Po co Platformie władza?

8 października 2010

Dyskusja z udziałem Stanisława Gomułki (główny ekonomista Business Center Club, były wiceminister finansów RP), Stefana Kawalca (Capital Strategy, były wiceminister finansów RP), Krzysztofa Rybińskiego (rektor Wyższej Szkoły Ekonomiczno-Informatycznej w Warszawie, były wiceprezesem Narodowego Banku Polskiego) i Marii Wiśniewskiej (prezes zarządu Central European Pharmaceutical Distribution).


Aleksander Smolar

Spotkanie prowadził Aleksander Smolar (prezes Fundacji im. Stefana Batorego).

Pełny zapis dźwiękowy debaty, czas trwania: 2 godz. 9 min. [MP3 38MB]

Relacja z debaty


Zaniechanie głębszych reform ze względów wyborczych świadczy o tym, że celem Platformy Obywatelskiej nie jest realizacja wizji deklarowanej przez to liberalno-konserwatywne ugrupowanie, lecz utrzymanie się u władzy, by nie dopuścić do rządów jeszcze bardziej populistycznego PiS – ocenili uczestnicy debaty. Niektórzy wyrażali przekonanie, że groźba nadciągającego kryzysu finansów publicznych wymusi na rządzie zmianę polityki.

„Platforma Obywatelska z partii liberalnej (…) stała się populistyczną partią władzy, której jedynym celem jest utrzymanie się przy władzy” – oświadczył Krzysztof Rybiński. Jak podkreślili Aleksander Smolar i Stefan Kawalec, dla Platformy najważniejszym celem jest w tej chwili niedopuszczenie do władzy PiS, które jest postrzegane jako największe zagrożenie. Według Stanisława Gomułki, praktyka ostatnich lat pokazała, że władza była potrzebna Platformie głównie po to, aby PiS nie mógł realizować swoich wizji w polityce zagranicznej i w tzw. resortach siłowych. W tych dwóch obszarach różnica między PO i PiS jest najbardziej spektakularna i dzięki temu Platforma cieszy się dużą popularnością w społeczeństwie.

Ekonomiści byli zgodni, że PO nie podejmuje reform ze względów wyborczych. Niegdyś jako alibi służyła jej sytuacja zagrożenia wetem prezydenckim. Obecnie usprawiedliwieniem są przyszłoroczne wybory parlamentarne. W ocenie Rybińskiego, obecna „polityka finansowa rządu PO-PSL jest groźna dla Polski”, a PO świadomie i skutecznie ucieka się do „PR-owskich kłamstw”, oszukując polskie społeczeństwo zwłaszcza co do sytuacji w finansach publicznych. Przykładem może być minister finansów, który długo nie chciał przyznać, że deficyt budżetowy przekroczy 100 mld zł i przekonywał, że wynosi 40 mld zł, czyli mniej niż planowano. Rybiński uważa, że mimo silnej gospodarki we wszystkich obszarach zależnych od rządu lub większości parlamentarnej sytuacja jest dramatyczna. W rankingach Banku Światowego Polska jest na 160. miejscu (na ponad 180), jeśli chodzi o przejrzystość systemu podatkowego, w przypadku regulacji otoczenia biznesu spadła z 50. miejsca w 2005 i 2006 roku na 72. -74. , w ONZ-owskim rankingu jakości administracji między 2008 i 2010 rokiem spadła z 33. na 45. miejsce; przegoniła ją Bułgaria, dogoniła Rumunia.

Najgroźniejsze jest jednak zadłużanie Polski – ostrzega Rybiński. Według niego, licząc w warunkach porównywalnych, w relacji do PKB Donald Tusk zadłuża Polskę w takim samym tempie, jak Edward Gierek. Dochodzi do tego „biegunka legislacyjna parlamentu”, który uchwalił 10 tys. aktów prawnych. „Uważam, ze nadszedł czas na zmiany. Jeżeli tego teraz nie zrobimy, to zmarnujemy ostatnią szansę na wzrost gospodarczy, bo mamy jeszcze 10 lat” – ostrzegł Rybiński. Przypomniał, że w 2020 r. demografia zrobi się negatywna, wyż 50-latków pójdzie na emerytury, z powodu polityki emisji CO2 wiele gałęzi przemysłu może zbankrutować, skończą się „dopalacze” w postaci środków unijnych. Tymczasem rząd robi wszystko, by wepchnąć Polskę w trend 3-procentowego wzrostu, który szef doradców premiera Michał Boni nazywa dryfem rozwojowym.

Zdaniem Stanisława Gomułki deklaracje premiera Donalda Tuska, że celem Platformy jest poprawa sytuacji Polaków „tu i teraz”, to doktryna przywódcy populistycznego, która sankcjonuje m.in. silny wzrost długu publicznego. „PO władza teraz jest potrzebna głównie po to, by ją mieć także później, czyli władza dla władzy raczej niż władza w interesie długofalowym kraju. Zresztą premier w kilku ostatnich wystąpieniach zganił tych, którzy myślą o interesie długofalowym” – powiedział profesor. Wyraził nadzieję, że otwarty kryzys finansów publicznych zmusi Platformę zaraz po wyborach parlamentarnych do realizacji deklarowanych celów ekonomicznych, takich jak wejście do strefy euro, przyspieszenie prywatyzacji i odpolitycznienie zarządzania w sektorze państwowym, wprowadzenie elementów komercyjnych w usługach nierynkowych, zmniejszenie podatków połączone z niskim deficytem finansów publicznych i obniżeniem relacji długu publicznego do PKB, ograniczenie administracji. „Ryzyko kryzysu finansowego narasta. Ale pojawienie się tego ryzyka może być czynnikiem dyscyplinującym i zmuszającym przyszły rząd do nowej polityki. To dyscyplinowanie zadziałało np. w przypadku Grecji, a wcześniej Węgier” – wskazał Gomułka. „Pytanie, jak bardzo zagrożenie musi urosnąć w Polsce?” – dodał.

Wątpliwość, czy rząd po wyborach będzie zdolny do podjęcia działań, wyraził Stefan Kawalec, zwracając uwagę, że w ramach administracji nie ma ośrodka koordynującego myśl gospodarczą i nie widać starań, by go utworzyć. Jak wyliczył, jest sześć ośrodków, które starają się niezależnie kształtować i realizować myśl gospodarczą. Są to ministerstwa: finansów, skarbu, gospodarki, spraw zagranicznych (polityka w sprawie energetyki). Poza tym w kancelarii premiera są dwa ośrodki koncepcyjne: zespoły doradców Michała Boniego i Jana Krzysztofa Bieleckiego. Premier tymczasem robi wrażenie, że jego wystąpienia są podyktowane ocenami specjalistów od PR – ocenił Kawalec. Przypomniał w tym kontekście deklarację Tuska sprzed dwóch lat w sprawie terminu wprowadzenia euro, złożoną mimo wszelkich problemów, w tym związanych z konieczną zmianą w konstytucji.

Maria Wiśniewska, wymieniając niespełnione obietnice z exposé premiera dotyczące gospodarki, oceniła, że omawiany obecnie budżet „to wielka mistyfikacja w stosunku do prawdziwej sytuacji ekonomicznej”, ponieważ nie tylko zwiększa deficyt publiczny, ale też nie tworzy pola manewru na przyszłość, gdyż nie zmniejsza udziału wydatków sztywnych. Poza tym rząd nie prezentuje nawet namiastki wieloletniego planu budżetowego. Zwiększanie długu publicznego ekonomistka uznała za „fundamentalny brak przezorności”. Skrytykowała tworzenie państwowych gigantów. Oceniła, że podczas prywatyzacji PO przyparta do muru presją budżetową sprzedawała resztki, ale „w kluczowych sprawach sprzedaje państwowe państwowemu i wracamy do tworzenia czeboli”. Za hipokryzję uznała, że kryzys przeszkodził wprowadzaniu reform. „Przy tym Platforma jest pewna siebie, żeby nie powiedzieć arogancka, bo ma argument, że jeśli nie będziecie na nas głosować, to przyjdzie PiS” – zaznaczyła Wiśniewska.

W dalszej części dyskusji Witold Gadomski zauważył, że Tusk okazał się „genialnym surferem”, który jest w stanie wybrnąć z wielu trudnych sytuacji, co stało się „plusem dla niego i minusem dla Polski”. Według publicysty „Gazety Wyborczej”, kluczem do wyjścia z impasu jest „odbetonowanie sceny politycznej”, ale w tym celu muszą się zmienić mechanizmy polityczne.

Jerzy Modlinger podkreślił, że polskie społeczeństwo głosuje emocjonalnie, gdyż jest marnie wykształcone ekonomicznie i nie interesuje się polityką. Pytanie więc, jak w takiej sytuacji wprowadzić reformy i wygrać wybory? Również Jeremi Mordasewicz z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan wskazał, że Platforma ma problem, jak daleko może się posunąć, bo społeczeństwo nie zgadza się na żadne wyrzeczenia i PO traci po każdej niepopularnej decyzji.

Aleksander Smolar zwrócił uwagę, że nie było oczywiste, na co zdecyduje się Platforma po wyborach prezydenckich. Wydawało się, że jest przygotowana intelektualnie, by poważnie zabrać się do reform, gdy nie będzie wrogiego prezydenta. Jednak w obliczu radykalizacji PiS uznała, że nie ma konieczności wprowadzania zmian, a w perspektywie wyborów parlamentarnych bezpieczniej jest nie podejmować reform. „Na podstawie tych samych przesłanek można było dokonać wręcz przeciwnego wyboru” – zaznaczył prezes Fundacji Batorego. Według niego, wykorzystując samomarginalizację i samokompromitację PiS można było pójść drogą łotewską, a na język skoncentrowany na Smoleńsku i krzyżu odpowiedzieć: my proponujemy program.

Z kolei Mirosław Panek poprosił o ocenę możliwych scenariuszy rozwoju sytuacji w Polsce. Krzysztof Rybiński uznał, że szanse na wprowadzenie reform przez Platformę po kolejnych wyborach wynoszą 10 procent, a prawdopodobieństwo, że Polska popadnie w kryzys - 30 procent. Według niego kryzys to dobry scenariusz, bo wymusiłby reformy, ale najbardziej prawdopodobny, w 60 procentach, jest niekorzystny dla naszego kraju scenariusz dryfu rozwojowego ze wzrostem 2,5-3 proc. do końca dekady. Według prof. Stanisława Gomułki w dłuższej perspektywie, jeśli nic nie będziemy robić, to – pod warunkiem, że nie będzie dużego kryzysu – czeka nas dość dobre tempo wzrostu w relacji do UE, wynoszące 4-4,5 procent. Bezpośrednim zagrożeniem jest niestabilność finansów publicznych, bo poprzedni rząd zmniejszył dochody do budżetu o ok. 40 mld rocznie, nie wprowadzając reform towarzyszących, a rząd Tuska kontynuował politykę PiS. Profesor ostrzegł, że polityka małych kroków, które oznaczają niewielki koszt polityczny, prowadzi na drogę węgierską. Jego zdaniem szanse, że nowy rząd po wyborach przystąpi do bardziej zdecydowanych działań, żeby uniknąć katastrofy, są większe niż 10 procent. Strategia polityczna PO zakłada bowiem, że należy unikać kosztów politycznych, by wyżej wygrać i nie polegać już na sojuszu z PSL, tylko mieć możliwość zmiany ustaw, które determinują wydatki sztywne.

Natomiast Jeremi Mordasewicz ocenił, że Platformie, podobnie jak innym ugrupowaniom, władza jest potrzebna, by zrealizować wizję państwa, lecz także czerpać korzyści osobiste. „Dla ogromnej rzeszy działaczy partyjnych to jest tylko miejsce pracy. O ile na początku transformacji, w rządzie Mazowieckiego i Balcerowicza, 90 proc. to była wizja państwa, a 10 proc. chęć realizacji własnej kariery, to dziś proporcje są dokładnie odwrócone” - powiedział Mordasewicz. Zwrócił uwagę na uwarunkowania działań Platformy: „Oprócz trudnych społecznie problemów, w których trzeba podjąć decyzję, narażając się wyborcom, są jeszcze tysiące problemów, w których naraża się innym grupom społecznym, albo się po prostu tego nie umie zrobić”. Przypomniał, że żadnemu rządowi nie udało się stworzyć skoordynowanego systemu informatycznego dla administracji publicznej. Okazało się też, że rząd nie potrafi opracować ustawy o zagospodarowaniu i planowaniu przestrzennym. „Stawiam tezę, że w Polsce jest brak wiedzy, i jest to głęboka strukturalna nieumiejętność” – oświadczył Mordasewicz.

Z tą oceną nie zgodziła się Maria Wiśniewska. Według niej, wiedza jest ogromna, ale „klasa polityczna jest aintelektualna” i stworzyła system negatywnej selekcji, promujący „biernych, miernych, ale wiernych”. Rybiński przywołał swój tekst „Gospodarka oparta na niewiedzy”. „Taką właśnie budujemy w Polsce. Rządzący faktycznie nie mają podstawowej wiedzy albo nie chcą się nią pożytkować” – ocenił. Przywołał przykład patentów, których Polska miała w 1990 roku 3 tys., a Korea Płd. - 5 tys. Po 20 latach według Światowej Organizacji Własności Intelektualnej (WIPO) Polska ma ich 250, a Korea 115 tysięcy.

Na pytanie Aleksandra Smolara, co rząd mógł zrobić, nie ponosząc społecznych kosztów przed wyborami, Krzysztof Rybiński oświadczył, że „wszystko można zrobić i wygrać wybory, tylko trzeba umieć”. Jako przykład podał reformę KRUS, która powinna zakładać wyeliminowanie „pseudorolników na hektarze piachu i bogatych rolników” oraz stworzenie za te pieniądze sieci przedszkoli w małych miasteczkach i na wsiach. Według niego takim rozwiązaniem rolnicy wyrażają zainteresowanie i wręcz można dzięki niemu wygrać popularność przed wyborami. Stefan Kawalec z kolei podkreślił, że „elementarna koordynacja nie kosztuje głosów wyborców”. „Jest wiele obszarów, w których brakuje kompetencji, bo ta administracja jest tak zorganizowana, że ta kompetencja nie może powstać” – dodał.

Z kolei Stanisław Gomułka zwrócił uwagę, że rząd „jednak coś robi”. Na przyszły rok przewidziano zamrożenie funduszu płac w sferze budżetowej i podniesienie VAT, co da oszczędności 8-9 mld. Jak podkreślił profesor, to nie rozwiązuje problemu, ale decyzje te pociągają za sobą koszt polityczny, a więc są sprzeczne z dotychczasową strategią PO. „To coś więcej niż małe kroki, to średnie kroki” – ocenił profesor, wyrażając nadzieję, że po wyborach nowy rząd przystąpi do „silniejszych działań”. Według niego w obliczu zagrożenia kryzysem finansów publicznych konieczne jest stworzenie pakietu ratunkowego, który zmniejszyłby deficyt o ok. 50-60 mld w ciągu 3 lat, czyli o 15-20 mld rocznie.

Mirosław Panek zastanawiał się, jak rząd zareaguje na krytykę ze strony uczestniczących w debacie ekonomistów, których nie sposób zaliczyć do zwolenników PiS, bo każdy z nich miał jakieś związki z rządzącą partią. Według Aleksandra Smolara częściową odpowiedzią jest odmowa udziału w debacie ministrów Rostowskiego, Boniego i Bieleckiego. „Dzisiaj jest oczywiste, że ekonomiści są drugą albo trzecią opozycją, są coraz bardziej słyszalni” – powiedział Smolar.

Wreszcie Jerzy Surdykowski porównał ekonomistów uczestniczących w debacie do dysydentów z PZPR, którzy przedstawiali słuszne oceny, ale nie mieli wpływu na działanie partii. Według niego PO wygra kolejne wybory, bo ludzie „z płaczem zagłosują na Platformę” z braku alternatywy. Bożena Kuzawińska

Tezy


W ostatnich miesiącach ważnym tematem debaty publicznej jest pytanie o program rządu. Na ile w obecnej sytuacji – braku groźby prezydenckiego weta – Platforma Obywatelska podejmie się przeprowadzenia reform, o których konieczności sama od dawna mówiła? Jaki wpływ na podejmowane w tej sprawie decyzje będzie miała sytuacja polityczna w kraju, kalendarz wyborczy oraz warunki międzynarodowe?

Temat strategii i taktyki rządu ma więc istotny wymiar ekonomiczny, społeczny i oczywiście polityczny. Te współzależności oraz wnioski, jakie z nich wyciąga rząd i Platforma Obywatelska chcemy uczynić centralnym problemem naszej debaty.

Noty o panelistach


Stanisław Gomułka


Stanisław Gomułka
(ur. 1940) – ekonomista, prof. Główny ekonomista Business Center Club. Od 1970 do 2005 wykładowca w London School of Economics. W 1989 roku doradca rządu i członek zespołu przygotowującego plan Balcerowicza. W latach 1989-1995 i 1998-2002 doradca Ministerstwa Finansów. W latach 1995-1998 doradca Prezesa Narodowego Banku Polskiego. W latach 2002-2007 główny ekonomista PZU. Od 3 stycznia 2008 do 18 kwietnia 2008 wiceminister finansów. Wydał m.in. Inventive Activity, Diffusion, and the Stages of Economic Growth (1971), The Theory of Technological Change and Economic Growth (1990, wyd. pol. 1998), Comparative Notes on Pension Developments and Reforms in the Czech Republic, Hungary, Poland and Romania (1999).


Stefan Kawalec

Stefan Kawalec (ur. 1953) – ekonomista. Prezes Zarządu Capital Strategy. W latach 1983-1989 pracownik Instytutu Funkcjonowania Gospodarki Narodowej Szkoły Głównej Planowania i Statystyki. Działacz opozycji, współpracownik Komitetu Obrony Robotników. Członek Solidarności. Internowany w stanie wojennym. W latach 1989-1991 dyrektor generalny Ministerstwa Finansów i szef doradców ekonomicznych wicepremiera Leszka Balcerowicza. W latach 1991-1994 wiceminister finansów. Od 1994 do 2002 roku dyrektor ds. strategii oraz szef doradców Banku Handlowego. W latach 2002-2003 wiceprezes zarządu Commercial Union Polska. Od 2003 do 2006 roku dyrektor ds. strategii grupy PZU. Wydał m.in. Banking Sector Systemic Risk in Selected Central European Countries: Review of: Bulgaria, Czech Republic, Hungary, Poland, Romania and Slovakia (1999).


Krzysztof Rybiński

Krzysztof Rybiński (ur. 1967) – ekonomista, dr hab. Profesor w Szkole Głównej Handlowej. Rektor Wyższej Szkoły Ekonomiczno-Informatycznej w Warszawie. Wiceprzewodniczący Rady Nadzorczej Alior Banku i współwłaściciel spółki SanNao. Od 1997 roku główny ekonomista Warszawskiego Oddziału ING Banku, od 2001 roku główny ekonomista Banku Zachodniego WBK. W latach 2002–2004 główny ekonomista Banku BPH. Od 2004 do 2008 roku wiceprezes Narodowego Banku Polskiego. W latach 2008-2010 partner w firmie Ernst & Young. Były prezes Polskiego Stowarzyszenia Ekonomistów Biznesu. Wydał m.in. Globalizacja w trzech odsłonach: offshoring, globalne nierównowagi, polityka pieniężna (Warszawa 2007).


Maria Wiśniewska

Maria Wiśniewska (ur. 1959) – ekonomistka, prezes zarządu Central European Pharmaceutical Distribution (CEPD) N.V. Przewodnicząca Rady Fundatorów Polskiego Instytutu Dyrektorów oraz Rady Nadzorczej Allianz Bank Polska. Wykładowczyni na Uniwersytecie Warszawskim. W latach 1998-1996 dyrektor departamentu, a następnie wiceprezes Wielkopolskiego Banku Kredytowego w Poznaniu. W 1997 roku prezes Towarzystwa Funduszy Powierniczych „Skarbiec”. W latach 1998-2003 prezes zarządu Banku PEKAO S.A. – doprowadziła do fuzji czterech banków tworzących Grupę PEKAO S.A., a następnie do jej prywatyzacji. W latach 2005-2007 poseł na Sejm RP.


Mirosław Panek


Witold Gadomski



Copyright © Fundacja Batorego
Drukuj stronę
Do góry