Jak powstała tarcza antykorupcyjna - premier ujawnił protokół
"Rzeczpospolita", 7.09.2011
Organizacje pozarządowe, które domagały się publikacji protokołu, są zdumione: jeśli tak powołano tarczę, było to zaskakujące i nieformalne.
Po dwóch latach i przegranym procesie premier Donald Tusk ujawnił wczoraj część stenogramu z posiedzenia Kolegium do Spraw Służb Specjalnych z czerwca 2008 r. Miał on zawierać informacje o powołaniu do życia tzw. tarczy antykorupcyjnej mającej osłaniać najważniejsze prywatyzacje i przetargi w Polsce.
- Jeśli tak rzeczywiście miało wyglądać powołanie tarczy, było to niezwykle nieformalne powołanie. Jestem zaskoczona treścią, która od początku nie powinna być utajniona - mówi Grażyna Kopińska, szefowa Programu przeciw Korupcji Fundacji Batorego (...)
Nie zabieraj babci dowodu
"Gazeta Wyborcza", 2.09.2011, Joanna Załuska, Piotr Kosiewski
(...) Udział w wyborach to podstawowa forma politycznej aktywności obywateli. Mają one zapewnić reprezentatywność interesów poszczególnych grup, to, by ich problemy były nie tylko dostrzegane, ale też rozwiązywane. Aby w ustalaniu priorytetów państwa brano pod uwagę ich potrzeby (mówiąc inaczej: konieczne jest, by znalazły się środki zarówno na budowę boisk sportowych, jak i przedszkoli). Bez spełnienia tych warunków nie uda się zapewnić równości będącej jedną z podstawowych demokratycznych wartości. Ważny jest też inny problem: legitymizacja samego systemu. Niska frekwencja sprawia, że rządzący, ale też opozycja, reprezentują tak naprawdę niewielką grupkę obywateli. Warto o tym pamiętać, czytając rozliczne wyniki sondaży epatujące wysokim poparciem dla obu głównych partii. Pokazują one preferencje jedynie tych, którzy deklarują udział w wyborach (...)
(...) Frekwencja jest sprawą polityczną, ale nie w partyjnym rozumieniu. To sprawa polityczna, bo od niej zależy, czy Polacy będą mieli poczucie, że są we własnym państwie (...)
Utracone zaufanie do Polski
"Rzeczpospolita", 18.08.2011
Paweł Bagiński: Z białoruskiej wpadki powinniśmy wyciągnąć wnioski dotyczące systemu kształtowania polskiej polityki zagranicznej, jej wiarygodności i spójności. A nie wygląda to optymistycznie - zauważa ekspert.
(...) w dzisiejszym świecie praktycznie każda decyzja ma mniejsze lub większe implikacje międzynarodowe, a wiele z nich musi przejść test spójności z innymi politykami. Wydaje się, że polska administracja nie jest na to przygotowana. Dotyczy to także, a może przede wszystkim, koordynowanej przez MSZ pomocy międzynarodowej na rzecz rozwoju i demokracji. Jeśli Polska za pośrednictwem MSZ wydaje dziesiątki milionów złotych rocznie na pomoc Białorusi, to należy i zrobić wszystko, aby inny organ i administracji publicznej tego wsparcia nie zniweczył (...)