Joanna Załuska: Czy wybory mogą być sfałszowane?

2018-10-19

Znajomi pytają jak się zabezpieczyć przed sfałszowaniem głosu. Ktoś usłyszał, że warto wszystkie kratki (poza ta właściwą) posmarować świecą albo podziurawić...

Wybory w Polsce trudno sfałszować. Mówiliśmy o tym już po wyborach w 2014. [Raport Nieważne głosy ważny problem]. Wtedy wzrost liczby nieważnych głosów w wyborach do sejmików był efektem zastosowania zbroszurowanej karty tzw. "książeczki". Ponad 1.100 tys. osób postawiło znak X na więcej niż jednej kartce w broszurze, czyli na listach różnych komitetów. Teraz wszystkie karty będą miały postać tzw. "płachty" czyli kartki jednostronnie zadrukowanej. To zmiana na lepsze. Niestety, w styczniu znowelizowano prawo wyborcze. W efekcie cała administracja wyborcza oparta dotychczas na sędziach została zmieniona. Szefa Krajowego Biura Wyborczego i komisarzy mianuje Państwowa Komisja Wyborcza z grona kandydatów przedstawionych przez ministra spraw wewnętrznych i administracji. To pokazuje, że jest się czym martwić. Ale system wyborczy ciągle ma zabezpieczenia.

Za zgodny z prawem przebieg wyborów i ustalanie wyników odpowiadają komisje wyborcze. Obwodowe i terytorialne. Składają się z osób delegowanych przez komitety wyborcze. Jeśli komitety wydelegują za mało kandydatów, składy uzupełniają komisarze. W tych wyborach komisje obwodowe będą pluralistyczne. [Kto zasiądzie w komisjach wyborczych – wybory samorządowe 2018] . Na 486 400 osób w 26 983 obwodowych komisjach wyborczych 99 proc. to osoby zgłoszone przez komitety wyborcze, tylko 1 proc. przez komisarzy. Reprezentanci Prawa i Sprawiedliwości obsadzili 13 proc. miejsc, PSL 10 proc., Koalicja Obywatelska 8 proc., SLD Lewica Razem – 7 proc., Kukiz – 3 proc. Gorzej sytuacja wygląda w komisjach terytorialnych. Komitety zgłosiły zbyt mało chętnych – ich przedstawiciele obsadzili 82 proc. miejsc, dlatego resztę uzupełnili komisarze. W 40 komisjach musieli uzupełnić ¾ składu, bo komitety nie wystawiły kandydatów. Szczególnie interesujący jest przykład Koalicji Obywatelskiej, która „odpuściła” rekrutację uzupełniającą. W rezultacie z PiS jest 14 proc. członków komisji terytorialnych, z PSL 11 proc., a z PO i .N – 5 proc. Szkoda, bo te komisje pełnią m.in. funkcje kontrolne, rozpatrują skargi na działanie komisji obwodowych.

Będą jeszcze mężowie zaufania. Mogą ich delegować wszystkie komitety - i do obwodowych, i do terytorialnych komisji. Nawet 21 października. Po raz pierwszy wybory monitorować będą też obserwatorzy z organizacji społecznych.

Bardziej mnie martwi, że wiele głosów może się zmarnować. Zmiana przepisów jak oddać ważny głos to dramat. X rozumiany jako wiele krzyżujących się linii połączony z możliwością robienia dopisków w kratkach – to może być mieszanka wybuchowa. Jeśli dopisek będzie miał przecinające się linie, komisja uzna, że to głos. Jeśli na jednej karcie do głosowania będą dwa głosy (znaki zawierające przecinające się linie) na listach różnych komitetów - głos będzie nieważny.

Pamiętajmy.  Postawmy jeden X na jednej karcie do głosowania, tak jak robiliśmy to do tej pory. Wtedy głos będzie ważny na pewno. I żadnych dopisków w obrębie kratek.

Pamiętajmy też o wyborach sejmikowych. Nie wrzucajmy pustych kart do urny. Wtedy głos jest nieważny, a sejmiki pełnią istotną rolę. Decydują m.in. o strategiach rozwoju i podziale unijnych środków w województwach. W 2014 ponad 2 mln. osób w wyborach do sejmików oddało głos nieważny!

Wiele zależy od tego, żeby obywatele głosowali, oddawali głosy ważne i nie dali się wziąć na lep internetowych memów siejących dezinformację.


Copyright © Fundacja Batorego
Drukuj stronę
Do góry