Grażyna Kopińska: Co zrobić abyśmy wybierali świadomie?

2018-10-30

W dużych miastach, a już na pewno w Warszawie, bardzo wielu z nas głosowało „w ciemno”. Media, ale także komitety wyborcze skupiły się na promocji kandydatów na prezydenta Warszawy, a przecież mieliśmy wybrać też radnych sejmiku wojewódzkiego, rady miasta i rad dzielnic.

Podobnie jak większość warszawiaków niewiele wiedziałam o tym, kto na te funkcje kandyduje. W mojej skrzynce pocztowej znalazłam tylko kilka ulotek kandydatów PiS i SLD, a mieszkam w dużym osiedlu, nie na odludziu. Nikt mnie też nie zaprosił na żadne spotkanie przedwyborcze z kandydatami na radnych. W tej sytuacji postanowiłam samodzielnie dotrzeć do brakujących mi informacji. Niestety nie było to łatwe.

W przeddzień wyborów spędziłam ponad 2 godziny szukając najpierw okręgów i obwodów, w jakich został w poszczególnych wyborach umieszczony dom, w którym mieszkam. Potem szukałam list komitetów, na jakie mogę zagłosować. Okazało się, że prawie nikogo nie znam. Zaczęłam więc szukać jakichkolwiek informacji o kandydatach. Stosunkowo łatwo było coś znaleźć o osobach z ruchów miejskich np. KW Miasto Jest Nasze, czy tzw. mniejszych partii np. Zielonych czy Razem. Strona PO informowała o programie samorządowym partii i przedstawiała tylko Rafała Trzaskowskiego. Resztę kandydatów można było zobaczyć na plakacikach lub przejrzeć ich profile FB. Bardzo podobnie wyglądała strona PiS-u.

Okazało się, że by cokolwiek dowiedzieć się o kandydatach na radnych dużych partii, finansowanych z budżetu państwa, musiałam przeszukiwać Internet korzystając z ogólnie dostępnych wyszukiwarek. Jest prawdopodobne, że nie umiem korzystać z nowoczesnych form komunikacji, ale w dniu wyborów wiele znacznie młodszych ode mnie osób z rodziny i znajomych pytało mnie, czy wiem coś o kandydatach na radnych. Zatem nie w moim „analfabetyzmie mediowym” leży problem.

Uzbrojona w zdobytą z takim mozołem wiedzę udałam się do okręgowej komisji wyborczej. Panował tam ogromny tłok. W korytarzu zobaczyłam sporo osób próbujących w ostatniej chwili przeczytać ogłoszenia o osobach kandydujących i zorientować się, na kogo zagłosować. Nic z tego. Poza nazwiskiem można poznać tylko wiek kandydata. W ogłoszeniach PKW nie ma nawet informacji o zawodzie. Zdezorientowani sąsiedzi (fizyk i psycholożka) zapytali czy wiem coś o kandydatach. Kiedy usłyszeli, że właściwie niewiele - skwitowali to tak: "to jakaś farsa, każą nam głosować w ciemno".  Potem na FB przeczytałam wpisy wielu osób o tym, że czują się zlekceważeni, jakby duże partie mówiły: nie musimy się starać, bo i tak nie macie wyjścia, musicie na nas zagłosować.

Czy tak musi być? Czy w kolejnych wyborach znów będziemy głosować na całkowicie nieznane nam osoby?

Nie postuluję rezygnacji z wyborów bezpośrednich, czy rozdzielenia wyborów do różnych szczebli samorządowych i dołączenia np. wyborów do władz powiatu do innych bardziej „atrakcyjnych” dla wyborców głosowań, jak to czyni Piotr Trudnowski. I zgadzając się z przedstawioną przez niego diagnozą problemu proponuję inne, według mnie prostsze rozwiązanie. Zmuśmy komitety wyborcze do przedstawienia wyborcom rzetelnej informacji o kandydatach. Wzór można wziąć z Francji. Władze Republiki zobowiązują wszystkie komitety wyborcze do przygotowania według ściśle określonego schematu informacji o wystawianych przez nich kandydatach oraz ich programach. Obywatele Francji dostają przed wyborami za pośrednictwem instytucji rządowej pakiet ustandaryzowanych informacji o wszystkich kandydatach i komitetach, ubiegających się o głos wyborczy w ich okręgu.

Może warto wprowadzić takie rozwiązanie u nas? Może jeśli będziemy mieli dostęp do dobrze przygotowanej informacji to więcej nas będzie chodzić na wybory, a już na pewno nie będzie mieć poczucia, że głosuje „w ciemno”? Oczywiście obecnie wysyłka tego typu informacji nie musi odbywać się za pomocą tradycyjnej poczty. Można ja rozesłać pocztą elektroniczną lub stworzyć stronę internetową, na której wpisując swój kod zamieszkania w prosty sposób znajdziemy wszystkie konieczne do świadomego oddania głosu informacje.   


Copyright © Fundacja Batorego
Drukuj stronę
Do góry