Media publiczne – nowy ład

20 kwietnia 2009

Dyskusję otworzyły wypowiedzi Bogdana Zdrojewskiego, ministra kultury i dziedzictwa narodowego RP oraz Jana Dworaka (były prezes TVP) i Andrzeja Urbańskiego (prezes TVP).

Dyskusję poprowadził Aleksander Smolar (prezes Fundacji im. Stefana Batorego).

Deklarowanym celem polityków po 1989 roku było powstanie silnych i niezależnych mediów publicznych. Do Sejmu trafił właśnie kolejny projekt ustawy proponujący nowy ład w tej sferze. Czy przedstawiane propozycje zawierają gwarancję niezależności mediów publicznych i wypełnianie przez nich misji? Jak proponowane zmiany wpłyną na działalność publicznego radia i telewizji? Czy nowy system finansowania zapewni im stabilne funkcjonowanie? Jakie znaczenie może mieć nowa ustawa dla kształtu mediów prywatnych w Polsce? Czy lepiej będą wypełniane zadania misyjne mediów? Czy Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji w świetle nowych propozycji zawartych w tej ustawie stanie się niezależna od polityków.

Poselski projekt ustawy o zadaniach publicznych w dziedzinie usług medialnych

Ustawa o zadaniach publicznych w dziedzinie audiowizualnych usług medialnych - założenia

Pełny zapis dźwiękowy debaty, czas trwania: 1 godz. 50 min. [MP3 102 MB]

Zapis debaty [PDF 226 KB]

Relacja z debaty

Po 1989 roku kolejni politycy deklarowali wolę doprowadzenia do powstania silnych i niezależnych mediów publicznych. Jednak do dziś to się nie udało i kolejne ekipy rządzące są oskarżane o ich upolitycznienie. W drugiej połowie marca br. do Sejmu trafił projekt nowej ustawy medialnej, z którym wiązano nadzieję na zmianę tej sytuacji. Jednakże są wysuwane przeciwko niemu ważne argumenty. Zostały one przytoczone przez uczestników dyskusji zorganizowanej przez Fundację im. Stefana Batorego, stawiając pod znakiem zapytania wiele istotnych zapisów projektu.

Otwierający debatę Bogdan Zdrojewski, minister kultury i dziedzictwa narodowego, przyznał, że nowy projekt ustawy - przygotowany jako projekt poselski, aby wobec napięć wynikających ze zmian personalnych w TVP przyspieszyć prace nad nim i uniknąć uzgodnień międzyresortowych - jest przedmiotem bardzo krytycznych uwag.

Po pierwsze, zwrócił uwagę, że w założeniach do ustawy proponowano finansowanie telewizji publicznej z funduszu misyjnego, pochodzącego z podatku VAT od reklam, którego wysokość nie byłaby uwarunkowana decyzjami politycznymi. W obecnej wersji projektu przewidziano natomiast coroczne uchwalanie w budżecie państwa wysokości sum przeznaczonych na media publiczne. Przyznał, że zmiana systemu finansowania mediów publicznych będzie wymagała notyfikacji w Komisji Europejskiej, co w najlepszym przypadku może trwać kilka miesięcy, a w najbardziej skomplikowanych warunkach - nawet kilka lat.

Bogdan Zdrojewski

Minister odniósł się również krytycznie do wprowadzonych „na skutek określonych kompromisów” zmian w sposobie i terminach udzielania licencji. „Daty wpisane do projektu ustawy, jeżeli chodzi o udzielanie licencji, mogą spowodować, że jeżeli zostanie on wdrożony bez przepisów przejściowych, to telewizja publiczna z dniem 1 stycznia będzie miała pieniądze, ale wyłącznie na papierze (...), bo daty i terminy pozyskiwania wszystkich elementów związanych z licencją programową są tak ułożone, iż w efekcie otrzymanie środków finansowych na poszczególne programy będzie możliwe po minimum 6-9 miesiącach” - przyznał.

Trzecie zastrzeżenie, na jakie zwrócił uwagę, to konstrukcja władz telewizji publicznej. Na mocy nowej ustawy nieprawidłowo funkcjonowałyby – jego zdaniem - rady nadzorcze. Według niego ich skład powinien być widełkowy – np. od 3 do 5 członków - a nie ustawiany sztywno jako 3-osobowy, bo inaczej będzie dochodzić do patów w pełnieniu przez nie ważnych funkcji.

Minister zadeklarował, że istotne znaczenie mają dla niego kwestie związane z telewizją regionalną. W założeniach przygotowanych przez resort kultury zapisano możliwość łączenia telewizyjnych i radiowych ośrodków regionalnych. „Mieliśmy świadomość, że nie wszystkie ośrodki wytrzymają, że na rynku będzie niezwykle poważna weryfikacja na skutek konstrukcji ekonomicznej i warunków rynkowych„ - powiedział. Dodał, że ośrodki regionalne zostały „kompletnie ubezwłasnowolnione”, nie zajmują się sprawami lokalnymi i następuje ich upadek. Jak zaznaczył, należy ograniczyć ich rozproszenie.

Zapewnił, że w ministerstwie trwają prace nad powołaniem Instytutu Audiowizualnego i resortowi bardzo zależy na sprawieniu, by dostęp do archiwów telewizyjnych był łatwiejszy i tańszy, a dygitalizacja następowała szybciej. „Bardzo mi zależy na tym, aby nie stało się tak, że nagle będziemy mieli dwudziestu czy trzydziestu właścicieli archiwów radiowych czy telewizyjnych, bo to utrudni proces ich dygitalizacji”. „Kultura musi być dostępna” - zaznaczył.

Odnosząc się do zastrzeżeń, że w ustawie nie wymieniono poszczególnych kanałów tematycznych, co gwarantowałoby ich przetrwanie, powiedział, że ustawa powinna być na tyle pojemna, by „sprawnie reagować i na potrzeby widzów, i na uwarunkowania rynkowe”.

Aleksander Smolar i Jan Dworak

Liczne uwagi krytyczne pod adresem projektu wysunął Jan Dworak. Przede wszystkim zaznaczył, że wbrew praktyce przyjętej w innych państwach, nie ma u nas aktu prawnego, który regulowałby całość problematyki medialnej, a obecny projekt jest już trzecim w tej materii, po ustawie o radiofonii i telewizji oraz ustawie abonamentowej. Według niego w obecnym projekcie brak też merytorycznej koncepcji zmian i nie wiadomo, jakie cele ma on realizować i w jaką strategię się wpisuje.

„Projekt ten właściwie nie ma autorów. Odpowiedź, że autorstwo jest zbiorowe i należy do kierownictw klubów parlamentarnych, jest niepoważna. Nie ma też ekspertów, którzy by się do niego bez zastrzeżeń przyznawali. Wszystko to powoduje, że zapisy w projekcie są dosyć chaotyczne i bywają nawet wewnętrznie sprzeczne” – ocenił.

Wśród podstawowych wad projektu wymienił zapis, że licencja programowa byłaby przyznawana na 2 lata, a w tak krótkim czasie nie da się zmienić np. polityki dotyczącej seriali i filmów fabularnych. Zawarty w dokumencie nakaz nadawania danego programu w określonym paśmie programowym uznał zaś za nierealny.

Zaznaczył, że nie ma nic przeciwko przyznawaniu licencji na konkretne audycje nadawcom komercyjnym – co przewidziano w dokumencie - ale pod warunkiem, że przeznaczy się na to środki, a tymczasem w projekcie nie ma żadnego trwałego mechanizmu finansowania mediów.

Jego zdaniem nie ma lepszego sposobu finansowania mediów publicznych niż system abonamentowy. Zauważył przy tym, że z projektu wypadł zapis, iż zaległości w płaceniu abonamentu będą ściągane przed odpowiednie władze niezależnie od sposobu finansowania mediów. W tej chwili niezapłacone kwoty wynoszą 1,1 mld zł. „To oznacza, że ustawodawca zrzeka się tej sumy, i to nie wiadomo, w imię czego” - oświadczył.

Nawiązując do planowanego powołania 17 nowych spółek telewizyjnych w miejsce istniejących oddziałów terenowych, ocenił, że wymagałoby to zwiększenia środków publicznych, a poza tym takie jednostki regionalne w dużo większym stopniu podlegałyby naciskom miejscowych elit politycznych i w mniejszym stopniu pełniłyby funkcję kontrolną.

Skrytykował pomysł wieloosobowego zarządu większych mediów, gdyż w ten sposób do mediów zawsze wdziera się upolitycznienie. „To jest utrzymanie niedobrego stanu, który obecnie istnieje” – podkreślił. Jego zdaniem zarząd powinien być jednoosobowy, gdyż w ten sposób wyraźnie wskazuje się osobę odpowiedzialną. Jak zaznaczył, 3-osobowe rady nadzorcze nie będą pełniły funkcji kontrolnej, bo do tego potrzeba osób kompetentnych oraz większej ich liczby.

Jego zdaniem, ustawa nie rozwiązuje także kwestii statusu dziennikarza, który powinien mieć zagwarantowaną merytoryczną ocenę swojej pracy i związane z tym awanse, aż do momentu, gdy będzie miał poczucie własnej niezależności i trwałości swojego zatrudnienia.

Andrzej Urbański

Andrzej Urbański oświadczył, że jest dumny, iż dzięki ustawie o radiofonii i telewizji z 1992 roku, w której przygotowaniu uczestniczył, media publiczne mają dziś tak silną pozycję i stanowią ok. 48 proc. rynku. „Nie ma w Europie drugiej telewizji publicznej, która by miała taką pozycję rynkową” – zaznaczył.

Tymczasem według niego nowy projekt bagatelizuje kwestię rynku. „Mamy do czynienia z gigantycznym mechanizmem rynkowym, który decyduje dzisiaj o wszystkim (...). Ustawa, w której w ogóle nie mówi się o tym, że mamy do czynienia z normalną instytucją rynkową, jest ustawą o słoniu, którego nie ma” – oświadczył. Zarzucił przy tym politykom partii rządzących, że na skutek ich wypowiedzi o 10 proc. skurczyły się wpływy abonamentowe, wobec czego Telewizja Polska S.A. musiała te pieniądze pozyskać z rynku.

Odnosząc się do cyfryzacji, wskazał, że wymaga ona większych funduszy. Podkreślił, że np. we Francji do abonamentu dołożono z tego powodu miliard euro dla mediów publicznych, by „zeszły z rynku reklamowego”, bo spółki komercyjne zaczęły upadać. Zarzucił rządowi, że nie poczynił żadnych przygotowań w kwestii cyfryzacji.

Według niego w projekcie „nie ma odpowiedzi na fundamentalne pytanie: czy media mają być komercyjne, czy też misyjne (...). Gdyby wziąć na poważnie sumę 800 mln zł, (...) media publiczne zgodnie z tą ustawą będą komercyjne w tym samym stopniu, w którym są dzisiaj, a nawet większym, bo cyfryzacja zmusi do inwestycji”. Jego zdaniem, nowa ustawa nie daje też odpowiedzi na pytanie, czy media mają być rządowe czy publiczne, a ponadto jest w konflikcie z ustawą o ustroju sądów rejestrowych, wobec czego Trybunał Konstytucyjny będzie miał podstawę do jej uchylenia.

Inni uczestnicy debaty także podkreślali liczne wady przygotowywanej ustawy. Ekspert ds. radiofonii i telewizji Karol Jakubowicz zarzucił projektowi, że mechanizmy podporządkowania mediów publicznych rządowi są w nim znacznie wyraźniejsze niż dotychczas.

Skrytykował również fakt, że proponuje on dalszą dekoncentrację mediów publicznych, chociaż Polska już jest europejską rekordzistką, jeśli chodzi o liczbę nadawców publicznych. „Istnieją badania międzynarodowe, które pokazują, że silny nadawca publiczny jest w stanie wpłynąć na poziom wiedzy społeczeństwa. A my mamy przed sobą ustawę, która z całkowitą beztroską proponuje po pierwsze dalszą dekoncentrację mediów publicznych, a po drugie - wyposażenie ich w groszowe pieniądze publiczne (...) podczas kiedy wiadomo, że w 2007 roku media publiczne wydały 2,5 mld - podkreślił. - Oznacza to pogłębienie komercjalizacji”. Jak zaznaczył, już teraz każda decyzja programowa w telewizji jest podejmowana za zgodą biura reklamy.

Z kolei według Macieja Strzembosza z Krajowej Izby Producentów Audiowizualnych nowa ustawa w ogóle nie nadaje się do notyfikacji w Komisji Europejskiej, chociażby przez to, że we wniosku notyfikacyjnym trzeba podać maksymalną wysokość pomocy publicznej, a tego nie sposób zrobić, jeśli co roku wysokość pomocy ma być uchwalana w budżecie.

Oszacował, że w projekcie nowej ustawy jest aż 11 punktów, które można skierować do Trybunału Konstytucyjnego – m.in. odsyła ona do rozporządzeń, czego w przeszłości TK zakazywał. Strzembosz zarzucił też projektowi, że zmienia misję kulturotwórczą mediów publicznych na samo ukazywanie kultury, stawiając pod znakiem zapytania np. przyszłość teatru telewizji i realizację filmów fabularnych.

Poruszył on także kwestię finansowania. Zwrócił uwagę, że państwach europejskich, w których dobrze funkcjonują media publiczne, wynosi ono mniej więcej 100 euro na obywatela, a tymczasem w projekcie proponuje się kwotę 15 zł. Nie zgodził się jednak z tezą, że najlepszą metodą finansowania mediów publicznych jest abonament. Jego zdaniem należy przejść na powszechną opłatę audiowizualną pobieraną przy PIT.

Małgorzata Wyrzykowska



Noty biograficzne panelistów

Jan Dworak (ur. 1948) – dziennikarz, producent filmowy i telewizyjny. Współredagował niezależne pismo „Opinia”. Współpracownik Komitetu Obrony Robotników i ROPCiO. W latach 1979-1989 członek Ruchu Młodej Polski. Działacz „Solidarności”. Internowany w stanie wojennym. W latach 1984-1985 redaktor „Powściągliwości i Pracy”. W latach 1985-1989 sekretarz redakcji „Przeglądu Katolickiego”. Uczestnik obrad okrągłego stołu. W 1989 sekretarz redakcji, następnie p.o. redaktora naczelnego „Tygodnika Solidarność”. W latach 1989-1991 wiceprzewodniczący Komitetu ds. Radia i Telewizji. Od 1992 do 2004 roku współwłaściciel firmy Prasa i Film. W latach 1994-1997 członek Unii Wolności; w latach 1997-2001 Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego. Od 2001 do 2004 roku działacz Platformy Obywatelskiej. W latach 1993-1998 przewodniczący Stowarzyszenia Niezależnych Producentów Filmowych i Telewizyjnych. W latach 1998-2002 członek Rady Programowej TVP. Od 2004 do 2006 roku prezes Telewizji Polskiej.

Aleksander Smolar (ur. 1940) - politolog, publicysta, prezes Zarządu Fundacji im. Stefana Batorego. Zastępca przewodniczącego Rady Naukowej Instytutu Nauk o Człowieku w Wiedniu. Pracownik naukowy francuskiego Krajowego Centrum Badań Naukowych (CNRS). Studiował socjologię i ekonomię na Uniwersytecie Warszawskim, stosunki międzynarodowe w John Hopkins University. W latach 1971-1989 na emigracji politycznej we Włoszech, Wielkiej Brytanii i we Francji. W 1974 współzałożyciel i redaktor naczelny kwartalnika politycznego „Aneks”. W latach 1989-1990 doradca ds. politycznych premiera Tadeusza Mazowieckiego, a w latach 1992-1993 doradca ds. polityki zagranicznej premier Hanny Suchockiej.

Andrzej Urbański (ur. 1954) – polityk, dziennikarz i publicysta. Prezes Telewizji Polskiej. Działacz „Solidarności”. W latach 1982-1983 redaktor naczelny niezależnego pisma „Wola”. Od 1984 do 1989 roku szef Grupy Politycznej Wola. Od 1982 do 1989 szef wydawnictwa Wola. W latach 1986-1992 członek prezydium Rady Duszpasterstwa Ludzi Pracy w Archidiecezji Warszawskiej. Od 1989 do 1990 roku zastępca redaktora naczelnego „Tygodnika Solidarność”. W latach 1990-1991 szef programu „Pegaz” TVP. Redaktor naczelny „Expressu Wieczornego”. Od 1996 do 1997 roku redaktor naczelny tygodnika „Czas Polski”. W 1997 roku redaktor naczelny dziennika „Życie Warszawy”. W latach 1991-1993 poseł na Sejm RP. Od 1990 do 1992 roku działacz Porozumienia Centrum. W latach 2000-2001 doradca premiera Jerzego Buzka. Od 2002 do 2005 roku zastępca prezydenta m.st. Warszawy. W latach 2005-2006 roku szef Kancelarii Prezydenta. W 2006 roku pełniący obowiązki szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Od 2006 do 2007 roku doradca prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Członek Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej.

Bogdan Zdrojewski (ur. 1957) – polityk. Minister kultury i dziedzictwa narodowego. W latach 1983-1989 pracownik naukowy wrocławskiej Akademii Ekonomicznej. Od 1989 do 1990 roku pracownik Uniwersytetu Wrocławskiego. Działacz Niezależnego Zrzeszenia Studentów i „Solidarności”. W latach 1990-2001 prezydent m. Wrocławia. W latach 1997-2000 senator RP. Od 2001 poseł RP. W latach 2005-2007 przewodniczący sejmowej Komisji Obrony Narodowej. Działacz Platformy Obywatelskiej. W latach 2006-2007 przewodniczący Klubu Parlamentarnego PO.


Copyright © Fundacja Batorego
Drukuj stronę
Do góry