|
|
||
Sens 9 maja 1945 i polska polityka4 maja 2005Od paru miesięcy toczy się publiczny spór na temat polskiego uczestnictwa w oficjalnych obchodach zakończenia wojny, które mają się odbyć w Moskwie 9 maja 2005 roku. Do zaostrzenia sporu przyczyniły się wypowiedzi i podejmowane w Moskwie działania, które zdawały się nadawać uroczystościom sens raniący polską pamięć. W toczącej się debacie argumenty polityczne, historyczne i moralne nakładają się na siebie. Różne przesłanki każą optować za jedną bądź drugą wersją odpowiedzi na pytanie: czy powinniśmy być obecni na majowych obchodach rocznicowych w Moskwie. Spór dotyczy przede wszystkim decyzji prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego o udziale w tych uroczystościach. Waga problemu w sposób oczywisty wykracza poza kwestie uczestniczenia w rocznicowych obchodach. Chodzi o znaczenie polskiej historii powojennej w dzisiejszej polityce, o stosunki z Rosją – zarówno z władzami tego kraju, jak i ze społeczeństwem – wreszcie o stosunki z krajami, których najwyżsi przedstawiciele znajdą się w Moskwie, jak i z tymi, które podjęły decyzje o nie uczestniczeniu w uroczystościach. Fundacja im. Stefana Batorego postanowiła zorganizować debatę nie tylko ze względu na wagę tematu. Chodzi również o to, aby na parę dni przed moskiewskimi uroczystościami rozległ się wiarygodny – i odpowiednio nagłośniony - polski głos w tej sprawie, z pełną świadomością istniejących różnic, ale też rozległego pola zgody, jeżeli chodzi o ocenę podstawowych przesłanek polskiej polityki zagranicznej. We wstępie do dyskusji Aleksander Smolar zwrócił uwagę na dwuznaczność daty 9 maja 1945 i badania opinii publicznej, wskazujące, że większość Polaków uważa, iż nie ma szans na polepszenie stosunków polsko-rosyjskich. Ale jednocześnie więcej niż połowa społeczeństwa opowiada się za wyjazdem prezydenta na uroczystości do Moskwy. Zdaniem Jarosława Kaczyńskiego kwestię uczestnictwa w moskiewskich uroczystościach należy rozpatrywać zarówno w kontekście relacji Polski z Rosja, jak i Polski z Zachodem. Dla relacji Polski z Rosją najważniejsze jest ostatnie 60 lat. Związek Sowiecki wymagał, by Polska uznawała jego działania za uzasadnione, np. walką klasową tłumaczono wiele popełnionych zbrodni. Jaki był sens moralny i polityczny takiej sytuacji? Podporządkowanie narodowi rosyjskiemu i jego interesom, Polska została pozbawiona możliwości dbania o swoje interesy. Te relacje były korygowane po 1989 roku. Następowała stopniowa normalizacja relacji. Jednak Rosjanie wciąż odmawiają uznania zbrodni katyńskiej za ludobójstwo, inaczej postrzegają znaczenie konferencji w Jałcie, wciąż interes Rosji jest najważniejszy, ważniejszy od podstawowych interesów sąsiadów. Kaczyński uważa, że zaproszenie na uroczystości w Moskwie generała Jaruzelskiego – symbolu stanu wojennego - jest prowokacją, nie możemy tego zaakceptować, nie możemy się wpisywać w ten rosyjski plan. W Polsce panuje przekonanie, że powinniśmy mieć dobre stosunki zarówno z Zachodem, jak i z Rosją. Uważa się, że nie możemy doprowadzić do sytuacji, w której nasi zachodni partnerzy uznaliby naszą politykę za wrogą wobec Rosji. Należy jednak zadać sobie pytanie, czy nasze racje były uznawane przez kraje zachodnie? Kaczyński uważa, że nie. Przykładem są decyzje podjęte w Teheranie i w Jałcie. To one pokazują, że Zachód niejednokrotnie uznawał, iż Polskę można poświęcić dla innych celów. Co więcej, Kaczyński podkreśla, że Polska i Polacy nie byli tam lubiani, a nawet występowało i nadal występuje zjawisko antypolonizmu. Czy w tej sytuacji, pyta Kaczyński, mamy iść drogą politycznej poprawności, wpisywać się w te ramy, czy też jednak się buntować? Uważa, że wizyta w Moskwie jest akceptacją dotychczasowego stanu rzeczy i tak też zostanie odebrane przez naszych zachodnich sąsiadów. Więcej zyskalibyśmy na odmowie. Opowiada się więc przeciwko wizycie w Moskwie zarówno ze względów godnościowych, jak i racjonalnych. Uważa też, że kondycja polski w stosunkach międzynarodowych jest „mizerna” i powinniśmy prowadzić ostrzejszą politykę zagraniczną. Bronisław Komorowski uważa, że Polacy zamiast iść do przodu, spierają się o historię, podczas gdy cały świat – nie wyłączając Rosji - uprawia politykę historyczną. Dlatego też na uroczystości w Moskwie należy patrzeć właśnie jak na przejaw prowadzenia takiej polityki. Zwraca uwagę na to, że Rosja zamierza uczcić wojnę, która trwała od 22 czerwca 1941 roku do 9 maja 1945 roku, chwalić się swoimi sukcesami i nie będzie tam miejsca na mówienie o pakcie Ribbentrop-Mołotow, o walce Polaków od 1 września 1939 roku, na przypomnienie Katynia i wywózek obywateli II Rzeczpospolitej na Syberię. Moskwa chce tymi uroczystościami, a także sposobem, w jaki na nie zaprasza, przypomnieć, że istnieje wizja historii i polityki rosyjskiej. Polska polityka wobec Rosji grzeszy naiwnością, niecierpliwością i emocjonalnością – oczekujemy jednocześnie przeprosin, jak i szybkiej poprawy naszych wzajemnych stosunków. Dyplomacja rosyjska jest natomiast pragmatyczna, chłodna - takiej nam brakuje i powinniśmy się jej uczyć od Rosjan. Komorowski za nadgorliwość polskiej polityki wobec Rosji uznaje zapowiedzi szybkiej naprawy stosunków polsko-rosyjskich składane przez lewicowe rządy. Tymczasem lista „spraw trudnych” powiększa się. Polska zrezygnowała z uznania naszych racji, ustępując Rosji choćby w kwestii wiz, czy rurociągu – wszystko to w imię pozytywnego przełomu. Komorowski podkreśla jednak, że stosunki gospodarcze są dobre i to na nich należy budować dobre relacje. Nie możemy powiedzieć – podkreśla Komorowski - że skoro Rosji zależy na uczczeniu 9 maja, to podporządkujmy się i będziemy czcić innych bohaterów. Nie można powoływać się na to, że tak robi cały świat, ponieważ Polacy mają szczególny rejestr krzywd i pretensji. Przypomniał tu słowa prezydenta Kwaśniewskiego, który powiedział, że gdyby nawet nie było zysków z tej wizyty, to straty byłyby ogromne. Komorowski uważa inaczej. Teraz może być mowa jedynie o stratach, bo – jak zauważa - Polska nie zrobiła nic dla zmiany charakteru obchodów w Moskwie, nie uczyniła nawet – jak prezydenci innych krajów - symbolicznych gestów, jakby nie zauważała, że istnieje przestrzeń pomiędzy decyzją „jechać” a „nie jechać”. Podejmując decyzję o udziale w moskiewskich obchodach rocznicy zakończenia wojny bez żadnej dyskusji, bez negocjacji, popełniono poważny błąd. Szef MSZ, Adam Daniel Rotfeld zaczął od stwierdzenia, że polska polityka powinna być pozbawiona kompleksów – a wobec Rosji mamy zarówno kompleks wyższości, jak i niższości. Uważamy, że możemy mówić Rosji, co powinna zrobić, ale i boimy się ją drażnić. Trzeba pamiętać, że uroczystości w Moskwie są elementem rosyjskiej polityki. Jeśli nasza polityka ma jedynie być odpowiedzią na działania innych, to możemy rozpatrywać kwestię udziału prezydenta w obchodach rocznicy zakończenia wojny w kategoriach „jechać – nie jechać”. Tymczasem – podkreśla Rotfeld - trzeba przede wszystkim zastanowić się, czy 9 maja jest dla Polaków ważną datą? Jego zdaniem tak właśnie jest. 9 maja 1945 zostaliśmy wyzwoleni spod hitlerowskiego jarzma zagrażającego istnieniu narodu polskiego. Musimy także pamiętać, że nie można zbudować wspólnej pamięci różnych narodów. Rosjanie maja inną pamięć niż Polacy, odmienną od innych narodów. Mają też prawo określać wagę problemów zgodnie ze swoją pamięcią historyczną. Trzeba też wziąć pod uwagę fakt, że w dużym stopniu o polityce zagranicznej decydują stosunki wewnętrzne, a nie zewnętrzne, a Putin, podobnie jak wcześniej Jelcyn, ma problem z budowaniem „idei rosyjskiej”, potęgi, sławy i chwały narodu rosyjskiego. Nie zbudujemy więc wspólnej historii i wspólnej pamięci, ale nie możemy pozwolić na kłamstwo. Musimy mówić prawdę o Katyniu i innych bolesnych wydarzeniach. Rotfeld zgodził się z opinią Aleksandra Smolara, że II wojna światowa skończyła się w 1989 roku. Polska nie zmarnowała uzyskanej wtedy szansy - nigdy w historii nie mieliśmy tak dobrych stosunków z sąsiadami. Nigdy nie byliśmy tak szanowani na międzynarodowym forum. Polska stała się ważnym partnerem, z którego zdaniem liczą się inni. Przyznał jednak, że słabą stroną polskiej polityki zagranicznej jest ochłodzenie stosunków z Rosją i skłócenie wewnętrzne w kwestii prowadzenia polityki zagranicznej. Na koniec podkreślił, że wobec Rosji nie należy prowadzić ani polityki na klęczkach, ani z wyższością. Powinniśmy mieć więcej szacunku dla siebie samych, ale też zachować pewne proporcje. Copyright © Fundacja Batorego |
||