Marcin Waszak: Bój o sygnalistów

2018-12-06

Przyspieszyły prace nad projektem unijnej dyrektywy, która pomoże osobom posiadającym informacje o nadużyciach w miejscu pracy przełamać strach przed ich ujawnieniem. Tymczasem Polska nadal znajduje się w ogonie krajów członkowskich UE pod względem standardów ochrony sygnalistów (ang. whistleblowers).

Sygnaliści, wciąż niesprawiedliwie oceniani jako donosiciele, nie mają w naszym kraju łatwego życia. W ostatnim czasie media nagłośniły sprawę naczelnik w Departamencie Polityki Lekowej i Farmacji Ministerstwa Zdrowia, która wskazała na łamanie ustawy refundacyjnej przez wiceministra zdrowia przez bezzasadne podwyższenie urzędowych cen niektórych leków. W interesie pacjentów zgłosiła sprawę ministrowi i po niedługim czasie musiała pożegnać się z posadą. Dzięki innemu sygnaliście policja wykryła korupcję w Państwowej Inspekcji Pracy w Lublinie, w którą zamieszany był zastępca szefa tej instytucji, a także przewodniczący NSZZ „Solidarność” w ogólnopolskiej strukturze inspekcji pracy. Zespół kontroli wewnętrznej przysłany z Głównego Inspektoratu Pracy zamiast skupić się na wyjaśnieniu zarzutów, próbował wydobyć z inspektorów informacje, kto był źródłem przecieku.

Zagwarantowanie sygnalistom skutecznej ochrony to ze strony rządzących ciągle deklaracje bez pokrycia, choć ich ostatnie działania potwierdzają wolę polityczną w kierunku stworzenia nowej regulacji. Miejmy nadzieję, że sprzeczny ze wszelkimi międzynarodowymi standardami pomysł nadawania statusu „sygnalisty” przez prokuratora, zaprezentowany w projekcie ustawy o jawności życia publicznego stworzonym przez Mariusza Kamińskiego, już nie wróci. Nieco mniej kontrowersyjne, ale ciągle bardzo wybiórcze, pozostają przepisy traktujące o sygnalistach zawarte w nowelizacji ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych. Zmiany w ustawie kładą nacisk na obowiązek zweryfikowania zgłoszenia sygnalisty i usunięcia stwierdzonych naruszeń, za niespełnienie którego grozi podmiotom kara pieniężna nawet do 60 mln złotych. Kiedy sygnalista stanie się już ofiarą represji, może ubiegać się o przywrócenie do pracy lub odszkodowanie, ale pod warunkiem, że informacje przez niego zgłoszone były „zasadne”. Propozycja Ministerstwa Sprawiedliwości podobnie jak ta, która wyszła wcześniej z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, grzeszy m.in. brakiem ochrony prewencyjnej w postaci choćby zapewnienia poufności i uzależnianiem innych środków ochrony od wykrycia czynu zabronionego. Mało też prawdopodobne, żeby spodobała się pracodawcom i zachęciła ich do tworzenia w organizacji klimatu przyjaznego sygnalistom. Mimo to projekt Ministerstwa Sprawiedliwości przeszedł już konsultacje rządowe i ma duże szanse trafić wkrótce do parlamentu.

„Autorskie” pomysły rządu póki co pozostają w sferze planów, natomiast do polskiego systemu prawnego trafiają już regulacje sektorowe, wynikające z wymogów prawa unijnego. W ten sposób ochrona sygnalistów została zaszczepiona w bankach i instytucjach sektora finansowego, a także znalazła się w obowiązującej od września nowelizacji ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, która m.in. usprawiedliwia naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa jeżeli jest ono konsekwencją ujawnienia przez pracownika nieprawidłowości w interesie publicznym. Nadal pozostaje nam czekać na spełnienie obietnicy dotyczącej wprowadzenia jednolitego i spójnego ochrony sygnalistów, która została złożona w Rządowym Programie Przeciwdziałania Korupcji na lata 2018 – 2020.

Podniesienie standardów ochrony sygnalistów w Unii Europejskiej to cel projektu dyrektywy w sprawie ochrony osób zgłaszających przypadki naruszenia prawa Unii. Jego twórcy zwracają uwagę, że istniejące różnice między krajami szkodzą obywatelom, którzy poprzez pracę i/lub miejsce zamieszkania związani są z więcej niż jednym państwem i nie są pewni, z jakiego zakresu ochrony mogliby skorzystać w razie ujawnienia nieprawidłowości na szkodę Wspólnoty. Ogłoszony w kwietniu przez Komisję Europejską projekt dyrektywy był następnie procedowany przez Parlament Europejski, który 19 listopada przegłosował swoje poprawki. Projekt istotnie zmieniono, m.in. otwierając katalog nieprawidłowości, których zgłoszenie będzie podlegać ochronie i rezygnując z obowiązku ich raportowania najpierw wewnątrz organizacji. Zmiany te dokonały się pod presją organizacji społecznych, związków zawodowych i środowisk dziennikarzy, a także w myśl opinii wydanych przez Transparency International, Whistleblowing International Network, Europejski Komitet Ekonomiczno-Społeczny, Europejską Federację Związków Zawodowych i Europejską Federację Dziennikarzy. Przed nami trudne negocjacje projektu dyrektywy z Radą Unii Europejskiej, niemniej dynamika ostatnich wydarzeń daje podstawy sądzić, że ma on szansę być przyjęty jeszcze przed zbliżającymi się wyborami do Parlamentu Europejskiego. Jego wdrożenie przez kraje członkowskie musi wówczas nastąpić do 15 maja 2021 r.

Nawet biorąc pod uwagę długi horyzont czasowy dostosowanie się Polski do unijnych ram prawnych w zakresie ochrony sygnalistów będzie nie lada wyzwaniem. Nie jesteśmy w sytuacji Irlandii czy Francji, które już teraz zdają się z nawiązką spełniać unijne normy. Oprócz przygotowania spójnych przepisów ważne jest też, żeby powstały one ze zrozumieniem tego, czym jest whistleblowing i bez pokusy regulowania go pod dyktando organów ścigania. Z jednej strony cieszy aprobata dla projektu dyrektywy wyrażona przez przedstawicieli rządu podczas posiedzeń sejmowych i senackich komisji ds. UE. Z drugiej wśród proponowanych przez rząd poprawek odżywają pomysły koordynatora ds. służb specjalnych, czyli oczekiwanie wzmocnienia pozycji sygnalisty raportującego na zewnątrz organizacji, który działałby pod warunkiem przyznania mu tego statusu przez odpowiednie organy. Razem z zaprzyjaźnionymi organizacjami wielokrotnie demonstrowaliśmy w tym roku obywatelski projekt ustawy o ochronie sygnalistów, pokazując na jego przykładzie, że podstawową linią obrony osoby zgłaszającej nieprawidłowości oparte o wiarygodne przesłanki jest niezależny sąd, a sygnalista to nie to samo co świadek w procesie karnym. Nasz projekt spotkał się z pozytywnym odbiorem m.in. uczestników wrześniowego wysłuchania publicznego, nadal walczymy o to, żeby znalazł też uznanie decydentów. Bój o zakres ochrony sygnalistów i ich wolność do alarmowania w interesie publicznym trwa.

Aktualne informacje o ważnych dla sygnalistów wydarzeniach na: www.sygnalista.pl


Copyright © Fundacja Batorego
Drukuj stronę
Do góry