Reporter: świadek, opowiadacz, kreator

12 października 2009


Dyskusja z udziałem Joanny Bator (pisarka), Maksa Cegielskiego (reporter), Jacka Milewskiego (pisarz) i Pawła Smoleńskiego (reporter, Gazeta Wyborcza).

Debatę prowadził Konstanty Gebert (komentator, reporter).

Dyskusja towarzyszyła wręczeniu Nagrody im. Beaty Pawlak [więcej]

Pełny zapis dźwiękowy debaty, czas trwania: 56 min. [MP3 47 MB].

Relacja z debaty

Jacek Milewski i Max Cegielski Jacek Milewski i Max Cegielski

Pseudowiedza i lęk przed innością są największymi przeszkodami w opisywaniu nieznanej nam rzeczywistości – podkreślali uczestnicy dyskusji Reporter: świadek, opowiadacz, kreator, która odbyła się w Fundacji im. Stefana Batorego z okazji wręczenia Nagrody Beaty Pawlak. O trudnościach i pułapkach czyhających na autorów tekstów o innych społecznościach rozmawiali Joanna Bator, Paweł Smoleński, Konstanty Gebert oraz dwaj laureaci tegorocznej Nagrody: Max Cegielski i Jacek Milewski.

Uczestnicy dyskusji zgodzili się ze sformułowaniem zawartym w tytule nominowanej do tegorocznej Nagrody książki Wojciecha Wilczyka Niewinne oko nie istnieje i podkreślali, że konieczne jest odrzucanie stereotypów. - Każde oko jest skażone. Istnieje ogromna ilość pseudowiedzy, wyobrażeń, mitów, stereotypów na temat Romów, żydowskości i arabskości, lubieżnych Turków itd. Balast wiedzy trzeba wykorzystywać, ale i sprawdzić, czy czegoś nie zasłania – zaznaczył Max Cegielski.

Nie należy też udawać przed samym sobą, że się jest członkiem danej społeczności. - Staram się zawsze po przyjeździe usiąść i zastanowić, kim teraz jestem i kim jest dla mnie inny, czy budzi mój zachwyt, czy lęk, czy mnie denerwuje – powiedziała Joanna Bator.

Często jakiś świat wydaje nam się znajomy i rozpoznawalny, a potem okazuje się, że jednak jest inny. Konstanty Gebert opowiedział, jak pewnego razu pojechał do Płowdiwu, gdzie gmina żydowska pod wieloma względami funkcjonowała tak jak polska. Został jednak zaproszony na rocznicę śmierci działacza tamtejszej gminy. Goście siedzieli przy suto zastawionym stole i kolejno wznosili toast za zmarłego, wypijali setkę wódki, po czym o nim opowiadali. Była to klasyczna tradycja bałkańska. Kiedy podzielił się z jednym z gości uwagą, że w polskiej gminie nie ma takiego zwyczaju, tamten bardzo skonsternowany odparł: „Bo wie pan, u nas jest tak, że do ósmego dnia po narodzinach obrzezujemy naszych synów. Czy w Warszawie też tak jest?”. Jak więc się okazuje, nawet to, co wydaje się znajome, bywa w istocie dużo bardziej skomplikowane i nieoczywiste.

Przy opisywaniu innej rzeczywistości istotny jest wybór klucza. - Bardzo ważne jest nasze nastawienie. Kiedy my, Polacy czy ludzie Zachodu, jedziemy do Stambułu czy na Bliski Wschód, zazwyczaj patrzymy na ten świat z wyższością i myślimy sobie, że u nas jest lepiej. Tymczasem w sensie realnym – politycznym i ekonomicznym - już dawno jest odwrotnie, tylko tego nie zauważyliśmy - zaznaczył Max Cegielski.

Pytani o swój sposób na artykuł, paneliści podkreślali, że w krótkim tekście bardzo trudno opisać inny świat i najlepiej zacząć od jakiegoś drobnego szczegółu. Zapytani przez Konstantego Geberta, jak opowiedzieliby czytelnikom w Indiach o Warszawie, odpowiadali:

Joanna Bator Joanna Bator

– Opisuję drobne historie, małe narracje. Gdybym miała opowiedzieć o Polsce, opisałabym jakąś rodzinę z bloku na Stegnach. Być może poszłabym tropem światów kobiecych i światów męskich, bo to mnie interesuje. Druga rzecz, która mnie ciekawi, to imperium smaku czyli kuchnia. Opowiedziałabym o Warszawie przez porównanie zmysłowe – powiedziała Bator.

- Mnie fascynują skrzyżowania. Ruch uliczny w Warszawie jest na pozór uporządkowany, a Indiach odwrotnie: ma pozór chaosu, a jest bardzo uporządkowany – wyznał Max Cegielski. Od konkretu przeszedłby do ogółu, na przykład do informacji, że koncern Lakshmi Mittala wykupił polskie huty stali. – A po drodze napisałbym, dlaczego w Indiach można coś kupić na ulicy, a w Polsce nie. Ma to związek z ekonomią - tam się to po prostu opłaca.

Paweł Smoleński Paweł Smoleński

Jak zwrócił uwagę Paweł Smoleński, trzeba pisać o tym, co interesuje autora, ale także o tym, co interesuje czytelnika – szukać miejsc egzotycznych, ale i punktów stycznych. – Trzeba wybrać coś, co jest „sexy” – powiedział. On sam pisałby na przykład o modzie na hinduskość w pewnych kręgach w Polsce - sklepikach, trociczkach na bazarach, może o samochodach Tata. - Gdyby ktoś przyjechał tu stamtąd, pokazałbym mu na pewno podziemia Pałacu Kultury, bo to dużo mówi i o historii, i o teraźniejszości, o strachu i o zmianie, o pysze władzy, ale i o jej lęku.

Jacek Milewski natomiast spróbowałby znaleźć Hinudsów, którzy mieszkają w Warszawie i ich oczami pokazać to miasto.

Rozmawiano też o tym, że Polacy często piszą o innych krajach, szukając polskiego wytrycha. Paweł Smoleński zwrócił uwagę, że taki sposób pisania ma swoje ograniczenia, bo umieszcza się w ten sposób w centrum opowieści o jakimś świecie coś, co jest wobec niego obce. - Jeżeli idziesz do Polaków w Katmandu, to wchodzisz do własnego getta. Jeżeli piszesz o kimś, kto mieszka w Warszawie, ale nie jest stąd, to wchodzisz do innego świata.

Konstanty Gebert Konstanty Gebert

Dużo mówiono o dziennikarskiej odpowiedzialności i podkreślano, że pisząc o innej społeczności, zawsze trzeba „czuć na sobie oddech czytelnika”. – Reporter nigdy nie powinien czuć się bezpiecznie, bo zawsze znajdą się bardziej kompetentni od niego czytelnicy – zaznaczył Konstanty Gebert. Przytoczył przykład własnego reportażu z Jugosławii, w którym połączył dwie postaci, bo uznał, że jest ich już w tekście za dużo. Na jednym ze spotkań z czytelnikami pojawiła się jednak kobieta z opisywanego przezeń miasta i zdemaskowała jego nadużycie.

Jacek Milewski Jacek Milewski

- Miałem spore obawy, jak moja książka zostanie przyjęta przez romskie środowisko i między innymi dlatego zdecydowałem się na zbiór opowiadań, a nie reportaży. Bardzo bałem się skrzywdzić tych ludzi. Najpierw wysłałem kilka egzemplarzy do osób szanowanych w środowisku Cyganów – powiedział Jacek Milewski. Jak się jednak okazało, książkę przyjęto bardzo dobrze. – Jeden powiedział mi: OK, jakby coś, masz ochronę u moich chłopców. Czasem ludzie dzwonią i mówią, że ktoś się uśmiał albo popłakał.

Max Cegielski właśnie dlatego, żeby zachować jak największy obiektywizm, nie krył w swojej książce o Stambule, że pracował z tłumaczem. Od uczciwości wobec czytelnika i opisywanych społeczności nie zwalnia to, że nie są niekiedy w stanie zweryfikować prawdy. Tak było na przykład z książką Pijani bogiem, której opowiadała o ludziach, którzy nie umieją czytać ani pisać, a więc nie są w stanie zweryfikować jej treści.

Wszyscy uczestnicy dyskusji podkreślali, że zanim się wyjedzie do innego miejsca, trzeba o nim poczytać, a może również porozmawiać z ludźmi, którzy tam byli. – Można się postawić w sytuacji Kolumba tylko w bardzo konkretnej sytuacji, ale już nie wobec miejsca – zaznaczył Paweł Smoleński. Także Joanna Bator podkreślała, że nie ma kultur odizolowanych i dziewiczych.

Bardzo ważna jest wrażliwość na otoczenie, która przychodzi z wiekiem. - Żeby zobaczyć kolor, poczuć zapach i się nie bać. Nie bać się człowieka, który mówi innym językiem i bardzo często inaczej się zachowuje, a jego ekspresyjność może naruszać naszą powłokę intymności. Doświadczyłem tego w Bagdadzie, gdzie musiałem się uczyć rozmawiać, bo tamtejszą mocną gestykulację odbierałem jako opresywną. Bywa to trudne, zwłaszcza gdy dokoła panuje napięcie i widzi się facetów z karabinami i czołgi – mówił Paweł Smoleński.

- Po przyjeździe do innego miejsca najpierw szukam Cyganów. Oni są moimi przewodnikami – powiedział Jerzy Milewski. Jak podkreślił, jego wnikanie w świat romski odbywało się bardzo powoli. - Będąc przez lata z tymi ludźmi, towarzysząc niektórym w umieraniu i widząc, jak rodzą się ich dzieci, przesiąka się nimi i przestaje się być obcym. Zdaję sobie jednak sprawę, że przestałem być obcym tylko do pewnego stopnia.

goście

Mimo wysiłków nie udało się podać uniwersalnego sposobu na przedstawianie nieznanych nam społeczności. Zapewne nie istnieje jedna, sprawdzona metoda. Każdy miał swój sposób zagłębiania się w życie innych ludzi i opowiadania o nich. Wszyscy jednak podkreślali, że aby opisywać odmienne światy, konieczna jest otwartość i uczciwość. Słowami Cegielskiego: „Trzeba podchodzić, aby zobaczyć. Niewinne oko nie istnieje, ale próbujemy je mieć”.

Małgorzata Wyrzykowska


Notki o dyskutantach

Joanna Bator (ur. 1968) – pisarka, publicystka. Wykłada w Polsko-Japońskiej Wyższej Szkole Technik Komputerowych w Warszawie na Wydziale Kultury Japonii. Publikowała m.in. „Czasie Kultury”, „Gazecie Wyborczej”, „National Geographic”, „Tygodniku Powszechnym", „Twórczości” i "Voyage". Wydała m.in. Feminizm, postmodernizm, psychoanaliza (2001), Kobieta i Piaskowa Góra (2009). Za Japoński wachlarz otrzymała w 2005 roku Nagrodę im. Beaty Pawlak oraz poznańską Nagrodę Wydawców.

Max Cegielski (ur. 1975) - dziennikarz, pisarz, prezenter radiowy i telewizyjny, animator kultury, podróżnik. Członek kolektywu muzycznego Masala Sound System. Współpracuje z kanałem TVP Kultura, gdzie m.in. prowadzi i współtworzy cykl Korzenie. Publikował m.in. w „Dzienniku”, „Gazecie Wyborczej”, „Machinie”, „Newsweeku” i „Tygodniku Powszechnym”. Wydał m.in. Masala (2002) i Apokalipso (2004). W 2007 roku nominowany do Nagrody im. Beaty Pawlak za Pijani Bogiem, a w 2009 za Oko świata. Od Konstantynopola do Stambułu.

Konstanty Gebert (ur. 1953), ps. Dawid Warszawski – dziennikarz, publicysta i tłumacz. Współpracownik „Gazety Wyborczej”, założyciel i były redaktor naczelny miesięcznika „Midrasz”. Wydał m.in.: Przerwa na myślenie (1986), Mebel (1990), Obrona poczty sarajewskiej (1996), Dziesięć dni Europy: archeologia pamięci (2004), Wojna czterdziestoletnia (2004), 54 komentarze do Tory (2004), Miejsce pod słońcem. Wojny Izraela (2008).

Jacek Milewski (ur. 1966) - autor publikacji i programów telewizyjnych o tematyce romskiej, świecki teolog. Współzałożyciel (razem z księdzem Jerzym Zawadzkim) i długoletni dyrektor jedynej w Polsce szkoły romskiej (Parafialna Podstawowa Szkoła Romska w Suwałkach). Opublikował Dym się rozwiewa (2008).

Paweł Smoleński (ur. 1959) - dziennikarz, reporter i pisarz. Dziennikarz „Gazety Wyborczej”. Wcześniej paryskiej „Kultury” i pism drugiego obiegu. Wydał m.in. Pokolenie kryzysu (1989), Pochówek dla rezuna (2001), Irak. Piekło w raju (2004), Powiatowa rewolucja moralna (2009). Laureat Nagrody Pojednania Polsko-Ukraińskiego. Za zbiór reportaży i esejów Izrael już nie frunie otrzymał w 2006 roku Nagrodę im. Beaty Pawlak.


Copyright © Fundacja Batorego
Drukuj stronę
Do góry