Europa i ład światowy

21 lutego 2011

Słowo otwierające: Martti Ahtisaari (laureat Pokojowej Nagrody Nobla, były prezydent Finlandii, współprzewodniczący Zarządu ECFR).

Dyskutanci: Radosław Sikorski (minister spraw zagranicznych RP), Timothy Garton Ash (profesor w European Studies, Uniwersytet Oksfordzki, członek Zarządu ECFR), Iwan Krastew (prezes Centrum na rzecz Strategii Liberalnych, Sofia, członek Zarządu ECFR), Mark Leonard (dyrektor ECFR).

Prowadzenie: Aleksander Smolar (prezes Fundacji im. Stefana Batorego, członek Zarządu ECFR).

Debata współorganizowana przez Europejską Radą Spraw Zagranicznych (ECFR) i odbywa się pod patronatem Jej Magnificencji Rektor Uniwersytetu Warszawskiego.

Pełny zapis dźwiękowy debaty, czas trwania: 2 godz. 15 min. [MP3 35MB]. Dyskusja w języku angielskim.

O problemach, których dotyczyła debata:
Aleksander Smolar, Wiek niepewności: Europa i ład światowy, „Gazeta Wyborcza”, 19-20 lutego 2011

Relacja z debaty

Paneliści


Unia Europejska nie wykorzystuje swojego potencjału na scenie międzynarodowej i jest mało skuteczna w działaniach. Tymczasem we współczesnym świecie, w którym zmniejsza się rola Stanów Zjednoczonych, prowadzenie przez Unię silnej polityki zagranicznej staje się tym istotniejsze. Aby zrealizowała ona swój potencjał w tej sferze, konieczna jest większa jedność i wykroczenie poszczególnych państw poza własną, wąską perspektywę, a także zmiana sposobu myślenia o polityce zagranicznej. Nie wolno także uciekać od problemów, które w dalszej perspektywie mogą przesądzić o kondycji UE i jej sile, takich jak np. demografia – ocenili uczestnicy debaty. Uważają oni, że istotną rolę w kształtowaniu unijnej polityki zagranicznej i zwiększaniu jej skuteczności może odegrać Europejska Rada Spraw Zagranicznych (ECFR).

Martti Ahtisaari

Martti Ahtisaari wśród podstawowych zasad, którymi według ECFR powinna kierować się unijna polityka zagraniczna, , wymienił mówienie jednym głosem na scenie międzynarodowej. „Tylko razem kraje Unii Europejskiej mogą skutecznie realizować swoje wspólne cele” – podkreślił. Bardzo istotne jest także, by Unia wspierała swoją politykę zagraniczną siłą gospodarczą, kulturalną, a także – w ostateczności – militarną. Najlepszym sposobem zagwarantowania pokoju i dobrobytu jest przestrzeganie umów zawartych z państwami ubiegającymi się o członkostwo oraz zachęcanie ich do reform ofertami gospodarczymi i politycznymi. Zasięg wpływów UE może wykraczać poza jej bezpośrednie sąsiedztwo i powinna ona starać się propagować swoje wartości w innych częściach świata oraz innych instytucjach międzynarodowych.

Aleksander Smolar, Radosław Sikorski

Radosław Sikorski podkreślił, że Unia Europejska nie powinna zadowalać się swoim obecnym dobrobytem, gdyż „historia jest pełna przykładów bogatych i zadowolonych państw, narodów i kultur, które zostały podbite z zewnątrz lub od wewnątrz przez bardziej bezlitosne i mniej wyrafinowane społeczeństwa”. Jego zdaniem, Unia stoi przed poważnym problemem demograficznym, który spowoduje relatywny spadek jej potęgi w świecie. „Nawet jeśli liczba ludności UE w następnych latach i dekadach ustabilizuje się na nieco niższym poziomie niż obecnie, nie rozwiąże to problemu demograficznego tsunami, które rodzi się po drugiej stronie Morza Śródziemnego i na obszarze nazywanym kiedyś Trzecim Światem. Dla nas, Europejczyków, wyzwaniem będzie znalezienie odpowiedzi, jak utrzymać potęgę i dobrobyt ze starszą i stosunkowo mniej liczną niż w innych częściach świata ludnością” – ocenił.

Uważa on, że jest to możliwe, jeśli Unia podejmie odważne działania, i rozpocznie debaty w poszczególnych państwach UE na temat najbardziej palących problemów. Za bardzo istotne uznał kwestie finansów państwowych, w których największym obciążeniem są obecnie wydatki socjalne. Podkreślił: „Za dużo pożyczyliśmy, żeby prowadzić dobre życie, kosztem dochodów przyszłych pokoleń. (…) Trwająca obecnie w Polsce debata na temat systemu emerytalnego jest więc tą, której potrzeba. To bardzo poważna sprawa”. Kolejną istotną kwestią wymagającą debaty jest energetyka. „Mamy już – zwracał uwagę - dość dobre regulacje dotyczące dywersyfikacji źródeł energii, a teraz trzeba je zastosować w praktyce. (…) Mocno wierzę w politykę, która nie polega na robieniu tego, co trzeba negocjować z innymi, lecz przede wszystkim tego, co zależy od nas. A od nas, Europejczyków, zależy stworzenie wewnętrznego rynku energetycznego z fizycznymi połączeniami surowcowymi między państwami członkowskimi, byśmy mogli sobie nawzajem pomagać w razie kryzysu. To już następuje”.

Konieczne są również działania, które pozwolą dać odpowiedź na wciąż nierozwiązany problem imigracji. „Te wydarzenia (tj. rewolucje na Bliskim Wschodzie - przyp. aut.) stwarzają nadzieję, że wspomniane demograficzne tsunami znajdzie ujście w rozwoju i zwiększeniu szans w krajach, gdzie te dziesiątki miliony młodych osób żyją. Alternatywa jest taka, że przyjadą do nas, a my nie będziemy w stanie udźwignąć tego ciężaru ” – dodał minister spraw zagranicznych. W Polsce należy przekonać obywateli, by nie wyjeżdżali pracować za granicę, a tych, którzy już wyjechali, zachęcić do powrotu.

Sikorski uważa, że jest iluzją oczekiwanie, by Chiny, Stany Zjednoczone czy inne państwa traktowały w polityce międzynarodowej Unię Europejską poważniej niż ona sama traktuje siebie. „Obszarem, gdzie mamy spory wpływ na wydarzenia i który możemy przeobrażać na własny wzór, jest nasze sąsiedztwo. Możemy w nim bowiem wykorzystać swoją przewagę. Jest ją to, że ludzie żyjący w naszym sąsiedztwie chcieliby prowadzić takie życie jak my. Oferujemy atrakcyjny model cywilizacyjny. Co więcej, mamy procedury, instytucje i zasoby pozwalające wpływać na sytuację. (…) Powinniśmy zachowywać się jak imperium i zacząć rozdzielać przywileje” – podkreślił. Takimi przywilejami mogłyby być na przykład ułatwienia wizowe czy umowy o wolnym handlu wobec sąsiadów, którzy postępują w sposób, który pochwalamy.

Za problem uważa on także niedostateczną integrację w sferze polityki obronnej. „Wiemy, że w obecnej sytuacji Stany Zjednoczone nie będą w stanie długo utrzymywać swoich wydatków wojskowych na dotychczasowym poziomie. Przyjęły największy budżet obronny w swojej historii w momencie, gdy jednocześnie ich długi są największe w historii. Będą musieli zacząć się ograniczać. A Polsce i UE bardziej opłaca się mieć dwie polisy ubezpieczeniowe zamiast jednej. Po drugie, jeśli mamy mieć poważną dyplomację i politykę zagraniczną, czasami powinna ją wspierać siła”. Jest to konieczne przynamniej w wymiarze regionalnym, aby nie powtórzyła się taka sytuacja z lat 90., jak na Bałkanach, gdy musieliśmy zwracać się o pomoc na zewnątrz. Obecnie UE nie ma nawet swojej kwatery generalnej, bo dla niektórych państw jest to zbyt kontrowersyjne. „Minie zapewne kilka dekad, zanim będziemy mogli działać na skalę globalną, o ile to w ogóle nastąpi” – ocenił. Dodawał też: „Serce mi się kraje, że tyle wydajemy na obronność, a tak niewielkie mamy z tego możliwości”.

Timothy Garton Ash

Z kolei Timothy Garton Ash zwrócił uwagę, że obecnie zmienia się charakter spoiwa łączącego kraje unijne. „Przez pół wieku od wczesnych lat 50. projekt europejski dotyczył nas samych i naszych relacji wewnątrz historycznych, geograficznych i kulturalnych granic Europy: pojednania między dawnymi wrogami, odbudowy, wyzwolenia - początkowo Francji, Portugalii i Grecji z dyktatury, a potem Europy Środkowo-Wschodniej i Południowo-Wschodniej - i wreszcie, nie waham się tego powiedzieć, ponownego zjednoczenia Europy w wielkim poszerzeniu z 1 maja 2004 roku. Przez następne pół wieku projekt europejski będzie dotyczył głównie nie tego, co robimy między sobą, lecz naszych działań na pograniczu historycznych granic Europy i poza nimi” – ocenił. Zwrócił przy tym uwagę, że rozwiązywanie problemów – wydawałoby się – z własnego podwórka, jak ochrona środowiska czy bezrobocie będzie się wiązało z kwestiami zewnętrznymi.

W świecie zachodzą ogromne zmiany historyczne – mamy do czynienia z renesansem Azji, i ponownym wyrastaniem Chin i Indii do rangi imperiów, podkreślał Garton Ash. W tej sytuacji Zachód musi wspólnie bronić swoich kluczowych interesów narodowych. Tymczasem „w przypadku żadnej innej części świata oprócz Unii Europejskiej nie ma tak wielkiej przepaści między potencjalną i rzeczywistą potęgą”. W tym kontekście ważną rolę do odegrania ma ECFR, która jest czymś więcej niż think tankiem, a jej jedynym celem strategicznym jest ukształtowanie i promowanie bardziej zjednoczonej polityki zagranicznej Unii Europejskiej. Uważa zatem, że różnorodność państw unijnych może być plusem. Mówił: „Mamy szansę być łagodną hydrą, które realizuje wspólne cele 27 różnymi głowami, wszystkie nieco różnymi metodami”.

Magdalena Środa, Mirosław Wyrzykowski, Henryka Bochniarz

Garton Ash podkreślił, że do prowadzenia skutecznej polityki zagranicznej nie wystarczy powołanie szefa dyplomacji. „Skuteczna polityka zagraniczna – zwracał uwagę - wymaga dwóch elementów: z jednej strony skutecznych instytucji i skutecznego wysokiego przedstawiciela, co pewnego dnia osiągniemy, ale także strategicznych koalicji między chcącymi współpracować i sprawnymi państwami członkowskimi”.

Jego zdaniem Polska ma potencjał, by stać się jednym z sześciu państw o największych wpływach w Unii Europejskiej. Jak przypomniał, wiele osiągnęła w Unii od momentu wstąpienia, gdyż to jej zasługą jest zmiana myślenia UE o polityce wschodniej, bezpieczeństwie energetycznym i do pewnego stopnia Rosji. Jak jednak podkreślił, prawdziwa skuteczność wymaga odejścia od polityki zagranicznej, polegającej na próbach wtłaczania przez poszczególne państwa członkowskie do wspólnej polityki Unii swoich partykularnych interesów. „Polacy nie mogą mówić tylko o wschodnich sąsiadach, Hiszpanie o Maroku, Brytyjczycy o Stanach Zjednoczonych, a Włosi o Berlusconim. Wielka Brytania musi mieć także coś do powiedzenia o polityce wschodniej, Hiszpania o Ukrainie czy Białorusi, a Polska o Maroku”.

Jego zdaniem, dla Unii dużo trudniejszym wyzwaniem są południowi, nie zaś wschodni sąsiedzi. „Ogłaszam tu i teraz, że pewnego dnia Białoruś i Ukraina będą członkami Unii Europejskiej. Jest to natomiast bardzo wątpliwe w przypadku Maroka, Algierii czy Tunezji” – powiedział. Dużo trudniej prowadzić politykę zagraniczną wobec państw, które nie mają perspektywy członkostwa.

Kolejne wyzwanie to stosunki z innymi obecnymi i przyszłymi supermocarstwami. „Jeśli chcecie zobaczyć Unię w jak najgorszym świetle, spojrzyjcie na nią oczami Pekinu, Moskwy czy Waszyngtonu. Zobaczycie to, co najgorsze: słabość, podziały i hipokryzję”. Stworzenie wspólnej polityki wobec tych mocarstw jest jeszcze trudniejsze, bo wymaga ogromnej koordynacji strategicznej, zwłaszcza między najważniejszymi państwa UE.

Iwan Krastew, Mark Leonard

Zdaniem Iwana Krastewa, mamy do czynienia w europejskim kryzysem wyobraźni, którego wagi się nie docenia. „Jesteśmy świadkami przemiany, która może się okazać bardzo dramatyczna: od Europy pewnej siebie do takiej, która zaczyna bać się przyszłości. W jednym z sondaży Gallupa zapytano Europejczyków o nastawienie do tak kochanych przez nich niegdyś globalizacji i przyszłości. Okazało się, że większość Europejczyków boi się przyszłości. Dokładnie przeciwne wyniki uzyskuje się takich krajach jak Chiny. Uważam, że największym wyzwaniem, przed jakim stoi obecnie Europa, jest przejście od kontynentu, którym rządzi wyobraźnia demokratyczna, do takiego, w którym dominuje wyobraźnia demograficzna” – zaznaczył Krastew.

Jest jednak różnica między relatywnym pogorszeniem sytuacji a przejściem przez supermocarstwo na emeryturę z wyboru, bo nie chce się angażować. Oceniał: „Europie grozi, że stanie się globalnym komentatorem. Mamy zdanie na temat wszystkiego, co dzieje się na świecie, możemy inwestować pieniądze, ale nie uważamy, byśmy mieli ze światem coś wspólnego”.

Jak podkreślił, Unia Europejska nie może pełnić roli światowej, jeśli nie jest rzeczywistą potęgą regionalną. „Jeśli Europa nie będzie skuteczna na swoim terenie, nikt nie będzie brał jej poważnie, niezależenie od siły jej gospodarki” – zaznaczył. UE będzie musiała odpowiedzieć na pytanie, jak zachować jedność i być skuteczną w sytuacji, gdy spada jej znaczenie geopolityczne, a jednocześnie sprostać trzech procesom: zmianie znaczenia Rosji, wzrostowi ambicji Turcji i częściowemu wycofywaniu się USA z Europy. „Wszystkie te trzy kwestie mają będą wpływ na samo przetrwania Unii” - zaznaczył.

Dla kondycji unijnej polityki zagranicznej będzie miał znaczenie sposób mówienia o tych problemach. Zaznaczył: „W obecnym unijnym dyskursie w sferze polityki zagranicznej jest dużo bagatelizowania, podczas gdy mamy do czynienia z rzeczywistymi kryzysami i stoją przez nami rzeczywiste wybory. Powinniśmy zmienić charakter unijnej debaty o polityce zagranicznej”.

Natomiast Mark Leonard ocenił, że na świecie zachodzi obecnie proces potrójnej zmiany w sferze wpływów. „W skali światowej doświadczamy przejścia do epoki postzachodniej. Dla Europejczyków najbardziej niepokojące nie jest nadejście świata postamerykańskiego, lecz to, w jaki sposób USA próbują odpowiadać na swoją utratę wpływów, jest to mianowicie odwracanie się od Europy w poszukiwaniu partnerstwa z innymi potęgami” – ocenił.

Po drugie, proces zmiany wpływów dotyczy także naszego sąsiedztwa. „Telewizyjne relacje z przejścia demokratycznej fali na Bliskim Wschodzie stanowią idealną ilustrację problemu – zwracał uwagę Leonard. Z jednej strony przypomina to 1989 roku, ale jednocześnie wiemy, że demokratyzacja i uzachodnienie, które były wtedy dwiema stronami jednej monety, zaczynają rozchodzić się w różnych kierunkach. Istotą tej demokratycznej fali jest emancypacja państw od Zachodu, czyli ostatni etap dekolonizacji”. Znajduje to swoje echo we wschodnim sąsiedztwie Unii. To oznacza, że UE musi zmienić sposób myślenia o swoim sąsiedztwie, bo ten dotychczasowy, oparty o ideę niekończącego się rozszerzenia, wyczerpuje się w sytuacji, gdy wiele państw nie będzie mogło przystąpić do Unii. Rozszerzenie nie może być jedynym narzędziem w polityce wobec sąsiadów.

Trzecia zmiana to „dekolonizacji Niemiec”, którą przyśpieszył obecny kryzys finansowy. „Stworzenie euro miało ściślej związać Niemcy z Europą - ocenił, ale jesteśmy świadkami procesu wręcz przeciwnego. Reszta Europy została rozpięta na madejowym łożu, gdzie musimy dobrowolnie dostosowywać się do oczekiwań Niemiec” - powiedział. Zmiana roli Niemiec wpływa na wiele struktur stanowiących fundament europejskiej integracji, na przykład następuje stopniowa marginalizacja Komisji Europejskiej. „Dla krajów poza strefą euro, takich jak Wielka Brytania czy Polska istnieje niebezpieczeństwo, że niezamierzonym skutkiem tych procesów będzie powstanie Europy dwóch prędkości” – mówił Mark Leonard.

Według niego Unia ma jednak szansę odgrywania roli w świecie, ponieważ jest potęgą gospodarczą i przypada na nią 21 procent wydatków militarnych świata. „Wkraczamy w erę, w której zasadniczą walutą będzie potęga gospodarcza, nie zaś militarna. (…) „Dla Unii Europejskiej lepszą perspektywą jest bycie supermocarstwem w świecie, gdzie rządzi rywalizacja geoekonomiczna, niż w takim, gdzie rządzi klasyczna rywalizacja geopolityczna” – podkreślił. „Mamy narzędzia, pytanie tylko, czy chcemy przejść na emeryturę, powoli tracąc znaczenie, czy też wziąć się do dzieła i potrząsnąć światem XXI wieku” – zakończył swe wystąpienie.

Słuchacze debaty zapytali m.in. panelistów, co sądzą o Catherine Ashton jako szefowej unijnej dyplomacji. „Jest coraz lepsza z każdym miesiącem – odparł Radosław Sikorski. – Trzeba pamiętać, że stoi przed nią niewyobrażalne zadanie synchronizowania polityki zagranicznej 27 państw, a jednocześnie tworzenia własnego ministerstwa”. Minister spraw zagranicznych miał jednak zastrzeżenia co do sposobu wyłaniania osoby na stanowisko wysokiego przedstawiciela ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa drogą dyplomatycznych zabiegów. „Wychodzę z założenia, że nie powinniśmy być mniej demokratyczni niż Watykan, a on wyłania swojego szefa dyplomacji w demokratycznych wyborach” – zaznaczył.

Także Mark Leonard uważa, że Ashton ma bardzo trudne zadanie, ale prawdziwym sprawdzianem będzie dla niej obecna fala protestów na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej. „Afryka Północna to obszar, gdzie Unia ma zasoby i możliwości wpływania na sytuację” – zaznaczył. Przypomniał, że wielu liderów dopiero w sytuacji kryzysu stało się mężami stanu na scenie międzynarodowej. Dla Tony’ego Blaira takim sprawdzianem było Kosowo.

Panelistów poproszono też o ocenę zasadności istnienia Unii Europejskiej w zmieniającej się sytuacji na świecie. Leonard zwrócił uwagę, że Unia Europejska odpowiada za około 50 procent prawodawstwa w krajach członkowskich. Ale najważniejsze problemy – na przykład w Wielkiej Brytanii: gospodarka, podatki, służba zdrowia czy oświata – należą do kompetencji rządów narodowych. „Powstała smutna sytuacja - mówił, że Unia staje się coraz bardziej technokratyczna, a z drugiej strony odpowiedzią tę technokrację staje się coraz większy populizm i antyeuropejskość”.

Kończąc debatę Martti Ahtisaari wyraził przekonanie, że Unia Europejska nie chce być supermocarstwem, tylko zależy jej na współpracy z innymi demokracjami świata. Powinna jednak dążyć do udoskonalenia swego funkcjonowania w wielu sferach, np. podjąć kwestię imigracji. Powiedział: „Przyjmujemy za oczywistość te wszystkie pozytywne osiągnięcia, które udało nam się zdobyć w ciągu ostatnich 20 lat. To nieprawdopodobna zmiana. Ale wykażmy też trochę krytycyzmu. (…) Owszem, jesteśmy lepsi niż w większość, ale nie tak dobrzy, jak powinniśmy i czy moglibyśmy być. Jeśli tego nie zrozumiemy, nie będziemy wywierać istotnej roli w świecie”.

Małgorzata Wyrzykowska

Noty o dyskutantach


Martti Ahtisaari
(ur. 1937) – polityk, dyplomata. Laureat Pokojowej Nagrody Nobla w 2008 roku. Współprzewodniczący Zarządu Europejskiej Rady Polityki Zagranicznej (ECFR). W latach 1994-2000 prezydent Finlandii, działacz Fińskiej Partii Socjaldemokratycznej. W latach 1973–1981 komisarz Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Namibii, a od 1978 do 1986 roku specjalny wysłannik sekretarza generalnego ONZ w Namibii. W latach 1987–1991 zastępca sekretarza generalnego ONZ. W 1999 roku negocjator Unii Europejskiej w konflikcie kosowskim. W latach 2000-2004 przewodniczący Międzynarodowej Grupy Kryzysowej (International Crisis Group). W 2005 roku przewodniczył rozmowom pokojowym między rządem Indonezji a Ruchem Wyzwolenia Aceh, które zakończyły trwający trzy dekady konflikt. W latach 2005-2008 specjalny wysłannik sekretarza generalnego ONZ ds. procesu określenia przyszłego statusu Kosowa.

Timothy Garton Ash (ur. 1955) – historyk i politolog. Profesor w European Studies St. Antony’s College, Uniwersytet Oksfordzki, senior fellow na Stanford University. Członek Zarządu ECFR. Publikuje felietony w „The Guardian”. Stale współpracuje z „New York Review of Books”, „The New York Times” oraz „Washington Post”. Wydał m.in. The Polish Revolution: Solidarity (1983, wyd. polskie Polska rewolucja: „Solidarność" 1980-1982, 1987), The Revolution of ’89 Witnessed in Warsaw, Budapest, Berlin and Prague (1990, wyd. polskie Wiosna obywateli. Rewolucja 1989: widziana w Warszawie, Budapeszcie, Berlinie i Pradze, 1990), In Europe’s Name: Germany and the Divided Continent (1993, wyd. polskie W imieniu Europy: Niemcy i podzielony kontynent, 1996), The File: A Personal History (1997, wyd. polskie Teczka. Historia osobista, 1997), History of the Present: Essays, Sketches and Despatches from Europe in the 1990s (2000, wyd. polskie Historia na gorąco: eseje i reportaże z Europy lat 90., 2000), Free World. Why a Crisis of the West Reveals the Opportunity of Our Time (2004, wyd. polskie Wolny świat: dlaczego kryzys Zachodu jest szansą naszych czasów, 2005).

Iwan Krastew (ur. 1965) – politolog i analityk spraw międzynarodowych. Przewodniczący Centrum na rzecz Strategii Liberalnych w Sofii. Wykładowca na Uniwersytecie Środkowoeuropejskim (CEU) w Budapeszcie i w Instytucie Remarque’a na Uniwersytecie Nowojorskim. Redaktor naczelny bułgarskiego wydania „Foreign Policy”. Członek Zarządu ECFR. Zajmuje się przede wszystkim zagadnieniami związanymi z sytuacją społeczeństw postkomunistycznych. Wydał m.in. Nationalism after Communism. Lessons learned (red., z Aliną Mungiu-Pippidi, 2004), Shifting Obsessions. Three Essays on the Politics of Anticorruption (2004), The anti-American Century (red., z Alanem McPhersonem, 2007).

Mark Leonard (ur. 1974), politolog, publicysta. Dyrektor Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych w Londynie. Wcześniej dyrektor ds. polityki zagranicznej w Centrum ds. Reform Europejskich (Centre for European Reform) i dyrektor Centrum ds. Polityki Zagranicznej (Foreign Policy Centre), instytucji, którą założył pod patronatem premiera Wielkiej Brytanii Tony’ego Blaira. Autor raportu Britain™ (1997), który pomógł w sformułowaniu hasła „Cool Britannia”. Współpracuje z wybitnym holenderskim architektem Remem Koolhaasem. Autor książek: Rediscovering Europe (1998, wyd. polskie Europa odkryta na nowo, 1999), Why Europe Will Run the 21st Century (2005), What Does China Think? (2008, wyd. polskie Zrozumieć Chiny, 2009). Publikował m.in. na łamach „The Daily Telegraph”, „The Economist”, „The Express”, „The Financial Times”, „Foreign Policy”, „The Guardian”, „The Independent”, „The International Herald Tribune”, „The Mirror”, „Newsweek”, „Prospect”, „The Spectator”, „Time”, „The Sun”, „The Wall Street Journal”.

Radosław Sikorski (ur. 1963) - polityk, politolog, dziennikarz. Minister spraw zagranicznych RP. Poseł na Sejm RP. W latach 1981-1989 uchodźca polityczny w Wielkiej Brytanii. Od 1986 do 1989 roku korespondent prasy brytyjskiej w Afganistanie, Angoli i Jugosławii („The Spectator”, „The Observer”). W 1988 otrzymał pierwszą nagrodę World Press Photo w kategorii zdjęć reporterskich. W latach 1990-1991 warszawski korespondent „Sunday Telegraph”. W 1992 roku wiceminister obrony narodowej. W latach 1998-2001 wiceminister spraw zagranicznych. Od 2002 do 2005 dyrektor wykonawczy Nowej Inicjatywy Atlantyckiej przy American Enterprise Institute w Waszyngtonie. W latach 2005-2007 senator RP. Od 2005 do 2007 minister obrony narodowej. Wydał m.in. Dust of the Saints. Journey to Herat in Time of War (1989, wyd. polskie Prochy świętych. Podróż do Heratu w czas wojny, 1995), The Polish House. An Intimate History of Poland (1998), Strefa zdekomunizowana. Wywiad rzeka z Radkiem Sikorskim (z Łukaszem Warzechą, 2007).

Aleksander Smolar (ur. 1940) - politolog, publicysta, prezes Zarządu Fundacji im. Stefana Batorego. Członek Zarządu ECFR. Zastępca przewodniczącego Rady Naukowej Instytutu Nauk o Człowieku w Wiedniu. W latach 1971-1989 na emigracji politycznej. W 1974 roku współzałożyciel i redaktor naczelny kwartalnika politycznego „Aneks”. W latach 1989-1990 doradca ds. politycznych premiera Tadeusza Mazowieckiego. Od 1992 do 1993 roku doradca ds. polityki zagranicznej premier Hanny Suchockiej. Opublikował m.in. Le rôle des groupes d'opposition la veille de la démocratisation en Pologne et en Hongrie (red. z Peterem Kende, 1989), La Grande Secousse. l'Europe de l'Est 1989-1990 (red. z Peterem Kende, 1991), Globalization, Power and Democracy (red. z Markiem Plattnerem, 2000), Entre Kant et Kosovo (red. z Anne-Marie Le Gloannec, 2003).

Europejska Rada Spraw Zagranicznych

Europejska Rada Spraw Zagranicznych (European Council on Foreign Relations (Europejską Radę Spraw Zagranicznych – ECFR) została powołana 2 października 2007. Jej celem ma być promowanie spójnej i bardziej aktywnej europejskiej polityki zagranicznej wyrażającą wspólne wartości i interesy zjednoczonej Europy.

Wśród pięćdziesięciu założycieli Rady znaleźli się byli premierzy, prezydenci, komisarze europejscy, byli i obecni ministrowie i parlamentarzyści, a także intelektualiści i postaci ze świata kultury z 27 państw członkowskich, m.in.: - Martti Ahtisaari, Giuliano Amato, Emma Bonino, Jean-Luc Dehaene, Joschka Fischer, Timothy Garton Ash, Bronisław Geremek, Mart Laar, Chris Patten, Dominique Strauss-Kahn, a także producent muzyczny Brian Eno, architekt Rem Koolhaas, pisarz Elif Shafak oraz filantrop George Soros.

Zarządowi Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych przewodniczą: Martti Ahtisaari, były prezydent Finlandii, laureat Pokojowej Narody Nobla, Joschka Fischer, były minister spraw zagranicznych Niemiec oraz Mabel von Oranje, działaczka na rzecz praw człowieka. W zarządzie są także: Emma Bonino, Karin Forseke, Timothy Garton Ash, Iwan Krastew, Andrew Puddephatt, Aleksander Smolar i Javier Solana.

Więcej: www.ecfr.eu

Z okazji debaty jest przygotowywane wydanie polskiego tłumaczenia jednego z ostatnich raportów ECFR:

Iwan Krastew, Mark Leonard Widmo wielobiegunowej Europy

Zdaniem autorów, coraz bardziej wielobiegunowej Europie grozi rozpad na sfery wpływów. USA już nie chcą angażować się w wewnętrzne problemy europejskiego bezpieczeństwa. Potrzebny jest zatem „trialog” głównych aktorów sceny – Unii Europejskiej, Rosji i Turcji – na temat nowej architektury bezpieczeństwa w Europie. W przypadku Turcji niezbędna jest też intensyfikacja procesu akcesyjnego i uznanie nowej jej roli jako wiarygodnego regionalnego mocarstwa.

Autorzy raportu uważają, że:

  • Pozimnowojenny porządek rozpada się. Europejskie mocarstwa zamiast zbliżać się w ramach jednolitego systemu, odsuwają się od siebie. Napięcia powodują dysfunkcjonalność systemu, który nie zapobiegł wojnom w Kosowie i Gruzji, destabilizacji Kirgistanu czy zakłóceniom dostaw gazu do Europy, nie pomógł też w rozwiązywaniu zamrożonych konfliktów.
  • Unia Europejska poświęciła większość minionej dekady obronie europejskiego ładu, który przestał funkcjonować. Rosja i Turcja skarżą się na status quo, jednak w obecnych warunkach pokojowego chaosu najwięcej do stracenia ma właśnie UE.
  • Zawiedziona Turcja nadal chce przyłączyć się do Unii Europejskiej, ale coraz częściej realizuje niezależną politykę zagraniczną i umacnia się na pozycjach regionalnego mocarstwa. Jak powiedział szef tureckiego MSZ Ahmet Davutoglu: „Turcja to podmiot, nie problem”. Trzeba przyspieszyć rozmowy akcesyjne z UE, akceptując zarazem rolę Turcji jako ważnej regionalnej siły.
  • Rosja nie pogodziła się z pozimnowojennym porządkiem. Jest dziś dość silna, by rzucić mu otwarte wyzwanie, ale jej strategia Westpolitik oznacza też, że Rosja jest otwarta na rozmowy. Stąd propozycja nowego europejskiego układu o bezpieczeństwie, sformułowana przed paroma laty przez Dmitrija Miedwiediewa.
  • Nieobecność prezydenta Obamy na obchodach 20. rocznicy obalenia berlińskiego muru to najświeższy sygnał braku zainteresowania USA wewnętrznym bezpieczeństwem Europy. Waszyngton ma dość problemów z Afganistanem, Iranem i Chinami, by nadal pełnić rolę europejskiego mocarstwa.

W tej sytuacji:

  • Trzeba zainicjować nieformalny „trialog” z udziałem UE, Turcji i Rosji, umożliwiający budowanie od podstaw współpracy w kwestiach bezpieczeństwa.
  • Wzmocnienie europejskiej tożsamości Turcji wymaga zapewnienia jej miejsca przy głównym stole trialogu i równoczesnego przyspieszenia rozmów akcesyjnych z UE, m.in. otwarcia nowych rozdziałów w dziedzinie wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony (CSDP) i energetyki. • Unię Europejską reprezentować powinna Wysoka przedstawicielka Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Catherine Ashton, co da UE instytucjonalne umocowanie w roli podmiotu decydującego o bezpieczeństwie.
  • Należy umacniać europejską tożsamość obronną, wspierając udział Rosji w projektach takich jak system obrony rakietowej Europy przed zewnętrznymi zagrożeniami.
  • Sprawdzianem dobrej woli Rosji powinna być jej gotowość rozwiązania problemu zamrożonych konfliktów i destabilizacji szerokiej Europy.

W opracowaniu wykorzystano szeroko zakrojone badania prowadzonych przez ECFR we wszystkich 27 krajach UE, badań obejmujących m.in. ponad 250 wywiadów i szczegółowe studium dokumentów nt. bezpieczeństwa narodowego krajów członkowskich. Okazało się, że Europejczycy traktują pokój jak oczywistość – bardziej niż tradycyjnych zagrożeń boją się obniżenia poziomu życia. Niepokoi ich perspektywa marginalizacji w świecie nowych, wschodzących mocarstw, ale są zaskakująco zgodni w ocenie zagrożeń, pragnąc instytucjonalizacji UE w roli wiarygodnego i konsekwentnego w działaniu instrumentu bezpieczeństwa.

Polskiemu wydaniu raportu towarzyszyć będzie komentarze i polemiki autorstwa Adama Balcera, Mirosława Czecha, Olafa Osicy i Bartłomieja Sienkiewicza.

Oryginalny tekst raportu jest dostępny na stronie www.ecfr.eu


Copyright © Fundacja Batorego
Drukuj stronę
Do góry