Marta Jaroszewicz: Wybory na Ukrainie - wołanie o sprawiedliwość społeczną

2019-04-04

W niedzielę 31 marca odbyła się pierwsza tura wyborów prezydenckich na Ukrainie. Jej zwycięzcą okazał się komik i producent telewizyjny Wołodymyr Zelenski, uzyskując ponad 30% głosów, podczas gdy urzędujący prezydent Petro Poroszenko - niecałe 16%. Wygrana Zelenskiego pokazuje trzy główne, nakładające się na siebie zjawiska.

Po pierwsze, Ukraina dołącza do kręgu krajów, w których do głosu dochodzą politycy antysystemowi. Po drugie, wygrana pochodzącego ze wschodu kraju i mówiącego po rosyjsku kandydata wskazuje na „tradycyjny” zwrot, w ukraińskim kontekście rozumiany przede wszystkim jako powrót do sowieckiej/rosyjskiej tożsamości. Po trzecie wreszcie, politycy ukraińscy muszą zrozumieć, że społeczeństwo ukraińskie desperacko wymaga od nich zmiany modelu rządzenia na taki, który zakłada tworzenie nowych mechanizmów partycypacji obywateli w polityce oraz ogniskuje się wokół kwestii sprawiedliwości społecznej.

O ukraińskich wyborach uczyć się będą zapewne adepci politologii. Zelenski to znany komik i aktor, który zaskarbił sobie serca Ukraińców, występując w popularnym programie satyrycznym „Sługa narodu”, gdzie wcielił się w postać skromnego nauczyciela historii, który niespodziewanie zostaje prezydentem. Zelenski nie przedstawił programu wyborczego, jego ocierająca się o się o happening i prowokację kampania była zbudowana  w oparciu o media społecznościowe. W kontekście wygranej Zelenskiego, ukraińscy analitycy przytaczają postać amerykańskiego kandydata na prezydenta Berniego Sandersa. Może zamiast niego warto wspomnieć o Beppe Grillo, włoskim komiku i założycielu partii Ruch Pięciu Gwiazd. Niezależnie gdzie będziemy szukać analogii, Ukraina okazała się krajem jak najbardziej europejskim, w tym sensie, że ukraińscy wyborcy dołączają do rosnącego grona zwolenników partii antysystemowych w krajach UE. Zelenski doskonale pasuje do definicji polityka antysystemowego, a zatem takiego, który czyni cnotę z faktu nieposiadana racjonalnego i  całościowego programu, odwołuje się do tendencji anty-elitarnych i stawia się w opozycji do polityków, samemu będąc de facto politykiem.

Zelenskiego można nazwać politykiem antysystemowym nowego typu, albowiem nie dysponuje on jasnym przekazem ideologicznym. Jednak te raczej nieliczne wypowiedzi polityka, w których nawiązuje on do kwestii tożsamości i budowy państwowości ukraińskiej, pokazują, że obca jest mu ideologia państwa budowanego w oparciu o ukraińską tożsamość narodową, a odwołuje się raczej do rosyjskiej lub szerzej - post-sowieckiej tożsamości i kultury. W filmie “Sługa narodu” wszyscy mówią po rosyjsku i nie ma choćby wzmianki  o rosyjskiej agresji czy aneksji Krymu. W tym sensie Zelenski wraca do „tradycji” postsowieckiej tożsamości, mitu wschodnioeuropejskiego świata, gdzie wszyscy „nasi” żyją przyjaźnie w bańce „ruskiego miru”. Nie czyni to jeszcze z Zelenskiego polityka prorosyjskiego, jednak niewątpliwie utrudnia proces budowania odrębnej tożsamości narodowej.

I ostatnia uwaga. Wielu komentatorów na Ukrainie, w Polsce, czy na Zachodzie, wypowiada  gorzkie słowa o niedojrzałości ukraińskiego społeczeństwa, które postawiło na błyskotkę polityczną, zamiast kontynuować żmudną drogę reform. To ocena niesprawiedliwa wobec społeczeństwa, które borykając się od dwóch pokoleń z problemem złego zarządzania i korupcji, przeżyło jeszcze po 2014 roku gospodarczo-społeczne załamanie. Według statystyk Ukraina pozostaje krajem w Europie o najniższym dochodzie narodowym per capita (średnia pensja to 350 euro miesięcznie, a pensja minimalna 143 euro), gdzie ponad ¼ ludności żyje na granicy ubóstwa. Mimo że wiele reform na Ukrainie przeprowadzono z sukcesem, nadal nie poradzono sobie z wszechogarniającą korupcją. Do kwestii reformy systemu ubezpieczeń, ochrony zdrowia czy systemu oświaty, mimo upływu czasu, politycy tylko nieśmiało się zbliżają. Oligarchowie nadal pozostają główną siłą ukraińskiej gospodarki, a rewolucja godności doprowadziła do redystrybucji dochodów wewnątrz tej grupy, nie zaś do bardziej sprawiedliwego podziału dochodów w społeczeństwie. „Dziwna wojna” z Rosją trwa w najlepsze. Trudno w tej sytuacji nie wybaczyć wyborcom Zelenskiego ich pragnienia znalezienia się w nierealistycznej bańce.


Copyright © Fundacja Batorego
Drukuj stronę
Do góry