Wobec Europy i kryzysu

10 stycznia 2012 

Współorganizatorzy:

Fundacja demosEUROPA – Centrum Strategii Europejskiej
Warszawskie Biuro Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych (ECFR)

Debata zorganizowana pod patronatem Jej Magnificencji Rektor Uniwersytetu Warszawskiego.

Wprowadzenie:

Aleksander Smolar, prezes Fundacji Batorego

Wystąpienia:

Radosław Sikorski, minister spraw zagranicznych RP

oraz:

Marek A. Cichocki („Teologia Polityczna”), Konstanty Gebert (dyrektor Warszawskiego Biura Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych), Paweł Świeboda (prezes Fundacji demosEUROPA – Centrum Strategii Europejskiej), Karolina Wigura („Kultura Liberalna”)

Czy zmierzamy ku upadkowi Europy, rozpadowi strefy euro i nawet Unii Europejskiej? Czy też przeciwnie, moment próby wymuszać będzie nowy jakościowy skok w procesie integracji Europy, odzyskiwania przez nią ważnego miejsca w świecie? Czy zmierzamy ku większej demokracji w Europie, czy też ku nowej formie neoimperialnej? Jakie zagrożenia i jakie nadzieje dla Polski można wiązać z różnymi hipotezami na temat tego, jaka powinna być polska polityka europejska?
Oto niektóre pytania, które znajdą się w centrum naszej debaty.
Aleksander Smolar

Pełny zapis dźwiękowy debaty: [MP3 35MB], czas trwania: 1 godz. 39 min.


Relacja z debaty

Podczas debaty mówcy przedstawili swoje refleksje na temat obecnej sytuacji w Unii Europejskiej. Punktem odniesienia było przemówienie wygłoszone w Berlinie 28 listopada 2011 roku przez ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego.
 
Radosław Sikorski przypomniał pojęcia, których użył w berlińskim wystąpieniu i które pojawiły się w wywołanych nim komentarzach i debacie w Sejmie. Przywołał przy tym definicje samych pojęć, ponieważ - jak wskazał – „przekleństwem polskiej debaty publicznej jest polemizowanie z (...) przekręconymi cytatami czy opacznie rozumianymi słowami oponentów”.
 
Wskazał, że mówiąc o suwerenności, można przyjąć definicję prawną, według której „konstytucja kraju jest najwyższym prawem", jednak on sam rozumie suwerenność „także jako zdolność decydowania za siebie”. Federacja - tłumaczył - to „podmiot, w którym suwerenność prawna została przeniesiona na byt federalny”. „W tym sensie UE federacją nie jest, i jak podejrzewam, nigdy nie będzie” - zauważył. Przypomniał, że traktat lizboński daje prawo państwom członkowskim wyjścia z UE, „a więc, tworzy byt konfederalny, który w praktyce staje się federacją”. Tak więc, mówiąc o federalizmie w UE mamy na myśli raczej model Szwajcarii, formalnie również będącej konfederacją - ocenił minister.
 
Szef MSZ wskazał, że podczas debaty sejmowej pojawiła się kwestia domniemanej „zdrady Polski”. Pytał: „Czy mówienie o federacji jest zdradą Polski?”. Zauważył, że „federacja w polskim dyskursie politycznym nie była nigdy terminem pejoratywnym”, a „o inicjatywach federacyjnych myśleliśmy jako o czymś nam służącym”. Tak oceniano - przypomniał - politykę dynastii Jagiellonów czy federacyjne inicjatywy Józefa Piłsudskiego. Jednak „problem polega na tym, że do tej pory zakładaliśmy, iż federacje, w których Polska będzie uczestniczyła to takie, w których my mamy ‘złotą akcję’” - zauważył. Przekonywał, że jeśli przyjąć polskie założenie, iż na Rzeczypospolitej Obojga Narodów Litwini „nie stracili”, to i my „nie możemy z góry przesądzać, czy ewentualne uczestnictwo Polski w federacji, w której mamy mniejszościowy pakiet, nie jest dla nas korzystne”. I ten „nowy dylemat” - wskazał minister - jest „dla wielu, jak się okazało, bardzo trudny do zaakceptowania”.
 
Radosław Sikorski zauważył, że w polskim dyskursie politycznym istnieje tendencja do rozumienia polityki zagranicznej „w kategoriach statycznych”. W rezultacie, istnieje założenie, „jakby UE w kształcie, w którym my do niej wchodziliśmy, czy też w jakim jest dzisiaj, po traktacie z Lizbony, była dana raz na zawsze i nie wymagała troski”. W Polsce - mówił – „jesteśmy beneficjentem decyzji wspólnotowych sprzed kilkunastu lat i zakładamy, że zmiany mogą iść tylko w jednym kierunku, ku zachowaniu tego, co już jest i co nam dobrze służy”. Jednak wiele czynników może doprowadzić do „odwrócenia dynamiki zmian” i trzeba rozumieć, że kierunek zmian „nie jest zagwarantowany” - tłumaczył.
 
Zdaniem ministra, wyczerpały się możliwości metody politycznej stosowanej do tej pory przez przywódców UE. Polegała ona na tym, że w Brukseli podejmowali oni decyzje wspólnotowe, ale swym własnym obywatelom mówili, iż bronili tam interesów narodowych wbrew pozostałym krajom. „To doprowadziło do erozji poczucia wspólnotowości wśród społeczeństw europejskich i uczyniło podejmowanie decyzji wspólnotowych trudniejszym politycznie. (...) Przyszedł najwyższy czas (...), abyśmy zaczęli mówić naszym społeczeństwom, jak naprawdę wygląda polityka europejska i co należy zrobić, by Wspólnotę uratować” - zaapelował Sikorski.
 
Wezwał na koniec, by pamiętać, że polityka, zwłaszcza europejska, „jest mechanizmem sprzężenia zwrotnego: to, co my robimy, ma wpływ na innych graczy w systemie”. „Jeżeli postulujemy, aby inni partnerzy zachowywali się wspólnotowo, a Polska (będzie ze swej strony) realizowała model suwerennej demokracji, to będzie to na średnią metę nierealistyczne” - przekonywał. „Musimy zakładać po Kantowsku - że nasze zachowanie może się stać ogólnie obowiązującą normą”, i dopiero wtedy odpowiedzieć sobie na pytanie, na czym polegają nasze interesy - podsumował szef MSZ.
 
Drugi z mówców, Marek A. Cichocki ocenił, że „kryzys finansowy (...) zmienia zasadniczo status quo w UE i nie ma powrotu do tego, co było”. Według niego diagnoza ta oznacza, że UE skonfrontowana jest z czterema problemami. Po pierwsze, Niemcy – „kluczowe od początku integracji i kluczowe teraz (...) ze względu na ewentualne rozwiązania tego kryzysu” - wyliczał. Jako pozostałe wskazał: przyszłość samego projektu europejskiego, demilitaryzację Europy w obliczu kryzysu oraz rosnące znaczenie międzynarodowych instytucji finansowych.
 
W prognozie Cichockiego Niemcy „dojrzewają nie tylko do rekonstrukcji ustrojowej własnego państwa (...), ale też do zrewidowania tradycyjnego rozumienia swojej polityki europejskiej”. Godziły się na euro, ale - jak zauważył Cichocki - ich gospodarce wystarcza „wspólny system ustabilizowanych kursów walutowych (...) oraz trwałość dostaw surowcowych” z Rosji. W tej sytuacji istnieje ryzyko, że Niemcy w najbliższej przyszłości pójdą „własną drogą”. Zarazem, „niebezpiecznym kusicielem” staje się dziś Francja ze swoją polityką „małej Unii”. Ważne jest, „jak w tej perspektywie będą rozwijać się stosunki polsko-niemieckie”, przy czym najpoważniejszym problemem w nich jest „prawdopodobnie kwestia energetyczna” - wskazał Cichocki.
 
O Unii mówił, że jego zdaniem, nie stoi ona przed perspektywą federalizacji. Rozwiązania federalne mogą raczej stanowić pierwszy plan, za którym mogą kryć się procesy, jakie być może doprowadzą do relatywizacji „dotychczasowej Unii traktatowej” na rzecz legalnego, ale „autorytatywnego systemu zarządzania obszarem między Skandynawią, północnymi Włochami, Sekwaną i Odrą”. Dla Polski i całego regionu ważny będzie wówczas rozwój relacji między tym obszarem a jego peryferiami.
 
W ocenie Marka A. Cichockiego „postępująca w wyniku kryzysu redukcja potencjału obronnego” sprawia, że kurczą się zdolności Europy nie tylko wykonywania zadań poza kontynentem, ale i „do wykonywania zobowiązań kolektywnej między sobą”. Staje się to „poważnym problemem dla Polski”. Znaczenie polityczne międzynarodowych instytucji finansowych rośnie, jak wskazał, „za sprawą kredytowania polityk narodowych”. Obecnie Niemcy, państwa skandynawskie oraz Węgry, „każde na swój sposób”, próbują „zdefiniować na nowo linie podziału między państwem a instytucjami finansowymi” - wskazał Cichocki. Jego zdaniem, „należy obserwować tworzenie się nowego ładu pomiędzy państwami, ich gospodarkami a międzynarodowymi instytucjami finansowymi, ponieważ będzie miał on bezpośredni wpływ na nowy układ w Europie” i miejsce w nim Polski.
 
Zdaniem Pawła Świebody to, co dzieje się w Europie, jest rezultatem „olbrzymiej korekty systemu kapitalistycznego”. To dostosowanie - jak zauważył – „musi boleć”. Prócz tego, UE jest obarczona wadami konstrukcyjnymi oraz podziałami pomiędzy państwami członkowskimi. Istota tego, co dzieje się w Unii nie polega już dziś na sporze między federalistami a zwolennikami suwerenności. „Unia spóźniła się ze swoim federalizmem, dzisiaj próbuje nadrobić stracony czas, ale to się już nie uda” - ocenił szef DemosEuropa.
 
Jak przyznał, „kryzys w Unii na pewno paraliżuje” i jesteśmy świadkami „upadku ambicji zmierzenia się ze współczesnością”. Jednak - przekonywał – „wszystkie okoliczności, które sprawiają, że Unia jest potrzebna, w dalszym ciągu istnieją”. Unia jest nadal „projektem pokojowym” (pierwotnie skierowanym do wewnątrz, a dziś - na zewnątrz), jej cel, jakim była projekcja demokracji i praw człowieka ważny jest i dzisiaj, „w sytuacji, gdy wschodzące mocarstwa depczą nam po piętach”, i wciąż zadaniem UE jest „konstruowanie nowego modelu społeczno politycznego, (...) tworzenie nowej definicji dobrobytu i spójności społecznej”. Projekt nowej Europy jest jednak dopiero na etapie diagnostyki. Polska „nie ma powodu, żeby dawać za wygraną (..), by, tak jak Sikorski w Berlinie, w tej kwestii nie mówić asertywnie, co myśli” - ocenił Świeboda.
 
Bezpośrednio do tez Radosława Sikorskiego z Berlina nawiązał Konstanty Gebert, który pytał szefa polskiej dyplomacji, czy jest szansa na to, by Polska nadrobiła „dysproporcję między swymi ambicjami a możliwościami”. Za koncepcjami ministra, które Gebert ocenił jako bardzo interesujące, nie stoi bowiem, jego zdaniem, „realny ciężar państwa”. Polska w przemówieniu Sikorskiego w Berlinie „zagrała powyżej swojej wagi ekonomicznej czy demograficznej” - wskazał Gebert.
 
Mówił również o tym, że dzisiejsi Europejczycy „nie rozpoznają się” w UE, „nie mają poczucia, że te instytucje są ich, przemawiają w ich imieniu”. „Tak się nie da prowadzić polityki (...). Czy jest jakiś pomysł, żeby zredukować ten konflikt między tym, co sobie w Europie obywatele wyobrażają, a co mogą instytucje, czy jesteśmy na niego skazani?” - pytał Gebert.
 
O alienacji Europejczyków wobec Unii mówiła również Karolina Wigura. Jak zaznaczyła, dziś odchodzi generacja pamiętająca drugą wojnę światową oraz zbrodnie komunizmu. „Dzisiejsi młodzi Europejczycy (...) przyjmują Unię Europejską inaczej niż ich rodzice i świadkowie”, oni, jak i coraz liczniejsze w Europie mniejszości etniczne i religijne, „niekoniecznie muszą uważać historię fundowania UE za własną historię, która (...) kształtuje ich myślenie” - wskazała. Zdaniem Wigury, „może się okazać, że to nie słaby kurs euro, nie niemiecka bezczynność i nie greckie długi pogrążą Unię, ale przekazanie w niej władzy przez jedno pokolenie – drugiemu”.
 
Być może ważniejszym wyzwaniem jest - kontynuowała – „dyskusja na temat korzeni kulturowych” Europy. Unia, podobnie jak świeckie państwa liberalnej demokracji „gwarantuje zasady, na których się opiera, ale sama ich nie uzasadnia” i potrzebuje takiego uzasadnienia z zewnątrz. To jest być może przyczyna, dla której Europejczycy chwalą sobie demokrację, ale i „bardzo chwalą sobie swoją własną polityczną obojętność” - zauważyła Wigura. Jej zdaniem, odpowiedzią na tę potrzebę "serca dla europejskiej demokracji" może być „pamięć europejska” – „krytyczne spojrzenie na błędy przeszłości”. Przywołała słowa Edwarda Lucasa, który tłumacząc różnice między UE a Rosją wskazał, że tę pierwszą wyróżnia „żałoba po zabitych i przysięga, że nigdy więcej”.
 
Zdaniem Aleksandra Smolara, dziś wypaliły się źródła legitymizacji projektu Europy takiej, jaką widzieli jej założyciele, którymi były: strach przed wojną i nacjonalizmem oraz chęć przezwyciężenia bolesnej przeszłości. Skąd więc - pytał - następuje dziś powrót do języka federacji, unii politycznej? „Dzisiaj mówi się o politycznie zintegrowanej Europie po to, by ratować Europę dzisiejszą - nie żeby budować przyszłą. (...) To się staje koniecznością” - zauważył Smolar. Jego zdaniem, budzi to podejrzenia, bowiem „politycy często przekształcają wolny wybór w konieczności”, gdyś ułatwia im to podejmowanie decyzji.
 
Aleksander Smolar zgodził się z zarzutami krytyków euro, że „stworzono wspólną walutę, ale nie stworzono odpowiednika wspólnej władzy politycznej, co stanowiło o wewnętrznej sprzeczności” tego projektu. Teraz „mamy próbę nadrobienia, dobudowania tej drugiej części po to, by utrzymać Unię. (...) Ale czy można ją utrzymać? Czy nie jest tak, że ratując euro, w istocie niszczymy UE?” - pytał Smolar, wskazując, że dziś „Europa wielu prędkości istnieje (...) i będzie się pogłębiać”.
 
Do innych sprzeczności wewnątrz Unii Europejskiej zaliczył m.in.: rozdźwięk między procesami politycznymi wewnątrz państw narodowych i interesami całej Wspólnoty, wzrost znaczenia partii antyeuropejskich, konflikt kulturowy pomiędzy Północą i Południem. Wszystkie te różnice „wskazują na niesłychaną trudność tego projektu, który jest równocześnie konieczny” - mówił Smolar. Wskazał następnie: „Ale jak go realizować, jeśli jednocześnie duża część Europejczyków odwraca się od Europy?”.
 
Podczas dyskusji obecni na sali politycy pytali Radosława Sikorskiego o szczegóły i konsekwencje jego koncepcji Europy. Marek Borowski zastanawiał się, czy wycofanie się Polski (Ministerstwa Finansów) z pierwotnego postulatu udziału Polski w dyskusji o kryzysie w strefie euro nie zmniejszy w rezultacie szans Warszawy na obecność w tej debacie. Marcin Święcicki pytał m.in. o przyszłość instytucji unijnych i zasady jednomyślności. Z kolei były ambasador RP w Berlinie Andrzej Byrt ocenił, że tylko sukces gospodarczy da Polsce w przyszłości tytuł do zabierania politycznego głosu w sprawach europejskich.
 
Z wieloma komentarzami zgłosili się studenci. Doktorant UW Maciej Białowąs zarzucił młodzieży z krajów „starej” UE „bezideowość polityczną” i podkreślił, że studiując na uniwersytecie w Belgii „rozmawiać o ideach” mógł tylko z Ukraińcami i Białorusinami. Unii grozi to, że „pragmatyzm zamieni się w cynizm” - ocenił. Dawid Durajko ze Szkoły Głównej Handlowej przekonywał, że Unia „jest projektem korzystnym geopolitycznie, społecznie i ekonomicznie” i pytał, jak polska polityka zagraniczna chce pokonywać „krótkowzroczność i resentymenty” innych krajów i walczyć o korzystny dla niej projekt. Studenci pytali też ministra o pozaeuropejską politykę zagraniczną Polski - w Afganistanie i Chinach.
 
Odpowiadając na pytania szef MSZ wspomniał o państwach kandydujących do UE i jej sąsiadach. Przyznał, że kryzys osłabia unijną „siłę przyciągania” dla krajów Europy Wschodniej. „Obawiam się, że przez ten fakt kryzysu - po części realny, po części medialny - nasza miękka siła ucierpiała” - wskazał.
 
Zauważył, że kryzys unaocznił, iż Unia stała się niesterowalna, bowiem wymagał on decyzji szybkich i zdecydowanych. Tymczasem, w UE „skonstruowaliśmy system takiego wzajemnego blokowania się, że to, co konieczne, jest jednocześnie niemożliwe” - wskazał. Ocenił również, że nie wolno dopuścić do ugruntowania się w Unii poglądu, iż źródłem kryzysu jest rozszerzenie UE.
 
Bronił także ambitnej wizji Europy, którą przedstawiał w Berlinie. „Projekt europejski nie uda się, a nawet stan, w którym jest obecnie cofnie się, jeśli nie powstanie poczucie wspólnoty losu na poziomie europejskim. (...) Potrzebujemy (...) pewnego poczucia, że jesteśmy związani na dobre i na złe na długą metę” - wskazał. Pytał jednocześnie: „Czy (...) mamy czekać, aż to się stanie samo z siebie?”.I apelował: „Jeżeli uważamy, że unia polityczna jest w naszym interesie, to trzeba podejmować działania, które do tego doprowadzą, a nie czekać, aż wszyscy obywatele UE sami do tego dojdą”. Zaznaczył, że nie chodzi przy tym „o zastępowanie tożsamości narodowych, ale o tworzenie dodatkowej tożsamości – europejskiej”.
 
„Zamiast grania o utrzymanie standardu życia Europejczyków proponuję coś znacznie ambitniejszego - zagranie o wielkość. O to, by UE stała się supermocarstwem. (...) Dzisiaj konkurentem kapitalizmu nie jest komunizm (...) - konkurentem kapitalizmu demokratycznego jest kapitalizm autorytarny. I na to musimy mieć odpowiedź. Jako państwa narodowe nie damy rady (jej udzielić). Albo stać nas będzie na ten akt ambicji, albo nie obronimy nawet tego, co mamy” - podsumował szef polskiej dyplomacji.
Anna Wróbel 
 

Noty o panelistach

Marek A. Cichocki (ur. 1966) – filozof, historyk idei politycznych, publicysta, dr. Redaktor „Teologii Politycznej”. Adiunkt w Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych UW. W latach 2000-2003 dyrektor programowy Centrum Stosunków Międzynarodowych. Dyrektor programowy Centrum Europejskiego Natolin i redaktor naczelny pisma „Nowa Europa. Przegląd Natoliński”. W latach 2007-2010 doradca społeczny prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W latach 2007-2010 z Dariuszem Gawinem i Dariuszem Karłowiczem prowadził program Trzeci punkt widzenia w TVP Kultura. Opublikował wybór pism Carla Schmitta. Wydał m.in. Ciągłość i zmiana. Czy konserwatyzm może być rewolucyjny (1999) Polska-Unia Europejska, w pół drogi (red., 2002), Porwanie Europy (2004), Władza i pamięć (2005).

Konstanty Gebert
(ur. 1953), ps. Dawid Warszawski – dziennikarz, publicysta i tłumacz. Dyrektor Warszawskiego Biura Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych ECFR. Współpracownik „Gazety Wyborczej”. Założyciel i były redaktor naczelny miesięcznika „Midrasz”. Wydał m.in.: Przerwa na myślenie (1986), Mebel (1990), Obrona poczty sarajewskiej (1996), Dziesięć dni Europy: archeologia pamięci (2004), Wojna czterdziestoletnia (2004), 54 komentarze do Tory (2004), Miejsce pod słońcem. Wojny Izraela (2008).

Radosław Sikorski (ur. 1963) – polityk, politolog, dziennikarz. Minister spraw zagranicznych RP. Poseł na Sejm RP. W latach 1981-1989 jako uchodźca polityczny przebywał w Wielkiej Brytanii. Od 1986 do 1989 roku korespondent prasy brytyjskiej w Afganistanie, Angoli i Jugosławii („The Spektator”, „The Observer”). W 1988 otrzymał pierwszą nagrodę World Press Photo w kategorii zdjęć reporterskich. W latach 1990-1991 warszawski korespondent „Sunday Telegraph”. W 1992 roku wiceminister obrony narodowej. W latach 1998-2001 wiceminister spraw zagranicznych. Od 2002 do 2005 dyrektor wykonawczy Nowej Inicjatywy Atlantyckiej przy American Enterprise Institute w Waszyngtonie. W latach 2005-2007 senator RP. Od 2005 do 2007 minister obrony narodowej. Wydał m.in. Dust of the Saints. Journey to Herat in Time of War (1989), The Polish House. An Intimate History of Poland (1998), Strefa zdekomunizowana. Wywiad rzeka z Radkiem Sikorskim (z Łukaszem Warzechą, 2007).

Aleksander Smolar (ur. 1940) – politolog, publicysta. Prezes Zarządu Fundacji im. Stefana Batorego. Członek Zarządu ECFR. Zastępca przewodniczącego Rady Naukowej Instytutu Nauk o Człowieku w Wiedniu. W latach 1971-1989 na emigracji politycznej. W 1974 roku współzałożyciel i redaktor naczelny kwartalnika politycznego „Aneks”. W latach 1989-1990 doradca ds. politycznych premiera Tadeusza Mazowieckiego. Od 1992 do 1993 roku doradca ds. polityki zagranicznej premier Hanny Suchockiej. Opublikował m.in. Le rôle des groupes d'opposition la veille de la démocratisation en Pologne et en Hongrie (red. z Peterem Kende, 1989), La Grande Secousse. l'Europe de l'Est 1989-1990 (red. z Peterem Kende, 1991), Globalization, Power and Democracy (red. z Markiem Plattnerem, 2000), Entre Kant et Kosovo (red. z Anne-Marie Le Gloannec, 2003), Tabu i niewinność (2010).

Paweł Świeboda (ur. 1972) – politolog, dyplomata. Prezes Fundacji demosEUROPA – Centrum Strategii Europejskiej. W latach 1996-2000 doradca Prezydenta RP ds. Unii Europejskiej. Od 2000 do 2001 kierował Biurem Integracji Europejskiej w Kancelarii Prezydenta. W latach 2001-2006 dyrektor Departamentu Unii Europejskiej Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Członek m.in. Rady Dyrektorów Lisbon Council, Rady Doradczej European Policy Centre oraz Baltic Development Forum. Ekspert w grupie doradców ministra ds. europejskich w związku z przygotowaniami polskiej prezydencji w UE. Stały felietonista „Gazety Wyborczej“.

Karolina Wigura (ur. 1980), socjolożka, publicystka. Członkini redakcji Tygodnika Internetowego „Kultura Liberalna”. Adiunkt w Instytucie Socjologii UW. Publikowała m.in. w „Gazecie Wyborczej”, „Europie” (dodatku do „Dziennika. Polska. Europa. Świat”), „Etyce”, „Przeglądzie Politycznym”, „Znaku”. Autorka książki Wina narodów. Przebaczenie jako strategia prowadzenia polityki (2011). Laureatka nagrody Grand Press w roku 2008 za wywiad z Jürgenem Habermasem.


Copyright © Fundacja Batorego
Drukuj stronę
Do góry