Co sprawa krzyża powiedziała nam o polskim Kościele?

23 września 2010

Dyskusja z udziałem Pawła Lisickiego (redaktor naczelny „Rzeczpospolitej”), Zbigniewa Nosowskiego (redaktor naczelny „Więzi”) i Magdaleny Środy (Instytut Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego).

Dyskusję prowadził Aleksander Smolar (prezes Fundacji im. Stefana Batorego).

Zapis dźwiękowy dyskusji, czas trwania: 1 godz. 42 min. [MP3 47MB].

Relacja z debaty


Konflikt wokół krzyża bardzo wyraźnie pokazał słabość polskiego Kościoła katolickiego, jego bezradność w sytuacjach wymagających reakcji, a także głębokie podziały i kryzys przywództwa w jego łonie. Kościół powinien był rozpoznać, że w sprawie krzyża nie chodziło o religię, tylko było to zjawisko parareligijne, ale tego nie uczynił. W społeczeństwie ujawnił się natomiast duży potencjał nastrojów antyklerykalnych, które czekały tylko na wybuch. W szerszym sensie wydarzenia te powinny skłonić do refleksji nad stosunkiem Kościoła do demokracji – mówili uczestnicy debaty.

Paweł Lisicki uważa, że konflikt o krzyż pokazał, iż polski Kościół jest podzielony: część biskupów utożsamiała walkę o krzyż z obroną chrześcijaństwa, a inni uważali, że w sporze tym nie chodzi o obecność chrześcijaństwa w życiu publicznym, tylko o kwestie polityczne. Skutkiem tych podziałów, było zbyt późne i niewystarczająco zdecydowane reagowanie na wydarzenia. „Nie było nikogo, kto wziąłby na siebie odpowiedzialność za zakończenie sporu” - podkreślił. Ujawnił się także fakt „braku w Kościele jednego przywódcy, którego autorytet byłby niekwestionowany przez pozostałych”.

Lisicki zwrócił uwagę, że początkowo krzyż przed pałacem prezydenckim był uniwersalnym symbolem żałoby i wtedy nikomu mnie przeszkadzał. Zmiana nastąpiła w pewnym momencie za sprawą wypowiedzi polityków w kwestię polityczną. „W tej sprawie krzyż pełnił funkcję zastępczą. Spór nie dotyczył krzyża jako znaku religijnego, ani jako symbolu żałoby, ani też tego, czy krzyż ma prawo do obecności w życiu publicznym, tylko tego, w jaki sposób i jak mocno upamiętnić Lecha Kaczyńskiego i na ile uprawnione jest twierdzenie, że to, co się wydarzyło w Smoleńsku, można uznać za coś więcej niż tylko katastrofę.(…) Kościół powinien był rozpoznać, że tu nie chodzi o krzyż, tylko sprawę pamięci, ale nie potrafił jednoznacznie zdefiniować swojego stanowiska. Zabrakło też odwagi, szczególnie po stronie Kurii Warszawskiej, do wzięcia odpowiedzialności za umowę z harcerzami, która została podpisana. Nie było osoby, która by to firmowała, rzucając swój autorytet na szalę. Tak jak gdyby byli spętani strachem przed obrońcami krzyża. Nie było również ze strony hierarchów widocznego głosu autoryzującego przeniesienie krzyża” - podkreślił.

Według Zbigniewa Nosowskiego dzięki konfliktowi wokół krzyża „dowiedzieliśmy się, że polski Kościół w szerokim sensie jest rozsądny, gdyż zdecydowana większość Polaków, którzy są w znaczącej części związani z Kościołem, była za jak najszybszym zakończeniem protestów na Krakowskim Przedmieściu”. Jednak również on skrytykował hierarchię kościelną, podkreślając, że ta negatywna opinia nie jest niczym nowym. „Wiedzieliśmy, że jest kryzys przywództwa w Kościele, że w związku z tym dramatycznie brakuje wizji działalności, że Kościół jest słaby, że hierarchowie unikają dialogu tak samo jak władza publiczna, że unikają tematów trudnych i wolą chować głowy w piasek. Wiedzieliśmy też, że jest duży potencjał nastrojów antyklerykalnych, które stanowią czekający na podpalenie lont” - zaznaczył.

Jak podkreślił Paweł Lisicki, o prawdziwości tej negatywnej oceny sytuacji w polskim Kościele świadczą najnowsze sondaże, wykazujące, że zaufanie do Kościoła jako do instytucji spadło do poziomu najniższego od 1996 roku. Zbigniew Nosowski zwrócił jednak uwagę, że jeszcze niższe były notowania Kościoła w 1993 roku i wówczas potrafił on, dzięki świadomym działaniom odwrócić negatywne trendy, choć wówczas tendencje antyklerykalne były dużo silniejsze niż obecnie.

„Będziemy musieli na nowo odbyć poważane dyskusje zarówno wewnątrz Kościoła, jak i całego społeczeństwa, o relacji między religią a nowoczesnością, o stosunkach Kościół-państwo, o świeckości państwa. Z tej perspektywy najważniejsze wydaje mi się pytanie o związki Kościoła ze społeczeństwem. Tradycyjnie siła polskiego katolicyzmu brała się nie ze wsparcia państwa, tylko ze związków z narodem.(…) Trzeba zatem w nowy sposób określić rolę Kościoła” – ocenił Nosowski. Jego zdaniem, najbardziej byłaby potrzebna zmiana postawy Kościoła podobna do tej z 1993 roku. Przypomniał, że w styczniu tamtego właśnie roku biskupi odwiedzili Jana Pawła II, który przestrzegł przed utożsamianiem Kościoła z jakąkolwiek partią polityczną. Skutkiem tego spotkania była nowa postawa Episkopatu w wyborach 1993 roku, który sformułował wówczas zasadę, że nie można być dobrym katolikiem, nie będąc dobrym obywatelem. Wówczas sekretarzem Episkopatu został biskup Tadeusz Pieronek, którego zasługi dla wizerunku Kościoła były ogromne. Wtedy też powstała Katolicka Agencja Informacyjna. „Teraz godzina próby nadeszła, a strategii nie widać” – zaznaczył Nosowski.

Magdalena Środa także uważa, że konflikt wokół krzyża nie ujawnił nic nowego. „Mnie sprawa krzyża nic nie powiedziała o polskim Kościele. Kościół katolicki jest instytucją zamkniętą i nieprzejrzystą ekonomicznie i z obyczajowego punktu widzenia. Mam wrażenie, że to, co się dzieje dzisiaj z Kościołem w Polsce, jest zgodne z wizją Jana Pawła II. On chciał silnego, plebejskiego Kościoła. Nie sądzę też, żeby Kościół był specjalnie podzielony”. Dalej zaś podkreślała: „O społeczeństwie też nie dowiedziałam się niczego nowego. Wiadomo, że poziom postaw irracjonalnych w naszym społeczeństwie jest od dłuższego czasu niesłychanie wysoki. To, co się działo pod krzyżem, w skondensowanej formie pokazało wzrost poziomu irracjonalności. Polacy pielgrzymują w sprawie dobrobytu, w sprawie podwyżki cen skupu żywca”.

Według Środy, krzyż niewiele powiedział również o polskiej polityce. „Od jakiegoś czasu daje się ona zdefiniować, jako sztuka zarządzania emocjami. Politykom to dobrze wychodzi. To zarządzanie emocjami pod krzyżem wszystkim się opłacało” - uznała. Również zdaniem Pawła Lisickiego sprawa krzyża była wygodna zarówno dla PiS, jak i dla PO. Dla PO dlatego, że zaangażowanie PiS w obronę krzyża spychało tę partię w stronę Radia Maryja i wizerunku patii radykalnej, która odstrasza umiarkowanych wyborców. Dla PiS zaś dlatego, że konflikt o krzyż odpowiadał wyrażanej przez tę partię sugestii, że obecna władza jest do pewnego stopnia nieprawomocna. Zaznaczał: „Nie jest to wyrażane wprost, ale na podstawie retoryki PiS można odnieść wrażenie, że PO jest niemal okupantem. Przy takiej mentalności poczucia zagrożenia i obcości wobec władzy, krzyż i jego obrona był dla PiS naturalnym sposobem zwierania szeregów i budowania silnej wspólnoty emocjonalnej”.

Magdalena Środa uważa natomiast, że „tragedia smoleńska ujawniła nicość państwa w sferze zaniedbywanej przez wszystkie władze: wartości, przekonań, tego, co się nazywa społeczeństwem obywatelskim”. Jak oceniła, „sfera aksjologiczna programów szkolnych jest zakonserwowana na poziomie XIX- wiecznym: jesteśmy społeczeństwem rodzino centrycznym, najważniejsze wartości mają charakter ojczyźniany, jesteśmy wspólnotą zagrożoną. W programach nie pojawia się pojęcie tolerancji ”. Najgorszym problemem jest brak debat. Nie ma ich ani w telewizji, ani w obrębie Kościoła, ani z Kościołem. „Nie może być zresztą debat z instytucją, która nie przyjmuje relacji partnerskich, tylko zajmuje pozycję autorytarną”. W ocenie Środy, fatalny jest też poziom intelektualny w Kościele. Przekłada się to np. na fatalny poziom wiedzy o Biblii w społeczeństwie. Religia nie daje żadnego impulsu intelektualnego.

Jej zdaniem konflikt wokół krzyża był „zjawiskiem parareligijnym”. Przytoczyła opinię Agaty Bielik-Robson, że mieliśmy do czynienia z „religią 10. kwietnia, która nie jest katolicka”. „Miałam wrażenie, że dokonuje się tam aktów uwalniania Jezusa od krzyża i przemieszczania go w okolice prezydenta”.

Do sprawy krzyża odnosili się także inni zabierający głos w debacie. Według Ludwika Dorna ta sprawa - „powstała poza Kościołem i w znacznej mierze toczyła się przeciwko Kościołowi hierarchicznemu” - ujawniła coś bardzo istotnego, a mianowicie „słabość Kościoła u fundamentów, słabość wobec społeczeństwa”. Oceniał: „Kościół został wmontowany w walkę o szacunek społeczny i sam przestał być punktem odniesienia”.

Henryk Woźniakowski uważa natomiast, że konflikt wokół krzyża ujawnił, iż ”w Kościele jest żywo obecna pokusa stanięcia po stronie większości: tam, gdzie bije serce narodu”. W tym przypadku błędnie rozpoznano większość – uznano, że serce narodu bije pod krzyżem, podczas gdy była to tylko większość chwilowa. „Rzeczywista większość jest dużo bardziej spluralizowana” – podkreślił.

Według Leszka Jażdżewskiego Kościół jest największa ofiarą konfliktu wokół krzyża. „To jego potęga polityczna została na tym krzyżu ukrzyżowana.(...) Kościół stracił kontrolę nad dołami i nie chcąc wejść w konflikt z jedną ze stron, stanął w rozkroku, wystawiając się prze to na strzały. Pokazał, że staje się siłą, z którą nie trzeba się za bardzo liczyć” - powiedział. Zdaniem Niny Kraśko Kościół powinien powrócić do „środków ubogich”: tłumaczyć i przekonywać. Tymczasem zaangażował się w „środki bogate”: został wprowadzony do urzędów (np. policja ma kapelana), w coraz większym stopniu jest finansowany przez państwo, a sprawę aborcji chce załatwić rękami państwa, chociaż sam powinien przekonywać wiernych w tej sferze.

Natomiast Barbara Labuda podkreśliła, że sytuacja Kościoła w latach 90. była odmienna, bo wtedy opierał się na trzech filarach: na „parasolu” rozpostartym nad polskim Kościołem przez Jana Pawła II, na zasługach Kościoła z czasów za komuny oraz na świadomości wiernych, że jest on nosicielem wartości. Teraz te filary znikły, a „Kościół staje się w odczuciu wielu osób także nosicielem antywartości: pychy, władczości. przekupstwa itp.”. Według niej, Kościół musi się samoograniczyć, bo inaczej zostanie do tego zmuszony. „Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za to, że jedna instytucja do tego stopnia zawłaszczyła przestrzeń życia społecznego w Polsce” - podkreśliła.

Wiele miejsca poświęcono podczas debaty stosunkowi Kościoła do demokracji. Aleksander Smolar sądzi, że po wydarzeniach wokół krzyża należy postawić pytanie, w jakim stopniu mamy do czynienia z dwuznacznym stosunkiem polskiego Kościoła do demokracji. Przywołał przy tym opinię francuskiego historyka René Rémonda, że Kościół francuski ma dwuznaczny stosunek do demokracji, gdyż uważa się za nosiciela praw wyższych niż prawa wspólnoty demokratycznej.

Według Pawła Lisickiego nieporozumieniem byłoby oczekiwanie, że Kościół zaakceptuje prawa demokratyczne jako jedyne prawowite, bowiem „czerpie swój autorytet z góry, a nie z głosu ludu, co musi prowadzić we wspólnocie demokratycznej do sporów i tarć”. Zbigniew Nosowski uważa natomiast, że napięcie między władzą a Kościołem nie wynika stąd, że Kościół wyznaje wartości niepodważalne, tylko z faktu, że „Kościół nie ma dobrej strategii obecności w porządku demokratycznym”. Tymczasem potrzebuje on „demokracji, żeby żyć w wolności, a demokracja Kościoła, bo(…) Kościół i rodzina są najlepszymi dostarczycielami wartości”.

Według Magdaleny Środy nowoczesne państwo jest ufundowane na zbiorze wartości, w którym nakładają się na siebie tradycja religijna i oświeceniowa. Każda z nich inaczej rozumie poszczególne pojęcia. Na przykład równość w tradycji religijnej jest wartością eschatologiczną – ludzie będą sobie równi po zbawieniu, natomiast świat ma hierarchiczną strukturę. „Wolność jest w Summie teologicznej rozumiana jako wybór środków służących do celu, który nie jest przedmiotem wyboru.(…). Natomiast w tradycji liberalnej wybór jest duży” – podkreśliła.

Zdaniem Karola Tarnowskiego zawsze będzie istniało napięcie między Kościołem i demokracją. Jak podkreślił, na europejskie wartości składa się nie tylko chrześcijaństwo, ale także np. tradycja grecka. „Między tymi tradycjami może panować dynamiczna harmonia” – przekonywał. Tymczasem mimo ustaleń Soboru Watykańskiego II, który chciał przełamać tradycję świeckiej władzy Kościoła, w Polsce nadal ona trwa. „Głównym grzechem Kościoła władzy jest idolatria, podnoszenie samego siebie do poziomu sacrum” – zaznaczył. To generuje innego rodzaju idolatrie, np. ruch ojca Rydzyka., który „jest ewidentnie ruchem schizmatycznym”.

Aleksander Smolar natomiast podkreślał, że miejsce Kościoła w życiu publicznym stało się bardzo ważnym tematem po katastrofie smoleńskiej. Tymczasem w Polsce „nie mamy w ogóle języka debaty na temat Kościoła i istnieje masa tematów tabu w życiu publicznym, jeżeli chodzi o Kościół. Tego wyrazem był fakt, że jedyny język, który się pojawił, nie był językiem poważnej debaty, tylko drwiny, zgrywu i happeningu. Ta palikotyzacja języka jest niesłychanie skuteczna w sferze politycznej, ale ma dewastujące skutki dla życia publicznego”.

Podczas dyskusji poruszono też kwestię oczekiwań, że prezydent powinien negocjować kwestię pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej z obrońcami krzyża. Zdaniem Smolara pomysł, że taka osoba miałaby negocjować z niezorganizowaną małą grupą, był zdumiewający. Nosowski uważa natomiast, że właśnie dlatego, że prezydent jako osoba pełniąca najwyższy urząd w państwie ma integrować wszystkie siły społeczne, powinien był podjąć wysiłek rozmów. Ponieważ tego nie zrobił, „zarzut bierności i umywania rąk dotyczył słusznie nie tylko biskupów, ale przez długi czas także władzy publicznej”.

„Krzyż to najmocniejszy symbol w polskiej tradycji, dlatego nie wolno się nim posługiwać w sporze miedzy partiami” – powiedział na zakończenie dyskusji Paweł Lisicki. Małgorzata Wyrzykowska

Tezy


Żałoba po katastrofie 10. kwietnia, kampania wyborcza i walka o krzyż przed Pałacem Prezydenckim sprawiły, że Kościół znalazł się w centrum debaty publicznej. Stało się tak zarówno ze względu na liczne wystąpienia (i ich charakter) biskupów i księży w czasie żałoby oraz kampanii wyborczej, jak i przedłużające się ich milczenie w okresie walki o krzyż. Towarzyszyły temu mnożące się przejawy głębokich podziałów w Kościele, oraz wyrażane z zewnątrz kwestionowanie ukształtowanych w latach 90. stosunków między państwem a Kościołem.

Kontestowanie roli Kościoła - aż po pamiętną „antykrzyżową” manifestację na Krakowskim Przedmieściu - wiążę sie z szeroko obecnym poczuciem radykalizacji dużej części duchowieństwa. Bp Tadeusz Pieronek na pewno nie jest odosobniony, gdy wyraża opinię, że „Kościół znalazł sobie przywódcę, ale w niewłaściwym miejscu, bo wśród polityków”, utrwalając przekonanie, iż w istocie jest sojusznikiem PiS („Tygodnik Powszechny” 15.08.2010).

Chcemy zapytać: co ubiegłe miesiące po katastrofie smoleńskiej mówią nam o stanie Kościoła, o jego związkach ze społeczeństwem i sferą polityki? Na ile trwałe są zmiany, które ujawniły w Kościele ostatnie miesiące? Jakie są możliwe konsekwencje obecnej sytuacji dla polskiego katolicyzmu oraz dla Kościoła?

Aleksander Smolar


Noty o panelistach


Paweł Lisicki
(ur. 1966) – dziennikarz, publicysta, pisarz, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej". Od 1993 pracownik redakcji, kierownik działu „Opinie”, a następnie zastępcą redaktora naczelnego. Autor esejów filozoficznych, publikował m.in. w „Gazecie Wyborczej”, „Frondzie”, „Znaku”, „Tygodniku Powszechnym” i we „Wprost”. Wydał m.in. Nie-ludzki Bóg (1995, 2007), Doskonałość i nędza (1998, Nagroda im. Andrzeja Kijowskiego), Próba (2005) Powrót z obcego świata (2006), Przerwa w pracy (2009).

Zbigniew Nosowski (ur. 1961) - dziennikarz, publicysta, działacz katolicki. Redaktor naczelny miesięcznika „Więź”. Dyrektor programowy Laboratorium „Więzi”. W latach 2002-2008 konsulator Papieskiej Rady ds. Świeckich. W 2001 i 2005 roku audytor Synodu Biskupów. Członek zarządu warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej. Od 2007 roku współprzewodniczący, a następnie wiceprzewodniczący Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów. Członek Rady Fundacji Auschwitz-Birkenau. Wydał m.in. Dzieci Soboru zadają pytania (red., 1996), Parami do nieba: małżeńska droga świętości (2004), Szare a piękne. Rekolekcje o codzienności (2007).

Magdalena Środa (ur. 1957) – teoretyczka etyki, filozofka, publicystka, prof. dr hab. Wykładowczyni w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Członek Polskiej Akademii Nauk. Stała felietonistka „Gazety Wyborczej”. Wydała m.in. Idea godności w kulturze i etyce (1993), Indywidualizm i jego krytycy. Współczesne spory między liberałami, komunitarianami i feministkami na temat podmiotu, wspólnoty i płci (2003), Kobiety i władza (2009). Nagrodzona przez tygodnik „Wysokie Obcasy” tytułem Polka Roku 2009.





Copyright © Fundacja Batorego
Drukuj stronę
Do góry