Rola instytucji obywatelskich w demokracji

1 czerwca 2009


Dyskusja z udziałem Susan Rose-Ackerman (prawnik, politolog, Uniwersytet Yale), Kuby Wygnańskiego (działacz organizacji pozarządowych, Pracownia Badań i Innowacji Społecznych „Stocznia&rdquo:) i Mirosława Wyrzykowskiego (prawnik, sędzia Trybunału Konstytucyjnego).

Spotkanie poprowadził Andrzej Rychard (socjolog, członek zarządu Fundacji im. Stefana Batorego, Instytut Filozofii i Socjologii PAN).

Dyskusja została zorganizowana przez Fundację im. Stefana Batorego, Pracownię Badań i Innowacji Społecznych „Stocznia” oraz Wydział Filozofii i Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Pełny zapis dźwiękowy debaty, czas trwania: 2 godz. 6 min. [MP3 118 KB] (zapis wypowiedzi w języku angielski i polskim).

Relacja z debaty

Dwudziesta rocznica pierwszych częściowo demokratycznych wyborów w Polsce skłania do zastanowienia nad sposobem tworzenia polityki w państwie i nad słabościami procesu demokratycznego. Uczestnicy spotkania byli zgodni, że społeczeństwo obywatelskie w Polsce jest słabe, a instytucje, na które oddelegowano uprawienia reprezentowania grup społecznych, nie działają we właściwy sposób. Konieczne jest włączenie w proces podejmowania decyzji wielu środowisk. Jak podkreślano, istotną rolę w obronie praw i wolności jednostki, a jednocześnie zasad demokracji pełni w Polsce Trybunał Konstytucyjny.

Susan Rose-Ackerman Susan Rose-Ackerman

Susan Rose-Ackerman zwróciła uwagę na słabości w sferze odpowiedzialności za proces podejmowania demokratycznych decyzji w Polsce. Istnieją co prawda instytucje specjalnie powołane w tym celu, np. rzecznik praw człowieka czy Trybunał Konstytucyjny. Jednakże „proces ustanawiania zasad przez rząd powinien w większym stopniu odpowiadać życzeniom szeroko rozumianego społeczeństwa obywatelskiego” – zaznaczyła. Powołała się na przykład Stanów Zjednoczonych, gdzie istnieje możliwość komentowania dokumentów prawnych przed ich przyjęciem, a wybranie konkretnych rozwiązań musi zostać uzasadnione.

Jej zdaniem w funkcjonowaniu demokracji bardzo istotną rolę odgrywa kwestia siły społeczeństwa obywatelskiego i to, na ile prawo utrudnia, a na ile ułatwia obywatelom organizowanie się. Ważne jest na przykład, czy przepisy dotyczące pozyskiwania pieniędzy z prywatnych źródeł ułatwiają tworzenie różnych instytucji, fundacji itp. Tymczasem, jak podkreśliła, „w Polsce mamy do czynienia z rzeczywistym brakiem wiedzy o tym, jak zwracać się do obywateli o fundusze”. „Aby Polska dokonała postępów w tej sferze, należy dążyć do udostępnienia i zdemokratyzowania procesu ustanawiania norm i zasad za pośrednictwem instytucji, na które oddelegowano uprawnienia nie rezygnując z walorów profesjonalizmu” – podkreśliła.

Część państw Unii Europejskiej nalega na rozwijanie dialogu społecznego przez nowe państwa członkowskie. „Niepokoi mnie to, bo w wielu sferach brak naprawdę reprezentatywnych partnerów. (...) Na przykład w Polsce tylko 20 proc. osób pracujących należy do związków zawodowych. (...) Nowe państwa UE powinny więc wycofać się trochę z modelu proponowanego przez UE” – powiedziała.

Susan Rose-Ackerman sceptycznie podchodzi też do kładzenia zbyt dużego nacisku na osiągnięcie zgody społecznej. „Według mnie należy raczej dążyć do wykształcenia tolerancji wobec innych stanowisk, do stworzenia państwa liberalnego światopoglądowo. Kluczowym elementem demokracji jest to, że nie wszyscy muszą się ze sobą zgadzać” – podsumowała.

Mirosław Wyrzykowski Mirosław Wyrzykowski

Mirosław Wyrzykowski uważa, że pewną rolę w demokratyzacji procesu podejmowania decyzji mogą odegrać sądy. Opinia publiczna podziela taki pogląd, bo sondaże wykazują, że instytucją demokratyczną, która cieszy się największym poziomem zaufania społecznego w Polsce, jest Trybunał Konstytucyjny. Podkreślił przy tym, że jest to instytucja par excellence polityczna, a oczekiwania, że tak nie będzie, „należy włożyć między bajki”.

Z perspektywy organizacji społeczeństwa obywatelskiego trybunał odegrał istotną rolę dwukrotnie – w latach 1990-1997, gdy wyznaczył granice ingerencji państwa w mechanizm organizacji życia zbiorowego, oraz w latach 2006-2007, gdy bronił współtworzonego wcześniej przez siebie porządku. „Okazało się, że Trybunał Konstytucyjny jako instytucja broniąc porządku konstytucyjnego broni z jednej strony praw i wolności jednostek, a z drugiej fundamentalnych zasad ustrojowych demokracji konstytucyjnej” – podkreślił Wyrzykowski. Powołał się na orzeczenia w sprawie ustawy lustracyjnej oraz bankowej komisji śledczej. W pierwszym przypadku trybunał bronił zasady równości broni w procesie karnym – według ustawy lustracyjnej z 2006 r. prawo do kasacji przysługiwało bowiem prokuratorowi, ale nie osobie zainteresowanej. W drugim zaś wystąpił w obronie konstytucyjnego statusu niezależności Narodowego Banku Polskiego i jego organów.

W ocenie Mirosława Wyrzykowskiego po 20 latach określania przez Trybunał Konstytucyjny bardzo twardych reguł dotyczących procesu legislacyjnego „parlament już wie, jakimi zasadami się kierować w mechanizmie tworzenia prawa, i trzeba zostawić mu przestrzeń tworzenia polityki poprzez prawo”. Zaznaczył, że trybunał odgrywa przy tym rolę straszaka dla twórców prawa, „wychodząc z zasady nieograniczonej trwałości konstytucji w odróżnieniu od perspektywy polityka, któremu zegar bije”. Jest przy tym „kozłem ofiarnym polityki”, politycy tłumaczą bowiem swoją bezczynność spodziewanym sprzeciwem Trybunału Konstytucyjnego. Dopuszczają się w ten sposób „politycznego szantażu wobec społeczeństwa”.

Kuba Wygnański Kuba Wygnański

Kuba Wygnański uważa, że jest utopią teza, iż można zbudować instytucje w taki sposób, by rządziły się same. „Demokracja potrzebuje dwóch stron” – zaznaczył. Podkreślił, że w Polsce 40 proc. obywateli uważa, że demokracja nie bardzo się sprawdza.

Jednym z najpoważniejszych problemów jest to, że instytucje, na które oddelegowano uprawnienia społeczne, w większości przypadków nie działają właściwie, a ich reprezentatywność jest wątpliwa. Problematyczne jest także funkcjonowanie samorządu zawodowego. Jak zaznaczył, w Polsce powszechna jest niechęć do instytucji pośredniczących i postrzeganie ich jako grup, które „przechwytują i zniekształcają demokrację, są samoselekcyjnymi grupami interesów i uzurpując sobie mandat w istocie zakłócają proces demokratyczny”. Niechęć ta rozciąga się na całe społeczeństwo obywatelskie.

Poza tym w polskiej demokracji dominuje model instytucji pośredniczącej rozumianej jako podmiot negocjacji, gdy tymczasem konieczne jest przejście od modelu negocjacyjnego do konsultacyjnego. Jako przykład instytucji negocjującej Wygnański podał komisję trójstronną, która w momencie przełomu wentylowała napięcia społeczne i zapobiegała nieodpowiednim formom prywatyzacji, ale teraz zmonopolizowała sposób rozumienia konsultacji publicznych, choć nie reprezentuje różnych grup społecznych, np. bezrobotnych czy konsumentów. „Sztuczne rozciąganie mandatu tej instytucji ponad sferę, do której została stworzona, jest groźne” – przestrzegł.

Środowisko pozarządowe chce doprowadzić do partycypacji różnych środowisk w podejmowaniu decyzji. W tym celu należy m.in. „skończyć z mechanizmem reprezentowania interesów poprzez samoselekcyjne grupy”, przenieść demokrację ze sfery rytuału do sfery codzienności i przejść od modelu sprawowania władzy kładącego nacisk na informację do modelu, w którym ważne są także konsultacje i negocjacje. „Rząd musi zachęcać obywatelstwo do współodpowiedzialności” – zaznaczył, zwracając uwagę, że jest konieczne, by obywatele wykazywali aktywność częściej niż raz na 4 lata. „Wykształcenie partnerów społecznych wymaga od rządu i administracji zrezygnowania z części władztwa, ale tylko to zmobilizuje społeczeństwo obywatelskie” - podkreślił.

Jak dodał, nie bez znaczenia jest fakt, że w wyniku wojny zginęło wielu przedstawicieli inteligencji i zostaliśmy społeczeństwem chłopskim, które nie miało czasu, by wykształcić nawyki obywatelskie. „Powinniśmy sprawdzić, czy nie jesteśmy zakładnikami własnych, wyidealizowanych autostereotypów” dotyczących dalszej lub bliższej przeszłości i stanu dzisiejszego.

Andrzej Rychard Andrzej Rychard

Andrzej Rychard zwrócił uwagę, że stawiając tezę o słabości społeczeństwa obywatelskiego w Polsce redukuje się je do organizacji pozarządowych, bagatelizując cały szereg nieformalnych często mikrodziałań ocierających się o sferę ekonomiczną, ale mających sens obywatelski. Kiedy narzekamy na niski poziom zaufania w polskim społeczeństwie, „umykają nam wyspy zaufania wytwarzające się w mikroukładach życia zbiorowego” – podkreślił. Należy także zaznaczyć, że udział Polaków w niekonwencjonalnych sposobach uczestnictwa w życiu politycznym jest wyższy niż w konwencjonalnych.

„Należałoby bardzo mocno poszerzyć perspektywę analityczną, biorąc pod uwagę pozapolityczne uwarunkowania uczestnictwa w demokracji, takie jak zjawiska zachodzące w strukturze społecznej. Poziom partycypacji wyborczej w mniejszym stopniu zależy od instytucjonalnej pedagogiki i ułatwień takich jak dłuższe otwarcie lokali wyborczych niż np. od poziomu wykształcenia społeczeństwa” – zaznaczył. Poszerzanie perspektywy powinno także polegać na dostrzeganiu interesów innych sektorów społeczeństwa poza wielkoprzemysłowymi grupami pracowniczymi. Obecny system jest bowiem „zamknięty na rozpoznawanie nowych frustracji, nowych interesów i nowych aspiracji, w tym także obywatelskich” – zaznaczył.

Anna Giza-Poleszczuk Anna Giza-Poleszczuk

Uczestnicząca w dyskusji Anna Giza-Poleszczuk podkreśliła, że zainteresowanie procesem tworzenia prawa w Polsce jest bardzo niskie. Społeczeństwo nie ma świadomości wagi kwestii prawnych i zmianie tego stanu rzeczy nie sprzyja system edukacji. Brak też wiedzy o narzędziach zwiększania partycypacji społecznej w procesie tworzenia prawa. Jest to widoczne m.in. na poziomie samorządów. „Prowadzi to do pozorności budowania demokracji” – podkreśliła.

Andrzej Rychard

Wśród innych uczestników zabrał głos Jacek Wojciechowicz, który uważa, że do optymizmu może skłaniać fakt oddolnej mobilizacji społecznej podczas ostatnich wyborów, gdy istotna rolę odegrała komunikacja internetowa i sms-owa. Optymizm budzi także zaangażowanie społeczeństwa w działalność ekonomiczną, np. wysoki poziom samozatrudnienia. Jednak inna część społeczeństwa się poddała i nie podejmuje odpowiedzialności za swoje losy.

Małgorzata Wyrzykowska



Założenia debaty

Dyskusja odbyła się na trzy dni przed historyczną datą 4 czerwca – rocznicą 20-lecia pierwszych częściowo demokratycznych wyborów w Polsce. Czy przez ten czas udało nam się zbudować demokrację? W sensie formalnym - tak. Jednocześnie w Polsce obserwujemy pogłębiającą się obywatelską apatię, a wskaźnik Everyday Democracy Index dla Polski jest jednym z najniższych w Europie. Potrzebna jest więc nam refleksja nad funkcjonowaniem systemu instytucji demokratycznych.

Tematem naszej rozmowy były założenia i praktyka działania mechanizmów „ubezpieczających i pogłębiających” demokratyczne rządzenie, w tym instrumenty niezależnej kontroli sprawowania władzy: decentralizację, dialog społeczny i obywatelską partycypację.

We współczesnych państwach coraz większą rolę odgrywają ciała pośredniczące: organizacje pracodawców, związki zawodowe, a także, w pewnym stopniu, organizacje pozarządowe. Rozwija się zinstytucjonalizowany dialog społeczny (jego korporatystyczny wariant jest często przedmiotem krytyki). W obecnej sytuacji pojawiają się pytania: czy i pod jakimi warunkami funkcjonowanie instytucji pośredniczących zwiększa udział obywateli w życiu publicznym i poprawia mechanizmy reprezentacji społecznej? Czy zapobiega deficytowi demokratycznemu czy przeciwnie – ogranicza funkcjonowanie mechanizmów demokratycznych oddając całe obszary państwa w ręce instytucji nie pochodzących z powszechnego wyboru? Co uczynić, aby instytucje powołane jako instrumenty reprezentacji interesów istotnie wywiązywały się z tej funkcji? Jakie są ich ograniczenia? Czy istnieją skuteczne dodatkowe/alternatywne mechanizmy obywatelskiej partycypacji wzmacniające praktykę demokratyczną?

Pretekstem do dyskusji było polskie wydanie książki prof. Susan Rose-Ackerman Od wyborów do demokracji, w której autorka analizuje ustrojowe mechanizmy konsolidowania się porządku demokratycznego w Polsce i na Węgrzech po przełomie 1989 roku.

Noty biograficzne panelistów

Susan Rose-Ackerman – prawnik, politolog. Profesor na Uniwersytecie Yale. Dyrektor Centrum Prawa, Ekonomii i Polityki Publicznej im. Johna M. Olina. Jedna z najbardziej znanych amerykańskich badaczek procesów podejmowania decyzji politycznych. Laureatka Stypendium Guggenheima. Członkini m.in. Komitetu Doradczego Klubu Madryckiego. Wydała m.in. Corruption and Government (polski przekład: Korupcja i rządy: Przyczyny, skutki i drogi reform, 2001). Najnowsza jej książka przełożona na język polski – Od Wyborów do Demokracji (2008) w całości poświęcona jest problemom decydowania politycznego w Polsce i na Węgrzech.

Andrzej Rychard– socjolog, prof. dr hab. Dyrektor Szkoły Nauk Społecznych przy Instytucie Filozofii i Socjologii PAN. Profesor w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. Członek zarządu Fundacji im. Stefana Batorego. W latach 1995-2006 wykładowca w Central European University. Członek Polskiego Towarzystwa Socjologicznego, Komitetu Socjologii PAN oraz rady redakcyjnej „International Politics”.

Kuba Wygnański (ur. 1964) – socjolog, działacz organizacji pozarządowych. Współtworzy Pracownię Badań i Innowacji Społecznych „Stocznia”. W latach 80. działacz „Solidarności” i Komitetów Obywatelskich. Uczestnik obrad Okrągłego Stołu. Współtwórca Stowarzyszenia na rzecz Forum Inicjatyw Pozarządowych oraz Banku Danych o Organizacjach Pozarządowych Klon/Jawor. Współpracował m.in. z Polską Akcją Humanitarną, Fundacją im. Stefana Batorego oraz Fundacją Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych. Wiceprzewodniczący Rady Działalności Pożytku Publicznego pierwszej kadencji. Laureat Nagrody im. Andrzeja Bączkowskiego (1999) oraz Totus Tous (2004).

Mirosław Wyrzykowski (ur. 1950) – prawnik, prof. dr hab. Sędzia Trybunału Konstytucyjnego Profesor na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. W latach 1999- 2001 dziekan Wydziału. Od 1990 do 1995 roku profesor w Instytucie Prawa Porównawczego w Lozannie. Od 1997 wykładowca w Central European University w Budapeszcie. W latach 1990-1993 i 1996-2001 członek Rady Legislacyjnej przy Prezesie Rady Ministrów. Od 1996 do 2001 roku dyrektor Centrum Konstytucjonalizmu i Kultury Prawnej Instytutu Spraw Publicznych. Członek Komitetu Nauk Prawnych PAN. Przewodniczący Polskiej Sekcji Międzynarodowego Towarzystwa Nauk Prawnych.


Copyright © Fundacja Batorego
Drukuj stronę
Do góry