O Beacie Pawlak

Beata Pawlak była dziennikarką i pisarką. Zginęła 12 października 2002 roku na Bali jako jedna z 200 ofiar zamachu terrorystycznego. Co roku, w rocznicę tragedii przyznawana jest nagroda Jej imienia, na którą testamentem przeznaczyła wszystkie swoje oszczędności. Otrzymywać ją mają autorzy tekstów przybliżających nam inne kultury. Ten pomysł narodził się kilkanaście lat temu we Francji.

Beata była niespokojnym duchem. W latach 70. działała w krakowskim SKS-ie, w stanie wojennym wydawała podziemną gazetkę. Po wpadce w 1984 roku wyjechała do Paryża. Została tam siedem lat. By się utrzymać, pracowała m.in. jako tłumaczka, nocny stróż, nauczycielka, sprzątaczka, kasjerka w supermarkecie, cenzor obyczajowy w minitelu.

We Francji znalazła pasję na całe życie - islam. Zaczęła się ona od przyjaźni z irańskimi emigrantami. Beatę męczył kontrast między antyislamskimi stereotypami i ludźmi, których poznała. Potem szukała odpowiedzi na pytanie, dlaczego wybuchają islamskie bomby? Jeździła do krajów muzułmańskich - poznawała cywilizację, poznając ludzi. Marzyła, aby zaszyć się na rok w jakiejś medynie, patrzeć na świat oczami jej mieszkańców.

Po islamie przyszła ciekawość innych kultur. I kolejne podróże. Odwiedziła 25 krajów. Była w buddyjskim klasztorze, w umieralni Matki Teresy w Kalkucie, w izraelskim kibucu... To, co widziała, opisywała. Bo kolejną pasją Beaty było pisanie. Od zawsze. Jako nastolatka zakradła się do ogrodu Marii Kuncewiczowej, aby być bliżej ulubionej pisarki. Gdy dorosła, prowokowała życie, by podpowiadało jej tematy do przyszłych książek.

Na początku były jednak reportaże. Współpracowała z paryskim „Kontaktem”, „Gazetą Wyborczą”, „Tygodnikiem Powszechnym”, „Polityką”. W 2001 roku wydała chwaloną przez Ryszarda Kapuścińskiego książkę „Mamuty i petardy, czyli co naprawdę cudzoziemcy myślą o Polsce i Polakach”. Wiosną 2002, tuż przed wyjazdem w swą ostatnią podróż, złożyła w wydawnictwie pierwszą powieść - „Aniołka” (książka ukazała się latem 2003). Choć gnała przez świat, poświęciła ją środowisku, z którego wyszła - rodzinie.
Na Bali dotarła po półrocznej wędrówce przez Azję. Wiemy, że na miejsce tragedii zdążyła w ostatniej chwili. Zabili ją ci, których chciała zrozumieć - islamscy fundamentaliści. W zostawionym w hotelu plecaku znaleziono szkic nowej powieści Beaty. W kraju został testament.

Wojciech Załuska






 


Copyright © Fundacja Batorego
Drukuj stronę
Do góry