Kryzys, społeczeństwo otwarte i nowy ład światowy

Seminarium 20 czerwca 2009


Seminarium z udziałem George’a Sorosa, wybitnego finansisty i filantropa wspierającego od lat rozwój demokracji i społeczeństwa obywatelskiego we wielu krajach świata, wnikliwego obserwatora zachodzących zmian globalnych.

Spotkanie zostało zorganizowane z okazji dwudziestolecia działalności Fundacji im. Stefana Batorego.

Dyskusję prowadził Aleksander Smolar (prezes Fundacji im. Stefana Batorego).

Pełny zapis dźwiękowy debaty, czas trwania: 2 godz. 3 min. [MP3 115 MB] (dyskusja w języku angielskim).

Relacja z debaty

Kryzys, społeczeństwo otwarte i nowy ład światowy były głównymi punktami dyskusji z udziałem George’a Sorosa zorganizowanej przez Fundację im. Stefana Batorego z okazji 20-lecia jej działalności.

George Soros George Soros

George Soros swoje wystąpienie rozpoczął od problemu społeczeństwa otwartego. Przypomniał, że punktem wyjścia do jego własnych rozważań były pisma Karla Poppera, podkreślał, że „społeczeństwo otwarte jest epistemologicznym uzasadnieniem istnienia demokracji, wolności słowa i myślenia krytycznego. Za tą koncepcją kryje się [u Poppera] założenie, że celem dyskursu jest zbliżenie się do prawdy”. Tymczasem zdaniem Sorosa, jest to założenie wadliwe, gdyż celem dyskursu politycznego jest „manipulowanie prawdą”, aby w ten sposób wygrywać wybory i utrzymywać się przy władzy. „Popper nie zdawał sobie z tego sprawy, bo był filozofem, natomiast ja wypracowałem teorię refleksywności” – przypomniał.

Jak wyjaśnił, według tej teorii „myślenie ma dwie funkcje: po pierwsze mamy rzeczywistość rozumieć, po drugie mamy rzeczywistość zmieniać”. Pierwsza to funkcja poznawcza, druga - partycypacyjna. „Chociaż ostatnio zacząłem tę funkcję określać mianem manipulacyjnej” – zastrzegł Soros. „Funkcje te są przeciwstawne. Gdy dochodzi do ich współpracy, nie jesteśmy w stanie wypracować pożądanego wyniku za pomocą żadnej z nich. Jeśli stajemy się zarówno uczestnikiem, jak i obserwatorem, nasze poglądy, działania stają się częścią tego, o czym rozmyślamy. Stąd nie ma niezależnego kryterium oceny. Innymi słowy, rzeczywistością można manipulować. To legło u podwalin mojej teorii na temat rynków finansowych” – tłumaczył.

Aleksander Smolar i George Soros Aleksander Smolar i George Soros

Jak wyznał George Soros, po dojściu do władzy George’a W. Busha zdał sobie sprawę, jak bardzo negatywny wpływ dla społeczeństwo otwarte może mieć dyskurs polityczny. „Raptem pojawiło się pytanie, jak [...] demokratyczne państwo może dać się zwieść przez błąd w przywództwie. Okazało się jasne, że filary społeczeństwa demokratycznego w USA są zagrożone [...]. Doprowadziło mnie to do wniosku, że celem dyskursu politycznego nie jest lepsze postrzeganie rzeczywistości, lecz zwodzenie społeczeństwa” – wskazał Soros.

„Oczywiście, nie oznacza to, że chcę porzucić koncepcję społeczeństwa otwartego – zapewnił. - Natomiast myślę, że należałoby wprowadzić dodatkowy wymóg: nie wystarczy wolność słowa, trzeba też utrzymać szacunek dla rzeczywistości. [...]. Jako wymóg muszę wprowadzić założenie, że społeczeństwo musi mieć szacunek do rzeczywistości i karać polityków, którzy zwodzą, odsuwając ich od władzy, zwłaszcza przy podejrzeniu, że czynią to umyślnie. Nie wolno jednak tych założeń przyjmować za rzecz oczywistą, ponieważ czasem łatwiej jest być zwodzonym, żyć iluzją, niż stanąć twarzą w twarz z rzeczywistością”.

Ostrzegł, że jeśli nie respektuje się rzeczywistości, w „postrzeganiu świata pojawi się element zwodniczy, który prowadzi do nieprzewidywalnych konsekwencji”, czego przykładem jest prezydentura Busha jr. czy kryzys finansowy. „Zwodzenie społeczeństwa, samooszukiwanie się prowadzi do skutków odwrotnych do zamierzonych. Okazało się, że Amerykę może zniszczyć tylko jedna siła, czyli sama Ameryka” – ocenił.

W dyskusji odnoszono się także do innych aktualnych problemów. Na pytanie Jacka Kochanowicza o wyjście z sytuacji po upadku systemu finansowego, Soros wskazał na dwa zadania: natychmiastowe przezwyciężenie kryzysu i budowę rzetelnego systemu finansowego na przyszłość. „Trudność związana z natychmiastowym działaniem polega na tym, że trzeba zrobić coś przeciwnego do tego, co musielibyśmy zrobić na dłuższą metę” – zaznaczył. Podkreślił, że jedynym wiarygodnym kredytodawcą pozostało dzisiaj państwo, które „musi wkroczyć, zagwarantować kredyty de facto prywatne”. Ponieważ tą drogą poszły Stany Zjednoczone i – z mniejszą gotowością – Europa, „nastąpił ogromny przerost bazy monetarnej”. „Wyjście z kryzysu wymagałoby skurczenia tej bazy monetarnej, bo należałoby stworzyć podstawę rozwoju, co umożliwiłoby ucieczkę przed inflacją” – ocenił Soros.

George Soros George Soros

Drugie zadanie to odbudowa systemu finansowego na silniejszych fundamentach. Jak zaznaczył, globalne rynki finansowe nie były regulowane, należałoby więc „wprowadzić globalne mechanizmy”. Według Sorosa należy uznać, że „kontrola podaży pieniądza nie wystarcza”, bowiem przy jej udziale mogą także powstawać „bańki mydlane” (podobnie jak powstawały przed okresem wycofania państwa ze sfery gospodarki w ostatnich dekadach). Tymczasem „władze explicite odmawiają wzięcia na siebie takiej odpowiedzialności”. „Oczywiście trzeba kontrolować nie tylko podaż pieniądza, lecz także kredytową” – zaznaczył Soros. Według niego nieprawdziwa jest teza teoretyka monetaryzmu Miltona Friedmana, że kontrola podaży pieniądza sama w sobie zapewnia stabilność, ponieważ rynki zaburzają rzeczywistość. Należy objąć kontrolą również politykę kredytową i wprowadzić nowe instrumenty, a właściwie wskrzesić dawne, które przestały być używane, np. minimalne wymogi kapitałowe. „One istnieją, ale ustalone raz na zawsze. Minimalne wymogi kapitałowe w bankach powinny być zmienne, odpowiednio regulowane pod kątem zachowania rynku” – uważa Soros i powołuje się na przykład Chin, gdzie wielkość depozytu obowiązkowego, jaki banki komercyjne muszą utrzymywać w narodowym banku, zmieniała się ostatnio 17-krotnie.

Słynny finansista podkreślił też, nie umie odpowiedzieć na pytanie postawione przez Pawła Świebodę, który pytał, jakie mogą być mechanizmy regulacyjne zapobiegające powstawaniu podobnych „baniek” w świecie polityki, takich jak prezydentura George’a W. Busha. „Demokracja jest tak dobra, jak elektorat. Czyli każdy elektorat ma taką demokrację, na jaką zasługuje. Jeżeli chce być oszukiwany, będzie oszukiwany” – podsumował.

Z kolei Marek Dąbrowski poruszył problem sytuacji w wolnych mediach, które ulegającą obecnie skrajnej komercjalizacji. Pytał o zagrożenie z ich strony dla otwartego społeczeństwa. „Media stanowią [jego] niezbędny składnik [...], ale są to podmioty gospodarcze – podkreślał Soros. Następuje więc konflikt i ten problem narasta, szczególnie że media ulegają kryzysowi gospodarczemu, co prowadzi do koncentracji i mniejszej różnorodności. Z drugiej strony, owocem rewolucji technologicznej jest znacznie większa różnorodność i większy obszar dyskusji, które mają w większości źródło w internecie. Mamy więc de facto bardziej otwarty system. Czyli wszystko jest w stanie transformacji ewolucyjnej” – ocenił.

publiczność

Mówiąc, na prośbę Moniki Płatek, o warunkach stworzenia i utrzymania społeczeństwa otwartego, założyciel Instytutu Społeczeństwa Otwartego wyraził przekonanie, że najważniejszym budującym je elementem „jest to, by działało”. „Musi być w społeczeństwie poczucie postępu oznaczającego ruch naprzód, poczucie, że pojawiają się nowe koncepcje, nowa energia. Społeczeństwo otwarte jest takim mechanizmem samonapędzającym, który sam siebie wzmacnia. Jeżeli działa i uczestnikom tego procesu jest z tym dobrze, to jest to powodem jego funkcjonowania. Ludzie muszą mieć wrażenie poczucie postępu, poczucie społeczne, że sprawy idą do przodu” – tłumaczył. „Nota bene mamy takie poczucie w Ameryce, mimo że popadła ona [w ostatnich latach] w ogromne tarapaty” – dodał.

Inny problem podniósł Mirosław Panek, który zwrócił uwagę na skracanie skali czasu, w jakim informacja dociera do ludzi, także w sferze finansowej. Według amerykańskiego finansisty przełożyło się to na tworzenie „bańki” internetowej i choć jej czasy mamy już za sobą, nadal przekłada się to na rosnące wskaźniki wzrostu. „Facebook czy innego portale społecznościowe generują nowe rynki z nowymi przychodami. Przedsiębiorstwa dążą do poprawiania wyników krótkoterminowych. Przedsiębiorstwa muszą nauczyć się z tym żyć, bo nie jesteśmy w stanie zmusić akcjonariuszy by wrócili do zamierzchłej ery, kiedy pojawiły się założenia dotyczące stabilności” – tłumaczył. Jak zaznaczył: „żyjemy w świecie refleksywnym i zdajemy sobie sprawę, że jest on niestabilny z natury. Teraz potrzeba nam regulatorów, urzędów regulacyjnych, których inherentnym zadaniem jest utrzymanie stabilizacji w określonych granicach” – ocenił.

Natomiast na deklarację Zbigniewa Pełczyńskiego, że w Europie Środkowej potrzebna jest inicjatywa w kierunku wzmocnienia społeczeństwa obywatelskiego, Soros – ku zaskoczeniu wielu obecnych na spotkaniu - oświadczył, że nie jest to „najlepsze rozwiązanie”. „Społeczeństwo obywatelskie jest samozwańczym strażnikiem dobra publicznego” – ocenił, wyrażając opinię, że „instytucje społeczeństwa obywatelskiego nie mają legitymizacji”. „Społeczeństwo obywatelskie to w istocie elity” – tłumaczył. Przyrównał je do arystokracji, która nie musi się martwić o byt i może poświęcać czas na dbanie o sprawy ludu. Zadaniem społeczeństwa obywatelskiego – mówił - jest dochodzenie do prawdy, ale z braku jego legitymizacji jest to również zadanie dla polityki. W poszukiwanie dobra publicznego społeczeństwo obywatelskie - podkreślał - „wpada w pułapkę tworzenia instytucji”. „Jesteśmy agentami dobra społecznego i wspólnego, natomiast działamy na rzecz samych siebie. Organizacje pozarządowe [...] działając nominalnie dla dobra publicznego, realizują jednocześnie swoje interesy” – powiedział Soros. „Społeczeństwo obywatelskie jest poddane tym samym pokusom i zakusom jak wszelkie inne instytucje i organizacje [...]. Ten błąd popełnił Karol Marks. Co ciekawe i zaskakujące jednocześnie, marksizm poległ ponieważ „lud, przejmując władzę, dbał o siebie, a nie o innych. Ciekawe, że kapitalizm w pewnym sensie uległ temu procesowi, ponieważ sekurytyzacja kredytów hipotecznych np. spowodowała rozdzielenie interesów obywateli i tych, którzy tych kredytów udzielali”.

Aleksander Smolar Aleksander Smolar

Opinii o braku legitymizacji społeczeństwa obywatelskiego przeciwstawili się Wiktor Osiatyński i Aleksander Smolar. Według Osiatyńskiego doszło do „pomieszania pojęć”, bo społeczeństwo obywatelskie nie jest tożsame z organizacjami pozarządowymi. „Oczywiście organizacje pozarządowe legitymizacji nie mają, szczególnie te podporządkowane darczyńcom. Natomiast społeczeństwo obywatelskie to naturalne grupy ludzi, którzy zbierają się, stowarzyszają, by bronić interesów całych grup. Ich działanie nie ma legitymacji politycznej, ale ma legitymację społeczną, bo skłania do zachowań obywatelskich, pomaga ludziom stać się obywatelami” – przekonywał. Z kolei Aleksander Smolar podkreślał, że „społeczeństwo obywatelskie jest legitymizowane, zbudowane zostało bowiem w pewnym otoczeniu i walczy o pewne sprawy”. „Organizacje mogą być nieprzejrzyste, nie tylko te podporządkowane darczyńcom, i to jest oczywiście mechanizm epistemologiczny” Jeśli jednak mówimy do dążeniu do prawdy i preferencjach społeczeństwa – zaznaczał Smolar, to ono także popełnia błędy. „Naziści byli przecież produktem procesów demokratycznych. To są wyjątki i możemy zastanawiać się, jak ich unikać”.

Bożena Kuzawińska


Copyright © Fundacja Batorego
Drukuj stronę
Do góry