Lustracja po orzeczeniu Trybunał Konstytucyjnego

3 lipca 2007

Paneliści: prof. Wiktor Osiatyński (prawnik, Komitet Nauk Politycznych PAN), prof. Andrzej Rzepliński (prawnik, Helsińska Fundacja Praw Człowieka), prof. Marek Zubik (prawnik, Uniwersytet Warszawski), Zbigniew Romaszewski (senator RP).

Zorganizowana przez Fundację debata poświęcona była sytuacji powstałej po ogłoszeniu. orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego z dnia 11 maja 2007 roku, kwestionującego konstytucyjność niektórych zapisów ustawy lustracyjnej. Panelistów: prawników – konstytucjonalistów i parlamentarzystów uczestniczących w tworzeniu ustawy poprosiliśmy o opinie na temat następujących kwestii: Jaki obszar lustracji wyznacza orzeczenie Trybunału? Jakie rozwiązania dopuszcza? Na ile zgłaszane propozycje nowych rozwiązań (jak np. pełne udostępnienie archiwów IPN) mieszą się w ramach wyznaczonych przez orzeczenie, wcześniejsze wypowiedzi Trybunału, konstytucję i zobowiązania międzynarodowe. W dyskusji z aktywnym udziałem publiczności pojawiły się następujące tezy:

Celem lustracji — pojednanie narodu

Zdaniem Trybunału lustracja nie może mieć charakteru zemsty, raczej ma być formą rozliczenia z przeszłością. Zarówno orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka oraz Trybunału Konstytucyjnego jak i Rezolucja Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy nr 1016 wyznaczyły ramy tego procesu, wskazując, po pierwsze, że celem lustracji ma być badanie związków z aparatem reżimu państwa totalitarnego osób pełniących bądź ubiegających się o stanowiska publiczne (prof. Marek Zubik). Po drugie, lustracja ma być środkiem demontażu dziedzictwa totalitarnego, chronić instytucje państwa demokratycznego przed powrotem starych metod funkcjonowania oraz gwarantować jawność życia publicznego. Taka definicja rodzi zatem pytanie, czy Polska wciąż jeszcze, 17 lat od upadku systemu komunistycznego, może powoływać się na konieczność zabezpieczania procesów transformacji i demontażu reżimu, aby usprawiedliwić ograniczanie praw człowieka (Mikołaj Pietrzak, prawnik, Helsińska Fundacja Praw Człowieka).

W kontekście celów procesu lustracji pojawia się również problem częstego jej wykorzystywania jako instrumentu walki politycznej, w tym wymiany elit (prof. Janusz Reykowski, Ryszard Kalisz, poseł SLD). Dobrym przykładem jest eliminacja kandydatury Andrzeja Przewoźnika na szefa Instytutu Pamięci Narodowej na rzecz Janusza Kurtyki (prof. Wiktor Osiatyński).

Lustracja jako zagadnienie prawne czy historyczne?

Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego rozwiało dotychczas podnoszone wątpliwości, że lustracja jest procesem prawnym, nie politycznym (prof. Wiktor Osiatyński, prof Marek Zubik). Powołując się na orzecznictwo europejskie Trybunał uznał lustrację za procedurę o charakterze represyjno-penalnym. Stąd też ustawa lustracyjna powinna zachować odpowiednią precyzję języka oraz zawierać silne gwarancje proceduralne, a także określać dostatecznie długi okres dostosowawczy. Z uzasadnieniem Trybunału nie zgadza się senator Zbigniew Romaszewski. Jego zdaniem prawda zawarta w wyroku sądowym zakłada m.in. zasadę in dubio pro reo, a tym samym ogranicza możliwości dochodzenia prawdy historycznej.

Lustracja a prawa konstytucyjne jednostki

Trybunał Konstytucyjny w swym orzeczeniu położył wyraźny nacisk na konieczność gwarantowania praw konstytucyjnych jednostek podlegających procesowi lustracji (prof. Wiktor Osiatyński, prof. Andrzej Rzepliński, Halina Bortnowska, publicystka). Potencjalne naruszenia tych praw mogą wynikać z przedłużającego się postępowania lustracyjnego, niedookreśloności adresatów obowiązków wynikających z tych przepisów, a także naruszania ich prawa do prywatności poprzez nieprawidłową interpretację prawa do informacji. Artykuł 31 Konstytucji RP gwarantuje obywatelom dostęp do informacji o działaniach podejmowanych przez przedstawicieli państwa, natomiast informacje o zdarzeniach dotyczących przeszłości mogą być pozyskiwane wyłącznie przy jednoczesnym poszanowaniu praw osób trzecich. Jest dyskusyjne, czy dopuszczone w art. 31 Konstytucji ograniczenie praw i wolności obywatelskich w imię konieczności ochrony moralności publicznej może być rozumiane jako dochodzenie do prawdy historycznej.

W kontekście ochrony praw jednostki w procesie lustracyjnym wyraźnie kontrowersyjny jest art. 31 ustawy, który nie znalazł się we wniosku do Trybunału. Ustanawia on karę 3 lat pozbawienia wolności za pomawianie narodu polskiego o udział, organizację, bądź współodpowiedzialność za zbrodnie nazistowskie lub komunistyczne. Z tego przepisu prokuratura ściga obecnie hiszpańską dziennikarkę Pilar Raiola. Zapis ten wydaje się trudny do pogodzenia z konstytucyjnymi zasadami swobody słowa (Konstanty Gebert, publicysta, prof. Wiktor Osiatyński).

W orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego poruszony został także problem działania prawa wstecz, szczególnie w kontekście utraty mandatów do sprawowania funkcji publicznych przez osoby wybrane na podstawie uprzednio obowiązującej ustawy lustracyjnej (prof. Wiktor Osiatyński). W orzeczeniu przypomniano, że ponieważ bycie agentem Służby Bezpieczeństwa PRL nie było przestępstwem, to nie można nikogo karać za współpracę z aparatem bezpieczeństwa bez pogwałcenia zasady, że prawo nie działa wstecz. Stąd pomysł wprowadzenia w ustawie lustracyjnej obowiązku składania oświadczeń lustracyjnych. Karze podlega bowiem niedopełnienie obowiązku przedstawienia oświadczenia i ewentualne świadczenie nieprawdy, a nie sam fakt współpracy (prof. Andrzej Rzepliński).

Kogo dotyczy obowiązek lustracyjny?

Przy obowiązku składania oświadczeń lustracyjnych pojawiło się kilka nowych ważkich pytań (prof. Wiktor Osiatyński, prof. Andrzej Rzepliński). Po pierwsze, kto ma być zobowiązany do złożenia takiego oświadczenia? W 1992 roku nie było wątpliwości, że obowiązek ten dotyczył osób, które chcą sprawować, bądź sprawują funkcje publiczne, jednakże nie określono co jest a co nie jest funkcją publiczną. Nie zdefiniowano również, zasadniczego dla całego procesu lustracji, pojęcia „współpracy”, co jest konieczne dla oddzielenia „zdrajców” od ludzi „porządnych” oraz tych, którzy mimo uwikłania w kontakty ze Służbą Bezpieczeństwa nie wyrządzali innym krzywdy. W swoim ostatnim orzeczeniu Trybunał wyraźnie wskazał na konieczność precyzyjnego określenia podmiotów objętych lustracją.

Definicja współpracy zawarta w ustawach lustracyjnych była od początku ogólna i podlegała nieustannemu doprecyzowaniu przez orzeczenia Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego, aby uniemożliwić arbitralne oskarżanie osób o działalność agenturalną. Orzecznictwo jednak nie podaje jednoznacznej definicji agenta, a jedynie określa tym mianem osobę, zajmującą stanowisko publiczne, z którym wiąże się szczególnie wysoki stopień odpowiedzialności i zaufania społecznego. Nierozstrzygnięte pozostały problemy, m.in. objęcia tym pojęciem rektorów szkół wyższych (Wojciech Starzyński, prezes Społecznego Towarzystwa Oświatowego), biegłych rewidentów czy radców podatkowych, które będzie musiał doprecyzować ustawodawca. Ustawa lustracyjna bardzo rozszerzyła pojęcie osób sprawujących funkcje podlegające lustracji (m.in. na przedstawicieli tzw. czwartej władzy), odrzucając tym samym dorobek Sądu i Trybunału i doprowadzając do zakwestionowania przez Trybunał niektórych jej przepisów.

Pozostałe kwestie poruszone w orzeczeniu Trybunału dotyczyły procedur oraz dostępu do dokumentów osób oskarżonych i osób, którym zarzuca się współpracę.

Trybunał wskazał również, że w procesie lustracji należy wyraźnie oddzielić przedstawicieli sfery publicznej od sfery prywatnej. Osoby, które pełnią w sektorze publicznym funkcję zdefiniowaną jako newralgiczna dla bezpieczeństwa narodowego, podlegają lustracji, natomiast osoby, które w sektorze prywatnym pełnią stanowiska publiczne, również w sensie zawodów zaufania publicznego, nie podlegają lustracji (prof. Andrzej Rzepiński, prof. Janusz Reykowski). Państwo nie ma bowiem prawa do stosowania przymusu w celu badania moralności osób prywatnych, które nie sprawują funkcji i urzędów publicznych ani na nie nie kandydują.

Tezę przeciwną przedstawili senator Zbigniew Romaszewski i Wojciech Starzyński. Ich zdaniem ustawodawca nie może być pozbawiony możliwości wpływania na obsady kadrowe instytucji prywatnych czy półprywatnych, a tym samym nie może bronić interesu swoich obywateli w sferze gospodarczej. Taka sytuacja może mieć bowiem negatywny wpływ na gospodarkę państwa, poprzez przejęcie m.in. sektora paliwowego przez przedstawicieli obcych służb (m.in. sprawa Władimira Ałganowa). Niebezpieczeństwo to wynika z faktu, iż służby państwa totalitarnego, będące organizacją w gruncie rzeczy przestępczą, dały początek przestępczości zorganizowanej po 1989 roku, co następnie doprowadziło do patologii gospodarczych i tego co nazywamy „układem”. W chwili obecnej jedynym rozwiązaniem wydaje się więc rozszerzenie procedur koncesjonowania newralgicznych gałęzi gospodarki (senator Zbigniew Romaszewski).

Z tezą tą polemizowali prof. Wiktor Osiatyński, prof. Janusz Reykowski i prof. Andrzej Rzepliński. Ten ostatni przypomniał, że bezpieczeństwo gospodarki państwa chroni nie ustawa lustracyjna, ale ustawa o ochronie informacji niejawnych, która poddaje ścisłej kontroli osoby ubiegające się o dostęp do informacji
o charakterze ściśle tajnym, czym gwarantuje niezależność w pełnieniu w sektorach wrażliwych dla państwa takich funkcji jak choćby rewident.

„Dzika lustracja” a rola IPN

W swym orzeczeniu Trybunał odniósł się również do roli Instytutu Pamięci Narodowej (prof. Wiktor Osiatyński). Podkreślił m.in., że Instytut nie może w sposób prawie arbitralny podejmować decyzji o dostępie do akt w nim przechowywanych, bądź odmowie ich udostępnienia, ponieważ nie może w swym ręku łączyć funkcji badawczych, prokuratorskich, i sądowniczych. Celowe jest, aby IPN przygotowywał katalogi funkcjonariuszy bezpieczeństwa, ale w żadnym wypadku nie ma uprawnień do tworzenia i publikowania katalogów osób, które w dokumentach SB figurują jako tzw. osobowe źródła informacji. Ujawnianie informacji na temat współpracy ze służbą bezpieczeństwa powinno mieć charakter indywidualny, a nie zbiorowy. Natomiast potencjalne spory na tym tle powinny być przedkładane do rozstrzygnięcia niezawisłemu sądowi, a nie IPN.

W tym kontekście uzasadnione jest zwrócenie uwagi na przepisy niedawno uchwalonej tzw. małej lustracji, czyli nowelizacji art. 36 Ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. Umożliwia ona organom władzy publicznej, dziennikarzom i naukowcom dostęp do informacji przechowywanych przez IPN. Jednakże użyty w niej uprzednio zakwestionowany przez Trybunał zwrot o dostępie do akt „za zgodą prezesa IPN-u”, został zastąpiony przepisem o konieczności posiadania rekomendacji pracownika naukowego, który wydaje się być sprzeczny z art. 73 Konstytucji, gwarantującym każdemu wolność badań naukowych (Mirosław Wróblewski, Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich). Kolejny problem tej ustawy dotyczy faktu, iż nie tworzy ona jednoznacznej postawy prawnej dla obowiązku zwrotu przez IPN oświadczeń osób, które nie podlegały obowiązkowi lustracji, pozostawiając tę procedurę uznaniu pracowników IPN (poseł Ryszard Kalisz). Obowiązek zwrotu takich oświadczeń wyraźnie przewidział Trybunał w swym majowym orzeczeniu.

Oświadczenie lustracyjne i spór wokół jego formularza,

Powodem uznania przez Trybunał niekonstytucyjności wzoru oświadczenia lustracyjnego był jego fragment stwierdzający, iż składająca go osoba potwierdza zapoznanie się z treścią ustawy lustracyjnej, mimo że tekst jednolity tej ustawy ukazał się dopiero 11 kwietnia 2007 roku, czyli długo po tym jak ona weszła w życie. W tym kontekście poważny problem powstaje w związku z oceną artykułu 66 ustawy lustracyjnej dotyczącego sankcji za niezłożenie oświadczenia. Trybunał uznał bowiem, że automatyzm sankcji w postaci zakazu pełnienia funkcji publicznych jest zgodny z Konstytucją (Mirosław Wróblewski), podkreślił jednak, że sankcja ta powinna być wyraźnie zindywidualizowana i że muszą jej towarzyszyć gwarancje w postaci odpowiedniego stosowania procedur kodeksu postępowania karnego (prof. Marek Zubik). Trybunał orzekł niekonstytucyjność wyłączenia kasacji procesach przed sędziowskimi sądami dyscyplinarnymi a dopuszczenia jedynie kary pozbawienia urzędu. Taki zapis prowadziłaby do nierównego traktowania osób składających oświadczenia lustracyjne pod rządami obecnej jak i poprzedniej ustawy lustracyjnej.

Warto również podkreślić, że artykuł 7 ustawy, który nie został uchylony przez Trybunał Konstytucyjny, skutkuje istnieniem obowiązku składania i przyjmowania oświadczeń lustracyjnych (Mikołaj Pietrzak). Jednakże obowiązek ten nie sankcjonowalny, nawet jeśli ktoś złożyłby oświadczenie niezgodne z prawdą, ponieważ art. 10, definiujący formę tych oświadczeń, został uchylony. Zdaniem Trybunału konieczna jest tu interwencja ustawodawcy.

Dodatkowy problem polega na tym, że Trybunał wprawdzie nakazał zwracanie przez IPN oświadczeń lustracyjnych osób, które nie podlegają lustracji, natomiast nie odniósł się do konieczności zwrotu pozostałych oświadczeń lustracyjnych, które zostały złożone na niekonstytucyjnym druku i nie mogą być użyte zgodnie ze swym przeznaczeniem (Ewa Siedlecka, dziennikarka Gazety Wyborczej).

Marginalnie potraktowany został przez Trybunał zapis w art. 3A ustęp 2, wymagający zdaniem senatora Zbigniew Romaszewskiego odrębnego rozstrzygnięcia. Zapis ten dotyczy osób, którym z racji pełnienia funkcji w PRL zgodnie z obowiązującym porządkiem prawnym musiały kontaktować się z SB, działały w zamiarze szkodzenia innym osobom, a więc powinny podlegać tym samym sankcjom co tajni współpracownicy.

Debata publiczna pozostawia wiele do życzenia,

Niepokoi poziom debaty publicznej nad orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego (Andrzej Malanowski, prawnik): mnożące się oskarżenia i „nieprzystojna” forma oceny działań Trybunału w mediach i wśród analityków sceny politycznej. Sytuacji nie poprawiają działania organów konstytucyjnych państwa, m.in. wypowiedzi Prezydent RP, który jako strażnik Konstytucji podpisuje ustawę, oświadczając jednocześnie, że jest ona nie konstytucyjna.

Propozycje na przyszłość — totalne ujawnienie?

W dyskusji nad lustracją dochodzi do pomieszania procedur lustracji i ujawniania dokumentów (senator Zbigniew Romaszewski, prof. Andrzej Rzepliński), które są od siebie wyraźnie różne i nie dają się wzajemnie zastąpić. Połączenie ustawy lustracyjnej i ustawy o IPN-ie wprowadziło daleko idący zamęt. Lustracja ma służyć bowiem celom prewencyjnym i zniechęceniu osób związanych z organami bezpieczeństwa PRL do przyjęcia funkcji publicznych. Ujawnienie dokumentów powinno być dokonywane w celu uzupełnienia wiedzy wyborców o kandydatach na urzędy publiczne, tak jak jest to zapisane w statucie IPN, który otrzymał w tym względzie kompetencje unikalne w skali europejskiej.

Propozycje zmian konstytucji w celu umożliwienia ujawnienia wszystkich akt jest niekonstytucyjne (prof. Wiktor Osiatyński, Ewa Siedlecka, dziennikarka Gazety Wyborczej). Osoby pokrzywdzone przez system muszą być jedynymi właścicielami wytworzonych przez aparat represji dokumentów i tak długo, jak nie zgadzają się na ich ujawnienie (casus Kohla), ich wola musi być w państwie prawa uszanowana. Również osoby trzecie muszą być chronione. Ujawnianie może nastąpić dopiero zgodnie z przepisami prawa archiwalnego, a nie w drodze przepisów szczegółowych.
 
opracowała Barbara Janusz-Pawletta


Copyright © Fundacja Batorego
Drukuj stronę
Do góry