Jan Piekło, przypominając, że prowadził on politykę wielowektorową czy dwuwektorową: Wschód- Zachód. To on wysłał wojska do Iraku, co byłoby niewyobrażalne w przypadku Janukowycza, który prowadzi politykę jednowektorową — w kierunku wschodnim. Janusz Onyszkiewicz z kolei przypomniał, że Kuczma napisał książkę Ukraina to nie Rosja i to za jego prezydentury zapadła decyzja o drodze do UE i NATO.


Wołodymyr Kułyk

Wołodymyr Kułyk przewiduje, że Janukowycz będzie skłonny realizować kuczmowską ideologię wspierania radzieckiego status quo z pewnymi ostrożnymi modyfikacjami, w zgodzie z obecnymi realiami, np. z uwzględnieniem Europy. Jednak szukając pieniędzy na gaz, nie będzie sobie mógł pozwolić na odrzucenie rosyjskich propozycji, poza tym będzie chciał zademonstrować wobec Donbasu gotowość wykonania obietnic wyborczych. Ta „nieideologiczna ideologia” będzie się ujawniać w polityce pamięci, oświacie i mediach. W rezultacie język rosyjski i kultura status quo zwyciężą, jeśli druga strona nie otrzyma wsparcia.


Mykoła Riabczuk

Według Mykoły Riabczuka na Ukrainie nie zaniknie potrzeba modernizacji, bo w 2004 roku rewolucja się nie dokonała, bowiem nie wprowadzono zmian instytucjonalnych, co stało się głównym powodem porażki. Chodzi przynajmniej o skuteczniejszą gospodarkę, czyli wyższy poziom dobrobytu, oraz wolności obywatelskie kojarzące się z demokracją liberalną. „Pomarańczowa rewolucja (...) dała wolności obywatelskie, ale bez rządu prawa demokracja przekształca się w swoisty chaos i raczej irytuje niż budzi szacunek” — wyjaśnił Riabczuk. Większa część społeczeństwa w jego opinii rozumie potrzebę zmian, można więc oczekiwać wstrząsów, ale potrzebna jest konsolidacja opozycji. Musi się też uwidocznić, że obecna władza nie potrafi spełnić oczekiwań modernizacyjnych. Kolejnym czynnikiem podsycającym potrzeby rewolucyjne będzie jeszcze ostrzejsza marginalizacja ludności ukraińskojęzycznej.

Inni ukraińscy uczestnicy debaty wyrażali jednak wątpliwość, by możliwy byłby nowy zryw społeczny. Wskazywali, że potrzebny jest masowy ruch oporu, ale obecnie w społeczeństwie nie ma gotowości, by walczyć o jakąkolwiek ideę. Zdaniem Ołeksyja Harania nie będzie rewolucji; co najwyżej, jeśli społeczeństwu obywatelskiemu uda się wywrzeć nacisk na Janukowycza, może dojść do skorygowania trajektorii ruchu politycznego obecnego prezydenta. Wołodymyr Kułyk też nie widzi potencjału oporu w ukraińskich instytucjach i społeczeństwie. Andrij Portnow wskazuje, że problem polega na braku struktur społecznych i politycznych, bo „rząd jest słaby, ale opozycja jeszcze słabsza”.


Wachtang Kipiani

Wachtang Kipiani zachęcał do głośnej dyskusji na temat idei podziału Ukrainy np. według scenariusza czechosłowackiego. „Chodzi o ideę dezintegracji Ukrainy, czyli pokojowego, ewolucyjnego rozejścia się dwóch części Ukrainy. Najpierw miałaby to być konfederacja, a później niezależne twory polityczne” — wyjaśnił. Według niego należy sobie uświadomić, że projekt ukraiński z 1991 roku w ramach granic radzieckich dobiegł końca. Zdaniem Ołeksyja Harania słowa Kipianiego należy rozpatrywać jako prowokację intelektualną i jeden z elementów nacisku na Janukowycza. Natomiast Mirosław Czech przedstawianie realnych scenariuszy politycznych podziału uznał za nieodpowiedzialne. Ostrzegł, że możliwy podział kraju zamknie „jakiekolwiek perspektywy europejskie Ukrainy”.


Andrij Portnow

W kontekście polityki Wiktora Juszczenki wielokrotnie podczas konferencji powracała sprawa jego dekretu nadającego tytuł Bohatera Ukrainy Stepanowi Banderze. Andrij Portnow zwrócił uwagę, że zainteresowanie dekretem jest o wiele większe w Polsce niż na Ukrainie czy w Izraelu. Zaznaczył, że tę „przedziwną i kontrowersyjną decyzję” należy oceniać w kontekście sowietyzacji i desowietyzacji oraz poczucia zagrożenia tożsamości. Zdaniem Bogumiły Berdychowskiej problem polega nie na tym, że Bandera jest bohaterem dla części Ukraińców, lecz na tym, że został ogłoszony bohaterem w majestacie państwa. Jednak reakcje na decyzję prezydenta uznała ona za nieracjonalne i nieuzasadnione, zwłaszcza punkt 20. uchwały Parlamentu Europejskiego. Uchwała jest bowiem korzystna dla Ukrainy, ale ten właśnie punkt usuwa w cień cały jej pozytywny wydźwięk. Berdychowska podkreśliła też, że jest dla niej niezrozumiałe i niewybaczalne, że inicjatorami uchwały byli Polacy. Aleksander Smolar zwrócił uwagę, że Bandera należy do dramatycznej historii kraju, gdzie często wybór proniemiecki był wyborem patriotycznym i mógł być wynikiem realizmu politycznego w sytuacji tragicznej. Ołeksyi Harań zaś przypomniał, że o dekrecie należałoby mówić raczej w kontekście polityki wewnętrznej, gdyż ogłoszenie go przed II turą wyborów miało negatywny wpływ na jej wynik.


Ola Hnatiuk

Istotne miejsce w dyskusji zajęły relacje Unia Europejska-Ukraina. Zdaniem Oli Hnatiuk w 2004 roku zabrakło jasnego odzewu Unii na wyraźnie widoczne ukraińskie aspiracje europejskie. Nie zrobiono zasadniczo nic, by stworzyć perspektywę członkostwa, a bez niej trudno mówić o głębszych przeobrażeniach. Rozszerzenie strefy Schengen wywołało na Ukrainie negatywne emocje, zostało przyjęte, jako budowanie nowej żelaznej kurtyny i wpychanie Ukraińców w objęcia Rosji. Ola Hnatiuk uważa, że można było złagodzić napięcia, wprowadzając szybciej ruch przygraniczny czy wydając więcej wiz narodowych. Po pomarańczowej rewolucji Ukraińcy nabrali przekonania, że zostali zdradzeni, politykę Zachodu w ostatnim 5-leciu często oceniają jako politykę zaniechania, przede wszystkim ze strony UE. Zdaniem przedstawicielki polskiej dyplomacji potrzebny jest monitoring wydarzeń na Ukrainie, przemyślana polityka stypendialna, wspieranie społeczeństwa obywatelskiego i konkretna perspektywa ruchu bezwizowego.


Andrew Wilson

Andrew Wilson z kolei przypomniał, że Ukrainę trudno określić mianem „entuzjastycznego kandydata” do członkostwa w Unii Europejskiej. Należy więc przemyśleć, jak cofnąć wahadło historii, zanim rozważy się wznowienie negocjacji, nie idąc na dodatkowe ustępstwa. Unia stoi według niego wobec poważnego problemu: czy uprawiać geopolitykę, czy myśleć o stawianiu warunków. Wahadło może przecież utknąć w miejscu i zbliżenie z Rosją stanie się trwałe.


Bogumiła Berdychowska

Zdaniem Bogumiły Berdychowskiej powrót do przeszłości jest niemożliwy i Ukraina, która za czasów Kuczmy jak panna na wydaniu, wdzięczyła się i do Rosji, i do Zachodu, nie może już przebierać w konkurentach. Zmieniło się bowiem całe otoczenie międzynarodowe. Polityka amerykańska straciła zainteresowanie Europą Wschodnią, sytuacja UE się skomplikowała. Rosja zaś wyciągnęła nauki z wydarzeń poprzednich lat i realizuje wielopoziomową politykę: z jednej strony przygotowuje zaplecze ideologiczne, niosąc za pośrednictwem mediów przekaz o wspólnocie ruskich ziem, a na rynku zewnętrznym prezentuje Ukrainę, jako twór zanarchizowany.

Dla Oli Hnatiuk też oczywistym celem Rosji jest „zbieranie ruskich ziem”, które odbywa się w sferze ekonomicznej, politycznej i symbolicznej. Jak zaznaczyła, Rosji udało się zmarginalizować demokratyczną opozycję na Ukrainie i przypisać jej profaszystowskie tendencje, „przyprawić gębę” — z wydatną ukraińską pomocą.

Mirosław Czech również nie miał wątpliwości, że Kreml uznał pomarańczową rewolucję za zagrożenie i że „pozwolenia na suwerenność czy osobną drogę dla Ukrainy nie było nigdy”. Jego zdaniem obecnie dokonuje się to, o czym mówił wspominany już Aleksander Cypko. Rosjanie wyciągnęli wnioski z historii i tym razem nie pozwolą się zwodzić jak Kuczmie: zamiast polityki wielowektorowości będzie modernizacja a rebours, restauracja w formule Burbonów.

Jerzy Osiatyński podkreślił, że krytycznym warunkiem suwerenności Ukrainy jest wprowadzenie cen równowagi na paliwa, na co od wielu lat się naciska, głównie przez programy Banku Światowego. Bo jeśli chodzi o zużycie energii na jednostkę PKB Ukraina plasuje się bodaj na drugim miejscu od końca. Obecna umowa z Rosją oznacza dalsze uzależnienie, gdyż nie nastąpi zmniejszenie zużycia gazu ani ropy przez następne 15 lat, a Moskwa zapewniła sobie rynek zbytu. „To jest cena, jaką się płaci za polityczny oportunizm” — zaznaczył Osiatyński.


Aleksander Smolar

W opinii Aleksandra Smolara Ukraina częściowo padła ofiarą rozszerzenia UE, które na Zachodzie budzi niechęć, wręcz agresję. Rytualne argumenty Polaków, że Ukraina musi mieć szansę europejską, niemal wszystkie państwa europejskie przyjmowały z irytacją. Wojna gruzińska i obecne zmiany polityczne na Ukrainie w sytuacji problemów gospodarczych doby kryzysu zostały przyjęte w ciszy podszytej ulgą. Polityka Europy wobec Ukrainy jest też konsekwencją uznania faktu, że trzeba się z Rosją liczyć, co nastąpiło, gdy Moskwa pokazała w Gruzji, że „nie pozwoli iść Zachodowi na Wschód”. Równocześnie polityka USA już za czasów drugiej kadencji George’a W. Busha uległa zmianie, przestano wówczas mówić o promowaniu demokracji. A za czasów Baracka Obamy zmieniła się hierarchia priorytetów politycznych. Zainteresowanie wszystkich partnerów Ukrainy uległo zmniejszeniu.


Janusz Onyszkiewicz

Andrzej Szeptycki postawił tezę, że Janukowycz jest wygodniejszy dla wielu krajów europejskich i że podobne zjawisko obserwuje się w Polsce. Powstaje przy tym wrażenie — dodał — że Polska zamiast budować własną aktywną politykę wschodnią stara się wejść w ramy europejskie i w imię europejskości stopniowo rezygnuje ze wschodu w kontekście ukraińskim. Janusz Onyszkiewicz z kolei nie uznał odwoływania się do UE za powód do niepokoju. Według niego Polska powinna budować swoją politykę wobec Ukrainy, szukając wsparcia Unii, bo sama jest za słaba. Potrzebne są tylko starania, by mogła wpływać na politykę unijną w kierunku skutecznego oddziaływania wobec Ukrainy.


Bogumiła Berdychowska

Polska do niedawna stała na stanowisku, że niepodległa Ukraina jest również polską racją stanu — przypomniała Berdychowska, zaznaczając, że ostatnio pojawiły się jednak poważne środowiska, które nie tyle są przeciwne wspieraniu Ukrainy, co zmieniają akcenty, de facto dając carte blanchenowym władzom w Kijowie. Podobnie Mirosław Czech wskazał, że „część elit politycznych” jest skłonna pochować koncepcję Jerzego Giedroycia, która była dotąd hasłem wywoławczym kierunku myślenia w polityce polskiej o Wschodzie, bo „nie nadaje się do rozmawiania z tzw. pragmatykami z obozu niebieskich, którzy przejęli obecnie władzę” na Ukrainie. Ostrzegł, że polska polityka zagraniczna może w niedługim czasie „utracić kierunek wschodni jako podmiotowy”, możliwość oddziaływania na sytuację na obszarze Europy Wschodniej.

Andrew Wilson zwrócił uwagę, że wielu Ukraińców martwi się, iż Polska dogada się z Rosją ponad ich głowami. Bogumiła Berdychowska zapewniła więc, że nie każde zbliżenie polsko-rosyjskie musi być niebezpieczne dla Ukrainy. Jeśli jednak pozostanie na poziomie gestów i nie przełoży się na realną politykę — ostrzegła — to w dłuższej perspektywie uderzy w nasze interesy.


Aleksander Smolar i Jaroslaw Hrycak

Aleksander Smolar zwrócił wreszcie uwagę na zbieżność w czasie zbliżenia polsko-rosyjskiego i najnowszych wydarzeń na Ukrainie. Jego zdaniem na płaszczyźnie politycznej jednym z głównych motywów Rosji było osłabienie więzi Polski z Ukrainą, sprawienie, by Polska przestała być jej lobby w UE. Paradoksalnie chodziło również o to, by nie blokowała porozumienia rosyjsko-niemieckiego i szerzej rosyjsko-europejskiego. Prezes Fundacji Batorego ostrzegł, że pole manewru Polski w ramach zbliżenia polsko-rosyjskiego jest ograniczone, pozostaje w sferze gestów. Niebezpieczne jest nie samo zbliżenie, ale granie przez Polskę bliskością z Rosją, bo to ogranicza możliwości polityczne Polski, np. w sprawie Ukrainy.

Bożena Kuzawińska



Spotkanie organizowane przy okazji wydania polskiej wersji raportu Nicu Popescu i Andrew Wilsona Polityka Unii Europejskiej i Rosji wobec wspólnych sąsiadów [PDF 3,3 MB] (Europejska Rada Spraw Zagranicznych, Fundacja im. Stefana Batorego, Londyn-Warszawa 2010) [więcej o raporcie] oraz publikacji Beyond Colours: Assets and Liabilities of 'Post-Orange' Ukraine [PDF 1,3 MB] (opracowanie zbiorowe, Fundacja im. Stefana Batorego, Międzynarodowa Fundacja Odrodzenia, Kijów-Warszawa 2010). Dostępny jest także przekład polski Wprowadzenia [PDF 52kB] i Streszczenia [PDF 63kB] raportu.

Wersja angielska raportu Nicu Popescu i Andrew Wilsona jest dostępna na stronie ECFR [PDF 1,83 MB]. Zapraszamy do lektury polskich komentarzy i polemik do tego raportu [PDF 201 kB]

Polecamy także inne publikacje ECFR poświęcone problematyce ukraińskiej:

  • Andrew Wilson, Yanukovych and Nixon [więcej]
  • Andrew Wilson, Dealing with Yanukovych’s Ukraine: a policy brief [więcej]

Noty o panelistach

Bogumiła Berdychowska (ur. 1963) — publicystka. Od 1989 do 1994 kierowała Biurem ds. Mniejszości Narodowych w Ministerstwie Kultury i Sztuki. W latach 1994-2002 zastępca dyrektora V Programu Polskiego Radia. Publikowała m.in. w „Gazecie Wyborczej”, „Krytyce” (Kijów), „Kulturze” (Paryż), „Rzeczpospolitej”, „Tygodniku Powszechnym”, „Więzi”. Wydała: Mniejszości narodowe w Polsce. Praktyka po 1989 roku (redakcja 1998), Bunt pokoleń (wspólnie z Olą Hnatiuk, 2000, przekład ukraiński 2004), Prostir swobody. Ukrajina na szpaltach Paryzkojii ‘Kultury’ (2005), Ukraina. Ludzie i książki (2006) oraz wybór listów emigrantów ukraińskich adresowanych do Jerzego Giedroycia (2004, przekład ukraiński 2008).

Mirosław Czech (ur. 1962) — publicysta, komentator polityczny „Gazety Wyborczej”. Członek władz Związku Ukraińców w Polsce. W latach 1993-2001 poseł na Sejm RP. Działacz Unii Demokratycznej, a następnie Unii Wolności. W latach 1997-2001 sekretarz generalny Unii Wolności, a w latach 2005-2006 Partii Demokratycznej — demokraci.pl.

Ołeksij Harań (ur. 1959) — politolog, profesor Uniwersytetu Akademii Kijowsko-Mohylańskiej, dyrektor Centrum Studiów nad Bezpieczeństwem Narodowym. Były wiceprezes Fundacji Eurazja. Był członkiem rady doradczej przy ministrze spraw zagranicznych Ukrainy. Wydał m.in. Ubyty drakona. Z istoriji Ruchu ta nowych partij Ukrajiny (1993), raport o Ukrainie w tomie Nation In Transit (2001), wydanej przez Freedom House. Jest również współautorem raportu: The reform driving forces in a rent-seeking society: Lessons from the Ukrainian transition (2007) przygotowanego dla Global Research Project on Understanding Reform. Znawca ukraińskiej lewicy.

Ola Hnatiuk (ur. 1961) — ukrainistka, dr hab. W latach 1985-2005 pracownik Uniwersytetu Warszawskiego, 1997-2006 Instytutu Slawistyki PAN. Od 2006 do 2010 I radca Ambasady RP w Kijowie. Autorka publikacji naukowych i publicystycznych, tłumaczka, animatorka polsko-ukraińskich spotkań kulturalnych i naukowych. Wydała m.in. Pożegnanie z imperium (2003, przekład ukraiński 2005) oraz Bunt pokolenia (z Bogumiłą Berdychowską, 2000, przekład ukraiński 2004).

Jarosław Hrycak (ur. 1960) — historyk, profesor Ukraińskiego Katolickiego Uniwersytetu we Lwowie. Dyrektor Instytutu Badań Historycznych na Uniwersytecie im. I. Franko we Lwowie. Visiting professor m.in. w CEU w Budapeszcie (1996-2009), Harvard University (2000, 2001) oraz Columbia University (1994, 2004). Autor ponad 400 artykułów, esejów, recenzji oraz książek. Wydał m.in. Narys istoriji Ukrajiny. Formuwannja modernoji ukrajinśkoji naciji XIX-XX stolittja (1996; polski przekład Historia Ukrainy 1772-1999, został uhonorowany Nagrodą Zagraniczną Przeglądu Wschodniego za rok 1997), Strasti za nacjonalizmom (2004), Prorok u swojej witczyzni. Iwan Franko ta joho spilnota (2006, uznana za książkę roku na Ukrainie), Zhyttia, smert ta inszi nerpyjemnosti (2008), Nowa Ukraina. Nowe interpretacje (2009).

Wachtang Kipiani (ur. 1971) — dziennikarz prasowy i telewizyjny. Zastępcą redaktora naczelnego kanału telewizyjnego TBI. Był członkiem Ludowego Ruchu Ukrainy na Rzecz Przebudowy, redaktorem naczelnym m.in. gazety „Na Strozi”, a także magazynu „Fokus”. Był wydawcą i głównym redaktorem programu „Welyki Ukrajinci”. Współpracował z takimi gazetami jak: „Ukrajina Mołoda” i „Kyjewskije Wedomosti”. Inicjator projektu „Persza sotnija” — rankingu 100 najbardziej wpływowych Ukraińców. Prowadzi również blog Zahaljawne. Laureat licznych konkursów, m.in. konkursu im. Czornowoła, Media pro Media oraz Konkursu im. Krywenka. W 2005 roku odznaczony tytułem Zasłużony Dziennikarz Ukrainy.

Wołodymyr Kułyk — politolog, dr. Pracownik Instytutu Politologii i Etnologii Ukraińskiej Akademii Nauk. Visiting professor na wielu zachodnich uniwersytetach, wśród nich m.in.: Harvard, Stanford, Columbia oraz Woodrow Wilson Center. Obecnie wykłada na Wydziale Politologii Uniwersytetu Akademia Kijowsko-Mohylańska. Członek kolegium redakcyjnego kijowskiego miesięcznika „Krytyka”. Jest autorem wielu publikacji i artykułów poświęconych Ukrainie, m.in.: Politics of Ethnicity in Post-Soviet Ukraine: Beyond Brubaker (2001), Constructing Common Sense: Language and Ethnicity in Ukrainian Public Discourse (2006).

Andrij Portnow (ur. 1979) — historyk, dr. Absolwent wydziału historii na Uniwersytecie Dniepropietrowskim oraz kulturoznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktor naczelny czasopisma „Ukraina Moderna”. Research fellow Uniwersytetu w Trewirze oraz w Centrum Badań nad Holocaustem i Ludobójstwami w Amsterdamie. Wydał Nauka u wyhnanii (2008, Nagroda im. Jerzego Giedroycia Ambasady RP w Kijowie). Autor ponad 100 publikacji naukowych. Publikował m.in. w: „Ab Imperio”, „Belaruski Histaryczny Ahliad”, „Krytyka”, „Nowa Europa Wschodnia”, „Osteuropa”.

Mykoła Riabczuk (ur. 1953) — publicysta, poeta, eseista, krytyk literacki. Był zastępcą redaktora naczelnego miesięcznika „Wseswit” oraz szefem działu krytyki czasopisma „Suczasnist”. Stypendysta oraz visiting professor kilku amerykańskich uniwersytetów. Współzałożyciel kijowskiego miesięcznika „Krytyka”. Współpracownik Centrum Studiów Europejskich Uniwersytetu Akademia Kijowsko-Mohylańska. Publikował m.in. w „Akcencie”, „Kresach”, „Tygodniku Powszechnym” i „Więzi”. Jest autorem kilku książek, wśród nich: Dwi Ukrajiny, Wid Małorosiji do Ukrajiny: paradoksy zapizniloho nacjetworjennja i kilku tomików poezji. Laureat nagrody POLKFUL Foundation za działanie na rzecz dobrych stosunków ukraińsko-polskich, a także laureat polsko-ukraińskiej Nagrody Pojednania.

Aleksander Smolar (ur. 1940) — politolog, publicysta, prezes Zarządu Fundacji im. Stefana Batorego. Zastępca przewodniczącego Rady Naukowej Instytutu Nauk o Człowieku w Wiedniu. W latach 1971-1989 na emigracji politycznej we Włoszech, Wielkiej Brytanii i we Francji. W 1974 współzałożyciel i redaktor naczelny kwartalnika politycznego „Aneks”. W latach 1989-1990 doradca ds. politycznych premiera Tadeusza Mazowieckiego, a w latach 1992-1993 doradca ds. polityki zagranicznej premier Hanny Suchockiej.

Andrew Wilson (ur. 1961) — historyk i politolog. Senior Policy Fellow w Europejskiej Radzie Spraw Zagranicznych. Wykładał na School of Slavonic and East European Studies londyńskiego University College. Honorowy członek Królewskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Przez wiele lat pracował w Fundacji Eurazja w krajach Europy Wschodniej i Azji Centralnej. Jest autorem wielu prac poświęconych Ukrainie i Europie Wschodniej, wśród nich: The Ukrainians: Unexpected Nation (2000), Ukraine’s Orange Revolution (2005).


Copyright © Fundacja Batorego
Drukuj stronę
Do góry