Protest i pokolenie

26 marca 2012

I

Kim oni są? Jakie jest młode pokolenie wychodzące dziś na ulice w Polsce i w innych krajach? Co te różne wystąpienia mówią o nowym pokoleniu? Jakie są jego idee, więzi społeczne, stosunek do świata? Czy można mówić o politycznym przebudzeniu młodych, czy – wręcz przeciwnie – o ucieczce od polityki?

Wystąpienia: Krzysztof Koseła (Instytut Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego), Mikołaj Rakusa-Suszczewski (Zespół Analiz Ruchów Społecznych), Tomasz Szlendak (Instytut Socjologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika), Alek Tarkowski (Creative Commons Polska).

Pytania i komentarze z sali

II

Ruch 2011-2012 a pokolenia młodych 1968 i 1989. Punkty wspólne i odmienności. Czy ostatnie rewolty mogą zmienić życie polityczne, ale też relacje społeczne, obyczaje i kulturę tak, jak stało się w 1969 roku, i do pewnego stopnia w 1989 roku?

Wystąpienia: Edwin Bendyk („Polityka”), Rafał Kalukin („Newsweek Polska”), Michał Łuczewski (Instytut Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego), Andrzej Mencwel (Instytut Kultury Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego), Karolina Wigura („Kultura Liberalna”)

Pytania i komentarze z sali

Prowadzenie: Aleksander Smolar (prezes Fundacji Batorego)

Zapis dźwiękowy debaty:
Sesja I [MP3 48MB], czas trwania: 1 godz. 56 min.
Sesja II [MP3 47MB], czas trwania: 1 godz. 53 min.

Relacja z debaty

Jakie jest młode pokolenie wychodzące dziś na ulice w Polsce i w innych krajach? Czy można mówić o politycznym przebudzeniu młodych, czy – wręcz przeciwnie – o ucieczce od polityki? Co różni i co upodabnia ostatnie rewolty do buntów roku 1968 i 1989? Czy mogą one zmienić życie polityczne, relacje społeczne, obyczaje i kulturę? Na te pytania próbowali odpowiedzieć podczas konferencji zaproszeni goście.
 
Otwierając debatę Aleksander Smolar zauważył, że ruchy protestu, do których doszło w latach 2011-12 są ciekawe ze względu na swoją globalność. Zanim w Polsce wybuchły protesty przeciw podpisaniu umowy ACTA, fale sprzeciwu przetoczyły się przez kraje arabskie (Arabska Wiosna) i zachodnie (ruch „Oburzonych” w różnych formach). Tym, co głównie zwracało w nich uwagę, była użyta przez protestujących technika organizacji spotkań, czyli internet. Jak we wszystkich masowych ruchach, brała w nich udział młodzież, głównie z klasy średniej. Na ile ruchy lat 2011-12 znamionują istotną zmianę w życiu zbiorowym, polskim jak i globalnym; czy mamy do czynienia z nowym zjawiskiem pokoleniowym? - pytał Smolar. Wskazał przy tym, że są one pierwszym tego rodzaju zjawiskiem masowym, któremu nie towarzyszy

zorganizowany ruch społeczny – partie, ideologie, ani przywódcy.
 

Zdaniem Krzysztofa Koseły są powody, by akty niezadowolenia, „symptomy niepokoju” młodzieży, widoczne na całym świecie, zestawiać w jedno. Mówił on o sytuacji młodzieży - w Hiszpanii i Polsce najliczniej pracuje ona na umowy krótkoterminowe; również w Arabskiej Wiośnie pewną rolę odegrały zawiedzione nadzieje i niespełnione obietnice dobrobytu. Zarazem, Koseła podkreślał, że nie dojdzie do politycznej mobilizacji i powrotu młodzieży do polityki. Ba

dania wskazują bowiem, że polska młodzież coraz bardziej dystansuje się od polityki. W porównaniach międzynarodowych zajmuje jedno z ostatnich miejsc, jeśli chodzi o poziom zaufania do państwa. Straciła również w ciągu dziesięciu ostatnich lat poczucie „sprawstwa”, możliwości wpływu na rzeczywistość, „nie ma woli do działania”. A jednocześnie, młodzież w Polsce, nie jest przyparta do muru, bo rodziny pomagają młodym ludziom w szukaniu pracy, „przechowują” ich. Ponadto, wentylem bezpieczeństwa jest nadal przysłowiowy „zmywak w Londynie”, czyli emigracja zarobkowa.
 
Mikołaj Rakusa-Suszczewski zarysował cechy liderów protestów przeciw umowie ACTA, wyłaniające się z badań prowadzonych przez Zespół Analiz Ruchów Społecznych. „Ta młodzież nie jest radykalna” - przekonywał. Zastrzegając, że opinie zmieniają się w czasie badania, wskazał, że rozmówcy wykazywali „zadziwiająco dużo roztropności i dystansu” - cech niekojarzonych z młodzieżowym buntem. Socjologom uderzająca wydała się też troska badanych o autoprezentację, własny wizerunek. Rakusa-Suszczewski podkreślił, że badani nie formułowali swoich postulatów w terminach obrony własnych interesów, ale w obronie praw bardziej ogólnych – np. prawa do wolności. „Dlaczego młodzi ludzie bardziej eksponują wolność niż interes? Po pierwsze, chcą być postrzegani jako bezinteresowni, może czują, że uwypuklanie własnego interesu jest źle postrzegane w Polsce, wreszcie – przyswoili sobie logikę praw człowieka” - uważa socjolog. Jego zdaniem, można powiedzieć, że nowe ruchy społeczne w Polsce „w zdecydowanej większości podzielają liberalno-demokratyczne status quo”, i „tracą potencjał kontrkulturowy i krytyczny.” Ruch anty-ACTA można zaklasyfikować jako ruch kulturowy - „kolejny mainstreamowy ruch kulturowy wyrastający z ducha praw człowieka”.
 

Młodzi ludzie zbuntują się, ale dopiero wtedy, gdy w efekcie kryzysu zbiednieją ich rodzice. To oni reprezentanci polskiej klasie średniej - decydują o tym, że młodzież może mieć zapewniony byt do 30. roku życia, nie utrzymując się z własnej pracy - mówił Tomasz Szlendak z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Zaznaczył, że nie wartościuje omawianych postaw, a także, że bardzo trudno jest mówić o młodzieży ogólnie, bo kształtują ją dziś różne typy socjalizacji, przekazy medialne i środowiskowe. Pewne jest jednak, że młode pokolenie znacznie bardziej niż poprzednie różni się od swoich rodziców. Dziś „dzieci od rodziców różnią się tym, że są utopione w zupełnie różnych stylach życia, mają kompletnie inne światopoglądy, co jest też związane z wrośnięciem w nowe technologie” - wskazał Szlendak.
 
Wymienił kilka charakterystycznych cech młodych ludzi: żyją oni w „rozkawałkowanym czasie”. Ich komunikowanie się w internecie jest zarazem „nasiloną konkurencją”, bo sieć sprawia, że trzeba w niej cały czas walczyć o uwagę. Szlendak mówił o „psychozie lajkingu” - „trzeba się podobać, wymusić na innych linkowanie do własnych stron czy wypowiedzi”. W tym celu młodzi ludzie konstruują swoje biografie (tożsamości), używając przy tym „bardzo różnych klocków tożsamościowych” - elementów, które dla starszego pokolenia byłyby wzajemnie sprzeczne.
 
Zdaniem Szlendaka, wraz z internetem „dawne monolity – społeczeństwo, naród – ulegają dekompozycji”. Młodzież zrzesza się w małych wspólnotach - mikrosubkulturach, które Szlendak nazwał „nanokulturami”. „Nasze społeczeństwa stają się tworami niestabilnymi” - uznał badacz Wskazał, że zasada liczenia się ze zdaniem innych przestaje być aktualna, gdy „w ramach blogu można powiedzieć dowolną rzecz”. „To decyduje o narastaniu pewnego chaosu i mam wrażenie, że młodzi ludzie to czują – stąd ich wybory polityczne”- podsumował mówca.
 

Alek Tarkowski ocenił, że w polskim społeczeństwie mamy do czynienia z dwoma pokoleniami – cyfrowym i niecyfrowym. Korzystanie z wzorców komunikacji oferowanych przez technologię cyfrową sprawia, że „mamy do czynienia z ludźmi ukształtowanymi na modłę internetu, na dobre i na złe”. O tym pokoleniu można powiedzieć, że łączy je przeżycie technologiczne czy „technospołeczne” (a nie, jak w przypadku poprzednich generacji, przeżycie pokoleniowe), i zupełnie inne niż kiedyś „budowanie tożsamości wokół tego przeżycia”. Tarkowski wskazał, że znaczna część procesów komunikacyjnych między „tysiącami ludzi” w internecie, kontaktów między nimi, samoorganizacji i mobilizacji odbywa się już nie w przestrzeni publicznej (np. poprzez media), ale poprzez „nowych pośredników”, jak Facebook, którzy są podmiotami komercyjnymi. Podkreślił on, że w logice przyjmowanej przez „pokolenie cyfrowe” swobodny dostęp do zasobów w sieci jest kwestią „jak najbardziej polityczną”, bowiem ten sam internet, który pozwala np. na półlegalne kopiowanie filmów, jest kanałem komunikacji umożliwiającym swobodą wymianę opinii.
 
Wątek odmienności młodego pokolenia, kształtowanego przez nowe wzorce komunikacji, przyciągnął najwięcej uwagi w dyskusji po pierwszej części debaty. „Mam uczucie, że stoimy u progu narodzin zupełnie nowego społeczeństwa i zupełnie nowej kultury” – mówiła Barbara Szacka, proponując, by społeczeństwo to nazwać „postpiśmiennym”. „Nowy nośnik informacji zmienia także jego nosicieli (...) są konsekwencje tego, że ludzie porozumiewają się inaczej” - przekonywała. Wskazała, że w nawet w wystąpieniach panelistów widać było, że „stare kategorie pękają”, i nowych zjawisk społecznych nie da się już w nich analizować. „To fascynujące, nieznane, wielowymiarowe (...) to dogłębna zmiana” – mówiła prof. Szacka o tej przemianie społecznej, dodając: „Żałuję, że nie dożyję tego, by zobaczyć, co to jest”.
 
Tomasz Szlendak podkreślał, że internet jest dla młodzieży „doświadczeniem formacyjnym”, a kształt technologii decyduje o formatowaniu umysłu. „To są innego typu umysły, powinniśmy przyzwyczaić się do tego, myśląc o przyszłości” – wskazał. Przyznał, że nie jest optymistą, jeśli chodzi o przyszłość tego pokolenia, choćby dlatego, że do „nowych umysłów” nie jest przystosowany system edukacji; również kapitał kulturowy może okazać się niewystarczający, by nowe pokolenie dało sobie radę przed wyzwaniami, które przed nim stoją.
 
Innym wątkiem dyskusji był stosunek ruchu anty-ACTA do polityki. Łukasz Jurczyszyn z Zespołu Analiz Ruchów Społecznych wskazał, że przedmiotem protestu była nie tylko sama umowa, ale i forma jej przyjęcia – sprzeciwiano się arogancji klasy politycznej w Polsce. Katarzyna Szumielewicz z Fundacji Panoptykon zauważyła, że liderzy anty-ACTA okazują nieufność nie tylko wobec establishmentu, ale nawet organizacji pozarządowych. Wskazała, że tradycyjne formy kontaktu władz z obywatelami już są nieaktualne, i to „rząd powinien czytać internet, a nie czekać, aż internet przyjdzie do niego”, jeśli chce mieć kontakt z protestującymi. Rafał Korzeniewski z Klubu Integracji Europejskiej zaproponował tezę, że wszystkie ruchy protestu, które wiążemy z internetem, są zarazem głosami za jawnością życia publicznego, wymuszeniem tej jawności. Zaś Agnieszka Dudzińska z Instytutu Studiów Politycznych PAN argumentowała, że ACTA-wiści obawiali się zawłaszczenia politycznego swego ruchu. „Ludzie, którzy protestowali przeciwko ACTA tak naprawdę krzyczeli: Nikt nas nie reprezentuje, a drugim ich przesłaniem było: Nikogo nie legitymizujemy do tego, by nas reprezentował” - podsumowała.
 
Większość mówców i dyskutantów wskazywała też na upośledzenie ekonomiczne współczesnej młodzieży. Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Pracodawców Polskich deklarując, że należy do pokolenia, „które sprawuje władzę i przyjmuje regulacje”, zastanawiał się, co byłoby, gdyby odwrócić w Polsce kierunek transferów społecznych. Teraz bowiem jego beneficjentem jest pokolenie starsze. „Kierując strumień środków publicznych do siebie, zabieramy je młodzieży (…) Co zrobić, żeby z jednej strony przekierować ten strumień środków, nie odbierać, ale z drugiej strony - nie prowadzić do sytuacji, gdy młodzież żyje za nasze pieniądze?” – pytał. „Nie tworzymy nowych miejsc pracy, młodzież się od nas uzależnia” – podkreślił Mordasewicz.
 
Jednocześnie dyskutanci zauważali, że ruch protestu w Polsce – inaczej niż było to w wydarzeniach lat 2011-12 na Zachodzie - nie odwołuje się do postulatów socjalno-ekonomicznych. Może być tak dlatego, że przez ostatnie 20 lat młodzież w Polsce uczono, iż wolność jest nie do pogodzenia z państwem opiekuńczym – wskazał Michał Syska z Ośrodka Myśli Politycznej im. F.Lasalle'a. Aleksander Smolar zauważył, że istnieje „problem podziału dóbr”, bowiem ludzie starsi „dominują, i ekonomicznie i politycznie”. Dzisiaj różnice pokoleniowe – wskazał – nie są tylko kwestią psychologiczną; młodych od starszego pokolenia dzieli „autentycznie odmienna sytuacja materialna”, polegająca choćby na niemożności kupna mieszkania; udziałem młodzieży jest „degradacja materialna” i bezrobocie. Czy w Polsce za protestami przeciwko ACTA „nie jest ukryty niepokój przed niepewnością i kryzysem, który się zbliża?” – pytał Smolar. Wyraził pewność, że w tej sytuacji kryje się „niesłychany potencjał wybuchowy”.
 
Otwierając drugą część debaty Aleksander Smolar porównał protesty anty-ACTA w Polsce i na Zachodzie. Wskazał, że to właśnie w Polsce „był początek tego ruchu, który potem rozlał się na całą Europę”. Wspólnym mianownikiem z protestami w Polsce i poza nią jest użyte narzędzie – internet, horyzontalny charakter ruchu (odrzucenie wszelkiej władzy), fakt, że jest to „przede wszystkim ruch negatywny”, to, że najważniejszą wartością była sprawiedliwość (a nie wolność). Nie ma natomiast w Polsce tego, co jest na Zachodzie bardzo silnie obecne: formułowania nowych ruchów „w języku walki pokoleń” – zauważył Smolar.
 
Edwin Bendyk wskazał, że „spór o ACTA jest sporem o to, jak definiujemy zasoby i wartości gospodarcze”. Według niego mamy dzisiaj do czynienia z „buntem sieci”, nową formacją. Ruch przeciw ACTA „to nie jest bunt młodych przeciwko starym. Wszyscy mamy problem” – przekonywał. Bendyk nie zgadzał się z wcześniejszymi wypowiedziami socjologów o braku pojęć do opisu tych nowych zjawisk. Według niego, ta formacja została opisana m.in. przez Manuela Castelsa, który w latach 90. XX wieku pisał m.in. o nowej kategorii czasu i przestrzeni, o tym, że w sieci nie ma dialektyki, a są „przełączenia” (np. między różnymi elementami tożsamości). „I ten nowy świat rzeczywiście rządzi się inną logiką” – przyznał publicysta. Jak relacjonował, na przykładzie popularnych w Polsce grup rekonstrukcyjnych można obserwować, jak ludzie „budują swój alternatywny świat obok rzeczywistości opisywanej przez klasyczną socjologię”. Nie wykluczył, że ten „nowy kapitał społeczny” zaowocuje kiedyś kapitałem politycznym.
 
Rafał Kalukin zauważył, że stoimy w obliczu transferu władzy między pokoleniami – dobiegają dziś końca rządy pokolenia roku 1968, będą je przejmować ludzie z pokolenia 1989 roku. I to oni, jako rządzący, będą adresatami żądań pokolenia młodszego. To młode pokolenie jest lepiej wykształcone, ale nie otrzymało, jak pokolenie ’89, historycznej szansy na lepsze ułożenie sobie życia - tłumaczył Kalukin. To, co dla pokolenia ’89 było wzorcem (wolny rynek, życie „jak na Zachodzie”), dla dzisiejszych 15-20-latków pokazuje swoją niewydolność, jeżeli nie bankructwo. Podstawową różnicą między dwoma pokoleniami jest więc, według Kalukina, „brak perspektywy”. Mamy do czynienia z zakwestionowaniem obecnego porządku, ale zarazem nie ma drogi wyjścia – czyli nowego pomysłu, w miejsce paradygmatu neoliberalnego, na ułożenie globalnej gospodarki. Nie ma też nowych prądów kulturowych – mówił Kalukin. Zastrzegł jednocześnie, że nie wierzy w wielki masowy bunt.
 
Michał Łuczewski wskazał, że zasoby ACTA-wistów w porównaniu z pokoleniem ’68 wydają się większe – dysponują oni internetem, znają języki obce. Jednak środki, jakie stosują, są zawężone w porównaniu z buntem sprzed 44 lat, który prowadził „nieustanną kampanię korzystającą z bardzo rozbudowanego repertuaru: od palenia samochodów, strajków, okupowania uczelni, do wolnej miłości”. Jego zdaniem, pokolenie '68 „wiedziało, o co im chodzi” w buncie; cel protestów anty-ACTA jest mniej widoczny – są one, w naszym odczuciu „symptomem czegoś” - ale nie wiemy, czego.
 
Ruchy protestu – wskazał Łuczewski – występują przeciwko komuś, i ten ktoś, „mówiąc Gombrowiczem, to zawsze ojciec, ojczyzna, ktoś, kto ustala prawo i stawia wymagania”. Pokolenia '68 i '89 miały takich „ojców”, których trzeba było „zniszczyć”, dzisiaj zaś politycy stojący u władzy nie są „ojcami”, bo prezentują się jako kumple. Paradoks ACTA – zauważył socjolog – polegał na tym, że premier Donald Tusk po raz pierwszy wprowadzał prawo i próbował zachować się jak „ojciec”. Ostatecznie jednak, musiał się wycofać. Dzisiaj więc pokolenie młodych „nie ma ojca, przeciwko któremu można się buntować” - polityków, którzy chcą czegoś wymagać, i których można kontestować, i dlatego właśnie, zdaniem Łuczewskiego, młodzież się nie buntuje.
 
Andrzej Mencwel powrócił do kwestii podniesionej w dyskusji, zastanawiając się nad tym, „co dzieje się w kulturach ludzkich, gdy całościowo zmieniają się systemy komunikacji”. W dotychczasowych dziejach – wskazał – mieliśmy rewolucję Gutenberga, czyli wynalazek druku, który zmienił kulturę i świat. Dzisiaj, za sprawą internetu, „mamy do czynienia z rewolucją o kilku głębokościach, a głębokość podstawowa, kulturowa, jest prawie nie do ogarnięcia i nie do wyobrażenia”. Mencwel zauważył, iż sam pomysł, by zjawisko tak dynamiczne, globalne, „z nieskończonymi liczbami zaangażowanych ludzi”, próbować uregulować „jednym aktem prawnym”, czyli umową ACTA, „był od początku szalony”. Mówca wytknął agendom międzynarodowym i think tankom, że nie protestowały przeciwko ACTA i wyraził przypuszczenie, że być może trudności wynikających z takiej próby regulacji nie zauważano celowo. Protesty anty-ACTA – wskazywał - „to zapowiedź i symptom”, a przed nami jest „głębokie przekształcenie całej przestrzeni kulturowo-komunikacyjnej”. Jeszcze nie wiemy, co się stanie dalej i jakie będą skutki „tej rewolucji, w której jesteśmy” - podsumował panelista.
 
ACTA-wiści, choć krzyczeli „precz z polityką”, to właśnie w nowy sposób weszli do polityki, poprzez zastosowanie skutecznego sposobu nacisku na klasę polityczną – mówiła Karolina Wigura. „Demokracja przyspieszyła”, pojawił się „nowy – cyfrowy wymiar demokracji” - wskazywała. Ruch anty-ACTA w Polsce „na nowo bada granice państwa”, nie tylko poprzez demonstracje, ale poprzez to, co można nazwać „potokiem słów” w internecie, np. przez satyrę internetową. Protesty przeciw ACTA – według Wigury – można rozpatrywać także jako „kulturowy spór z tym, jaką demokrację wytworzono w Polsce” po 1989 roku.
 
Wskazując, że młodzi ludzie opisują dziś internet jako „instytucję całkowicie demokratyczną”, gdzie „każdy ma swój głos”, badaczka wskazała, że internet staje się „areną ćwiczeń”, gdzie „szuka się sposobów korzystania z demokracji” innych niż tradycyjne („analogowe”). Jednak w jej ocenie, warto, by obywatele nie zapominali o tych ostatnich i „ćwiczyli się w różnych rodzajach korzystania z demokracji, nie tylko cyfrowych”, bowiem „to w końcu o kształt demokracji toczy się ta walka”.
 
Wśród głosów w dyskusji po tej części debaty Jacek Bocheński nie zgodził się z oceną, że ruch anty-ACTA nie był radykalny. „Na place i ulice wyległ tłum (...), ten tłum był radykalny i zdolny do radykalizmu” - przekonywał. On również uznał, że „stoimy u progu końca starego świata”, podsumowując: „Ma to może pewne dobre strony, ale ma też prawdopodobnie i fatalne”.
 
Magda Zena Sadurska, psycholog, zauważyła, że przyzwyczailiśmy się do myślenia o polityce w kategoriach konfrontacji, tymczasem młodzi ludzie wychowują się dziś w rodzinach, gdzie każdemu pozwala się żyć we własnym oddzielnym świecie. Z tego powodu i polityka dzisiaj „musi być obliczona na słuchanie, a nie na konfrontację” - przekonywała. Z kolei Rafał Korzeniewski zauważył, że ludzie zaangażowani w ruch anty-ACTA „poczuli przyjemność i wartość w działaniu”, dlatego – prognozował - „jeszcze nie raz się w tym działaniu spotkają, choć może połączeni inną ideą.
 
W końcowych wypowiedzi panelistów Rafał Kalukin wskazał, że wychodząc na ulice ACTA-wiści przełamali izolację, jaką daje internet i „weszli w zupełnie nową rolę społeczną” i również polityczną. Edwin Bendyk dodał, że i wcześniej wiedzieliśmy, iż w internecie – tj. w przestrzeni rzeczywistej dzięki internetowi - „jest bogate życie społeczne”. Młodzi protestują przeciw ACTA, bo „zabiera się im narzędzie umożliwiające realizowanie potrzeby autonomii” - mówił publicysta. Przypomniał, że po 1968 roku neoliberalizm wchłonął i wykorzystał idee tego młodzieżowego buntu, takie jak indywidualizm i potrzeba samorealizacji. Należałoby więc zastanowić się, czy „dzisiaj ta rewolta, w Polsce i na świecie, to bunt przeciwko neoliberalizmowi, z którego wyniknie nowa kultura nowego kapitalizmu?”. Czy też, może jest to w Polsce pragnienie zrealizowania dopiero „prawdziwego neoliberalizmu”?
 
Wśród mówców i dyskutantów pojawiły się bardzo różne oceny dotyczące podobieństwa ruchów lat 2011-12 z rokiem 1968. Aleksander Smolar mówił, zaznaczając, że chodzi o ruchy 1968 roku na Zachodzie, iż wspólne są między nimi: bunt przeciwko hierarchii, w dużym stopniu – przeciw państwu, bunt obyczajowy i pojawienie się wielu elementów rewolucji kulturalnej. Edwin Bendyk wskazał, że zarówno w 1968 i 2012 roku, a także w 1989 roku w Polsce, „wszędzie występowały objawy kryzysu instytucji, ładu instytucjonalnego”. Inni mówcy, jak np. Karolina Wigura, całkowicie odrzucili próby porównywania obu buntów, wskazując, że choć są pewne analogie – jak np. hasła praw człowieka i wolności wypowiedzi – to koncentrowanie się na nich może odwieść uwagę obserwatorów od istoty protestów lat 2011-12.
Anna Wróbel
 

Tezy

 
 
Protesty przeciwko podpisaniu umowy ACTA są największym od lat zbiorowym wystąpieniem w Polsce. Jest to przede wszystkim głos młodego pokolenia, dla którego rzeczywistość wirtualna internetu odgrywa bardzo poważną rolę. Pojawiło się wiele wypowiedzi, tekstów, a także debat, w których próbuje się określić sens i znaczenie tego ruchu. Na ile jest to zjawisko pokoleniowe? Czy można oczekiwać powstania nowej formacji politycznej? Czy jest to ruch społeczny i jakie są jego cechy konstytutywne?
 
Trudno jednak rozmawiać o proteście wokół ACTA bez odniesień do tego, co dzieje się obecnie w świecie. Ruch przeciwko tej umowie wykracza daleko poza Polskę, chociaż u nas przyjął, jak się wydaje, najbardziej spektakularne, społecznie znaczące rozmiary. Ale ostatni rok to w ogóle czas potężnych ruchów społecznych, głównie ludzi młodych. Trudna do przecenienia jest ich rola w przemianach w świecie arabskim, poczynając od Tunezji i Egiptu. Później ruch oburzonych: protesty na ulicach Hiszpanii, Izraela, okupacja nowojorskiej Wall Street, oburzeni koczujący przed katedrą św. Pawła w Londynie...
 
Wszędzie na plan pierwszy wysuwają się hasła wolności i sprawiedliwości. Różną rolę w wybuch tych protestów odgrywa kryzys gospodarczy i polityczny, ale wspólne jest wielkie znaczenie internetu, facebooka, twittera i innych nowych środków komunikacji. We wszystkich tych ruchach mamy też do czynienia z nowym zjawiskiem masowych wystąpień bez wykrystalizowanej ideologii, bez przywódców i bez organizacji, które by nadawały im strukturę i trwałość. Zatem, czy można mówić – przy całej złożoności, wielopostaciowości protestu - z formowaniem się nie tylko nowego zjawiska politycznego i społecznego, ale również kulturowego?
 
Pytanie o pokoleniowość ruchu, o jego role w przemianach politycznych, społecznych i kulturowych nasuwa problem podobieństwa oraz różnic – w skali globalnej - ruchu protestu i rewindykacji wolności pokolenia facebooka i twittera z doświadczeniem pokolenia ‘68 roku, z jego buntem przeciwko zniewoleniu, hierarchiczności społeczeństwa, zakrzepłym formom organizacji społeczeństwa industrialnego, przeciwko tradycyjnej obyczajowości. W 1968 roku mieliśmy do czynienia z buntem młodych. Tamta rewolta przeorała nie tylko życie polityczne, ale też relacje społeczne, obyczaje i kulturę.
 
W obu przypadkach ruch protestu objął bardzo wiele krajów. W obu przypadkach mamy do czynienia z rewoltą polityczną, społeczną, ale i kulturową. W obu przypadkach jest to bunt pokoleniowy przeciwko dotychczasowym formom społecznej organizacji. Wreszcie w obu przypadkach to przede wszystkim bunt młodzieży klasy średniej
 
Czego oczekiwać można po buncie obecnym, jego formach i zasięgu? Wreszcie, wracając do polskiego doświadczenia, co łączy, a w czym się różnią wychodzący obecnie na ulice, od młodego pokolenia, które wchodziło w dorosłość w 1989 roku?
 
Aleksander Smolar
 
Na ten temat patrz także:
 
 
 

Noty panelistów

 
Edwin Bendyk (ur. 1965) - dziennikarz, publicysta. Redaktor „Polityki”. Kierownik Centrum Badań nad Przyszłością Collegium Civitas. Wykładowca w Szkole Nauk Społecznych PAN. Przewodniczący Rady Fundacji Otwarty Kod Kultury. W latach 1996-1998 kierował działem Expo i Nowych Mediów wydawnictwa IDG Poland. Wydał Zatruta studnia. Rzecz o władzy i wolności (2002), Antymatrix. Człowiek w labiryncie sieci (2004), Miłość, wojna, rewolucja. Szkice na czas kryzysu (2009).
 
Rafał Kalukin (ur. 1974) – dziennikarz, komentator polityczny. Redaktor „Newswee Polska”. W latach 1999-2010 dziennikarz „Gazety Wyborczej”, a wcześniej „Głosu Wybrzeża” i „Gazety Gdańskiej”. W latach 2010-1012 publicysta „Wprost”.

Krzysztof Koseła (ur. 1951) – socjolog, dr hab. Profesor w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, kierownik Zakładu Metodologii Badań Socjologicznych. Członek Rady Naukowej Laboratorium WIĘZI. Wydał ostatnio: Polak i katolik. Splątana tożsamość (2003), Młodzi Polacy i młodzi Niemcy w nowej Europie (red., z Bernadette Jondy, 2005).
 
Michał Łuczewski (ur. 1978) – socjolog, dr. Adiunkt w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego. Członek redakcji „44/Czterdzieści i Cztery”. Publikował m.in. w „Arcanach”, „Polsce The Times”, „Res Publice Nowej”, „Wprost”. Wydał Wartość krajobrazu. Rozwój przestrzeni obszarów wiejskich (z Adrianną Kupidurą i Przemysławem Kupidurą, 2011).
 
Andrzej Mencwel (ur. 1940) - historyk i krytyk literatury i kultury polskiej, antropolog kultury, eseista, publicysta, prof. dr hab. Wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego. Od 1992 roku kierownik Katedry Kultury Polskiej UW, od 1998 do 2005 roku dyrektor Instytutu Kultury Polskiej UW, obecnie przewodniczący Rady Instytutu. Ostatnio wydał m.in.:, No! Io non sono morto... Jak czytać Legendę Młodej Polski? (2001), Kaliningrad, moja miłość. Dwa pokrewne eseje podróżne (2003), Wyobraźnia antropologiczna (2006), Rodzinna Europa po raz pierwszy (2009), Etos lewicy. Esej o narodzinach kulturalizmu polskiego (2009), Nauczyciele i przyjaciele (2010).
 
Mikołaj Rakusa-Suszczewski (ur. 1971) – socjolog, historyk idei, dr. Adiunkt w Centrum Europejskim Uniwersytetu Warszawskiego. Współpracuje z Akademią Humanistyczną w Pułtusku. Współzałożyciel Zespołu Analiz Ruchów Społecznych, który przeprowadził badania liderów ruchu protestu anty-ACTA. Publikował m.in. w „Przeglądzie Politycznym”.
 
Tomasz Szlendak (ur. 1974) – socjolog, dr hab. Profesor w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, Kierownik Zakładu Badań Kultury. Publikował m.in. w „Gazecie Wyborczej”. Wydał m.in.: Technomania. Cyberplemię w zwierciadle socjologii (1998), Zaniedbana piaskownica. Style wychowania małych dzieci a problem nierówności szans edukacyjnych (2003), Supermarketyzacja. Religia i obyczaje seksualne młodzieży w kulturze konsumpcyjnej (2004), Leniwe maskotki, rekiny na smyczy. W co kultura konsumpcyjna przemieniła mężczyzn i kobiety (2005), Leven. Opowieść o toruńskim kupcu, krwawych zbrodniach, śpiewających żabach i czupurnej piekareczce (2008), Naga małpa przed telewizorem. Popkultura w świetle psychologii ewolucyjnej (2008), Socjologia rodziny. Ewolucja, historia, zróżnicowanie (2010).
 
Alek Tarkowski (ur. 1977) - socjolog, dr. Pracownik Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego na Uniwersytecie Warszawskim. Koordynator projektu Creative Commons Polska. Członek Zespołu doradców strategicznych przy Prezesie Rady Ministrów. Współautor raportu Polska 2030, członek zespołu międzyresortowego Polska Cyfrowa. Współtwórca projektu Kultura 2.0, poświęconego przemianom kultury pod wpływem mediów cyfrowych.
 
Karolina Wigura (ur. 1980), socjolożka, publicystka. Członkini redakcji Tygodnika Internetowego „Kultura Liberalna”. Adiunkt w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w „Gazecie Wyborczej”, „Europie” (dodatku do „Dziennika. Polska. Europa. Świat”), „Przeglądzie Politycznym”, „Tygodniku Powszechnym”, „Znaku”. Autorka książki Wina narodów. Przebaczenie jako strategia prowadzenia polityki (2011). Laureatka nagrody Grand Press w roku 2008 za wywiad z Jürgenem Habermasem.
 


Copyright © Fundacja Batorego
Drukuj stronę
Do góry