Grażyna Kopińska: Antykorupcja wg Kukiz’15 – za dużo rygoryzmu

2019-04-15

Sejm rozpoczął prace nad zapowiadanym od kilku miesięcy przez posłów klubu Kukiz’15 projektem ustawy, mającym w radykalny sposób załatwić problem korupcji polityków w Polsce. Ostatecznie projekt otrzymał nieco mylący tytuł Poselski projekt ustawy o zmianie ustawy - Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw, gdyż poza zmianami w Kodeksie karnym posłowie proponują znaczące nowelizacje w trzech innych ustawach.

Część zaproponowanych rozwiązań jest ciekawa, część chyba nie w pełni przemyślana, a część - mocno kontrowersyjna.

Dobrym i od lat postulowanym pomysłem, rekomendowanym między innymi w opracowaniach Fundacji Batorego Jak walczyć z korupcją? i Finanse polskich partii, jest propozycja zobowiązania partii do prowadzenia rejestru wpłat i oraz rejestru umów. Rejestry te, pokazujące skąd partie biorą pieniądze i na co je wydają, mają być prowadzone na bieżąco w Biuletynie Informacji Publicznej. Realizacja tego postulatu powinna znacząco przyczynić się do zwiększenia przejrzystości finansowania polityki, a co za tym idzie - do zwiększenia zaufania obywateli do polityków.

Następnie proponuje się także, aby rejestry umów prowadziły nie tylko partie, ale i wszystkie jednostki sektora publicznego. To rozwiązanie słuszne z punktu widzenia jawności gospodarowania środkami publicznymi, w formie zaproponowanej w ustawie Kukiz’15 obciążone jest jednak poważnymi brakami. Posłowie wnioskodawcy nie przewidzieli żadnej sankcji za niewykonanie tego obowiązku. Ponadto, rejestru umów nie będą musiały prowadzić spółki Skarbu Państwa, a to tam często dochodzi do budzącego sprzeciw społeczny wydatkowania pieniędzy.

W projekcie zaproponowano także ograniczenia dotyczące zatrudnienia parlamentarzystów. Do całego szeregu instytucji, w których już dziś posłowie i senatorowie nie mogą pracować na podstawie stosunku pracy, dopisano spółki prawa handlowego, w których Skarb Państwa lub jednostki samorządu terytorialnego posiadają co najmniej 10% akcji lub udziałów. W uzasadnieniu do projektu słusznie wskazuje się na fakt, że parlamentarzyści posiadają szereg uprawnień kontrolnych w stosunku do tego typu podmiotów, a więc pracując w nich znajdują się w sytuacji potencjalnego konfliktu interesów. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że zaproponowane rozwiązanie tylko częściowo zapobiegnie występowaniu konfliktu interesów, gdyż posłowie będą mogli nadal pracować w tego typu spółkach np. na umowach zleceniach.

Zakaz pracy w spółkach zależnych od Skarbu Państwa i samorządu terytorialnego ma obowiązywać parlamentarzystów także przez rok od wygaśnięcia ich mandatu. Powstaje jednak pytanie jak wyegzekwować ten zakaz, skoro nie przewidziano form jego egzekucji. Po zakończeniu swojej funkcji parlamentarzysta staje się prywatną osobą, której trudno zabronić pracy w jakimkolwiek miejscu. Ponadto, potencjalnie równie korupcjogenny, co ustawodawca – biznes państwowy czy samorządowy, jest styk ustawodawca – biznes prywatny. Wydaje się, że ważniejszym od tego, kim była wcześniej osoba zatrudniona w spółce państwowej czy samorządowej jest to, czy została przyjęta do pracy w wyniku otwartego, jawnego i transparentnego naboru oraz czy ma odpowiednie kwalifikacje.

Najbardziej kontrowersyjna jest sztandarowa propozycja wprowadzenia kary dożywotniego zakazu zatrudnienia i pełnienia funkcji w instytucjach rządowych, samorządu terytorialnego i zawodowego oraz w przedsiębiorstwach z udziałem majątku publicznego, a także udziału w przetargach publicznych przez osoby, które dopuściły się przestępstw korupcyjnych, takich jak łapownictwo bierne i czynne, płatna protekcja czy nadużycie władzy. Kara dożywotniego zakazu jest w polskim systemie prawnym, jak przyznają sami posłowie wnioskodawcy, stosowana niezwykle rzadko i zarezerwowana dla sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia potencjalnych ofiar, stosuje się np. zakaz prowadzenia pojazdów przez osoby notorycznie jeżdżące w stanie nietrzeźwym czy zakaz pracy w pewnych instytucjach przez osoby skazane za przestępstwo pedofilii. Projektodawcy tego pomysłu, zakładając automatyzm nakładania dożywotniego zakazu pracy, nie dają sądowi możliwości gradacji stosowania kary zależnie od stopnia szkodliwości popełnionego czynu i okoliczności, jakie mu towarzyszyły. Kara ta może być nieproporcjonalna do popełnionego czynu. Nie respektuje też instytucji zatarcia kary. Także ingerencja w to, kogo mogą zatrudniać instytucje samorządu zawodowego, wydaje się iść za daleko. To wszystko powoduje, że rozwiązanie postulujące wprowadzenie dożywotniego zakazu pracy jest, jak stwierdza się w opinii Biura Analiz Sejmowych, „nazbyt restrykcyjne”.

W uzasadnieniu do projektu posłowie klubu Kukiz’15 budują obraz skorumpowanego kraju, wstrząsanego aferami z udziałem rządzących, w którym trzeba zastosować nadzwyczajne środki. Dostępne dane nie potwierdzają jednak tej opinii. W ostatnim raporcie CBA podano, że liczba skazanych za przestępstwa korupcyjne nieznacznie spadła. W rankingu percepcji korupcji przygotowywanym przez Transparency International zajmujemy środkową pozycję wśród krajów unijnych. Jesteśmy nie tylko oceniani lepiej niż Grecja czy Włochy, ale także niż Hiszpania, Czechy czy Słowenia. Nie oznacza to, że jest u nas świetnie i nie potrzebne są zmiany, ale tym, co obecnie najbardziej niszczy zaufanie społeczne do polityków są raczej nepotyzm i kolesiostwo niż łapownictwo.

Posłowie klubu Kukiz’15 twierdzili, że inspiracją do zaproponowania dożywotniego zakazu pracy dla przestępców korupcyjnych w polskim prawie były zmiany wprowadzane przez obecny rząd włoski. Być może we Włoszech są to zmiany konieczne, u nas jednak chyba nieproporcjonalne do skali istniejących problemów.

Złe skojarzenia przywołują kilkakrotnie użyte w uzasadnieniu do projektu określenia typu „w celu eliminacji osób”, „skuteczna, całkowita eliminacja osób skazanych za korupcję z polskiego życia publicznego”. Lepiej eliminować warunki sprzyjające popełnianiu przestępstw korupcyjnych, niż osoby, nawet te, które je popełniają. Dlatego w projekcie ustawy zaproponowanej przez posłów klubu Kukiz’15 popieram zmiany wnoszące więcej przejrzystości do polskiego życia publicznego, ale nie te mnożące już i tak istniejące w polskim prawie surowe kary za przestępstwa korupcyjne.


Copyright © Fundacja Batorego
Drukuj stronę
Do góry