Marzena Płudowska: Czas powrócić do dyskusji nad ustawą o fundacjach politycznych

2019-02-14

Jarosław Kaczyński przyznał niedawno, że marzył, by Instytut im. Lecha Kaczyńskiego stał się poważną alternatywą dla Fundacji Batorego. Skoro prezes PiS tak mocno inspirował się działalnością Fundacji, szkoda, że nie skorzystał z naszych rekomendacji odnośnie reformy finansowania partii politycznych.

„Od wielu lat mam takie marzenie, które jest w pełni legalne, choć może się nie podobać w pewnych środowiskach, by Instytut im. Lecha Kaczyńskiego stał się poważną konkurencją dla Fundacji Batorego. Bo dziś Batory właściwie nie ma konkurencji (…)” - tak odpowiedział Jarosław Kaczyński, zapytany o powód budowy słynnych już wież przy ul. Srebrnej. Wypowiedź tę trudno traktować inaczej niż komplement dla organizacji, która w tym roku będzie obchodziła trzydziestolecie istnienia i od wielu lat zajmuje się problematyką finansowania partii. Skoro prezes Kaczyński tak mocno inspiruje się Fundacją Batorego, szkoda, że nie zajrzał do jej rekomendacji odnośnie finansowania partii.

Niezależność, przejrzystość oraz stabilność finansowa ugrupowań politycznych wprost determinuje jakość demokracji. W 2017 roku szczegółowo przebadaliśmy źródła środków publicznych przekazywanych na działalność partii, komitetów wyborczych, biur parlamentarzystów oraz klubów parlamentarnych. Wnioski zawarliśmy w książce "Finanse polskich partii". Jedna z zawartych w raporcie rekomendacji dotyczyła właśnie celowości tworzenia fundacji politycznych, czyli posiadających odrębną osobowość prawną, niezależnych wobec partii think tanków, finansowanych z jawnych i kontrolowanych źródeł, najlepiej subwencji. Zresztą we wspomnianym wywiadzie Jarosław Kaczyński do tej koncepcji nawiązał mówiąc „Byłoby to poważne przedsięwzięcie typu ideowego, może coś w rodzaju Fundacji Adenauera, stanowiące istotne zaplecze polskiego patriotyzmu i myśli państwowej.”

Obecnie partie powinny finansować działalność analityczną z Funduszu Eksperckiego. Nasze badania wskazują jednak, że nie zawsze tak jest. Ugrupowania kosztami swoich ekspertyz obciążały nie tenże fundusz, a budżety Kancelarii Sejmu i Senatu. Działo się tak z uwagi na problemy z interpretacją tego, co można zakwalifikować jako wydatek z Funduszu Eksperckiego, a co w tej definicji już się nie mieści. Partie wolały nie podejmować takiego ryzyka w obawie przed możliwymi błędami w sprawozdaniach finansowych. Niejasności i wątpliwości są dobrze widoczne, gdy zestawi się sprawozdania różnych ugrupowań przedkładane Państwowej Komisji Wyborczej.

Według danych, zebranych na potrzeby raportu "Finanse polskich partii", Kancelaria Sejmu w 2016 roku na funkcjonowanie klubów i kół parlamentarnych przekazała łącznie ponad 9,5 mln zł, z czego 7% przeznaczone zostało na ekspertyzy zamawiane przez kluby, a ok. 10% na wynagrodzenia dla prawników – ekspertów zatrudnionych bezpośrednio w klubach.

Zresztą skarbnicy partii w wywiadach przedstawionych w naszej publikacji również wyrażali niezrozumienie dla idei Funduszu Eksperckiego: „Ten fundusz leży martwy. Nie korzystamy z niego.” lub „Nie mieliśmy jakiegoś wielkiego zapotrzebowania na wydatkowanie środków z funduszy eksperckich. [...] realizowaliśmy to minimum, które jest w ustawie o partiach politycznych.”

Minusem obecnie funkcjonujących norm prawnych dotyczących sprawozdawania się z działalności analityczno-eksperckiej ugrupowań jest bardzo ogólnikowe określanie przez partie rodzajów materiałów opracowanych za pieniądze z Funduszu Eksperckiego. Zazwyczaj partie używają sformułowania „ekspertyza”, co uniemożliwia weryfikację jakości analiz powstających z pieniędzy podatników. Może to prowadzić do nadużyć, np. dokonywania rozliczeń z poplecznikami, dłużnikami, za pomocą zamówień na małowartościowe merytorycznie teksty czy też ukrywanie pod nazwą „ekspertyzy” opracowań PR-owych, badań sondażowych. Dostęp obywateli do treści publikacji powinien wynikać nie tylko z funkcji kontrolnej, ale też edukacyjnej. Należy w końcu zakładać, że środki z budżetu państwa przeznaczane są na analizy dotyczące na przykład przeciwdziałania nierównościom społecznym, zwiększania sprawności funkcjonowania administracji publicznej, czy ogólno pojętemu rozwojowi społeczeństwa obywatelskiego. Konieczne zatem jest zapewnienie większej transparentności, chociażby poprzez przedstawianie na stronach internetowych partii treści zamówionych raportów i analiz (można zastanawiać się nad ewentualnym wprowadzeniem niewielkiego okresu karencji).

Temat ustawy dotyczącej fundacji politycznych pojawiał się w debacie publicznej od dawna. W 2010 roku Fundacja Batorego brała udział w pracach konsultacyjnych projektu ustawy (druk nr 3760). Zwracaliśmy uwagę na potrzebę zagwarantowania jawności finansowania fundacji politycznych oraz zachowanie obostrzeń dla źródeł finansowania tych organizacji w zakresie, w jakim funkcjonują dla samych partii. Kolejny projekt z 2012 r.(druk nr 381), regulujący model finansowania fundacji politycznych oraz przypisujący im zadania rozwoju kultury politycznej, zwiększania świadomości obywatelskiej i aktywności wyborczej Polaków, niestety również nie został przyjęty przez Sejm.

W kontekście pomysłów finansowania zaplecza eksperckiego partii ze środków z działalności deweloperskiej zdecydowanie warto wznowić dyskusję o fundacjach politycznych oraz ich roli w kształtowaniu mechanizmów demokratycznych państwa. Finansowanie partyjnego think tanku z działalności gospodarczej jest praktyką niedopuszczalną, niebezpieczną i korupcjogenną. Wystarczy przypomnieć obraz polskiej polityki w latach dziewięćdziesiątych, na przykład kampanię prezydencką z 1995 roku. W jej trakcie jeden z kandydatów sfinansował większą część swojej agitacji wyborczej z pojedynczej, wielomilionowej wpłaty dokonanej przez biznesmena. Inny jako zasadnicze źródło finansowania wskazał przychód z cegiełek, czyli anonimowej zbiórki pieniędzy. Nadużycia, do których wówczas dochodziło poskutkowały zapisaniem w Konstytucji RP zasady jawności finansowania partii (art.11, ust.2). Pora na kolejną zmianę w prawie, która zapobiegnie nowym nadużyciom.


Copyright © Fundacja Batorego
Drukuj stronę
Do góry