Zawłaszczanie państwa: klientyzm, korupcja, nepotyzm

17 września 2012


sesja I
godz. 12.00-14.00
Nasze i wasze patologie: refleksje o problemach w różnych okresach i pod rządami różnych partii, a także o sytuacji w innych państwach

Wystąpienia: Marek Borowski (senator RP), Ludwik Dorn (poseł na Sejm RP), Radosław Markowski, (Instytut Nauk Politycznych Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej),  Edmund Wnuk-Lipiński (rektor Collegium Civitas).
 
Pytania i komentarze z sali
 
sesja II
godz. 14.45-17.00
Obecne zagrożenia: specyfika aktualnych problemów i sposoby przeciwdziałania
 
Wystąpienia: Antoni Kamiński (Instytut Studiów Politycznych PAN), Grażyna Kopińska (Fundacja im. Stefana Batorego), Grzegorz Makowski (Instytut Spraw Publicznych), Paweł Soloch (Instytut Sobieskiego), Marcin Walecki (Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka – ODIHR)
 
Pytania i komentarze z sali
 
Prowadzenie: Aleksander Smolar (prezes Fundacji im. Stefana Batorego)

Pełny zapis dźwiękowy debaty

Sesja I [MP3 52MB], czas trwania: 2 godz. 13 min.
Sesja II [MP3 49MB], czas trwania: 2 godz. 11 min. 

Relacja z debaty

Państwo nie ma spójnej wizji i długofalowej strategii walki z korupcją, brakuje też woli politycznej – zgodzili się uczestnicy debaty. Politycy wskazywali na konieczność porozumienia międzypartyjnego w walce z nepotyzmem, eksperci zaś podkreślali nie tylko potrzebę rozwiązań instytucjonalnych, w tym transparentności administracji publicznej i wzmocnienia służby cywilnej, lecz także aktywności społecznej i edukacji obywatelskiej.

I sesja
Nasze i wasze patologie: refleksje o problemach w różnych okresach i pod rządami różnych partii, a także o sytuacji w innych państwach.

Marek Borowski
ocenił, że walkę z nepotyzmem i „kolesiostwem” utrudnia brak dialogu między aktualnie rządzącymi i opozycją. Porozumienie między partiami politycznymi jest konieczne, gdyż stopniowe rozwiązywanie problemu wymaga dłuższej perspektywy niż jedna kadencja. Przykładem jest służba cywilna, która została utworzona według najlepszych zachodnich wzorów, a następnie była stopniowo rozmontowywana. „SLD wprowadziło zmiany, które pozwalały przyjmować na kierownicze stanowiska ludzi spoza służby cywilnej, PiS wprowadził zasób kadrowy, który teraz został zlikwidowany, niemniej konkursy budzą wiele wątpliwości” – zauważył Borowski. W ramach walki z korupcją z jednej strony trzeba wprowadzać regulacje prawne czy obyczajowe, z drugiej zaś zmieniać mentalność społeczną, która w gruncie rzeczy zjawiska te akceptuje. „Jest to praca na dłuższy okres i bez porozumienia między ugrupowaniami politycznymi nie da się tej kwestii rozwiązać” – podkreślił senator.

Według niego świadoma polityka „kolesiowska” zaczęła się po 1993 roku, gdy SLD odniosło niespodziewane zwycięstwo w wyborach. Sojusz oględnie jednak podchodził do obsadzania stanowisk ze względu na świeżą pamięć o PRL. Polityka ta uległa nieco zaostrzeniu po wygranej AWS w 1997 roku, gdy pojawiło się słynne hasło: TKM. Potem sytuacja się wciąż pogarszała. Następna kadencja SLD była odwrotnością poprzedniej z wyraźną polityką popierania „naszych”, co prowadziło też do rozwoju korupcji, tej rozumianej potocznie, i do upadku rządów Sojuszu. „Potem przyszedł PiS. Zaczęło wchodzić w krew, że poprzednie rządy były tak złe, że to nie było płynne przekazywanie władzy, lecz odgrywanie się i jest nadal” – podsumował Borowski.

Ludwik Dorn
odwołał się do pojęcia podstawowej struktury społecznej zaczerpniętego z Teorii sprawiedliwości Johna Rawlsa. Ocenił, że błędem, który popełniali przywódcy jego obozu politycznego „było postrzeganie podstawowej struktury społecznej jako układu hierarchiczno-scentralizowanego”, w którym „spotykają się wiodący politycy, biznesmeni, przestępcy i służby specjalne i zapadają ustalenia”. „We mnie już wtedy (…) zaczęło się rodzić przekonanie, że ten układ ma charakter luźny i sieciowy, gdzie pewne kryteria wyjść i wejść oraz dystrybucji zysków mają charakter interaktywny, płynny” – wyznał. Mechanizmem, który ujawnia, kto wobec tego układu jest online, a kto offline, jest kryterium zatrudnieniowe.

Według polityka podjęto dwie próby zakwestionowania tego układu – obie przegrane. „Pierwsza to rewolucja, której usiłował dokonać Leszek Miller, który by ograniczyć interaktywność układu sieciowego, usiłował pójść drogą putinowską. Drugą były rządy PiS, gdzie o układzie mówiono wprost. Podstawową intelektualno-polityczną słabością lat 2005-2007 był jednak brak pozytywnej wizji” – powiedział Dorn.
Zgodził się z Borowskim, że skoro nie widać możliwości rewolucji, „pozostała próba głębokiej reformy”, a jej elementem muszą być reguły porozumienia, które wprowadzą „spluralizowanie wpływów w podstawowej strukturze społecznej”.

Radosław Markowski
przedstawił wyniki przeprowadzonego w 88 krajach badania „Demokratyczne mechanizmy rozliczalności”, zrealizowanego na zlecenie Banku Światowego w 2009 roku, które koncentruje się na związku między politykami i obywatelami. W jednomandatowych okręgach wyborczych relacja ta jest spersonifikowana. Model responsible party government zakłada, że partie są rozliczane przez wyborców z przedstawionego programu, na którego podstawie następuje dystrybucja dóbr – kolektywnych, klubowych prywatnych. Alternatywą są powiązania klientelistyczne. „Tam, gdzie w polityce nie opłaca się realizować zobowiązań programowych, dystrybucja i relacje są bardziej spersonifikowane, dobra bardziej klubowe albo wręcz indywidualistyczne i skala dystrybucji jest mniejsza” – wyjaśnił Markowski.

Na świecie nie ma partii, które nie podejmują żadnych zabiegów klientelistycznych lub programowych, ale jednoczesne stosowanie obu strategii nie daje oczekiwanych efektów. W większości dojrzałych demokracji sprawdza się programowa mobilizacja elektoratu, a w niżej rozwiniętych podejmowane są prawie wyłącznie zabiegi klientelistyczne. Rozwój kraju ma bowiem niezwykle silny wpływ na strategie partii politycznych, a decydującymi czynnikami są: jakość demokracji, państwo prawa, szczodrość polityki społecznej, kapitał zaufania społecznego i poparcie dla demokracji jako ustroju. Wiele zależy też od struktury organizacyjnej partii, jej wielkości, od tego, czy jest ona personalistyczna, czy ma status partii rządowej. Ważne jest też społeczne zakorzenienie polityki – istnienie „pasów transmisyjnych” w postaci organizacji pozarządowych, stowarzyszeń, klubów, które mają możliwość codziennego wpływania na wyborców. Sięganiu po strategie klientelistyczne sprzyjają też etniczny pluralizm i konsocjonalizm oraz rywalizacyjność wyborów.

Markowski zauważył, że systematycznie już od kilku lat w różnych badaniach dotyczących jakości demokracji, nie tylko klientelizmu, Europa Środkowo-Wschodnia, w tym Polska, wypadają ponadnormatywnie dobrze w wielu aspektach, lepiej niż przewidują sporządzane modele. Dużo gorzej wypadają bogatsze kraje Ameryki Łacińskiej, które mają podobne parametry.

Edmund Wnuk-Lipiński
postulował, by korzeni patologii we współczesnej Polsce szukać w przeszłości, a przede wszystkim w traumie zmiany systemowej. Podkreślił, że jedną z przyczyn upadku systemu była kompletna katastrofa funkcjonalna instytucji w PRL. Wyniesione z tego czasu przeświadczenie, że każda instytucja ma formalne cele, ale życie toczy się poza formalnymi regułami, miało dewastujący wpływ na postawy społeczne. W fazie międzysystemowej, gdy podważone zostały stare reguły gry, a nie było jeszcze nowych, utrwaliła się postawa wyrażana hasłem „co nie jest zakazane, jest dozwolone”. Kodyfikację reguł w życiu publicznym część społeczeństwa potraktowała jako ograniczenie świeżo zdobytej wolności, a formalnie sklasyfikowane patologie społeczne nie były oczywiste. Skutkiem jest permisywizm wobec zła społecznego. Przykładem jest przyzwolenie na zachowania patologiczne ludzi pod wpływem alkoholu. W fazie konsolidacyjnej transformacji, gdy społeczeństwo powinno zinternalizować skodyfikowane reguły gry, rozmiar patologii społecznych powinien maleć. Proces ten nie został w Polsce zakończony, choć inne wskaźniki pokazują, że mamy raczej demokrację skonsolidowaną – ocenił profesor. W wymiarze normatywnym walka toczy się według niego między polską tendencją, by prawo omijać, a purytańskim amerykańskim podejściem zakładającym przestrzeganie prawa.

Wnuk-Lipiński wspomniał o zjawisku amoralnego familiaryzmu, wskazując, że istnieje też amoralny kolektywizm. Oba charakteryzują się przekonaniem, że należy dbać o dobro bliskich, nawet jeśli to kłoci się z normami moralnymi, ponieważ wszyscy tak czynią. „Amoralny familiaryzm czy kolektywizm jest społeczną postawą wielu działań w sferze publicznej, które są żyzną glebą dla pojawiania się patologii społecznej i które dlatego ze mamy mechanizmy demokratyczne są transmitowane do klasy politycznej. Zresztą te relacje są obustronne” – zauważył profesor.

Aleksander Smolar
zwrócił uwagę na bardzo niski stopień zaufania społecznego, przy którym paradoksalnie nepotyzm i klientelizm mogą być sposobem na zwiększenie efektywności działania. Zatrudnianie znajomych i bliskich może być strategią, która minimalizuje środki, sposobem na zwiększanie wiarygodności dopływających informacji. „Można to traktować jako amoralny familiaryzm, ale równocześnie jako racjonalizm w organizacji” – zaznaczył Smolar.

Były prezes NIK Janusz Wojciechowski zaprotestował z kolei przeciwko tezie o społecznym przyzwoleniu na korupcję. Według niego ludzie dają łapówki, bo są do tego zmuszeni, żyjąc w określonym systemie. Jego zdaniem przełom nie nastąpi, dopóki nie zacznie naprawdę funkcjonować zapisane w konstytucji prawo obywateli do wnoszenia skarg. Na razie bowiem skargę, która – jak zaznaczył – nie może być anonimowa, rozpatruje ten, kogo ona dotyczy; większość skarg uznawana jest więc za bezzasadne, np. na 42 tys. skarg wniesionych do ministra sprawiedliwości zasadnych było 500. Na dodatek wniesienie skargi zazwyczaj pogarsza sytuację skarżącego.

II sesja
Obecne zagrożenia: specyfika aktualnych problemów i sposoby przeciwdziałania

Prof. Antoni Kamiński podważył argumenty o historycznych źródłach postaw korupcyjnych w Polsce, wskazując, że istnieją precedensy takie jak Hongkong czy Singapur, w których skutecznie zwalczono takie postawy mimo dawnych, kulturowych tradycji. Powołał się na analizy porównawcze, m. in. naukowców Uniwersytetu Harvarda, które pokazują wysoką korelację między zgeneralizowanym zaufaniem do ludzi oraz zaufaniem do instytucji publicznych, które jest ściśle powiązane z jakością prawa i skutecznością jego egzekucji. Jeśli więc mamy dobre prawo, sprawnie egzekwowane, to wzrasta nie tylko zaufanie do instytucji publicznych, lecz także zaufanie ludzi między sobą, ponieważ czują się oni chronieni przed różnego typu oszustami, np. inicjatorami piramid finansowych – wskazał profesor.
Aby ukrócić nepotyzm, potrzebne jest przywództwo nastawione na realizację zadań – ocenił Kamiński. Powołał się na przykład Ronalda Reagana, który już jako gubernator Kalifornii miał opinię człowieka z dobrą ręką do wyboru pracowników. Gdy misję na stanowisku publicznym traktuje się zadaniowo, szuka się ludzi, którzy pomogą zrealizować zadanie, a nie krewnych czy kolegów partyjnych. Tymczasem w Polsce już w młodzieżówkach partyjnych jednym z motywów działania jest dostęp do stanowisk w służbie publicznej. „Postulowałbym zrównoważenie rozwiązywania problemów za pomocą polityki rozwiązywaniem problemów za pomocą analizy” – powiedział profesor, nawiązując do rozróżnień wprowadzonych przez Jamesa G. Marcha i Herberta Simona.

Zwrócił uwagę, że rozliczalność w ramach państwa, rozumiana jako kontrola, jest zawężona przez wprowadzane rozmaite ograniczenia formalne. Od czasu przyjęcia ustawy o dostępie do informacji publicznej toczy się walka o zredukowanie zakresu jej działania, ograniczono uprawnienia NIK, w ogóle nie słyszy się o Prokuratorii Generalnej, która – po jej ponownym powołaniu w 2005 roku – ma tak okrojone kompetencje, że stała się niepotrzebna. Na dodatek prokuratury ignorują większość sygnałów NIK o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, co potwierdziła w dyskusji Alina Hussein z tej instytucji. Według nie prokuratura podejmuje zaledwie 26-28 proc. zawiadomień z NIK o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, choć jeszcze 10 lat temu było to 45 proc.

Jak wyjaśniła Grażyna Kopińska, z badań wynika, że zwykła, codzienna korupcja jako zjawisko maleje. Narasta jednak korupcja w przetargach publicznych, rosną naciski na osoby tworzące nowe prawo lub wydające decyzje, problemem jest nepotyzm oraz zjawisko, które można nazwać nie tyle zawłaszczaniem państwa, co miękkim przywłaszczaniem instytucji państwa.
Podkreśliła, że punktu widzenia walki z nepotyzmem najważniejsze jest wprowadzenie do procedur instytucji publicznych działań, które to zjawisko ograniczą. Tymczasem po tzw. aferze taśmowej PSL jedyną reakcją władz była dymisja ministra rolnictwa. „To i tak więcej niż półtora roku wcześniej po poprzedniej prowokacji dziennikarzy TVN”, kiedy reakcją była wypowiedź premiera, że „nasz koalicjant ma inne standardy” – zauważyła. Kopińska przestrzegła, by w kontekście nepotyzmu oddzielać sferę publiczną od prywatnej, „bo czym innym jest zatrudnianie znajomych w prywatnym biznesie, a czym innym w instytucjach publicznych”.

Przywłaszczanie instytucji państwa to – jak wyjaśniła – sytuacje, gdy instytucje publiczne stają się własnością poszczególnych partii czy w mniejszych społecznościach grup znajomości, koterii czy w małych środowiskach nawet rodzin. „Zaryzykuję tezę, że przywłaszczanie instytucji państwa jest racją bytu i działania bardzo wielu samorządów w Polsce, a pewne elementy tego zjawiska można zaobserwować w instytucjach centralnych, agencjach, spółkach skarbu państwa” – powiedziała.
Narzędzia stosowane do przywłaszczania instytucji państwa to: ograniczenie do minimum kontroli, obsadzanie stanowisk „swoimi” i utajnianie wszelkich działań. W tej chwili samorządu nie kontrolują obywatele, a po zmianach w ustawie samorządowej ograniczono rolę rad gminnych, w których i tak przewagę ma ugrupowanie wójta czy burmistrza. Zasadę obsadzania stanowisk „swoimi” stosują nie tylko partie polityczne – zastrzegła Kopińska, powołując się na przykład ruchu Obywatelski Dolny Śląsk, który szedł do wyborów pod hasłem odpolitycznienia polityki, a po wyborach jeden z jego młodych działaczy pełni jednocześnie 5 stanowisk. „Ten typ myślenia jest w samorządach – ale nie tylko – regułą” – zaznaczyła. Utajnianie działań sprawia zaś, że radnym i obywatelom odmawia się udzielenia informacji o wydawaniu pieniędzy samorządowych, powołując się na ochronę danych osobowych albo tajemnicę handlową.

Jako metody przeciwdziałania tym zjawiskom Kopińska wymieniła: jawność, wzmocnienie służby cywilnej w administracji rządowej oraz przeniesienie jej zasad do administracji samorządowej, aktywność obywatelską oraz posiadanie przez rządzących koncepcji walki z korupcją i woli politycznej. Zauważyła jednak, że o przeniesieniu zasad służby cywilnej do administracji samorządowej już od dawna się nie wspomina, a wręcz od lat próbuje się ograniczyć służbę cywilną na poziomie administracji państwowej, najpierw za pomocą zmian ustawy, a obecnie instrumentów finansowych, nie dając pieniędzy na powiększenie grona urzędników mianowanych. Minister finansów zgodził się na 200 mianowań w 2013 roku, co oznacza najmniej w historii służby cywilnej. Nigdy nie było też długofalowej wizji walki z korupcją, nie powstała strategia antykorupcyjna, były tylko krótkoterminowe plany na 4 lata. Realizację ostatniego z nich zakończono w grudniu 2009 roku. Od tego czasu nie ma żadnego programu, a gdy organizacje pozarządowe upominają się o strategię antykorupcyjną, rząd odpowiada, że trwa jej integracja z kilkunastoma innymi strategiami.

Grzegorz Makowski
podkreślił, że specyfika korupcji nie zmienia się zasadniczo. Wiadomo, że należy jej szukać w takich sferach, jak zamówienia publiczne, styk sektora prywatnego z publicznym, partie polityczne itd. W Polsce od początku lat 90. przekonanie, że korupcja jest problemem dużym albo bardzo dużym nie spadło poniżej 85 proc. (wg sondaży CBOS). Jednak zdaniem Makowskiego mimo wszystkich negatywnych zjawisk poczyniliśmy postępy. Zmniejsza się nie tylko tzw. petty corruption, również na poziomie systemowym, mimo braku strategii i polityki antykorupcyjnej, można dostrzec zmiany, z których wiele zostało wymuszonych m. in. przez organizacje pozarządowe. Paradoksalnie główne spiętrzenie reform przypadło na okres rządów SLD, bo trzeba było dostosować prawo do wymogów unijnych. „Mamy postęp, bo mamy infrastrukturę antykorupcyjną, która nie jest zła. Pytanie, czy potrafimy jej używać” – zaznaczył Makowski.
Nadal jednak istnieje wiele problemów, które powinny być rozwiązywane narzędziami prawnymi czy w sposób instytucjonalny – przyznał, podkreślając, że „rząd powinien zmapować wszystkie słabe punkty i na tej podstawie zaprojektować strategię długofalową”. Zastrzegł przy tym, że instrumenty prawne i instytucjonalne nie rozwiążą kulturowego problemu zaufania w społeczeństwie oraz tolerancji wobec zachowań korupcyjnych. Potrzebna jest szeroko rozumiana edukacja obywatelska: szkolenia, treningi, kampanie – apelował Makowski.

Paweł Soloch
, nawiązując do kwestii przywłaszczenia czy – jak to nazwał – wzięcia w ajencję instytucji państwa, ocenił, że głównym problemem jest brak rzeczywistych mechanizmów kontroli zewnętrznej. Za skrajny przykład rodzinnego nepotyzmu uznał przypadek Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, gdzie 40 proc. z 1700 pracowników było bezpośrednio ze sobą spokrewnionych, a kilkanaście procent miało ten sam adres zameldowania. Dodał, że w niektórych urzędach centralnych spotyka się też obsadzanie stanowisk według klucza geograficznego, co można zaobserwować np. w MSWiA. Często też politycy są zakładnikami zastanego układu administracyjnego, który oferuje im bezpieczeństwo działania pod warunkiem, że nie naruszy ich wewnętrznej równowagi. Wynika to z chwiejnego statusu urzędników i dużego znaczenia elementów ruchomych w ich dochodach – twierdzi Soloch, wskazując na fachowców, których rząd przyciąga z biznesu, płacąc im członkostwem w radach nadzorczych. Duży margines elementu uznaniowego w dochodach osób pełniących funkcje publiczne jest jedną z zasadniczych kwestii do naprawy – uważa były wiceminister. Ogromnie ważna jest też według niego transparentność – dostęp do informacji nie tylko na temat działań urzędów, lecz także zasad działania, sposobów podejmowania decyzji. Soloch uważa, że należy wprowadzić standaryzację dostępu do informacji, np. zasadę automatycznego ujawniania przez samorządy i urzędy centralne zamówień zewnętrznych.

Z kolei Marcin Walecki zwrócił uwagę, że mamy w Polsce całą sferę pieniędzy publicznych pozostających poza kontrolą, gdyż większość partii politycznych w 80 proc. finansowana jest z budżetu państwa i nie musi się szczegółowo rozliczać z poniesionych wydatków, także w sprawozdaniach dla PKW. W latach 2002-11 największe ugrupowania otrzymały ponad 200 mln euro. Celem reformy systemu finansowania partii politycznych było ograniczenie wpływu grup interesów. „Walczyliśmy z wpływami oligarchii zewnętrznej, ale nie udała nam się walka z (…) żelaznym prawem oligarchii Roberta Michelsa”, które mówi, że ostatecznie „wszystkie partie skończą jako oligarchie wewnętrzne” – ocenił Walecki. „Pieniądze budżetowe częściowo tę zasadę wzmocniły” – dodał.
Zgodził się z oceną, że partie myślą przede wszystkim o tym, jak dać zarobić „swoim”. Chodzi o zablokowanie oponentom dostępu do stanowisk, które umożliwiają sfinansowanie prywatnych kampanii wyborczych. Poza tym w Polsce wytworzyła się na wzór rosyjski i ukraiński zmodyfikowana klasa aparatczyków, tzw. klasa „biznesczyków” – ludzi, którzy idą do polityki, by na niej zarabiać i poprzez wielość obejmowanych stanowisk finansować swą działalność polityczną. Innym zjawiskiem jest powiązanie partii ze spółkami skarbu państwa, które wielokrotnie finansowały pośrednio kampanie wyborcze. Obsadzanie rad nadzorczych swoimi ludźmi pozwalało na pilnowanie interesu partii i uzyskanie dostępu do znacznych środków budżetowych.

Partie polityczne wypadają fatalnie w badaniach percepcji: obecnie 90 proc. obywateli uważa, że powodują kłótnie i zamęt w państwie, a 86 proc. – że są klikami polityków dążących do władzy. Ale nie jest to problem czysto polski, dotyczy także demokracji zachodnich – zastrzegł Walecki. W Polsce jednak brakuje zdecydowanej dyskusji na temat etyki publicznej i patronażu politycznego, a problemu korupcji nie da się rozwiązać wyłącznie środkami prawnymi. Według Waleckiego należy powołać apolityczną instytucję na wzór brytyjskiej komisji Nolana, która będzie monitorowała standardy w życiu publicznym i publikowała coroczne raporty. W Polsce rozmawia się o takiej komisji od 10 lat – przypomniał Walecki. Poza tym partie powinny wzmocnić wewnętrzną demokrację i kontrolę, wprowadzać kodeksy etyczne, konieczna jest aktywna kontrola sprawowana przez państwo, nadzór ze strony organizacji pozarządowych i mediów, a także aktywność obywatelska.
Pogląd, że kluczowe w walce z korupcją są edukacja obywatelska i wprowadzenie transparentności w administracji państwowej wyraził w dyskusji poseł Adam Szejnfeld. „Nie ma potrzeby uchwalania nowych, bardziej restrykcyjnych przepisów, skoro obecne nie działają” – uznał. Alina Hussein oceniła z kolei, że skuteczne mogą być jedynie zmiany systemowe. Za połączeniem wszystkich elementów opowiedziała się Grażyna Kopińska, przypominając, że istnieją jeszcze restrykcyjne działania policyjne, które w tej chwili dominują. „Spróbujmy zrównoważyć te trzy filary: edukacja obywatelska, dobre procedury i ściganie” – podsumowała.
 
Bożena Kuzawińska
Tezy
Ostatnie skandale wokół klientelizmu, korupcji i nepotyzmu postawiły w centrum uwagi opinii publicznej szerszy problem różnych form prywatyzacji sfery publicznej, zawłaszczania państwa przez polityków na każdym jego poziomie funkcjonowania: centralnym, ale przede wszystkim lokalnym.
Mamy do czynienia z działaniami indywidualnymi, prywatnymi niejako, dla zaspokojenia interesów rodzinnych, kumplowskich czy „plemiennych”, ale też z działaniami partyjnymi, dla nagrodzenia wiernych, budowania poparcia własnej opcji politycznej czy dla finansowania kosztownych kampanii medialnych.
Warte analizy są źródła kulturowe, ale też i systemowe, związane z funkcjonowaniem demokracji, z jej ewolucją (takimi zjawiskami w systemach dyktatury nie chcemy się tu zajmować), ale także z konkretnymi, naszymi formami prywatyzacji polityki. Nie ulega bowiem wątpliwości, iż zjawiska nepotyzmu, klientelizmu i korupcji nie są ani czymś nowym, ani też specyficznym dla naszego dalece niedoskonałego systemu rządów.
Warto się więc zastanowić, szukając sposobów przeciwdziałania patologii polityki, nad źródłami i funkcjami tych zjawisk w naszej demokracji na tle doświadczeń innych krajów. Zwłaszcza, że zjawiska kryzysowe w państwach demokratycznych – również w Polsce – wzmacniają wrażliwość na wszelkie przejawy niesprawiedliwości, w tym na prywatyzację sfery publicznej. Sprzyja to szerzeniu się ruchów populistycznych, które często stawiając dobre pytania udzielają na nie odpowiedzi niebezpiecznych dla demokracji. 
Aleksander Smolar

Na ten temat patrz
:
 
Mechanizmy przeciwdziałania korupcji w Polsce Raport z monitoringu, Instytut Spraw Publicznych, Warszawa 2012 
 

Noty o panelistach

Marek Borowski (ur. 1946) – polityk. Senator RP. W 1990 roku współzałożyciel i do 1999 roku członek Socjaldemokracji RP. W latach 1999–2004 członek Sojuszu Lewicy Demokratycznej. W 2004 roku współzałożyciel Socjaldemokracji Polskiej i w latach 2004–2008 jej przewodniczący. W latach 1989–1991 wiceminister rynku wewnętrznego. Od 1993 do 1994 roku wicepremier i minister finansów. Od 1995 do 1996 roku szef Urzędu Rady Ministrów. W latach 1991–2005 i 2007-2011 poseł na Sejm RP. W latach 1996–2001 wicemarszałek, a od 2001 do 2004 roku marszałek Sejmu RP.
 
Ludwik Dorn (ur. 1954) – polityk, socjolog i publicysta. Poseł na Sejm RP od 1997 roku. Działacz Komitetu Obrony Robotników, a następnie „Solidarności”. Pracownik Ośrodka Badań Społecznych NSZZ „Solidarność” Regionu Mazowsze. Redaktor podziemnego „Głosu”. Współzałożyciel i od 1992 roku wiceprezes Porozumienia Centrum. Współzałożyciel i w latach 2001-2007 wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości. Obecnie członek klubu parlamentarnego Solidarna Polska. W 2007 roku marszałek Sejmu. W latach 2005-2007 wicepremier oraz minister spraw wewnętrznych i administracji.
 
Antoni Kamiński (ur. 1942) – socjolog, prof. dr hab. Kierownik Zakładu Bezpieczeństwa Międzynarodowego i Studiów Strategicznych w Instytutu Studiów Politycznych PAN. Wykładowca w Collegium Civitas. W latach 1991-1992 dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Od 1996 do 2001 roku członek zarządu Centrum                                                                                                          Adama Smitha. W latach
1999-2001 prezes zarządu Transparency International Polska. Członek redakcji „The Polish Quarterly of International Affairs”. Wydał m.in. Jak buduje się III Rzeczpospolitą. Ułomne reguły gry (z Janem A. Stefanowiczem, 1995), Korupcja rządów: państwa pokomunistyczne wobec globalizacji (z Bartłomiejem Kamińskim, 2004), Polityka bez strategii. Bezpieczeństwo Europy Środkowo-Wschodniej w perspektywie globalnej (red., 2008).
 
Grażyna Kopińska (ur. 1948) – dyrektor programu Przeciw Korupcji Fundacji im. Stefana Batorego. Od 1992 roku związana z organizacjami pozarządowymi. Prowadziła w Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej program wspierania małych i średnich firm. Następnie była konsultantką Fundacji Forda na kraje Europy Środkowej. W latach 1990-1994 radna gminy Warszawa-Mokotów. W latach 2000-20002 członkini Grupy Anty-korupcyjnej działającej przy Banku Światowym. W 2004 do 2006 roku członkini Rady Zamówień Publicznych. Współautorka opracowań Wybory prezydenckie 2005. Monitoring finansów wyborczych (2006), Przejrzystość procesu stanowienia prawa (2008), Jak walczyć z korupcją? – Zasady tworzenia i wdrażania i wdrażania strategii antykorupcyjnej dla Polski (2010).
 
Radosław Markowski (ur. 1957) – politolog, dr hab. Profesor w Instytucie Nauk Politycznych Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. Członek zarządu Fundacji im. Stefana Batorego. Członek International Political Science Association, European Consortium for Political Research. Członek redakcji czasopism „European Journal of Political Research”, „Perspectives on European Politics and Society”, „Central European Political Science Review”. Wydał m.in. Wybory Parlamentarne 1997. System partyjny - postawy polityczne - zachowania wyborcze (red., 1999), Transformative Paths in Central and Eastern Europe (red., z Edwardem Wnuk-Lipińskim, 2001), System partyjny i zachowania wyborcze: dekada polskich doświadczeń (red., 2002), Populizm a demokracja (red., 2004).
 
Grzegorz Makowski (ur. 1977) – socjolog, dr. Kierownik Programu Społeczeństwa Obywatelskiego Instytutu Spraw Publicznych. Wykładowca socjologii problemów społecznych i kultury konsumpcyjnej w Collegium Civitas. Członek Rady Centrum Badania Opinii Społecznej. W latach 2000-2002 koordynator Programu „Przeciw Korupcji” w Fundacji im. Stefana Batorego. W latach 2002-2003 specjalista ds. realizacji badań w SMG/KRC Media Poland A Millward Brown Company. Wydał m.in. Świątynia konsumpcji. Geneza i społeczne znaczenie centrum handlowego (2001), Korupcja jako problem społeczny (2008), Mechanizmy przeciwdziałania korupcji w Polsce (red., z Aleksandrą Kobylińską i Markiem Solonem-Lipińskim, 2012).
 
Paweł Soloch (ur. 1962) – urzędnik państwowy, ekspert w Instytucie Sobieskiego. Wykładowca w Krajowej Szkole Administracji Państwowej. Członek Rady Służby Cywilnej. w latach 1992-1999 pracownik Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Ministerstwa Obrony Narodowej, a następnie wicedyrektor Departamentu Spraw Obronnych Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. W latach 2001-2003 prorektor ds. studenckich Wyższej Szkoły Dziennikarstwa im. Melchiora Wańkowicza. W latach 2004-2005 członek Zespołu Doradców Prezydenta Warszawy. Od 2005 do 2007 wiceminister spraw wewnętrznych i administracji RP oraz szef Obrony Cywilnej Kraju.
 
Marcin Walecki (ur. 1974) - prawnik, politolog, dr. Kierownik Zespołu Demokratycznych Rządów i Partycypacji w Życiu Publicznym Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE w Warszawie. W latach 1999-2008 starszy doradca w międzynarodowych organizacjach pozarządowych: National Democractic Institute (NDI) i Międzynarodowej Fundacji Systemów Wyborczych (IFES) z siedzibą w Waszyngtonie. Od 2008 do 2009 roku dyrektor wykonawczy Europejskiego Partnerstwa na Rzecz Demokracji (EPD) w Brukseli. Członek Rady Komitetu Badawczego ds. Korupcji Politycznej IPSA. Autor kilkunastu publikacji na temat korupcji politycznej, partii politycznych, finansowaniu wyborów oraz demokratyzacji.
 

Edmund Wnuk-Lipiński (ur. 1944) – socjolog, pisarz fantastyki naukowe, prof. dr hab.Wykładowca Collegium Civitas. W latach 2006-2012 rektor tej uczelni. Profesor w Instytucie Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk. Wykładowca w College of Europe (Bruges-Natolin). Działacz Solidarności. Uczestnik obrada okrągłego stołu. Były członek Rady Służby Cywilnej. Wydał m.in. Demokratyczna rekonstrukcja. Z socjologii radykalnej zmiany społecznej (1996), Values and Radical Social Change (red., 1998), Granice wolności. Pamiętnik polskiej transformacji (2003), Świat międzyepoki. Globalizacja–demokracja–państwo narodowe (2004), Socjologia życia publicznego (2005).


Copyright © Fundacja Batorego
Drukuj stronę
Do góry