Joanna Załuska: Nowa karta, mniej głosów nieważnych

2018-11-26

W wyborach sejmikowych 2014 padło ponad 18% głosów nieważnych (2 mln 500 tys.). W tym roku ta liczba spadła poniżej 7% (1 mln 100 tys.). To wielki sukces. Nie zmarnowały się głosy tysięcy obywateli i mniej było podejrzeń co do samego wyniku wyborów. Jak to się stało? Wystarczyło zmienić wzór karty do głosowania.

Wysoki odsetek głosów nieważnych w 2014 roku wywołał falę podejrzeń co do uczciwości wyborów w Polsce. Atmosferę podsycał brak informacji o przyczynach uznania tych głosów za nieważne. Fundacji Batorego udało się - dzięki współpracy z Naczelną Dyrekcją Archiwów Państwowych – uzyskać dostęp do oryginałów kart, na których głosowali wyborcy. Badanie wykazało, że przyczyną problemów była źle zaprojektowana karta do głosowania, tzw. książeczka czyli karta zbroszurowana. Z 2 mln 500 tys. głosów nieważnych w 2014 roku połowę stanowiły głosy oddane bez skreśleń (zbliżona liczba głosów tzw. „pustych” była w 2010 roku). Natomiast aż 2,5 krotnie (z 466 tys. w 2010 do 1,16 mln w 2014) wzrosła liczba głosów tzw. wielokrzyżykowych - wyborcy zaznaczali po jednym kandydacie na każdej stronie broszury, traktując je jak odrębne karty wyborcze. Jest prawdopodobne też, że wiele osób oddało głos nie na ten komitet czy kandydata, na który planowało – uprzywilejowany był komitet, którego lista znajdowała się na pierwszej stronie książeczki. W ten sposób ok. 700 tys. głosów dodatkowych zyskał w wyborach sejmikowych PSL (lista nr 1). Co ciekawe, w wyborach do powiatów, w których PSL startował w koalicji i w związku z tym tracił miejsce na pierwszej stronie książeczki, nadwyżkę głosów „konsumował” PiS (lista nr 2).

Całe badanie Fundacji Batorego, w którym dokładnie zanalizowano przyczyny oddawania nieważnych głosów przez wyborców, przedstawiono w raporcie Nieważne głosy, ważny problem. Wniosek z badania był jednoznaczny – jeśli nie chcemy marnować głosów wyborców, konieczne jest odejście od karty zbroszurowanej. Do pracy nad nowym, przyjaznym dla wyborców wzorem karty włączyło się wielu specjalistów - prawników i politologów, ale także grafików, językoznawców, ekspertów od komunikacji. Projekty przekazaliśmy do Państwowej Komisji Wyborczej. Początkowo wydawało się, że nie uda się przekonać decydentów. Szalę przeważyła zmiana przepisów i ograniczenie liczby kandydatów na listach, co umożliwiło umieszczenie wszystkich nazwisk kandydatów i kandydatek na jednej płachcie. Broszurę zastąpiła pojedyncza, jednostronnie zadrukowana kartka. Niby drobiazg, ale przyniósł znaczącą zmianę na lepsze.


Copyright © Fundacja Batorego
Drukuj stronę
Do góry