Pamięć i polityka. Polska-Rosja-Ukraina. Jackowi Kuroniowi w 5 lat po jego odejściu (Warszawa, 27 listopada 2009)

Program

  • godz. 11.00-13.00
    Jacek Kuroń w polskiej polityce wschodniej i narodowościowej
    Wystąpienia: Bogumiła Berdychowska, Iza Chruślińska, Mirosław Czech, Myrosław Marynowycz

  • godz. 14.00-17.00
    Pamięć i polityka. Polska-Rosja-Ukraina
    Wprowadzenia do dyskusji: Jurij Afanasjew, Jarosław Hrycak, Paweł Machcewicz, Andrij Portnow, Adam Daniel Rotfeld, Timothy Snyder

Prowadzenie obrad: Aleksander Smolar

Pełny zapis dźwiękowy konferencji

Sesja 1, czas trwania: 2 godz. 7 min. (zapis wypowiedzi w języku polskim i ukraińskim) [MP3 119 MB]

Sesja 2, czas trwania: 3 godz. 16 min. (zapis wypowiedzi w języku polskim, rosyjskim i ukraińskim) [MP3 184 MB]

Relacja z konferencji

Jacek Kuroń odegrał kluczową rolę w ustanawianiu standardów polityki wobec wschodnich sąsiadów Polski. Był jednym z architektów polsko-ukraińskiego dialogu. Uważał, że nawet najtrudniejsze momenty wspólnej historii jak 55. rocznica akcji Wisła czy 60. rocznica wydarzeń wołyńskich, mogą być okazją do jego pogłębienia. Martwi jednakże, że obecnie z postawą pojednania coraz wyraźniej walczy linia pamięci, a role historyków przejmują politycy – mówili uczestnicy konferencji Pamięć i Polityka. Polska-Rosja-Ukraina. Jackowi Kuroniowi w 5 lat po jego odejściu.

Aleksander Smolar Aleksander Smolar

Aleksander Smolar podkreślił, że tematyka konferencji stanowiła tylko jeden z obszarów zainteresowań Jacka Kuronia, ale był on dla niego bardzo ważny. Kuroń odegrał bardzo istotną rolę w tej sferze. „Mówiąc o polityce wschodniej, wymienia się przede wszystkim znaczenie ‘Kultury’. Jej wpływ intelektualny i polityczny był oczywiście ogromny. Ale główne [jej] motywacje [...], gdy definiowała politykę wobec naszych wschodnich sąsiadów po wojnie, były polityczne. Natomiast w przypadku Jacka były to przede wszystkim motywacje moralne i poczucie sprawiedliwości, choć potrafił je przełożyć na język polityki i wyciągać z nich polityczne konsekwencje” - podkreślił.

Zdaniem Izy Chruślińskiej lwowskie i szerzej - galicyjskie – lata Kuronia miały ogromne znaczenie dla jego późniejszego stosunku do Ukraińców, jak i pojmowania przezeń złożoności relacji polsko-ukraińskich. „Z pewnością ta emocjonalność i wrażliwość pozwalały mu lepiej zrozumieć Ukraińców, odmienną pamięć historyczną. [...] Wypracował spójną i jasno przemyślaną analizę historycznych uwikłań i złożoności naszych wspólnych relacji”.

sesja 1 Bogumiła Berdychowska, Mirosław Czech, Aleksander Smolar, Iza Chruślińska, Myrosław Marynowycz

Nawiązując do powstałej w paryskiej „Kulturze” koncepcji Ukraina-Litwa-Białoruś, Jacek Kuroń optował za zmianą priorytetów polskiej polityki zagranicznej. Uważał, że najważniejszym zadaniem w tej sferze są stosunki ze wschodnimi sąsiadami, a zwłaszcza z niepodległą Ukrainą. Co jednak istotne, przyjaźń polsko-ukraińska nie powinna być budowana na antyrosyjskości. Krytykował też wyidealizowany autostereotyp Polski jako męczennika, który sprawia, że trudniej przebijają się do naszej świadomości takie niewygodne prawdy jak ta, że też mordowaliśmy bliźnich – przypominała Iza Chruślińska.

Mirosław Czech podkreślił, że wyznawana przez Jacka Kuronia wizja polityki narodowościowej Polski i jej stosunków z sąsiadami opierała się na trzech filarach. Pierwszym było przekonanie, że trzeba poznawać różne narody stanowiące ludność autochtoniczną Polski i umiejscawiać je w nowej rzeczywistości, co przeczyło lansowanej za komunizmu tezie o jednolitości narodowościowej Polski.

Mirosław Czech Mirosław Czech

Po drugie należy przygotować grunt pod rozwój stosunków z przyszłymi sąsiadami. Uważał, że jedną z największych przeszkód w budowaniu dobrosąsiedzkich relacji jest pamięć historyczna, toteż podstawowe znaczenie ma dla nich praca nad pojednaniem historycznym. Po trzecie jeśli chcemy, aby Polacy żyjący poza granicami naszego kraju czuli się dobrze i mieli zagwarantowane swoje prawa, musimy sami dawać pozytywny przykład, realizując modelową politykę wobec własnych mniejszości narodowych.

„Jego intuicje okazały się bardzo przenikliwe” – podkreślił Mirosław Czech. Z ubolewaniem zauważył, że obecnie pamięć odgrywa w stosunkach międzynarodowych większą rolę niż na przełomie lat 80. i 90. „Szczególnie jest to widoczne w stosunkach polsko-rosyjskich i polsko-ukraińskich” – ocenił.

Mirosław Marynowicz wspominał, że kiedy w pierwszych latach niepodległej Ukrainy wspólnie z Jackiem Kuroniem zastanawiali się, jak walczyć z negatywnymi zaszłościami w stosunkach polsko-ukraińskich, postanowili zrobić coś pozytywnego, by osłabić ich znaczenie. Zdecydowali, że dojdzie do wspólnych modłów na cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie. Według Marynowicza, gdyby nie Kuroń, który przyjechał do Lwowa będąc już bardzo chory, waga tych modlitw byłaby znacznie mniejsza.

Myrosław Marynowycz Myrosław Marynowycz

Przypominał także swój tekst z okazji rocznicy wydarzeń wołyńskich. Chciał go napisać tak, by ukraińskie społeczeństwo mogło się z nim zidentyfikować i dlatego nie miał ono ostatecznie takiej postaci, jakiej oczekiwaliby Polacy. Jacek Kuroń skomentował to tak: „Ani my, ani wy nie dojrzeliśmy jeszcze do pełnego przebaczenia, chociaż dojrzewamy każdego dnia i każdego roku”.

„Kuroń należał do niewielkiej grupy Polaków rozumiejących ukraiński ból.[...] Nie pozwalał, żeby prawda była jednostronna, rozumiał obie prawdy i to czyniło z niego nie tylko przyjaciela, ale i wychowawcę” – zaznaczył Marynowicz.

Jego zdaniem fakt, że Ukraina w ostatnim czasie nie wykonuje tylu przyjaznych gestów w kierunku Polski, ma proste wytłumaczenie: „Odwróciliśmy się do Polski tyłem, bo uważamy, że nasze zaplecze jest bezpieczne”.

Według Bogumiły Berdychowskiej działalność publiczną Jacka Kuronia w sferze polityki narodowościowej i wschodniej można podzielić na dwa okresy: pierwszy - polityczny, gdy idzie dwa kroki przed nastrojami społecznymi, ale bierze je pod uwagę i nie zapomina, że rozumną politykę można realizować tylko wówczas, gdy popiera ją znaczna część społeczeństwa, i drugi, gdy nie oglądał się już na rodaków, dając tylko świadectwo miłości do Ukrainy i Ukraińców.

Bogumiła Berdychowska Bogumiła Berdychowska

Polityka jest skuteczna wówczas, gdy prowadzi do znaczących zmian. W tym kontekście pierwszy etap działalności Kuronia był według Bogumiły Berdychowskiej sukcesem. „Stworzył standardy istniejące do dziś, na przykład Komisja ds. Mniejszości Narodowych i Etnicznych w polskim Sejmie, zdjęcie z polityki narodowościowej gorsetu policyjnego, ustawa mniejszościowa. Był też punktem odniesienia dla różnych środowisk, które pożeglowały już teraz w inną stronę” – oceniła. Uważa ona natomiast, że drugi etap nie przełożył się na sukces polityczny.

W dyskusji nad tymi wystąpieniami Piotr Tyma ostrzegł, że akcentując sukcesy działań Jacka Kuronia nie można zapominać o zagrożeniach. W ostatnich latach następuje bowiem zmiana nastrojów w kwestii pamięci historycznej i w Polsce „jest budowana swoista struktura antydialogu”. W wielu miastach polskiej prowincji obserwuje się wzrost zainteresowania publikacjami i wydarzeniami zaprzeczającymi dialogowi polsko-ukraińskiemu. „Za tym idą spotkania organizowane lub popierane przez organy samorządu, spotkania organizowane przy licznym udziale młodzieży w szkołach. Optymizm w tej kwestii jest przedwczesny” – ocenił.

Wyraził ubolewanie, że obecnie brak autorytetów mogących zastąpić Jacka Kuronia, który miał zdolność wczesnego reagowania na zagrożenia. On „tworzył zręby prawa, ale jego bezpośrednie reakcje i prowadzenie przezeń stałego dialogu sprawiały, że nie było ono martwe. Problem nastawienia jest kluczowy. Teraz brak postaci, do której obie strony miałyby zaufanie. Dochodzi do rozchodzenia się dialogu” – zaznaczył. Także Iza Chruślińska zwróciła uwagę na uwidoczniające się ostatnio bardzo negatywne tendencje społeczne. Mówiła: „Przy okazji rocznicy wybuchu II wojny światowej przeprowadzono w Polsce badania, pytając, kto był wówczas największym wrogiem Polaków. Na pierwszym miejscu wymieniono Ukraińców”.

sala

Według Bogumiły Berdychowskiej problemem nie są liderzy polityczni, tylko to, co się dzieje w środkach masowego przekazu i w dyskursie publicznym. „Głos księdza Isakowicza-Zalewskiego jest powielany przez dziesiątki stacji radiowych i telewizyjnych. Kilka miesięcy tego roku, w szczególności od kwietnia do sierpnia, było bardzo ciężkim okresem w relacjach polsko-ukraińskich. Ilość negatywnej, nienawistnej propagandy wylewającej się na Ukrainę była bardzo duża. To pokazuje słabość środowisk zainteresowanych dialogiem” – zaznaczyła.

Nawiązując do rajdu ku czci Bandery zwróciła uwagę, że zabrakło po stronie ukraińskiej głosu alternatywnego. Jednocześnie niszowe negatywne zjawiska, istniejące wcześniej na marginesie polskiej debaty publicznej, weszły do głównego nurtu. „Zniknął umiar w języku, spokój i namysł. Sytuacja jest o tyle trudna, że podobne, bardzo niepokojące zjawiska są po drugiej stronie granicy” – ostrzegła.

Podkreśliła jednak, że nie jest także prawdziwy jednoznacznie negatywny obraz sytuacji. Zgodziła się z także uwagą Bogdana Borusewicza, który zabierając głos w dyskusji ocenił, że wielkim sukcesem jest ciągłość polskiej polityki wschodniej niezależnie od tego, jakie siły polityczne są u władzy. W jej przekonaniu bardzo pozytywnie można ocenić także polska reakcję na epidemię nowej grypy na Ukrainie – i to zarówno ze strony samorządów, jak i premiera Donalda Tuska.

Aleksander Smolar Aleksander Smolar

Podsumowując tę część konferencji Aleksander Smolar przyznał, że pogorszenie atmosfery w stosunkach polsko-ukraińskich jest oczywiste. Wytłumaczył to tak: „Pękło pewne tabu. Można teraz mówić to, czego nie można było w latach 90. Pozytywne jest to, że publicznie ujawnionym tendencjom można przeciwdziałać. Po drugie liczy się kontekst historyczny. W Polsce panuje duże rozczarowanie Ukrainą ostatnich lat, co ułatwia ujawnianie się negatywnych sentymentów. Po trzecie wielu zmęczyło się szlachetnością. Dojrzeliśmy również do tego, żeby mówić rzeczy przykre i rozmawiać językiem prawdy”.

Druga część konferencji dotyczyła związków pamięci i polityki w Polsce, Rosji i na Ukrainie. Na wstępie Aleksander Smolar zaznaczył, że rośnie rola pamięci w polityce. Nie jest to tylko zjawisko polskie - podkreślał. „To efekt szczęśliwej substytucji – konflikty nie mają charakteru zbrojnego, więc następuje przesunięcie pola konflikt na historię" – ocenił. "Uczymy się przy tym historii nie po to, by wiedzieć, jak odnosić sukcesy, tylko by wiedzieć, kim jesteśmy. Konflikty rozgrywające się wokół pamięci dotyczą w istocie tożsamości narodowej”. Na przykład spory polsko-rosyjskie łączą się z głębokimi problemy dotyczącymi tożsamości. Nie omijają one także Polski, która musi znaleźć nową tożsamość w Europie.

sala Danuta Kuroń, Bogdan Borusewicz, Marcin Święcicki, Jurij Afanasjew

Według Jurija Afanasjewa, rośnie też zagrożenie związane z pamięcią w polityce. Powołał się na trzy przykłady kształtowania pamięci w Rosji: filmu dokumentalnego Zabić Rosjanina dotyczącego Ukraińców, którzy w I wojnie światowej przechodzili na stronę Austro-Węgier, a w II walczyli po stronie Niemiec – a więc zabijali w sobie Rosjanina wybierając zło; książki Tajemnice polskiej polityki, opublikowanej przed przyjazdem Władimira Putina do Polski i stanowiącej – jak podkreśla Jurij Afanasjew – czystą falsyfikację, brak w niej bowiem odniesień do konkretnych źródeł archiwalnych; i wreszcie dwóch książek Andrieja Iłłarionowa o ataku Rosji na Gruzję, pokazujących, ze mechanizm aneksji był taki sam jak w przypadku m.in. ataku na Polskę w 1939 roku.

Zwrócił uwagę, że te przykłady dotyczą trzech różnych sfer: świadomości historycznej, polityki w odniesieniu do pamięci oraz sytuacji współczesnej Rosji. „Całokształt tych sfer deformuje pamięć współczesnej Rosji”. Podkreślił również, że pamięć nie jest logiczna. „To produkt świadomości i emocji, a nie rozumu”.

Według niego masowa świadomość rosyjska jest smutnym tworem, który składa się z jednej strony z zachwytu sobą, a z drugiej – i to jego główna dominanta – imperialnej agresywności. Ale co ciekawe, w odróżnieniu od byłych państw kolonialnych w Rosji podstawą imperializmu jest globalny projekt teokratyczny, obejmujący ideę mesjańską. Projekt ten jest konsekwentnie realizowany.

Jarosław Hrycak Jarosław Hrycak

Jarosław Hrycak zwrócił uwagę, że o ile w stosunkach polsko-ukraińskich dokonał się w ciągu ostatnich 20 lat przełom porównywalny z pojednaniem francusko-niemieckim, to nie można tego samego powiedzieć o stosunkach Moskwa-Kijów. „To tanga trzeba dwojga. Brakuje nam partnera, który byłby gotów mówić językiem pojednania” – ocenił.

Podkreślił także: na Ukrainie nie ma świadomości znaczenia pojednania polsko-ukraińskiego, a w świadomości zbiorowej jedynym sąsiadem jest Rosja. „Zaryzykuje tezę, że polsko-ukraińskie pojednanie było możliwe tylko dlatego, że większość Ukraińców nie ma świadomości polskiej historii. Gdyby nie ta amnezja, polsko-ukraińskie pojednanie na pewno nie byłoby takie łatwe” – powiedział. „Połowa Ukraińców nadal nie wie, co się zdarzyło na Wołyniu, a jedna czwarta coś słyszała, ale nie wie nic pewnego”.

Wiele problemów Ukrainy wiąże się z osobą prezydenta Wiktora Juszczenki. „Po raz pierwszy mamy prezydenta z taką obsesją na punkcie historii. Żałowaliśmy kiedyś, że nie mamy historycznych dyskusji. Teraz chcielibyśmy, żeby one osłabły. Prezydent nie tylko ożywia temat kozactwa, Mazepy, Petlury, wielkiego głodu czy UPA, ale też coraz bardziej przeistacza historię Ukrainy w historię Ukraińców. To wielki krok do tyłu” – uważa Jarosław Hrycak.

Jego zdaniem bardzo istotne byłoby także ukraińsko-ukraińskie pojednanie, którego brak nadweręża stabilność polityczną kraju i podważa pojednanie polsko-ukraińskie. W tym kontekście nawiązał do udanego wewnętrznego pojednania w Hiszpania, gdzie receptą była amnezja. „Pamięć zbiorowa nie jest przypominaniem sobie, tylko sztuką zapominania” - ocenił. Hiszpańskie doświadczenia są jednak jego zdaniem nieprzekładalne na teren ukraiński, m.in. ze względu na brak instancji polubownej, jaką w tamtym kraju pełnił monarcha.

Jarosław Hrycak, Paweł Machcewicz Jarosław Hrycak, Paweł Machcewicz

Z kolei na instrumentalizowanie koncepcji ULB (Ukraina-Litwa-Białoruś) – czołowego hasła paryskiej „Kultury” - zwrócił uwagę Paweł Machcewicz. Według niego w Polsce bardzo selektywnie się do niej odwołuje. Co istotne, pierwotnie nie wiązała się ona z antyrosyjskością. „To, co teraz często jest ubierane w kostium odniesień do ‘Kultury’ paryskiej i UBL, ma więcej wspólnego z prometeizmem lat 20. i 30. Dziś sprowadza się to do bardzo daleko idącego wspierania państw, które powstały po upadku ZSRR, w ich konfliktach z Rosją” – powiedział.

Widzi on oznaki instrumentalizacji politycznej pamięci i historii zarówno po stronie rosyjskiej, jak i polskiej. Rosyjskie głosy przed rocznicą 1 września były utrzymane w tonie stalinowskim, zabrakło krytyki polityki Józefa Stalina i ZSRR po Pakcie Ribbentrop-Mołotow i wciąż nie odtajniono akt katyńskich. „Do tej pory brak elementarnego gestu dobrej woli ze strony Rosji w postaci odtajnienia wielu tomów śledztwa dotyczącego sprawy katyńskiej. Bez tych elementarnych gestów, których strona polska oczekuje, trudno sobie wyobrazić posunięcie się naprzód dialogu polsko-rosyjskiego w dziedzinie historii”. Instrumentalizacja występuje jednak także po stronie polskiej. Za jej przejawy można uznać wybijanie pojęcia ludobójstwa w uchwale Sejmu potępiającej sowiecką agresję na Polskę w 1939 roku czy pełne zrównywanie Trzeciej Rzeszy i ZSRR wbrew prawdzie historycznej.

„Nie służy to dochodzeniu do prawdy o II wojnie światowej i pojednaniu polsko-rosyjskiemu” – ocenił, podkreślając, że konieczne są gesty ze strony rosyjskiej. Widzi on jednak postęp w samym fakcie, że Władimir Putin przyjechał do Polski 1 września na Westerplatte.

Paweł Machcewicz widzi także potrzebę gestów ze strony ukraińskiej, gdyż polskie gesty w rodzaju potępienia akcji Wisła czy wystąpienie prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Pawłokomie nie spotykają się z odpowiedzią i wciąż brak jednoznacznego potępienia mordów na Wołyniu przez Ukrainę.

Andrij Portnow Andrij Portnow

Andrij Portnow za największy problem w dialogu Ukrainy z Rosją uważa to, że Rosja ma trudność z uznaniem jej podmiotowości. W stosunkach z Polską za kłopotem są rozmaite uproszczenia w postrzeganiu Ukrainy, na przykład utożsamianie przez stronę polską rosyjskojęzyczności z prorosyjską orientacją polityczną czy budowanie opozycji Ukrainy wschodniej i zachodniej. „Nie pozwala to adekwatnie zrozumieć tego, co się dzieje na Ukrainie” – zaznaczył.

Według niego istotne jest także to, że miejsce historii w życiu publicznym na Ukrainie jest dużo skromniejsze, niż się wydaje, i dużo mniej istotne niż w Polsce. „Na Ukranie jest niemożliwa debata publiczna choćby trochę porównywalna z dyskusją wokół Sąsiadów Jana Tomasza Grossa. Historia jest dekoracją dla polityki”- ocenił. Za problem uznał tez brak badań mikrohistorycznych, na przykład dotyczących Wołynia.

Adam Daniel Rotfeld Adam Daniel Rotfeld

Z kolei Adam Daniel Rotfeld powołał się na pozytywne doświadczenia Polsko-Rosyjskiej Grupy ds. Trudnych. „Opracowano ekspertyzy ukazujące te problemy w zwierciadlanym odbiciu i okazało się, że są one niezwykle zbieżne nie tylko co faktów, ale i ich interpretacji” – zauważył. Dotyczy to także Paktu Ribbentrop-Mołotow.

Jak podkreślił, zbliżenie w tych sprawach nie oznacza jednak, że znikną one z debaty publicznej, bo są instrumentalizowane i traktowane jako narzędzie do walki politycznej. Wysunął tezę, że historia nie budzi takich emocji na Ukrainie dlatego, że na terenie ZSRR nigdy nie była przedmiotem badań, tylko manipulacji. Przy jej pomocy kształtowano świadomość społeczną i stanowiła instrument bieżącej polityki, w tym gaszenia nacjonalizmu i budowania jednolitego narodu radzieckiego. Doprowadziło to do zamrożenia nie tylko świadomości, ale i wiedzy.

Uważa on, że wiele problemów w trójkącie Polska-Rosja-Ukraina wynika z głęboko zakorzenionych kompleksów. Jak zaznaczył, narody stosunkowo młode albo takie, które z różnych powodów nie miały możliwości zajmować się własną historią, mają szczególna tendencję do mitotwórstwa, co w Rosji przybiera postać wręcz karykaturalną.

Timothy Snyder Timothy Snyder

Z szeregiem postulatów wystąpił Timothy Snyder. Po pierwsze zwrócił uwagę, że wszelkie wypowiedzi przywódców należy umieszczać w kontekście polityki wewnętrznej danego kraju. W tym sensie wrześniową wizytę Putina w Polsce i październikowe słowa prezydenta Dmitrija Miedwiediewa można uznać za pozytywną konkurencję. Po drugie historyk powinien być przede wszystkim naukowcem, a dopiero w dalszej kolejności Polakiem, bo inaczej staje się podatny na prowokacje. Po trzecie zaś Polska powinna konkurować z Rosją otwartością, bo nie jest w stanie konkurować twardą polityką historyczną.

W wymiarze europejskim przydałoby się natomiast podawanie przez Polskę rzetelnej liczby ofiar, bo w tej chwili rozbieżność jest tak wielka, że każdy naród ma powód, żeby podawać przesadzone. Należałoby także wszelkie wydarzenia historyczne umieszczać w szerszym, europejskim kontekście, bo obecnie odnosi się wrażenie, że w danym miejscu byli np. tylko Ukraińcy i Polacy. „Konfliktu polsko-ukraińskiego nie da się wyjaśnić tylko nacjonalizmem, bez odniesienia do trzech okupacji. Bez szerszego kontekstu te czystki etniczne nie dają się zrozumieć” – zaznaczył. Kłopotem jest także brak zgody w Europie co do tego, ze II wojna światowa wybuchła we wrześniu 1939 roku i że agresorów było dwóch.

Zdaniem Timothy Snydera radykalnych reform wymaga Instytut Pamięci Narodowej. Przede wszystkim każdy pracownik Instytutu powinien się posługiwać jakimś językiem obcym, co można ułatwić na przykład wymianę zagraniczną. „Jeżeli Instytut ma proponować taką wizję świata, według której to, co się staje w Polsce, jest głównie skutkiem działań z zewnątrz, musi przynajmniej używać języka rosyjskiego albo niemieckiego”. Po drugie IPN powinien zrezygnować z publikowania dokumentów. „To nie są żadne książki. Ja jedyny to czytam pośród cudzoziemców. Jeżeli chce się, żeby cudzoziemcy byli w stanie zrozumieć polską historię, trzeba publikować zgrabniej i krócej” – podkreślił.

Działalność IPN była także przedmiotem krytycznych uwag innych dyskutantów. Mirosław Czech wyraził na przykład ubolewanie, że w centrum zainteresowania Instytutu znajdują się sprawy agenturalne, a kompletnie brak publikacji na temat współpracy opozycji demokratycznej między różnymi państwami i polityki wschodniej. „Ta tradycja domaga się przypominania i kontynuowania” – zaznaczył.

Uczestnicy dyskusji podkreślali, że historia w różnych państwach siłą rzeczy jest różna, ale nie może być przedmiotem kompromisu. Jak mówił Timothy Snyder: „Historia nie polega na uzgadnianiu, tylko na rozumieniu. Daje to szansę na wspólnotę, której nie dadzą potępienie ani chwała”.

Małgorzata Wyrzykowska


Tezy wprowadzające do dyskusji

Jacek Kuroń odegrał ważną rolę w kształtowaniu polityki przedsierpniowej opozycji demokratycznej i odrodzonego państwa polskiego wobec państw leżących na wschód od Polski. Realizował koncepcję ULB „Kultury” paryskiej, wnosząc do niej oryginalny wkład – przede wszystkim w dziele pojednania i porozumienia między ludźmi i narodami. Uważał to za najtrwalszy fundament budowy stosunków między państwami. Z konsekwencją podejmował tematy najtrudniejsze, szczególnie w relacjach polsko-ukraińskich.

Był wyczulony na pamięć historyczną innych narodów. Dbał przy tym, by do działań na rzecz pojednania włączyć środowiska polskie – mieszkańców ziem II Rzeczypospolitej, które po II wojnie światowej weszły w skład Litwy, Białorusi i Ukrainy. Był inicjatorem cyklu konferencji „Trudne pytania”.

Jacek Kuroń był architektem polityki narodowościowej III Rzeczypospolitej. W sejmach trzech kadencji pełnił funkcję przewodniczącego Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych. Był współautorem projektu ustawy o mniejszościach narodowych, którą parlament uchwalił po jego śmierci. Środowiska mniejszościowe widziały w nim partnera, opiekuna i przyjaciela.

W okresie, który upłynął od odejścia Jacka Kuronia, rola pamięci w polityce wewnętrznej i zagranicznej Polski i jej sąsiadów wzrosła jeszcze bardziej. Politycy wszelkich opcji podkreślają potrzebę prowadzenia polityki historycznej. Upatrują w niej nie tylko element kształtowania tożsamości własnych społeczeństw, lecz również zasadniczy czynnik legitymizacji swoich rządów. Pamięć została zinstrumentalizowana, używa się jej do pognębienia przeciwnika.

Niedawne obchody 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej pokazały, że oceny wydarzeń z przeszłości wciąż dzielą Polskę i Rosję. Pomimo wysiłku polityków, by zmienić ten stan. Spory dotyczą oceny przyczyn wybuchu wojny, ówczesnej polityki ZSRR i II Rzeczypospolitej. Wciąż dyskutowana jest kwestia znaczenia paktu Ribbentrop-Mołotow oraz kwalifikacji prawnej Zbrodni Katyńskiej.

Podobnie rzecz się ma z relacjami polsko-ukraińskimi. Polaków i Ukraińców wciąż dzieli pamięć antypolskiej czystki etnicznej dokonanej przez UPA na Wołyniu i w Galicji Wschodniej, ocena polskich zbrodni na Ukraińcach oraz akcji „Wisła”. Dzieje się tak pomimo konsekwentnych działań na rzecz pojednania, podejmowanych przez kilku prezydentów, Jana Pawła II i hierarchów Kościoła rzymskokatolickiego i greckokatolickiego.

Nie chodzi wyłącznie o kwestie dziejów najnowszych. Spory rodzą się na gruncie problemów narracyjnych i oceny tego, kogo w relacjach dwustronnych uznać można za sprawcę, a kogo za ofiarę. Dla Polaków zarówno Ukraińcy, jak i Rosjanie – na równi z Niemcami – są winni za katastrofę II Rzeczypospolitej i ogromne cierpienia. W dyskursie ukraińskim Polacy i Rosjanie odpowiadają za fiasko prób ustanowienia niepodległego państwa i realizację polityki imperialistycznej na ziemiach zamieszkanych przez Ukraińców.

Iskrzy również w rosyjsko-ukraińskich debatach na temat pamięci. Nie chodzi już o kwestię prawomocności dziedziczenia spuścizny Rusi Kijowskiej, czym szczególnie intensywnie zajmowano się w latach 90. Dziś spór dotyczy historii najnowszej: oceny Stalina, Wielkiego Głodu, II wojny światowej i okresu powojennego.

Geografia pamięci zakreśla granice i intensywność odczuwanej wspólnoty. Dzisiaj mamy do czynienia z pamięcią głęboko podzieloną, z odrębnymi, wręcz wrogimi sobie narracjami. Z brutalnie wykluczającymi się opowieściami o historii. Legitymizują one prowadzenie określonej polityki, nadają jej moralne alibi.

Przezwyciężanie konfliktu pamięci, zapisanego w narodowych narracjach bólu i wrogości, tworzy podstawy trwałego unormowania stosunków wzajemnych. Bez tego nie znajdziemy ani adekwatnych narzędzi do opisu rzeczywistości ani nie będziemy mogli prowadzić skutecznej polityki.

Konferencja została zorganizowana przez Fundację Batorego we współpracy ze Związkiem Ukraińców w Polsce.

Noty biograficzne uczestników

Jurij Afanasjew (ur. 1934) – historyk, profesor, wieloletni rektor, a obecnie prezes Rosyjskiego Państwowego Uniwersytetu Humanistycznego w Moskwie. Były dysydent. W latach 80. jeden z ideologów pieriestrojki. Doktor honoris causa wielu renomowanych uniwersytetów. Opublikował m.in. 50 ideés qui ebranlent le monde. Dictionnaire de la glasnost (1989), Russland – Despotie oder Demokratie (1993), Groźna Rosja (2001).

Bogumiła Berdychowska (ur. 1963) – publicystka. Od 1989 do 1994 kierowała Biurem ds. Mniejszości Narodowych w Ministerstwie Kultury i Sztuki. W latach 1994-2002 zastępca dyrektora V programu Polskiego Radia. Publikowała m.in. w „Gazecie Wyborczej”, „Krytyce” (Kijów), „Kulturze” (Paryż), „Rzeczpospolitej”, „Tygodniku Powszechnym”, „Więzi”. Wydała Mniejszości narodowe w Polsce. Praktyka po 1989 roku (redakcja 1998), Bunt pokoleń (współautor Ola Hnatiuk, 2000, przekład ukraiński 2004), Prostir swobody. Ukrajina na szpaltach Paryzkojii ‘Kultury’ (2005), Ukraina. Ludzie i książki (2006) oraz wybór listów emigrantów ukraińskich adresowanych do Jerzego Giedroycia (2004, przekład ukraiński 2008).

Iza Chruślińska (ur. 1956) – absolwentka wydziału pedagogiki UW oraz studiów III cyklu w Institut National des Langues et Civilisations Orientales w Paryżu. W latach 2007-2008 koordynator Planu Działań Rady Europy i Unii Europejskiej w dziedzinie mediów dla Ukrainy w Kijowie. Stale współpracuje z „Przeglądem Politycznym”. Publikowała m.in. w „Dialogu”, „Duch i Litera”, „Gazecie Wyborczej”, „Jehupec”, „Rzeczpospolitej”, „Ukrajinskyj Żurnal”, „Więzi”. Wydała Była raz Kultura (1994, 2003), Wiele twarzy Ukrainy (z Piotrem Tymą, 2005). W grudniu b.r. ukażą się jej Rozmowy z Jarosławem Hrycakiem.

Mirosław Czech (ur. 1962) – publicysta , komentator polityczny „Gazety Wyborczej”. Członek władz Związku Ukraińców w Polsce. W latach 1993–2001 poseł na Sejm RP. Działacz Unii Demokratycznej, a następnie Unii Wolności. W latach 1997-2001 Sekretarz generalny Unii Wolności, a w latach 2005–2006 Partii Demokratycznej – demokraci.pl.

Jarosław Hrycak (ur. 1960) – historyk, profesor Ukraińskiego Katolickiego Uniwersytetu we Lwowie. Dyrektor Instytutu Badań Historycznych na Uniwersytecie im. I. Franko we Lwowie. Visitor professor m.in. w CEU w Budapeszcie (1996-2009), Harvard University (2000, 2001) oraz Columbia University (1994, 2004). Autorem ponad 400 artukułów, esejów, recenzji oraz książek. Wydał m.in. Narys istoriji Ukrajiny. Formuwannja modernoji ukrajinśkoji naciji XiX-XX stolittja (1996; polski przekład Historia Ukrainy 1772-199 został uhonorowany Nagrodą Zagraniczną Przeglądu Wschodniego za rok 1997), Strasti za nacjonalizmom (2004), Prorok u swojej witczyzni. Iwan Franko ta joho spilnota (2006, uznana za książkę roku na Ukrainie), Zhyttia, smert ta inszi nerpyjemnosti (2008), Nowa Ukraina. Nowe interpretacje (2009).

Paweł Machcewicz (ur. 1966) – historyk, prof. dr hab. Dyrektor Muzeum II Wojny Światowej. Wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego. Pracownik Zakładu Najnowszej Historii Politycznej Instytutu Studiów Politycznych PAN. W latach 1990-2000 redaktor „Mówią wieki”. W latach 2000-2006 dyrektor Biura Edukacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej. W latach 1999-2006 wykładowca Collegium Civitas, w 2006 roku prorektor ds. akademickich. Wydał m.in. Władysław Gomułka (1995), Historia Hiszpanii (z Tadeuszem Miłkowskim, 1998), Emigracja w polityce międzynarodowej (1999), Wokół Jedwabnego, tom 1-2 (z Krzysztofem Persakiem, red., 2002), Monachijska menażeria, Walka z Radiem Wolna Europa 1950-1989 (2007). Otrzymał Nagrodę im. Jerzego Giedroycia.

Myrosław Marynowycz (ur. 1949) – religioznawca, publicysta. Prorektor Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego we Lwowie. Przewodniczący Instytutu Badań nad Religią i Społeczeństwem. Dysydent, obrońca praw człowieka. W 1976 roku współtwórca Ukraińskiej Grupy Helsińskiej. W 1977 roku skazany na 7 lat łagrów i 5 lat zesłania. Wyszedł na wolność w roku 1987. Założyciel ukraińskiego oddziału Amnesty International. Doradca ds. ekumenicznych zwierzchnika Cerkwi Greckokatolickiej kard. Lubomyra Huzara. W 2001 roku świecki audytor Synodu Biskupów w Rzymie. Wydał m.in. Spokutuwannia komunizmu (1993), Ukrajina: Doroha czerez pustelju (1993), Ukrajinśka ideja i chrystianstwo, abo koły harcujut kolorowi koni Apokalipsysu (2003).

Andrij Portnow (ur. 1979) – historyk, dr. Absolwent wydziału historii na Uniwersytecie Dniepropietrowskim oraz kulturoznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktor naczelny czasopisma „Ukraina Moderna”. Research fellow Uniwersytetu w Trewirze oraz w Centrum Badań nad Holocaustem i Ludobójstwami w Amsterdamie. Wydał Nauka u wyhnanii (2008, Nagroda im. Jerzego Giedroycia Ambasady RP w Kijowie). Autor ponad 100 publikacji naukowych. Publikował m.in. w „Ab Imperio”, „Belaruski Histaryczny Ahliad”, „Krytyka”, „Nowa Europa Wschodnia”, „Osteuropa”.

Adam Daniel Rotfeld (ur. 1938) - politolog, prawnik, prof. dr hab. Współprzewodniczący Polsko-Rosyjskiej Grupy do Spraw Trudnych. Przewodniczący Kolegium Doradczego Sekretarza Generalnego ONZ do Spraw Rozbrojenia. W latach 1961-1989 pracownik Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych w Warszawie. Od 1989 roku kierownik projektu badawczego w Sztokholmskim Międzynarodowym Instytucie Badań nad Pokojem (SIPRI). W latach 1991-2002 dyrektor SIPRI. W latach 1992-1993 przedstawiciel przewodniczącego KBWE w sprawie politycznego rozwiązania konfliktu na Lewym Brzegu Dniestru (Republika Mołdowa). Od 2002 wiceminister, a w 2005 roku minister spraw zagranicznych. Opublikował ponad 20 monografii i prac zbiorowych oraz blisko 300 studiów i artykułów naukowych. Ostatnio wydał Polska w niepewnym świecie (2006).

Aleksander Smolar (ur. 1940) - politolog, publicysta, prezes Zarządu Fundacji im. Stefana Batorego. Zastępca przewodniczącego Rady Naukowej Instytutu Nauk o Człowieku w Wiedniu. W latach 1971-1989 na emigracji politycznej we Włoszech, Wielkiej Brytanii i we Francji. W 1974 współzałożyciel i redaktor naczelny kwartalnika politycznego „Aneks”. W latach 1989-1990 doradca ds. politycznych premiera Tadeusza Mazowieckiego, a w latach 1992-1993 doradca ds. polityki zagranicznej premier Hanny Suchockiej.

Timothy Snyder (ur. 1969) – historyk, profesor Uniwersytetu Yale. Specjalista historii nowożytnego nacjonalizmu i historii Europy Środkowej i Wschodniej. Współpracował z uniwersytetami w Paryżu, Wiedniu, Warszawie, Pradze i Uniwersytetu Harvarda. Opublikował m.in. Rekonstrukcja narodów: Polska, Ukraina, Litwa i Białoruś. 1569-1999 (2003) oraz Tajna wojna. Henryk Józewski i polsko-sowiecka rozgrywka o Ukrainę (2005).


Copyright © Fundacja Batorego
Drukuj stronę
Do góry