Kryzys a szanse nowych inicjatyw politycznych

9 kwietnia 2009

Dyskusja z udziałem Pawła Piskorskiego (poseł do Parlamentu Europejskiego), Dariusza Rosatiego (poseł do Parlamentu Europejskiego), Kazimierza Michała Ujazdowskiego (poseł na Sejm RP), Piotra Zaremby (publicysta, Dziennik) i Jacka Żakowskiego (publicysta, Polityka). Dyskusję poprowadził Aleksander Smolar (prezes Fundacji im. Stefana Batorego).

Nasza scena polityczna wydaje się ustabilizowana. Dominują na niej dwie wielkie partie. Tym niemniej, wiemy z doświadczenia historycznego, że kryzysy sprzyjają nowym, nie zawsze demokratycznym, inicjatywom, często głęboko przeorując pejzaż polityczny. Nie wiemy jak głęboki i długotrwały będzie kryzys globalny i jego polskie konsekwencje - ekonomiczne i społeczne. Jednak już dziś warto zastanawiać się nad możliwymi reperkusjami politycznymi obecnej sytuacji.
Zaprosiliśmy na wspólną debatę polityków, których nazwiska kojarzą się z nowymi i bardzo różnymi inicjatywami politycznymi. Wychodzimy z założenia, iż politycy krytyczni wobec istniejącego ładu politycznego – niezależnie od tego, jak ocenia się szanse na zrealizowanie ich własnych idei - są w stanie wnikliwie opisać dzisiejszą sytuację.

Pełny zapis dźwiękowy debaty, czas trwania: 2 godz. 29 min. [MP3 102 MB]

Relacja z debaty

Wpływ kryzysu gospodarczego na zmianę mapy politycznej w Polsce będzie zależeć od jego przebiegu. Nie grozi nam jednak populizm i radykalizm, jak po Wielkim Kryzysie lat 20. i 30. zeszłego wieku, gdy umocniły się dwa totalitaryzmy w Europie. Uczestnicy debaty „Kryzys i szanse inicjatyw politycznych” w Fundacji im. Stefana Batorego uznali, że w perspektywie o zmianach na polskiej scenie politycznej, zamkniętej obecnie przez dwa dominujące ugrupowania prawicowe, PO i PiS, zadecyduje raczej erozja tych partii oraz kalendarz wyborczy.

„W istocie dominuje system dwupartyjny, dominują dwie formacje i to bez zmiany ordynacji wyborczej. Decyzje polityczne zapadają między tymi dwiema czy trzema osobami. Pewne uelastycznienie może mieć pozytywny wpływ i dla debaty politycznej, i demokratycznego sposobu podejmowania decyzji” – ocenił prezes Fundacji Batorego Aleksander Smolar.

Zdaniem Pawła Piskorskiego przy obecnej „praktycznej dwupartyjności” wkrótce polski system polityczny może się zamknąć wokół dwóch ugrupowań o tendencjach oligarchicznych. „To praktyczne zamknięcie może polegać na tym, że żadna inna siła polityczna – jeśli przełom nie nastąpi w tych latach 2010-11 – nie będzie miała szansy ani środków na przełamanie dominacji dwóch gigantów” – uznał Piskorski.

Według niego ten podział sceny politycznej wyparł dawne podziały: na środowiska wywodzące się od uczestników władzy w PRL i wychodzące z „Solidarności”. „Ten podział już nie praktycznie nie istnieje. Paradoksalnie w obaleniu tego podziału większej roli nie odegrały środowiska dążące do tzw. historycznego kompromisu, lecz Jarosław Kaczyński, biorąc do koalicji LPR i Samoobronę” – twierdzi Piskorski.

Jego zdaniem oczekiwanie, że nowa sytuacja polityczna zrodzi się dzięki kryzysowi w dominujących ugrupowaniach jest złudne. W PiS bowiem „będzie się konsolidowało poczucie oblężonej twierdzy”, a PO jest „szeroką partią władzy”, której siła wypływa z tego, że „70 proc. Polaków nie chce powrotu PiS do władzy i uważa, że najskuteczniejszym gwarantem tego jest Platforma ze wszystkim słabościami”.

„Możliwość zmiany sceny politycznej w Polsce będzie zależała od zbiegu jednoczesnego wyborów prezydenckich i samorządowych” – uważa Piskorski. W jego przekonaniu wybory prezydenckie będą zmieniały scenę polityczną, jeśli znajdzie się kandydat mogący wejść do rywalizacji i pokazać, że jest alternatywa „nie-PiS-owska”. Na szczeblu samorządowym zaś może równocześnie „przejść fala, wymiatająca główne sił polityczne”.

Dariusz Rosati zauważył, że w Polsce poza kryzysem czynnikiem, który sprzyja „nowym trendom politycznym” jest „doraźność istniejących partii i płytkość programowa”. „Pozycja partii jest słabsza, niż by to wynikało z sondaży (...), co w naturalny sposób daje przestrzeń dla nowych ruchów politycznych” – uważa Rosati. PiS okazał się bowiem partią zamkniętą, a jej słabości – takie jak niezdolność do wyjścia z oblężonej twierdzy czy jednowymiarowość programowa – będą głównym źródłem erozji ugrupowania, uniemożliwiają mu bowiem powrót do władzy. A nadzieja na to jest też jednym z czynników, który „trzyma elektorat tej partii”. PO z kolei jest „anty-PiS-em” i jest to główne spoiwo Platformy. „Powstaje pytanie, czy w ogóle tę partie łączą jakieś podstawy ideowe czy programowe, czy jest to program podzielany przez większość członków bądź popleczników tej partii. I to jest główna słabość Platformy” – ocenia Rosati.

„Te słabości strukturalne dwóch dominujących partii powodują, że obie wcale nie mają przed sobą świetlanej perspektywy i w średnim okresie będą doświadczać pewnego rozczłonkowania i erozji pozycji społecznej. Beneficjentem tych zmian (...) będą ugrupowania centrowe i lewicowe, centrowo-lewicowe” – przewiduje Rosati. Kryzys doprowadzi bowiem do „przewartościowań, jeśli chodzi o postrzeganie warstwy gospodarczej, granicy między państwem i rynkiem”. „Jesteśmy w tej chwili przekonani, że ta granica przesuwa się na korzyść państwa” – wyjaśnił.

Zwrócił jednak uwagę, że nowe inicjatywy politycznej napotykają trudności, a główne z nich to finanse i media. Ustawa o partiach politycznych „nie stwarza żadnej możliwości dla wspierania nowych inicjatyw politycznych”, a media ulegają naturalnej tendencji, że „konflikt jest zawsze bardziej medialny niż współpraca”. Trudno więc przebić się mniejszym ugrupowaniom, które „stają wobec dylematu: czy uciekać w populizm, czy realizować swoje zadanie”.

Zdaniem Kazimierza Michała Ujazdowskiego problemem nie jest ani dwupartyjność, ani scementowanie sceny politycznej, lecz fakt, że prowadzi się politykę „bez treści, anachroniczną i wsteczną”. „Mamy do czynienia z nowym centralizmem wyrafinowanym, który tłumi energię samorządową, blokuje to, co jest ogromnym polskim potencjałem, (...) tzn. ogranicza możliwości dobrych liderów samorządowych” – podkreślił Ujazdowski. Podsumowując ostatnie 20-lecie, wyliczył: mamy aktywne społeczeństwo, kraj połączył modernizację z respektem wobec wartości tradycyjnych, ale istnieje anachroniczność polskiego państwa, brak narzędzi do wykonania zadań wewnętrznych, instytucje niezdolne do wykonania większego projektu inwestycyjnego, ofensywnego radzenia sobie z kryzysem. Poza tym centralizm „jest zwrócony przeciwko liderom samorządowym i powoduje to na niespotykaną skalę (...) niszczenia niezależnych ludzi w samorządzie ze stromy administracji rządowej; widoczne jest już popsucie jakości polityki regionalnej”. „Na to warto odpowiedzieć, inne kwestie są nieistotne. Trzeba osłonić ten dobry świat prężnych i odpowiedzialnych jednostek w samorządzie. Ten świat nie zniknie, powiększy się. W 2010 to będzie pewna realność, czynnik niezależny w polskiej polityce. W moim przekonaniu przez długi okres będzie miał barwę centroprawicową, a nie centrową, bo taki jest profil większości tych niezależnych samorządowców” – uważa Ujazdowski.

Piotr Zaremba wątpi, by w Polsce doszło szybko do zmiany na scenie politycznej, choć dopuszcza możliwość zmian np. w ramach dominujących obecnie partii. „Te partie mają tendencję do zmiany, są duże, pojemne, są bardziej maszynami niż partiami, więc nie traktowałbym do końca serio etykiet, których używają. Bardziej serio w przypadku PiS, bo jest jednak formacją autorską. Natomiast w przypadku PO można sobie doskonale wyobrazić sytuację, gdy za 10 lat będzie partią centrolewicową” - tłumaczył Zaremba. „Obecny system nie jest dany raz na zawsze. Może dojść do rożnych przewartościowań. W przywództwie może się to odbywać również przez import polityków czy grup politycznych z zewnątrz” – dodał.

Zdaniem Zaremby „kryzys w obecnej, miękkiej postaci (...) niewiele wnosi do systemu partyjnego”. Szansą dla pojawiających się na polskiej scenie politycznej inicjatyw jest przeszkadzające Polakom „straszliwe emocjonalne rozedrganie polityki” i zmęczeni „kolejną eksbihicjonistyczną bijatykę” mogą ostatecznie poprzeć osobę, która ich zdaniem to uporządkuje. Dlatego nowe inicjatywy pokładają nadzieję w wyborach prezydenckich.

Dla Jacka Żakowskiego kryzys „już wywołuje zmiany w sytuacji i będzie te zmiany pogłębiał”. „Już widać istotne przesunięcia na scenie politycznej w Polsce i za granicą, ale są one absorbowane w obrębie systemu. Cała scena polityczna – światowa i polska - przesunęła się w sposób wyrazisty na lewo. W tym sensie została zaabsorbowana część luki, przez którą w poprzednich latach wychodziły intensywne populizmy” – powiedział Żakowski. Jego zdaniem „paradoksalnie, może być tak, że będzie to kryzys, który raczej zacementuje scenę polityczną niż ją otworzy”. Jedyną szansą przeformowania sceny politycznej są wybory prezydenckie, ponieważ kandydaci głównych partii politycznych będą słabi. „Obie główne partie staną w obliczu problemu przywództwa, bo w obu przywództwo stanie się w dużym stopniu źródłem uciążliwości, a nie siły” – uważa Żakowski. Szanse według niego miałoby też ugrupowanie, które zdołałoby zwalczyć pewną „niemobilność” polskiej polityki i reagowałoby na wydarzenia, m.in. na kryzys na bieżąco, bez wielomiesięcznego „poślizgu”.

W realne szanse na scenie politycznej nowych inicjatyw wątpili kolejni uczestnicy dyskusji. Wskazywali, że dla reprezentowanych w debacie formacji nie jest ważny kryzys polityczny, a prezentowane przez nie polityka partyjna nie zbuduje przyszłości młodego pokolenia, które będzie wkrótce decydować o kształcie sceny politycznej.

Wypowiadał się m.in. Witold Gadomski z „Gazety Wyborczej”, który zwrócił uwagę, że kryzys może wprawdzie nie doprowadzić do zmian, lecz za to posłużyć jako „środek pacyfikujący” społeczeństwo i alibi dla rządu. Ostrzegł, że ataki na PO mogą spowodować, że Platforma straci wprawdzie na popularności, lecz niekoniecznie powstaną szanse dla nowym formacjom, a jedynie wzrośnie popularność PiS. Gadomski wskazał też na brak nowych ludzi w polityce, a bez tego jego zdaniem nie ma mowy o nowej jakości na scenie politycznej.

Z kolei Michał Syska z „Krytyki Politycznej” uznał, że PO spośród wszystkich ugrupowań jest najbliższa modelowi catch-all-party, grając na różnych wizerunkach - lewicowych, centrowych, prawicowych. A im bardziej zbliża się do tego modelu, „mamy do czynienia z wysypem nowych inicjatyw politycznych, które w istocie niewiele różnią się od Platformy”. Zdaniem Syski w takiej catch-all-party można sobie wyobrazić udział zarówno środowiska Pawła Piskorskiego, jak i Dariusza Rosatiego i Kazimierza Ujazdowskiego, „bo trudno znaleźć zasadniczą ideową różnicę”. Być może nie dochodzi do tego, bo środowisko Pawła Piskorskiego „nie chciałoby, żeby PO była catch-all-party , lecz liberalna, a środowisko reprezentowane przez Kazimierza Ujazdowskiego, by była partią konserwatywną” – uważa Syska. Jego zdaniem PiS i PO stoją przed dużymi konfliktami wewnętrznymi z związku z sukcesją przywództwa, a wtedy do gry mogą wejść środowiska, które orbitują wokół, czyli środowiska Pawła Piskorskiego i Kazimierza Ujazdowskiego.

Bożena Kuzawińska

Noty biograficzne panelistów

Paweł Piskorski (ur. 1968) – polityk. Poseł Parlamentu Europejskiego. Przewodniczący Stronnictwa Demokratycznego. W latach 1991-1993 i 1997-2004 poseł na Sejm RP. W latach 1999-2001 prezydent Warszawy. W latach 1987-1991 członek i przewodniczący Niezależnego Zrzeszenia Studentów Uniwersytetu Warszawskiego. W latach 1990-10994 działacz Kongresu Liberalno-Demokratycznego. W latach 1991-1992 sekretarz generalny, a następnie do 1994 wiceprzewodniczący KLD. Od 1994 w Unii Wolności. W latach 1995-2001 przewodniczący regionu warszawskiego UW. W latach 2001-2005 członek Platformy Obywatelskiej - wiceprzewodniczący, a następnie w latach 2003-2004 sekretarz generalny. W 1999 roku laureat Nagrody Kisiela.

Dariusz Rosati (ur. 1946) – ekonomista, prof. dr hab. Poseł Parlamentu Europejskiego. Wykładowca Wyższej Szkoły Handlu i Prawa im. Ryszarda Łazarskiego w Warszawie. W latach 1978–1979 konsultant w Citibank w Nowym Jorku. Założyciel i w latach 1985–1986 oraz 1987–1988 dyrektor Instytutu Gospodarki Światowej w SGH. W latach 1988–1991 ekspert Banku Światowego, Instytutu Badań nad Rozwojem Gospodarczym ONZ (WIDER), Międzynarodowej Organizacji Pracy i Komisji Wspólnot Europejskich. Od 1991 do 1995 roku szef Sekcji Krajów Europy Środkowo-Wschodniej w Europejskiej Komisji Gospodarczej ONZ w Genewie. Od 1995 do 1997 roku minister spraw zagranicznych RP. W latach 1998–2004 członek Rady Polityki Pieniężnej.

Aleksander Smolar (ur. 1940) - politolog, publicysta, prezes Zarządu Fundacji im. Stefana Batorego. Zastępca przewodniczącego Rady Naukowej Instytutu Nauk o Człowieku w Wiedniu. Pracownik naukowy francuskiego Krajowego Centrum Badań Naukowych (CNRS). Studiował socjologię i ekonomię na Uniwersytecie Warszawskim, stosunki międzynarodowe w John Hopkins University. W latach 1971-1989 na emigracji politycznej we Włoszech, Wielkiej Brytanii i we Francji. W 1974 współzałożyciel i redaktor naczelny kwartalnika politycznego „Aneks”. W latach 1989-1990 doradca ds. politycznych premiera Tadeusza Mazowieckiego, a w latach 1992-1993 doradca ds. polityki zagranicznej premier Hanny Suchockiej.

Kazimierz Michał Ujazdowski (ur. 1964) – polityk, prawnik i publicysta, dr. W latach osiemdziesiątych współtworzył opozycyjny Ruch Młodej Polski w Łodzi. Poseł w latach 1991-1993 i ponownie od 1997. W latach 2004-2005 wicemarszałek Sejmu. W latach 2000-2001 oraz 2005-2007 minister kultury i dziedzictwa narodowego. Z Rafałem Dutkiewiczem, Rafałem Matyja i Janem Rokitą twórca portalu internetowego Polska XXI. Autor tekstów poświęconych zagadnieniom ustrojowym i konstytucyjnym publikowanych m.in. w „Rzeczpospolitej” i „Życiu”. Założyciel i redaktor „Kwartalnika Konserwatywnego”. Autor książek Równi i równiejsi (1993), Prawica dla wszystkich (1995) oraz Żywotność konserwatyzmu. Idee polityczne Adolfa Bocheńskiego (2004).

Piotr Zaremba (ur. 1963) – dziennikarz, komentator polityczny. Publicysta „Dziennika”. Absolwent Wydziału Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego. Przez kilka lat pracował jako nauczyciel historii w liceum, a w pierwszym roku prezydentury Lecha Wałęsy w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Publikował m.in. „Newsweeku”, „Nowym Państwie”, „Rzeczpospolitej”, „Życiu” i „Życiu Warszawy”. Wydał m.in. Alfabet Rokity (z Michałem Karnowskim, 2004), O dwóch takich... Alfabet braci Kaczyńskich (2006) a także powieść Romans licealny (2009).

Jacek Żakowski (ur. 1957) – dziennikarz. Publicysta „Polityki”. Kierownik Katedry Dziennikarstwa w Collegium Civitas. W latach 1989-1990 rzecznik prasowy Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego. W latach 1991-1992 prezes Polskiej Agencji Informacyjnej. W latach 1992-1993 kierował działem publicystyki „Życia Warszawy”. W latach 1993-2002 dziennikarz „Gazety Wyborczej”. Twórca programów telewizyjnych w TVP m.in. Tok-Szok (z Piotrem Najsztubem), Tischner czyta katechizm, Autograf oraz programów radiowych, m.in. Tok-tok (I PR) i Rozmowy podsłuchiwane (RMF). Ostatnio wydał: Anty-TINA. Rozmowy o lepszym świecie, myśleniu i życiu (2005), Koniec. Rozmowy o tym, co się popsuło w nas w Polsce, w Europie i w świecie (2006), Nauczka (2007).


Copyright © Fundacja Batorego
Drukuj stronę
Do góry